alchemia macierzyństwa

Czy to normalne, że matka czasem chce uciec na koniec świata? Schować się przed tymi małymi istotami, które tak łapczywie przecież kocha.. Czy to możliwe? Czy jeżeli tak, to ona jest złą matką? Bo inne takie na pewno nie są, inne to mają więcej cierpliwości, więcej miłości, więcej zrozumienia i takie są wytrwałe
i nic ich nie wyprowadza z równowagi! A na pewno nie rozwrzeszczany trzylatek…
I przy tym jakie piękne i wystrojone.
Gdzie jest ta granica? Jaką miarą mierzy się macierzyństwo? Co przystoi a co nie? O czym można publicznie opowiedzieć a czym lepiej nie chwalić się?

Bo dla mnie to wygląda tak…
Matek idealnych nie ma! Nie istnieją takie! Ja przynajmniej w takie nie wierzę, a nawet gdyby istniały, nic dobrego z tego by nie wynikło chyba. Dziecko widzi matkę nieidealna, i radosną i wściekła, i cierpliwą
i rozdrażnioną, widzi ją umalowaną i nie, rozczochraną i z kokiem.. i jak płacze i jak skacze.. z radości na przykład.
Dziecko widzi matkę różną i uczy się od niej. Bo właśnie taki jest świat, życie. Różne. Dobre i złe. W deszczu i słońcu. I czy ktoś idealny potrafiłby nauczyć dziecko w świecie nieidealnym żyć?
Dla mnie matka wystarczająco idealna to taka, która dziecko swoje szanuje. Słucha go. Rozmawia z nim, nawet jak mało jeszcze rozumie. Próbuje je pojąć. I próbuje pomóc w KAŻDEJ sytuacji.
Taka, która przedstawia argumenty i daje wybór mając nadzieję, że dziecko wybierze dobrze… a jak nie wybierze, daje mu szansę by wyciągnęło z tego lekcję, by zebrało konsekwencje i nauczyło się czegoś o życiu.
Jeżeli to wszystko jeszcze w granicach rozsądku jest… i gdy matka gotowa jest tą relację z dzieckiem nie tylko pielęgnować, ale też pogłębiać wiedzę swoją i ciągle dbać .. ale nie o dziecko (bo to jasne) ale o tę relację z nim…
Taka matka jest prawdziwa. I taka może zawojować świat. Idealna nie musi wcale być. Uczy tym dziecko, że błędy popełnia każdy, ale ważne żeby je naprawić i nie wstydzić się przyznać, i nie wstydzić się przepraszać, bo to żaden wstyd!
To prawdziwa duma słuchać potem jak twoje dziecko przyznaje się do błędu… a ty go tego nauczyłaś.
Bo uczysz ty. Każdym słowem i gestem, ale czynem przede wszystkim.
– Kasiu kłamać nie wolno. Nigdy. Słyszysz? Mama nie będzie tolerować kłamstwa. To jest bardzo złe.
– Tak mamo, rozumiem.
– Kasiu .. ciotka Magda dzwoni.. powiedz, że mnie nie ma.
Kasia zrozumie tyle, że kłamać nie można, ale są sytuacje, w których można. Np. jak ciotka Magda dzwoni, czy nauczyciel pyta… bo Kasia sobie dopowie potem. I z ciotki Magdy zrobi się listonosz, policjant, koleżanka z pracy.
Ale matka uczy się przez całe życie. I to jest najpiękniejsze. To jest gwarancja, że coś z okruchów informacji jakie do niej docierają, zostanie w jej sercu. A może potem i w życie to wprowadzi, a potem samo się jakoś wprowadzi w życie jej dzieci i dzieci tych dzieci…bo coś kiedyś ta matka któregoś dnia przeczytała, usłyszała, przeanalizowała.
A dziecko tak zupełnie przy okazji nauczy się, że mądrości się nie posiada.. że mądrości się szuka przez całe życie. I że ten, który jej szuka, jest dużo bliżej, niż ten, który siebie mądrym nazywa.
I uciekajmy czasem na koniec świata. To też prawdziwe jest. Że dość mamy czasem nawet i tych, których tak bardzo kochamy. Że czasem potrzebujemy przestrzeni. I nieważne czy koniec świata jest drugim wybrzeżem, czy tylko drugim pokojem oddzielonym zamkniętymi drzwiami. Ważne, żeby czasem tam uciec. Na chwilę. Po dystans, po odpoczynek, po nic.
Moim końcem świata jest mój własny dom, gdy mąż wyjeżdża z naszymi córkami czasem na weekend,
a czasem zabiera je do zoo, czy muzeum. Jak widzicie, czasem nie trzeba ruszać się z miejsca by znaleźć się na końcu świata 🙂
A jak mogę jeszcze mój koniec świata dzielić z końcem świata przyjaciółki… to już jestem na szczycie świata końca…
IMG_9771
bo tyle mamo muszę ci powiedzieć…
IMG_9769
no szybko całuj bo Olivia czeka…
IMG_9783
no i wtedy ten kłopak popchnął i wtedy ten palec to mi tam pod ten materac wpadł…, a plasterka nie mogę, bo mokro i odklei się od razu …
IMG_9870
ale nuda..mamo, kiedy idziemy do domu? przecież tylko w 48 zabaw się bawiłam 😉
IMG_9844
i tak czasem na nie bez pamięci się zapatrzę i o szampanie zapomnę i o splendorze imprezy… bo takie piękne fikołki moja córka już umie robić…
The end
i.w.
Wszystkie zdjęcia i treści zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Zgodnie z Dz.U. z 1994 r. Nr 24 poz.83 mam prawo do ich ochrony i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej wiedzy.

30 komentarzy

  • Iwonko..te zdjęcia …to mnie trochę rozpraszają:))…bo jesteście tak cudnym kwartetem,że zamiast czytać to by się patrzyło.patrzyło….
    Myślę ,ze matka idealna…istnieje!!!! to właśnie taka,co nie udaje nikogo innego…taka ,co potrafi okazywać całą gamę uczuć..także bezradność,złość…
    ten przykład z telefonem …albo pukaniem do drzwi..zawsze podaje jako standard-jak rodzice dają cenne lekcje dzieciom:((Potem będąc rozczarowani.skąd ich dziecko umie kłamać..wiadomo ze szkoły przyniosło!!
    Macierzyństwo jest dla mnie nieosiągalne-nie mam żadnych doświadczeń,ale uważam ,iż twój mąż jest cudowny dając ci możliwości bycia na końcu świata:))
    hihihi..moja bratanica jest trzylatką!! kocham ją jak wariatka,ale jej energia,pomysły….mówi jak zaawansowany 7latek doprowadzają mnie czasem do obłędu…a mam ją tylko na kilka chwil…podziwiam matki,ze to wszystko ogarniają-powodzenia Iwonko:)))))

    • hahaah ale uśmiałam się, że dziecko ze szkoły przyniosło 😉 dosłownie prawdziwe jak nie wiem co 🙂
      wiesz co innego jest zostać z bratanicą przez parę godzin a co innego na co dzień mieć swoją gromadkę. Łatwiej mieć gromadkę 🙂 takie od czasu do czasu jest najtrudniejsze 😉

    • a wiesz ,ze to samo..o skali trudności powiedział mi wczoraj mój brat:))…moze to i prawda…:)))

  • :):):):):Kochana jestes
    Ja pamietam jak kiedys mialam jedno i dwoje dzieci… I jak probowalam sprostac wymaganiom, zeby w oczach innych nie wygladac na zmeczona, nie wygladac na taka co ma wlasnie zycie poza dziecmi i lubi sobie poczytac. Balam sie spalenia na stosie troche. Haha.
    A teraz sie juz nie boje.
    Bo w miedzyczasie stalam sie pelnowartosciowa kobieta i zobaczylam ze moje dzieci wyrastaja na madre i cudowne dzieci a przeciez to nie zasluga obcych. Tylko moja wlasnie zasluga najwieksza. I co z tego, ze zapomne paznokci im obciac w czwartek, co z tego ze nieodeprana z plam ta bluzeczka, co z tego, ze buzia brudna, co z tego, ze nie przecieram na papke, co z tego, ze ktos mnie skrytykuje?
    Jestem mama najlepsza jaka umiem byc. I tak, wciaz sie ucze i pokazuje moim dzieciom, ze kazdy bladzi i mama czasami cos musi sprawdzic zeby wiedziec. I wiem, ze moja postawa jest dla nich nauka najwieksza a nie to co powiem. Bo dzieci obserwatorami sa najlepszymi.
    Iwonka jakie te zdjecia sa oblednie piekne !!!

    • tak julita, to najmądrzej na świecie powiedziane : jestem mamą najlepszą jaką umiem być. kropka. a jak jeszcze dodamy to: mama czasami musi coś sprawdzić, żeby wiedzieć. … to już więcej mówić nie trzeba. A zdjęcia tak, piękne zgadzam się 🙂

  • Bardzo trafne spostrzeżenia i pięknie ujęte w słowa. U mnie ostatnio sporo chwil, gdy chcę być na końcu świata, cierpliwości coraz częściej brak, choć kocham ogromnie. W związku z tym potworne wyrzuty sumienia i przemyślenia właśnie takie – czy jestem dobrą mamą… Fajnie wiedzieć, że to normalne, że nie tylko ja tak mam 🙂

    • nie nie nie nie tylko ty Joasiu 🙂 A ja chcę głośno krzyczeć, że nie możemy mieć wyrzutów sumienia! nie i koniec! 🙂 to jest nam niezbędne te nasze końce świata 🙂 dla równowagi psychicznej chociażby 🙂

  • Piekny ten koniec świata 😉
    Matki są idealne, bo już samo bycie nią stawia na świeczniku 🙂
    Dzieci kochają swoje Matki, oceniają i podsumowania robią dopiero w okresie przewartościowania świata. Szukania własnych dróg, swoich schematów 🙂 Dlatego tak bardzo lubię Tango Mrożka – ono cudownie pokazuje, że każdy ma swój taniec na przekór do odtańczenia 🙂
    Twoje refleksje znów są „moje”… Bardzo mi bliskie. I to uczenie się za każdym nowym krokiem, za każdym nowym doświadczeniem i te sprzeczne słowa, które nasze dzieci czasem obserwują 🙂 A uczą się „jak te zwierzątka” poprzez gesty! Nie z naszych słów, a z naszych zachowań, więc co my się nagadamy, a jak zrobimy – to i tak czyny nas zdradzą. Bo to czyny krzyczą od tych słów głośniej ;)))
    A… No i zawsze uciekaj. To konieczne, potrzebne, cudowne to uciekanie!

    • p.s. fotografie OBŁĘDNE!!! Podpisy pod nimi ubawiły mnie do łez wzruszenia i radości…

    • „bo to czyny krzyczą od tych słów głośniej” … Marysiu, czy ty to oby nie ukrywasz się pod pseudonimem Maryś? Bo ja czuję moim radarami, że jesteś niesamowitą poetką, pisarką, felietonistka… i że niesamowita z ciebie jest osoba! Do dyskusji to idealna, mądra i taka spokojna w tym wszystkim jednocześnie .. nie wiem .. ale dosłownie twoje komentarze zwalają mnie z nóg zawsze i ciągle ta myśl gdzieś.. dlaczego ona nie pisze bloga o życiu? 😉 a może ona od razu książkę napisze co? 😉 Uściski niesamowita dziewczyno z nie wiem nawet kąd 😉

    • Nie, nie ukrywam się :))) Zaglądałam tu dziś do Ciebie wcześniej, ale pewnie odpisywałaś, bo nie widziałam nawet komentarzy 🙂 Nigdy nie pisałam, poza wypracowania w szkole i obszernymi listami – takimi prawdziwymi, zapiskami na kartkach gdzieś, dla siebie 🙂 naprawdę nie umiem tak o życiu sama z siebie – nie pytana, nie poruszona. Siadam przed napisaniem posta na blog (który prowadzę od niedawna, nie wiem czemu…) I się czuję „niepewnie” Mam rozsypane myśli, czasem nie umiem ich związać. Za to rozmawiać uwielbiam. Szczególnie z punktu zaczepienia. Nie zawsze spotykam blogi i słowa na nich do których mam coś do powiedzenia. Z Wami czuję się tak jakbym przyszła na kawę. Od gumki w majtkach możemy przejść do zmarszczki przez esencję życia :)))
      A w kwestii pisania. Zastanowię się nad tym, będę zbierała materiały – nigdy tego nie robiłam, ale obiecuję się „starać w tym kierunku”
      Jak coś z tego wyjdzie, będziecie tym zaczynem od którego się wypiecze chleb!
      Serdeczności

  • Piękne zdjęcia i ta pogoda, ach a u nas nawet jak na UK to tego deszczu stanowczo za dużo spada z nieba.
    Matka idealna, tylko co to jest ten ideał? Ideał to pojecie względne. Dla dziecka, które wychowało się w domu dziecka,każda matka będzie idealna, dla tego pilnowanego na okrągło matka, która daje przestrzeń.
    Jesteśmy tylko ludźmi, matka to tez człowiek, ma prawo być zmęczona, znudzona, poczochrana i nieumalowana. Ma prawo do błędów i odpoczynku od swoich dzieci, do ucieczki w cichy kat, do słuchawek na uszach, by nie słyszeć tego ciągłego: mamooo.
    Jak już moje dwie córcie dają mi ostro w kość to dostaje wychodne od męża, idę do spa, jadę na wystawę, albo on je gdzieś zabiera…”jedziemy by mama nam nie zwariowała”
    Nie jestem matka idealna, ale gdy moje córki robią mi śniadanie w niedziele, to ze łzami w oczach jem tego spalonego na węgiel tosta i pije mocno przesłodzoną kawę..wiem, że mnie kochają i chcą bym czuła się wyjątkowa.

    Pozdrawiam serdecznie. Iza

    • Przepięknie to napisałaś droga Izabelo 🙂
      I ten tata jak mądrze mówi 😉 Te tosty zwęglone i te kawy przesłodzone wymieszane jeszcze ze łzami wzruszenia, to taka mieszanka emocjonalna, że słów brak 🙂 Cudowne uczucie i przemyślenia, że jednak te dzieci to tak swoją miłość nam oddają w tym toście… moja córka oddała mi ostatnio miłość w mące wymieszanej z octem .. to już było gorzej przyjąć bezboleśnie 😉 Pozdrawiam cię również gorąco 🙂 zapisałam się też do obserwatorów twojego bloga by śledzić te cuda które robisz!! Niesamowite! Innych zapraszam do zerknięcia na stronę Izy 🙂 warto! 🙂

  • Pięknie wyglądacie! Piękne zdjęcia!
    Ja uwielbiam mojego 3,5 latka, jego język, gesty, mimikę, jego „no wiesz…”, i tak samo ja Ty patrzę i podziwiam jakie mam super dziecko! Zdolne niesłychanie! Mądre niesłychanie!
    Ale uwielbiam też kiedy idzie z tatą na rower, lody czy do parku 🙂 a ja wtedy mam „wolne” 😉 i dziękuję Bogu, że mi się taki fajny mąż trafił, który robi takie wypady bardzo często, i tym samym żal mi moich koleżanek, które na 5 minut nie mogą zostawić dzieci z mężem/partnerem, bo zaraz dzwoni telefon…
    Nasze dzieci to kopie nas samych, naszych zachowań i języka – moja mama zawsze powtarza, że Tymek mówi tak jak my, słyszy od niego nasze sformułowania 😀
    Pozdrawiam
    Monika

    • Dziękuję za komentarz Sowo Osowiała haha 😉 To prawda, że dzieci to nasze kopie .. że mówią jak my i czują jak my i powtarzają nasze schematy zachowań.. tak to prawda. Starajmy się być lepsi dla naszych dzieci chciałoby się aż powiedzieć 🙂 Pozdrawiam serdecznie Sowę, męża Sowy, który taki fajny jej się trafił, i niesłychanie mądrego 3,5 latka 🙂 Moje dziecko najmłodsze też ma dokłądnie 3 i pół 🙂 i Końca świata życzę jak najczęściej 😉

  • Bardzo mądrze piszesz 😉 Matka rzeczywiście uczy się przez całe życie ale nie każda kobieta jest gotowa zostać matką… i nic nigdy sama się nie nauczy. Dziwne dla mnie jest to, że żeby jeździć autem musimy się najpierw tego nauczyć potem zdać egzamin jeden drugi… A rodzicem może być każdy a przecież dziecko jest ważniejsze od auta…

    p.s. Zawsze mnie Twoje zdjęcia rozczulają i zawsze się do nich mocno uśmiecham!! Masz cudowne córki i tak pięknie razem wyglądacie 😉

  • Mój mąż ma podobne zdanie na temat rodzicielstwa jak ty .. mówi, że powinno zdawać się egzamin na bycie rodzicem. A ja chcę mocno wierzyć, że każda kobieta jest w stanie wykrzesać z siebie to niezwykle silne uczucie miłości, i że każda się czegoś uczy nawet nie podejmując prób uczenia się… przecież życie i sytuacja nowa uczy najwięcej i dziecko, które reaguje na różne sposoby na czyny rodziców… chcę mocno i bardzo w to wierzyć w matkę nie idealna, ale prawdziwą, kochającą i słuchającą… idealistka ze mnie niepoprawna 🙂
    Dziękuję za pochwalne p.s. 🙂

  • Być może jest w stanie wykrzesać w sobie to uczucie ale czasami dopada nas depresja poporodowa na która już nie mamy wpływu i potem wynikają z tego nie raz nie ciekawe skutki… Dlatego chociaż, każdej matce powinien towarzyszyć psycholog tak jak położna, która przychodzi po porodzie do domu.
    Ale dobrze, że wierzysz w te kobiety! Mnie tej wiary brakuje…

  • Piękne, naprawdę piękne zdjęcia, piękne masz córki, i Ty również jesteś piękna (ps. napewno urodziłaś trójkę dzieci?:) A z rodzicielstwem uważam, że słuchanie dziecka to podstawa, to rzecz niby jasna jak słońce, ale obserwując rodziców, wcale nie taka powszechna i uwzględniana. Przykładowo wczoraj miałam nieprzyjemność zobaczyc pewną mamę w akcji, dziecko na oko 5 letnie pałaszuje loda, nagle zaczyna przerażliwie krzyczeć i płakać, że osa lata. Mama akurat przy straganie warzywnym robi zakupy, krzyknęła tylko z nieukrywaną złością „przestan krzyczeć”! Chłopiec popada w coraz większy lęk, jest przerażony, matka nie podeszła, nie przytuliła, nie zainteresowała się czy ta osa go urządliła, krzyczała coraz głośniej, chciała go przekrzyczeć, że to on ma przestać krzyczeć. Koszmar, niestety często jestem świadkiem takich sytuacji…

  • no historia jak malowana na psychologiczne przykłady – dlaczego dzieci nas nie słuchają, dlaczego są niegrzeczne.. ja w ogóle dzieci nie nazywam niegrzecznymi nigdy! jeżeli robią coś za głośno, za na przekór, za niesłusznie.. rozmawiam z nimi… czasem to jest jak grochem o ścianę.. czasem wątpię w swoje racje wychowawcze .. ale ciągle wiem, ze dziecko rozwija się i przystosowuje do świata i społeczeństwa. wiec to takie normalne, że krzyczy jak widzi osę, która wiadomo, że jest niebezpieczna! to normalne, że wypróbowuje cierpliwość rodzica nie raz, nie dwa i nie 100! bo wypróbowuje do granic! ale musi wypróbowywać by zrozumieć co mu wolno a czego nie i jak daleko może się posuwać w życiu, prawdzie, kłamstwie.. ale właśnie tak jak powiedziałaś, że rzeczy jasne jak słońce często nie są jasne dla niektórych rodziców.. z różnych powodów.. czasem może nie chcą, ale często też nikt ich nie nauczył, nie dostali tego od swoich rodziców, nie przeczytali, nie zauważyli… ja zawsze chcę wierzyć w matki i ojców.. że w końcu intuicja, miłość zagłuszy od dawna wpajany stan rzeczy. pięknie się z tobą dyskutuje 🙂 dziękuję za komentarz 🙂

  • Bardzo lubię Twoje zdjęcia, są prawdziwe, nie udawane.
    Zostawiam sobie czas na poznanie Ciebie, poprzez poznanie Twoich myśli, decyzji, uwag bo ciekawisz mnie jako kobieta, matka, bo podobnie myślę, podobnie czuję.
    Daje sobie czas na czytanie Ciebie.
    pozdrawiam
    Cudowne masz córki, wyglądacie razem pięknie.

  • Bardzo dziękuję.. jestem zmieszana i onieśmielona jakby 😉

  • pięknie piszesz. taka prawda i mądrość biją z twoich słów. ale bez zbędnych zdobień i moralizatorstwa. jesteś taka … prawdziwa i normalna. pozdrawiam serdecznie

  • Dziękuję Ci niezmiernie 🙂 Tego moralizatorstwa to nie lubię, ale zawsze się coś tam wkrada.. uczę się nie moralizować uczę 😉 i chyba mi wychodzi, skoro tak mówisz :-)) Dziękuję za kolejny Twój komentarz i po raz kolejny pozdrawiam 🙂

  • Muszę tu coś napisać i trochę jednak się wyżalić (?). W końcu ktoś, czyli TY, piszesz o tym, że całkowitą NORMALNOŚCIĄ jest ucieczka nawet od tych, których kochamy. Ja po porodzie miałam depresję, która się trochę ciągnęła i może ciągnie dalej? bo jak tylko mąż jest w domu, to ja chociażby na godzinkę, dwie muszę wyjść z domu. Tak po prostu – przejśc się sama. Mąż mój tego nie rozumie, niestety. Czasami źle znoszę to, że nie mogę się wyspać (dziecko śpi z nami, babcia nauczyła i nie potrafimy oduczyć..), że nie mam czasu nawet na pomalowanie paznokci. Dodatkowo dopadł mnie mały dołek po tym jak straciłam pracę i nie mam kontaktu z ludzmi i cały czas siedzę w domu z córką. KOCHAM ją, ale czasami mam dość. Idealnie dla mnie było jak przychodziłam po pracy i bawiłam się z nią itp. Mogłabym wiele o tym napisać, ale nie chcę też marudzić. Ogólnie mam nieciekawą sytuację, ponieważ teściowa nigdy nie wezmie córki do siebie na kilka godzin, abym odpoczęła.. ciągle mi mówi, że skoro jestem matką, to powinnam się opiekować dzieckiem non stop. Moja kochana mama nie żyje, u niej miałabym wielkie wsparcie. Przepraszma, płakać mi się chce bo nie mam z kim porozmawiać o nurtujących mnie rzeczach dotyczących dziecka/rodziny. Przepraszam też za to co napisałam, nie chciałam się bardzo rozżalać.

  • To oczywiste zupełnie, że siedząc w domu i tylko w domu i jeszcze rozpamiętując dopiero co utraconą pracę, można mieć dość. To absolutnie normalne też, że po takim cały dniu chce się matka wyrwać choć na chwilę, na spacer jakiś, na ławkę pod blok czy dom, na trawę, po bułki do sklepu. I to też absolutnie normalne ciężko jest czasem wychowując dzieci, prowadząc dom i mierząc się z rzeczywistością codziennego dnia. Ciężko ale jeżeli pamięta się co w życiu jest tak naprawdę ważne, wszystko jest łatwiejsze 🙂 Dla mnie moja rodzina jest najważniejsza na świecie i wiem, że cokolwiek i jakkolwiek nie byłoby mi ciężko czasem to wolę to, niż mieć święty spokój i malować paznokcie kiedy tylko mam chęć. Dzień jest długi ale potem przychodzi wieczór, noc i można odetchnąć.. porobić sobie coś, co się lubi. Mi te chwile dla siebie codzienne pomagają bardzo 🙂 regenerują mnie bardzo. Pozdrawiam 🙂

    • Dzieki za odpowiedz, potrzebowałam tego 🙂 Niestety u mnie wieczory nie wchodza w grę, ponieważ córa idzie spać ok. 23 albo później a ja razem z nią zasypiam bo nie mam już sił. Moja regeneracja odbywa się właśnie teraz 🙂 Mąż wziął Ninę na spacer, więc idę po prostu się położyć i poczytać książkę.

  • jestem bardzo za macierzynstwem ,nawet tym nienaturalnym jesli moge to tak nazwac ,za macierzynstwem w stosunku do cudzych dzieci ktore przyszly na swiat przypadkiem,lubie wlasnie takie dzieci ktoew szukaja a moze nawet nie szukaja za znajduja we mnie matke z braku odpowiedniego ciepla swojej naturalnej matki.W PRZYRODZIE SA ROZNE PRZYPADKI MATKOWANIA INNYM GATUNKOM .uwazam ze sa rozne gatunki kobiet ,niektore odrzucaja macierzynstwo ,niektore maja bardzo daleko posuniety instynkt macierzynstwa i matkuja roznym stworzeniom bozym .

  • Oczywiście, że też chcę czasem uciec, schować się przed dziećmi, gwarem,kłótniami. Ciągle słyszę mamo to, mamo tamto. Mamo a on… Mamo a ona… I chcę krzyczeć, że ja też czasem czegoś chcę, że też jestem ważna,że nie tylko dla nich…
    A po chwili przychodzą wyrzuty.Bo teraz one najważniejsze i takie kochane. Kochają i przytulają. I już nie chcę być sama tylko cała dla nich. Żeby niczego nie stracić, nie przegapić.

  • Keep these arecilts coming as they’ve opened many new doors for me.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *