dom, ołówek i biustonosze…

IMG_9994

Za 4 miesiące będę wychodzić tymi drzwiami codziennie… i codziennie wracać…

Nie jestem gotowa zupełnie. Ani trochę. Spakowaliśmy dawno temu parę rzeczy i wywieźliśmy ale to tylko dlatego by odgruzować dom przed wizytami potencjalnych klientów.

Tak, bo ze mnie zbieracz nieprzeciętny. Uwielbiam być obłożona wspomnieniami. Przy każdym remoncie czy większych porządkach postanawiam, że teraz będzie mniej.. ale za chwilę jest tyle samo.

W nowym domu też planuję mieć mniej i inaczej. Wszystko inaczej… Ale wiem, że nie wszystko da się zaplanować. A poza tym najpiękniej jest jak dom się sam tworzy… siłą codzienności.

 

Za 4 miesiące.

 

Zostawię moje miejsce na ziemi. I oddalę się wolnym krokiem obracając się co 5 sekund. Będę wyć. Wiem. Będziemy wszyscy.

 

Za 4 miesiące.

 

Sąsiedzi. Trawnik. Spożywczy. Autobus szkolny. Wszystko będzie inne.

A ja będę chodzić z kubkiem kawy i planować. To co tak kocham. Wić gniazdo jak typowy ptak lotny. Przyglądać się z boku, pod kątem, od dołu.. zmieniać, wkurzać się i pić szampana wbijając ostatnią deskę.

 

Za 3 miesiące będzie wiosna. Będzie już może nawet gorąco i basen otworzymy. W starym domu. Bo przecież jedną nogą wciąż będziemy tutaj. A poza tym, lepiej będzie działka wyglądała w oczach tych co przyjdą oglądać.

I kwiaty posadzę. I doniczki wyczyszczę. I będę czekać na walizkach.

 

Za dwa miesiące będą pierwsze promienie ciepłego słońca.. uwielbiam kwiecień. Będę jeździć po sklepach ogrodowych i przeżywać, że po co ja tu robię wszystko w kwiatach jak i tak zaraz się wyprowadzam…

 

Za miesiąc będę szła aleją gwiazd w LA i wdychała powietrze Californijskie.

 

Dziś. Dziś myślałam że nie ogarnę. Że naprawdę nie ogarnę.. że zacznę krzyczeć i włosy wyrywać z głowy. Dziś myślałam, że oszaleję na miejscu tu i teraz. Że po raz pierwszy w życiu chyba aż tak brakuje mi sił na kolejną minutę bycia.

 

Rzuciłam ołówkiem o stół (łał ale szczyt wyżycia się emocjonalnego!) i poszłam .. najpierw policzyć do dziesięciu w koszulce na ramiączka na mrozie 10 stopniowym. Potem do łazienki. Usiadłam. I zaczęłam myśleć. Za 4 miesiące. Za 3. Za 2. Pobyłam chwilę myślami w nowej łazience z oknem na świat… na Alei Gwiazd … Pobyłam w kwietniu. W maju. W samochodzie jak odjeżdżaliśmy zostawiając obecny dom…

A potem przyszedł sms: „kupiłam sobie 8 biustonoszy!”   hahaha ! Cudowne! Cięcie.. Oddech…Zmiana nastroju. – A jaki rozmiar tam kupujesz?  -Oooo a ja….

 

I tak 8 biustonoszy postawiło mnie na nogi. Poszłam ucałować dzieci. Zagrałyśmy kilka razy w karty. Pośmiałyśmy się.

A potem ….  aaa już nawet nie wiem jak to było. Wiem, że w takich chwilach potrzebuję pobyć sama. Odciąć się od krzyczących dzieci. Są na tyle duże, że mogę sobie posiedzieć zabarykadowana w łazience.

 

Życie jest niesamowite. U mnie regeneracja sił przychodzi tak samo szybko jak ich utrata. Może to wszystko ma sens.

Czy potrafiłabym docenić.. gdyby wszystko było zawsze piękne, błyszczące i rumiane?

Sądzę że nie. I choć nie lubię siebie takiej i rzucam w nerwach ołówkami 😉 to muszę przyznać, że potrzebuję i tych chwil.

 

I dochodzę do wniosku, że powinniśmy z większą pokorą podchodzić do życia. Przyjmować spokojniej. Czuję, że mnóstwo nam się udaje bo jakaś część się kiedyś nie udała. I że idziemy dobrą drogą, bo 10 razy poszliśmy złą.

 

 

I że 8 biustonoszy potrafi przenieść mnie w inny wymiar 😉

A potem się okazało że wszystkie 8 kupiła w złym rozmiarze ;))

 

 

 

No ale żeby nie kończyć posta bielizną… zamknę temat zdjęciami nowego domu w różnych odsłonach. Uwieczniam wszystko, by kiedyś móc usiąść i przeżyć to jeszcze raz…. Na samą myśl mi cudownie.

 

IMG_9581 IMG_9988 12z IMG_0003 IMG_0009 16z 11zIMG_9977IMG_0019 IMG_0046 IMG_0020 IMG_9619 IMG_9614 IMG_9611 IMG_9931 IMG_9937 IMG_9953 IMG_9969 IMG_9964 IMG_9921 IMG_9922 IMG_9930 14z 15z 13z IMG_0053 IMG_0055 IMG_0056 IMG_0072 IMG_0059 IMG_0065 IMG_0070 IMG_0060

IMG_9577

 

 

53 komentarze

  • marta. |

    Ale to jest piękny dom! o rany…

  • Pieknie i ta przestrzen, ktora bedziecie mogli wypelniac!
    Ja odliczam, jeszcze 6 miesiecy do zlozenia wniosku o mieszkanie…
    Biustonosze kupilam ostatnio dwa, ale w dobrym rozmiarze, wiec i humor mialam swietny 😀
    Pozdrowka z lazienki, do ktorej uciekam przed dziecmi 😉

  • Twój nowy, piękny dom jest jak z ciepłego, rodzinnego, obyczajowego filmu. Mój ulubiony gatunek! 🙂 I Twoje życie, Iwonko, jest dla mnie trochę jak film. Właśnie dlatego, że masz tę odwagę i siłę, by coś zmienić, by coś przeżyć. Czytam wiernie. Podziwiam i dziękuję za inspirację.

    • Ogromnie mi miło 🙂 Nie jesteś pierwsza z tym filmem… a ja ciągle mówię do siebie: ale że co? ale że jak? gdzie ten film? 😉 Pozdrowienia!

      • To pewnie przez te amerykańskie klimaty, które my znamy głównie z filmów 🙂 Cudnego dnia życzę, takiego nie w łazience! 😉

      • Mariola |

        Tak to na bank przez te filmy… Pierwsze co przyszło mi do głowy to schody… W amerykańskich filmach zakochane radosne dziewczyny tak szybko po nich zbiegają.. Albo sfochowane uciekają na górę jak tata zabrania wyjść na imprezę 🙂 Pięknie… Ehhh chyba muszę przestać czytać takie posty 🙂 zazdraszczam no co ja poradzę 🙂 i gratuluję!!! A może spakować wszystko i wyjechać… Do Ameryki?? 🙂 Pozdrawiam buzka!!

        • Ja mam nadzieję Mariola, że takie posty mogą stać się powodem do działania a nie do przygnębienia ;)) Marzenia są siłą napędową człowieka, dodają sił. Wymarz sobie schody i krok po kroczku krocz 😀 Czy z walizkami tu czy bez walizek tam 🙂 wszystko w twoich rękach 🙂 Pozdrawiam serdecznie dziewczyny! Kaha i Mariola – you made my day 🙂 🙂 czuję się jak amerykańska gwiazda filmowa 😀

          • Marioa |

            Tak… To wszystko prawda.. Ale same marzenia to nie wszystko.. Człowiek zabiera się do pracy i realizacji marzeń a potem się orientuje ze nie da rady ogarnąć wszystkiego sam.. Dzieci praca dom marzenia lekarze choroby walka o szczupły tylek po ciazy itp zarobić na to wszystko zdobyć kawałek własnego miejsca.. Nie jest łatwo i samej z dziećmi bez zabezpieczenia finansowego nie wiem czy kiedykolwiek się to uda… Ale dzielnie walczę… I być może… Kiedyś… W każdym razie nie poddaje się 🙂 i czekam na kolejne posty.

            • Mariola oczywiście że tak, że marzenia to nie wszystko.. że jednak część z nich pozostanie tylko w naszych głowach.. ale cudownie jest je pielęgnować w sobie. Nigdy nic nie wiadomo… życie bywa bardzo ciężkie, ale czasem nasze wybory i decyzje mogą je (przynajmniej trochę) odchylić w stronę tych marzeń, w stronę do której tak bardzo daleko czasem. I ja myślę że ludzie nawet nie wiedzą jaka siła w nich drzemie… odkryć to jest ciężko ale warto się starać 🙂 Powodzenia i pozdrowienia! 🙂

  • Karolina S. |

    Czasami jedna iskra potrafi wzniecić płomień tak wielki, że żadna siła nie jest go w stanie ugasić… taka iskra życia! Te 8 biustonoszy, staników – zwał jak zwał 😉 Jakieś coś, co odmieni myślenie w jedną sekundę. Zapalnik, który uruchamia najgłębiej zagrzebane pokłady sensu bycia…
    Też tak mam czasami. I uwielbiam te momenty, gdy uśmiecham się sama do siebie i dając kopniaka wściekłości zamieniam ją w uśmiech.
    Iwonko, jakże ja Ci zazdroszczę tego czasu, który teraz przed Tobą!!! To szukanie, bieganie, dopasowywanie… wicie :))) To były piękne czasy, które przewijają się w mojej pamięci jako jedne z najpiękniejszych z „tamtego” czasu. I niech takie będą dla Ciebie, Kochana!!!
    A najbardziej to ja kocham maj…

    • Ja też! ja też! ja też maj najbardziej :)) a potem kwiecień a potem to już grudzień bo święta. Karolina ja to wicie tak kocham… no tak kocham… wtedy daję temu domowi nie tylko stół, krzesła i sofę ale też ten cud tworzenia przestrzeni.. Buziaki Karolino S. :):)

  • Dom jest piękny. Pewnie będzie jeszcze piękniejszy, gdy będą biegać po nim dzieci, a przed nim leżeć porzucone rowerki…. I zapełni się powoli tym życiem, przyszłymi wspomnieniami, łzami i śmiechem. Jakoś nie wątpię, że akurat Ty stworzysz z tego miejsca piękny Dom 😉
    A najbardziej podoba mi się zdjęcie poręczy od schodów. Aż chciałabym dotknąć jej dłonia, poczuć drewno, wczuć się w ten dom.

    • Ta poręcz jest po byłych właścicielach. Ja zawsze tak miałam, że wszystko do zmiany, wszystko.. w moim domu chcę siebie a nie czyjeś resztki.. ale tym razem jest inaczej. Chcę zachować historię tego domu. Chcę coś w nim zostawić.. nie wiem czy będzie to poręcz, bo schody raczej otworzymy bardziej, ale coś będzie 🙂 Dziękuję za ciepłe słowa!

  • Jak pięknie w koło, a dom niesamowity! Już jest niesamowity, a za 4 miesiące…ach! Ja mam w perspektywie czas mierzony raczej w latach, a nie w miesiącach, więc ćwiczę swoją cierpliwość, oj ćwiczę. Ale znam siebie i wiem, że też pewnie niejeden ołówek pofrunie, albo i coś cięższego 😉 No, ale o tyle będzie mi łatwiej, że rodzice zostają w starym domu, więc w każdej chwili będzie można odwiedzić znajome kąty, spożywczy zostaje ten sam i sąsiedzi prawie wszyscy znajomi, bo dom będzie rzut beretem od obecnego. A ja już nie mogę się doczekać tej wiosny, która przyniesie nam (mam nadzieję) Wasze zdjęcia z Californii, a potem coraz więcej i więcej zdjęć z nowego domu. Trzymam kciuki, żeby wszystko szło gładko i żebyś się w tej łazience nie musiała zbyt często zamykać 😉

  • O matko jak pięknie!! Ta przestrzeń, drzwi,okna,wszystko!! Tak fajnie, że możecie mieć taki piękny duży dom na własność. Ja narazie marzę…

  • Tak właśnie mam przed oczami gdy słyszę :amerykański dom”. Piękna działka na wzniesieniu i okna, duuuuużo okien. Cudownie.

    Boże jak ja Was podziwiam. Nie mieliście chyba jakiejś wyjątkowej motywacji do zmiany, mając dom piękny, nieciasny, który wszyscy kochacie. A jednak podjęliście wielkie wyzwanie jakim jest budowa domu. W Polsce dom buduje się gdy nie ma się gdzie mieszkać, albo ma mieszkanie a marzy o domu ale żeby dom zmieniać na dom to jednak rzadkość. Ja mam znacznie więcej powodów. Większy dom rozwiązałby sporo problemów a jednak strach, niemoc, niepewność są silniejsze niż możliwe zalety. Codzienność jest tak absorbująca, że ja nie wiem jak w niej znaleźć czas na tyle decyzji…. Dlatego podziwiam i życzę by ten wysiłek Wam sie opłacił, byście czuli zadowolenie i satysfakcję z tego przedsięwzięcia zawsze i byli szczęścliwi w nowym domu ale tego nie musze, bo Wam do szczęścia dom nie jest potrzebny…

    Ala

    • Alu. Motywację do zmiany domu mieliśmy ogromną 🙂 Dziewczyny teraz będą miały oddzielne pokoje a ja biuro w końcu w domu a nie piwnicy. Poza tym zawsze wiedzieliśmy że zmienimy dom bo ja chciałam mieć tonę warzyw w ogrodzie a tutaj mocno byłam ograniczona przestrzenią. W USA jest inaczej… Z wyliczeń agencji nieruchomości wynika, że Amerykanie dom zmieniają pomiędzy 5 a 10 rokiem posiadania. I tak co 5 – 10 lat.. Nie boją się, idą za pracą, mniej wnikają .. Ja jestem Polką, dla mnie zmiana domu to ogromne wydarzenie i stres. Nie jest mi łatwo.. ale perspektywa posiadania 4 pokoi na górze była baaardzo kusząca. No i ta łazienka z oknem haha! I lepsza dzielnica, sklepy ze zdrową żywnością… oj dużo tych motywatorów by się znalazło 🙂
      No ale fakt jest faktem, że ja się nie boję zmian. Wręcz przeciwnie. Non stop coś się u nas dzieje. Uwielbiam wychodzić na przeciw temu i owemu.. a i mąż nie odstaje ;)) Uściski!

  • drewno w lazience!!! Moje marzenie! chociaz Twoja lazienka to jak pokoj kapielowy wyglada…. a pokoj dla gosci gdzie?

    • Łazienka moja… Dona nic pomieścić nie można w niej ;)) jak przyszło co do czego to drugie tyle metrażu by się przydało! A moje marzenie to kamień w łazience. Drewno braliśmy też pod uwagę. DO tych płytek co mamy (kamienne) nie wiem czy kamień dodatkowo będzie na całęj ścianie pasował.. więc może i tak być że będzie drewno 😉 Marcin coś przebąkiwał że woli drewno. Ale wiadomo kto tu wygra 😀 😀

    • Dona! bo teraz przejrzałam zdjęcia jeszcze raz i może Ty myślisz że tam gdzie stoi wanna to łazienka! a to pokój 😀 łazienka to tam gdzie rury ze ściany wystają 😉

  • Bajeczny dom i cudowna okolica.
    A resztę znam z autopsji… aż za dobrze!

  • ktośka |

    Taki typowo amerykański dom 😉
    Mnie się od razu skojarzył z serialem „GOTOWE NA WSZYSTKO”
    Powodzenia 😉

  • My też na lato mamy w planie przeprowadzkę wreszcie na swoje! Boże odliczam dni. Wiem co czujesz 🙂

  • Martucha |

    🙂 jak ja sie ciesze ze Ty sie cieszysz:)…no poprostu az lza sie w oku zakrecila……trzymam mocno kciuki za wszystkie plany i zycze duzo sily za te 4 miesiace,bo jednak ciezko cos zostawic pomimo ze myslami juz gdzie inndziej….sciskam mocno <3

  • tak sie zastanowiłam, że ja nigdy ale to nigdy ni ryczłam za starym mieszkaniem, domem, nigdy;( tym bardziej jak szłam w lepsze, w ciekawsze, w wieksze.
    po co Wy chcecie ryczeć, wyć nawet? przecież to co najwazniejsze zabieracie w sobie i idziecie w piekne. jaki pikny dom-uwielbam amerykę jedynie za t domy dopracowane w szczegółach- cudownie

    • Haniu, jak to za czym ryczeć? 😉 przecież tyle wspomnień tu naszych.. podłoga na której moje córki postawiły swoje pierwsze kroki… futryna na której odmierzamy wzrost dzieci od lat… Cegiełki w sypialni podpisane przez dzieci.. och wspomnień cała masa. Idziemy w większe i pewnie piękniejsze.. ale nie łatwo mi zostawić dom, w którym żyłam 11 lat…

      • ale macie siebie, idziecie do przodu- wyrwij futrne i odłup cegiełkę- to ludzie wy tworzycie dom i to co najważniejsze. zostawiacie tylko sciny- 11 lat zabieraci ze soba;)
        buziolam

        • Absolutnie się zgadzam że to my! i nie raz i nie dwa o tym pisałam… ale to nie znaczy że nie szkoda… to tak jak córka wychodzi za mąż (wyobraź sobie) i przecież wiesz że to normalna kolej rzeczy, że idzie z dobrym człowiekiem, że jest szczęśliwa… a mimo to płaczesz, wyjesz.. moja mama przeryczała cały mój ślub 😉
          I ten dom to jest taki płacz .. no wiesz chwilowy, sentymentalny… każdy jest inny. Mi będzie tego domu bardzo brakować choć absolutnie wiem co jest najważniejsze i to będę mieć ze sobą zawsze gdzie mnie los nie rzuci 😉 UściskI!

  • Gdybym tak mogła, gdy rzuciłaś ołówkiem, chwycić Cię za dłoń… Może chociaż tego stania na mrozie by nie było. I zabarykadowałabym te drzwi od łazienki, żeby na pewno nikt nie wszedł… Znam takie chwile, gdy się nie ma już siły wziąć kolejnego oddechu, miałam tak ostatnio… wczoraj. I ja nie ołówkiem rzucałam, a książką. O kanapę.
    A dom pięknie się prezentuje już na tych zdjęciach, nawet sobie wyobrazić nie umiem jak będzie, gdy już go urządzisz Waszą codziennością, miłością, uśmiechami i tym wszystkim, co tylko Wasze.
    Pozdrawiam ciepło.

  • kasiasawicka |

    jeju… piękny dom, jak marzenie. Już nie mogę się doczekać na Twoje posty z relacją jak wam się mieszka i ze zdjęciami…
    Pozdrawiam serdecznie :*

  • Jaki piękny dom… Śliczny, jak z ciepłego amerykańskiego filmu, nie wiem czemu mam takie skojarzenia 🙂 Od razu widzę jak będzie cudownie wyglądał przystrojony na świeta 🙂
    Piekny, ciepły rodzinny dom.
    Pozdrawiam!!

    • Oj taaak, nawet nie pomyślałam o tym, ale znając Iwonkę, na święta dom będzie wyglądał, jak z najpiękniejszych świątecznych opowieści 😀

      • CO wy dziś wszyscy z tymi filmami? 😀 Ale dziękuję bardzo bardzo bo czuję że to komplement 🙂 i jak pisałam gdzieś powyżej, czuję się jak gwiazda amerykańskiego filmu 😉 uściski!

  • kongoset_mp |

    Iwonuś, czemu Ty (do cholery) się wściekasz?
    Tym ołówkiem rzucasz w stół!
    No po co te nerwy ?
    I te stanie na mrozie, w imię czego, się grzecznie pytam ? 😉
    Nie szkoda energii i zdrowia ? 😉

    „Nie grzesz , dziewczyno!” -(tak właśnie powiedziałby mój mąż 😉 )

    Dzieje się u Was duuużo dobrego, dziękować Bogu trzeba , a nie szukać powodów do zmartwień 😉
    Kibicuję wszystkiemu , co tam się u Was dzieje , i urządzaniu,i wakacjom w LA-(szkoda,że ja dopiero w lipcu/sierpniu tam będę) i tej książce i… mogłabym wyliczać w nieskończoność, ale Ty na pewno to wiesz ;))
    Pozdrawiam życząc spokoju ducha 😉
    Marzena

  • Uwielbiam te amerykańskie domy, ale nie wiem czy gdzie indziej niż w yej Ameryce tak by mi się podobały. Wiem, że urządzisz go pięknie ☺

  • Lubię Cię
    za te Twoje piękne zdjęcia
    i za skrawek Ameryki Cię lubię
    Za piękny dom stary i piękniejszy ten nowy
    Za to, że na urlopie kroczysz w długiej sukni…
    i za to, że sms z 8 stanikami przywraca właściwe proporcje.
    Ale najbardziej to lubię Cię za to, że nic nie udajesz…
    rzucasz ołówkami! jak źle
    w łazience się barykadujesz
    i, że doliczyć do 10 na tym mrozie dasz radę…
    Lubię Cię. Bo masz odwagę… Pokazać życie takim jakie jest.
    B.

    • Jeszcze nikt o mnie wiersza nie napisał 😀 Cudowne .. po prostu wzruszyłam się 🙂 Dziękuję B ♥️♥️
      A sukienki już dwie mam nowe czekające na wylot do LA 🙂 długie oczywiście 🙂 Uściski ogromne!

  • Pamiętam, że jak miałam 9 lat dowiedziałam się, że niedługo się przeprowadzamy. Strasznie płakałam. Byłam związana z tym mieszkaniem niemalże od urodzenia. Tam pozostały wszystkie moje wspomnienia, moje „rozmowy” z białą, brzydką szafą z PRL, moja miarka wzrostu, kucałam by być niższa i kuchnia z tą całą starą lodówką, z tymi całymi rozwalającymi się szafkami i blatem, zupełnie bez wyrazu. A jednak mam do tego miejsca jakiś ogromny sentyment. Nie mogę przejść obok bloku MOJEGO obojętnie, przypominam sobie wszystko te rozmowy z tą z białą, brzydką szafą z PRL…
    A nowy dom, mimo, że nie ma dachu, jak to ja sobie mówię nie jest zły. Szkoda tylko, że tej białej, brzydkiej szafy z PRL – u wziąć nie mogłam.

  • Nie będę oryginalna- dom piękny:) Taki amerykański:) I tak jak ktoś wspomniał wcześniej to w tych amerykańskich domach najbardziej lubię schody:) Jak byłam mała to zawsze marzyłam, że moja mama staje na dole tych schodów i ” drze” się że śniadanie, obiad, że ktoś do mnie przyszedł itp. A teraz wyobrażam sobie jak Ty i Twoje dziewczyny stoicie przy tych schodach i…. Ach pięknie:)

  • Marysia |

    Ale pięknie…

  • oj też tak mam. a gdy opadnie kurz śmieje się i zastanawiam się po co te nerwy. i jestem szczęśliwa bo kiedyś pozostawałam tylko na jednym biegunie zlości, nerw i frustracji. dziś „korzystam” z pełnej palety uczuć… i czuję że „żyje” :)). pzdr

  • karolina |

    mieszkam pod Poznaniem i w niedzielę wróciłam z rodzinką z Orlando i Key Westu. Przy wyjazdem namiętnie czytałam twojego bloga i tym bardziej cieszyłam się, że będę w USA. Nie muszę chyba pisać jak było tam cudownie-zwłaszcza ze względu na pogodę a głównie słońce i te piękne kolory zieleni palm, bo u nas tak strasznie ponuro.
    Aż mam ochotę się tam przeprowadzić, trzeba byłoby tylko wszystko zaczynać od nowa, a tu już dom, praca, dzieci -przedszkole, szkoła, no i rodzina…

    Gorąco pozdrawiam

    P.S. a może pokażesz jakieś inspiracje jak będziesz urządzać wnętrze, bo jestem przed remontem i jestem ciekawa

  • Trafiłam tu wczoraj przez blog szafatosi i zakochałam się! Od zawsze mam słabość do amerykańskich domów, często oglądam sobie w Internecie:) Pani życie jest spełnieniem moich niespełnionych marzeń o życiu w Ameryce. Ale one nigdy się nie spełnią z braku odwagi, przywiązania do rodziny. Proszę o więcej zdjęć tego pięknego domu i tej bajecznej okolicy. Pozdrawiam i życzę szczęścia.

  • i znowu z opóźnieniem czytam…
    jak się Wam mieszka w nowym domu?
    pozdrawiam ciepło

    • Jeszcze się nie wprowadziliśmy 😉 za 2 miesiące około przeprowadzka. A dziś nowy post za chwilę, więc jak nie chcesz być spóźniona to zapraszam za jakieś 20 minut z powrotem na blog 🙂

  • od jakiegoś czasu obserwuje Was na instagramie :)i jakoś tak mnie ruszyło żeby wejsc . cudowne zdjecia …nie moge sie oderwac od Twojego Bloga siedze od godziny i czytam i zazdroszczę :).Macie piekny dom i ten stary i ten nowy tez bedzie piekny .fajne życie 🙂 bede wracała teraz tu regularnie … uwielbiam !! i pozdrawiam

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *