14 października 2017

pomarańczowe drzewa

Jesteśmy tu raz w roku. W najpiękniejszą dla mnie porę – na jesieni. To nasza ucieczka od codzienności. Od obowiązków. Ja mam taki charakter, że ciężko mi posiedzieć w miejscu. Nawet w wolne dni ciągle coś sobie wynajduję… a tu to najwyżej spadający liść mogę...


CZYTAJ DALEJ...

25 września 2017

piątek

Piątek. Zwykły piątek ze stertą prania do rozłożenia po szafach. Z podłogami do odkurzenia. Z niedopitym sokiem w szklance z zielonego szkła. Z pracą papierkową na za chwilę. Z brakiem chwili na oddech. Najdłuższy dzień tygodnia. Z planami na pierogi z cebulką. I tymi na...


CZYTAJ DALEJ...

17 września 2017

Nieważne

Nieważne. Na tym świecie tak wiele nieważnych rzeczy się zdarza. Nieważne, że jestem chora i boli mnie gardło. Nieważne, że nie zdążyłam pomalować paznokci. Że dzieci zjadły paczkę chipsów w ukryciu. Że psy zasikały znów cały dom. Nieważne, że nie wybrałam dziś lampek do sypialni...


CZYTAJ DALEJ...

22 sierpnia 2017

tak to chyba jakoś będzie

  Fotografowałam kiedyś wszystko. Liść spadający z drzewa na lśniącą w słońcu trawę. Krople deszczu. Uśmiechnięte buźki. Zaczytane. Czubki własnych trampek na piaszczystej ścieżce. Rozłożoną książkę z podkreślonym tekstem. Ławkę, z której zaczyna modnie schodzić farba. Nas, na jesiennym spacerze. W kawiarni. W budce telefonicznej...


CZYTAJ DALEJ...

11 sierpnia 2017

o sobie

I gdy wieje od wschodu wiatr. Taki, że głowę urywa. I gdy śnieg. Liście jesienne zaczynają dotykać ziemi. I gdy słońce pali jak na pustyni. Z każdym dniem i nocą i westchnieniem. Z każdym uśmiechem, niedosytem, żalem,   wierzę, że mam powód.   Prosty powód,...


CZYTAJ DALEJ...

3 sierpnia 2017

pewnego popołudnia

Dziś zagadnęłam do męża. Wiesz, mam takie marzenie, chciałabym odwiedzać każde miejsce o którym czytam książkę. Teraz czytam „Katedra w Barcelonie”. Boże jak ja chciałabym tam pojechać! Zobaczyć! Iść śladem Arnaua… Tyle cudownych miejsc się przeżywa czytając książki! Dlaczego by ich nie zobaczyć. Aż mam...


CZYTAJ DALEJ...

25 lipca 2017

sweet tea

Zaparzyłam herbatę o smaku dzieciństwa. Pachnie jak wakacje u mojej babci na wsi. Usiadłam na wygładzonej sofie, gotowej na wieczór. Przed chwilą ogarnęłam dom, dałam jeść piątce dzieci (każdemu co innego bo nie ma inaczej). Wstawiłam naczynia do zmywarki. Dziesiąty raz wytarłam blaty w kuchni....


CZYTAJ DALEJ...

26 czerwca 2017

dmuchawce

  Jestem emocjonalna.   Oplatam się uczuciami. Wypełniam się nimi i trwam od początku do końca dnia. Roztrząsam je. Zdaję sobie sprawę z tego co ważne. Podkreślam w myślach jakie mam szczęście. Ściskam w pamięci swoje dni spędzone z babciami. Doceniam kromkę chleba. Tą ze...


CZYTAJ DALEJ...

18 marca 2017

małe historie

  Na dworze tak pachnie wiosną że zapiera dech. W Pennsylvanii mamy takie niesamowite zjawisko, że pogoda potrafi przeskoczyć z mrozu do ciepła w przeciągu jednej nocy. Podobnie jest z deszczem – rano pada a o dwunastej pełne słońce. Wiosna to zdecydowanie moja ulubiona pora...


CZYTAJ DALEJ...

13 marca 2017

cudów nie ma.

Zbieraj momenty. Jak najwięcej. Wszystko co ważne układaj w głowie i w najszczelniejszym kuferku. Gromadź te najpiękniejsze wydarzenia z życia, by kiedyś, no wiesz… by kiedyś łzę uronić i doznać tego cudownego uczucia pod skórą.   Zbieram jak głupia. Jak szalona. Na blogu, w folderach...


CZYTAJ DALEJ...