córeczka w niebieskiej spódniczce

 
Zebrać się do kupy i rozpocząć jesień z klasą. Chciałabym.
Czerpać przyjemność z chłodnych wieczorów i tlących się codziennie pięknie pachnących świec na moim stole. 
Cieszyć się z brązowych kubków w brązowe listki, kupionych specjalnie z okazji jesieni. Chciałabym.
I pojechać do Kalifornii. 
I ujrzeć na moim progu, któregoś dnia, prawdziwe czary.
I być cierpliwą bardziej.  
I mieć nowy kredens. Chciałabym. 
Uszanować ludzkie fanaberie i dziwactwa. 
Polubić owoce morza. Bo zdrowe. I w modzie. 
I nie kląć przy malowaniu paznokci. 
I nie przejmować się drobiazgami.
Nie mieć haluksów. I mieć rzęsy takie, jak jeszcze trzy lata temu. Chciałabym. 
 
I chciałabym, żeby ten blog kwitł. A ludzie płynęli tu rwącym strumieniem. 
I zęby żeby dzieciom wypadały bezboleśnie.
I pranie, żeby nie czekało na składanie dłużej niż dwa dni.  
I wszystkie pomysły swoje przemyśleć wzdłuż i wszerz. Na spokojnie. Bym chciała. 
I nie rzucać słów na wiatr. I pamiętać zawsze o wszystkim. I nie być pretensjonalną z byle powodu. 
 
I jak tak dłużej pomyślę, to…. czegóż ja bym nie chciała.
 
 
I wiecznie człowiekowi mało.
Ile by nie miał.
I wiecznie rzęsy za krótkie. Za rzadkie. Za jasne. 
 
I wiecznie krążymy w życiowym pośpiechu. By zdążyć być ładną. Bogatą. Tą, co widziała Kalifornię. I ma pełniejszą duszę może dzięki temu. 
 
I wiecznie pomijamy małostki. Drobiazgi. Brudne stópki dziecka uciekające w popłochu przed nieżywym robakiem.
 
Ale człowiek musi iść. Ciągle dalej i dalej. 
I czasem to naturalne, że nie widzi. 
Że potyka się o własne życie. Że w biegu codziennym ledwie dostrzega czubki własnych butów.
Bo czasu przecież tak mało. A spraw tak dużo. 
 
Ale, gdy już rzęsy przerzedzą się tak, że prawie ich nie będzie. Czasu będzie jeszcze mniej. Na czerpanie radości z brudnych stópek córeczki w niebieskiej spódniczce. 
 
 
 
 
 
Moje dziś poniżej. Uwiecznione dla wspomnień. 
Dla chwil, gdy o lasce doczłapiemy się z mężem do kanapy i odtworzymy te momenty 
na czymś co będzie przypominać dzisiejsze laptopy. I łza nie jedna poleci….
 
 
 
 
 
Wkrótce wszystkich was zapraszam na konkurs u mnie. Tych którzy jeszcze nie polubili „ona ma siłę” na Facebooku (tutaj) serdecznie zapraszam, bo konkurs będzie rozgrywał się tam 🙂 
 
 

95 komentarzy

  • Pewnie zbytnio Cię nie zdziwi, ani ta godzina, ani moja obecność (znów pierwsza) no ale poniekąd wywołana do tablicy chceń się poczułam 😉 TO jestem. Ding dong – otwieraj, bo zimno się zrobiło. Napiszę Ci: i bardzo dobrze, że chce. Niech chce. Bo chcenie jest takim znakiem życia. Chce się ciągle. Czasem szybko, czasem wolniej. Chce się więcej, a nieraz jak człowiek pomyśli, o tyle już mam – dobrze mi, to zwalnia? Chyba nie. Zastyga bardziej, żeby nie powiedzieć, zamiera. U mnie oznaka chcenia jest dowodem witalności. Nie, że nie umiem się zatrzymać i ciągle w biegu. Owszem w biegu – niektóre sprawy w biegu, żeby zamknąć i delektować się tymi skarbami, momentami, chwilami, nastrojami, zdarzeniami, ludźmi – jak tymi kawałeczkami szkiełek kolorowych w tym ulubionym moim kalejdoskopie. Lekko przekręcisz i refleksy odbijają od siebie i układają się w konfiguracje różne i uczą postrzegania na świat przez te swoje wieloraki pryzmaty. Wciąż uczą, każdego dnia, te chwile, „te momenty”, Ci ludzie, te uśmiechy, zamyślenia, kawałek ciasta (no bo ciasto też może budzić wspomnienia, smakiem połaskotać jakąś w głowie dobrą myśl). To smacznego i dobranoc, czy dzień dobry (w zależności, kiedy tam przeczytasz, no a „smacznego” z takim zawadiackim uśmiechem, bo borówki oczywiście (kolejna porcja) czeka na mnie kilkanaście kroków w dół hahaha

    • Moje chcenia to nawet czasem powodują, że ja widzę więcej nawet tych drobiazgów! To fakt. Bo jak się człowiekowi chce, to wtedy jakiś szczęśliwszy… ale dużo też tych chceń moich jest takich dennych, że aż wstyd je mieć ;)) ale ja zawsze chciałam bardzo dużo od życia. I może dlatego dużo mam. Bo ciągle zabiegam o to by było nam lepiej. Na szczęście umiem cieszyć się tymi brudnymi jak czarna ziemia stópkami :)) a jak zapominam, to mnie ten blog mobilizuje by pamiętać 🙂 Bo jak tu usiądę i piszę i piszę… to często sama wnioski wyciągam ze swoich postów, olśnienia doznaję 😉
      NO COMMENTS co do godziny o której Ty tu jesteś ;)) buziaki 🙂 a czary na progu chcę ogromnie kiedyś zobaczyć 🙂 i to chcenie kocham w sobie nosić 🙂

    • IW♥ i ja to Twoje chcenie kocham bardzo, bo bez niego nie byłoby tych słów, tych zdjęć, tych wzruszeń i uśmiechów a moje chcenie malutkie takie jak ja hihihi też nooooooszę w sobie , lubię je choć czasem niegrzecznie …wygląda oczyma… a zamkniecie oczy nie pomaga…bo potem można zobaczyć…więcej i chcieć bardziej…
      ściskam
      Dorota

  • Anonymous |

    To nie chcenia się boimy, ale tego, że nie zdążymy. Nic się nie bój Iwonko. Zdążysz, to wszystko jest dobrze zaplanowane. Takie ludziki jak my myślimy sobie, że wszystko od nas zależy. Tacy ważni się czujemy. Guzik prawda! Musimy robić co trzeba. Im bardziej słuchamy tego wewnętrznego głosu, który mówi nam co dalej, tym sensowniej żyjemy i więcej jesteśmy w stanie doświadczyć, bo mniej czasu zabiera nam walka ze sobą, przekonywanie samych siebie do konkretnych wyborów. Nam trudno zostawiać za sobą wygodne sytuacje, miłe miejsca, ludzi /ludzi najbardziej!/, ale tak trzeba, bo trzeba iść o przodu, aby się rozwijać, zmieniać, poznawać siebie w innym środowisku, w innych sytuacjach. Inaczej się nie da, inaczej byłoby nudno. No i każdy marzy o swojej „Kalifornii”……. Różne one są…….. te szczyty marzeń. Sztuką jest mierzyć wysoko, a żyć nisko ciągle się wznosząc i „cyrklując” ku „Kalifornii”. I wierzyć, że się uda, bo tylko wtedy udać się może! A jeśli nie? No cóż, przynajmniej będziemy miały ciekawe życie. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za marzenia! Wiesława.

    • „Sztuką jest mierzyć wysoko, a żyć nisko ciągle się wznosząc i „cyrklując” ku „Kalifornii”. I wierzyć, że się uda, bo tylko wtedy udać się może!” – Wiesiu mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko że sobie to zdanie zapiszę. Jest cudowne! Dziękuję Ci! bardzo 🙂 i uściski przesyłam!

    • Anonymous |

      Cieszę się bardzo, uwielbiam się cieszyć! Wiesz, Iwonko, czasem piszę sobie coś tam na moim blogu , ale nikogo tam jeszcze nie zaprosiłam. Ty jesteś pierwsza. Tak mnie jakoś ośmieliłaś, że postanowiłam Cię zaprosić do siebie. Skromnie tam u mnie, ale co tam, zapraszam. …..normalna- nienormalna blog.pl.

  • ten kask mnie na łopatki rozłożył 😀
    Pamiętaj,ze chcieć to móc!
    buziaki

  • Apetyt rosnie w miare jedzenia. Podobno. Kiedys szczesliwa bym byla majac mieszkanko male. Teraz dom juz musi byc. Duzy, z ogrodem, z dala od tesciowej ;o) W Tatry jezdzilam kiedys. Teraz Alpy byc musza, albo Himalaje. I ciagle wiecej sie chce. I ciagle za czyms sie goni…. I pogon ta czasem bez sensu zupelnie, bo te male szczescia tak latwo przeoczyc w wirze pogoni szalonej. Bo przystanac wypada czasami, zatrzymac sie, podumac i docenic rzeczy male…
    Ale warto tez miec cele, marzenia…. Bo bez tych perspektyw chyba bezsens sie wkrada…

    • Masz absolutną rację Hieno z Safari :)) Ja te chcenia swoje uwielbiam. Ale wiele z nich mnie załamuje.. jak pomyślę… bo po cholerę mi te rzęsy w kosmos długie? mam co innego, bardziej wartościowego przecież 🙂 No ale godzę te chcenia i te moje skarby tu i teraz. Godzę w umyśle jakoś, by nie zwariować. BY nie przechylić się w jedną ze stron. bo żadna w nadmiarze nie jest dobra 🙂

  • gdy poczuję że moje ramiona dotyka jesienny wiatr, gdy cytryn i miodu więcej i więcej, gdy rybki z tranem do otwartych buziek podaję, to takie same mam rozważania jak ty Iwono, nostalgicznie robi się. Chwile, ułamki chwil, momenty, czasem dostrzeżone ledwie kontem oka a te najważniejsze właśnie.

  • aaa i jeszcze jak mała Hania z kawałem podwawelskiej po domu plądruje. Lubię to 🙂

  • Byłam już tutaj w nocy bo moja T mnie obudziła i spać nie mogłam więc sobie Twój post Iwonka poczytałam 🙂 Jest tyle rzeczy, których nie chcemy, chcemy..super jeśli między nimi znajdziemy równowagę , a jeszcze lepiej jak więcej rzeczy tych co chcemy się spełnia, wtedy pomimo czasami kłopotów, problemów wszystko jakoś łatwiej, lżej pokonać. A zdjęcia Twoje bajka, kask z pióropuszem rozbawił mnie strasznie, cudo:-)) Buziaki !!!

  • ładnie opowiedziany „niby drobiazg”. a czy w kaliforni i z rzęsami dałoby się takie ziarna wyłuskać? nie, bo tam ludziom odbija, od razu krzyczą, jestem wielki, patrzcie na mnie, jestem wielki. i znikają bez śladu.

  • ech te nasze „chciejstwa” egoistyczne czasami ale potrzebne:)to nasze silniki parowe, które dają nam siłę i moc do życia i choć czasami para z uszu i na rzęsach (nawet tych rzadszych ) stajemy, to przecież warto, to ma sens, ale Ty już o tym wiesz:)Jestem w trakcie pakowania naszych 10 lat w pudełka. Układam , segreguje, kartki przerzucam, wspominam – to 10 wspaniałych lat:) dzięki naszym „chciejstwom”
    buziaki posyłam

  • Kazdy czegos chce jeden więcej drugi mniej. Jeden jak napisała Hiena domu z ogrodem drugiemu mieszkanko malutkie wystarczy…. Ja chciałabym umieć nie sięgać z chceniem za bardzo w przyszłość. Wiem, że zycie przewrotne jest dzis jestes a jutro Cie nie ma, mija czas a ludzie zapominają, że byłaś… Ja chce spokoju serca i duszy, takiego co pozwoli spac spokojnie w nocy, który pozwoli obudzic sie rano i pomyslec jest dobrze oby tak dalej, który nerwy ukoi i da usmiech na usta. Chciałabym aby syn jak najdłużej za reke mnie brał i uczuć okazywania nie wstydził sie, synową która jak córka dla mnie będzie, której nie dane mi jest miec….. wnuka chciałabym lub wnuczkę, która kochac najbardziej na świecie będę…. i która zamieni miejsce syna trzymajacego mnie za reke. I kota bym chciała i słonce oby zawsze swieciło i energi dodawało…. Dom, komoda, samochód podziekuję wazniejsze dla mnie być niz mieć….
    Iwonko serdecznie Cie pozdrawiam oczywiscie z lekka klucha w gardle. Dziewczyny sa przecudne wycałowałabym i wywąchała (nie ukrywam, że najmłodsza najbardziej 😉

    • Wytłumacze sie dlaczego najmłodsza 😉 może dlatego, że patrząc na nia widze siebie na zdjeciach sprzed 30 lat podobna jakas taka 😉

    • hahaahah 🙂 uśmiałam się z tego wywąchania ;)) Dziękuję za ten komentarz bardzo. Uwielbiam wiedzieć, co Wy myślicie o tym, o czym ja piszę.. uwielbiam poznawać wasze opinie 🙂
      Wiesz mi się wydaje że człowiek spać spokojnie to rzadko może 😉 bo jak już ma czego chce, to wymyśli sobie coś kolejnego o co walczyć trzeba, o co dbać trzeba, czym się przejmować. Tak to chyba już jest 🙂

  • Chcialabym tylko zdrowiZe miec..i prace zeby moc mieszkac szczesliwie w naszym domu i sie nim cieszyc i zeby kiedys nasz ALanek mi powiedzial mamo mialem szczesliwe dziedzinstwo,milosc,dom i jestem szczesliwym czlowiekiem mocnym z wartosciami. Ja nie mam takich wspomnien’.. nawet nie chce wspomin.
    Chcieć nie chce czasem marzę.Mam listę marzeń’Jedne sie spelniaja inne sie nigdy nie spelnia..wiem to.Spelnily sie za to takie o ktorych nigdy nie marzylam i nawet po cichu,i nie myslalam o tym.
    Sa takie marzenia np ktore maja juz 5 lat…i moze juz tuz tuz czesciowo sie spelnia…:)))))moj maz ciezko na to pracuje poswiec swoj urlop na obczyznie…

    H mm chciec to podobno moc? Chyba nie do konca,….
    Klniesz przy malow paznokci? Rozbawilas mnie do lez…a czemu to…Dla mnie paznokcie to hobby i spos na zarobek wiec troche inaczej na to patrze.Gdyby kiedys gdzies nasze drogi sie zeszly sluze pomoca w malowaniu;))))to naprawde mozna opanowac:))))) Piekne fotki….pozdr.

    • P.S.No wlasnie zobaczyc Kalifornie?Lub Wielki Canion? Poleciec do Stanow Zjedn.? Glupie to ale dla mnie jak podroz w kosmos…Nie do spelninia …chocby pod wzgl finans…ale mozna marzyc….

    • Pewnie że można!! oby tylko nie za intensywnie bo wtedy to co, tu i teraz zamiera… oby nie przechylać się w żadną ze stron zbyt mocno..
      Pati ależ ja umiem paznokcie malować 🙂 robię sobie sama hybrydowe. jestem samoukiem. Kupiłam sobie lampę i po pierwszym razie który mi pokazała koleżanka kosmetyczka, robię już sama.. a klnę… no bo jak w tej lampie trzymam rękę a w domu awantura to ja nie wiem co ze sobą zrobić, bo lecieć trzeba a ręka musi w lampie być ;)) i wtedy klnę, że tak właśnie ja umiem chwilę sobie wybrać, jak zwykle 😉

  • póki jeszcze masz w sobie radość życia jest donbrze, czasem dzień zabiegany, inny dla równowagi zwolniony…tak to już jest, ważne, by umieć spojrzeć na motyla, na dziecko czy ptaka i się uśmiechnąć, bo tyle jesteśmy warci, ile w nas miłości 😉
    P.S. te zdjęcia, takie do oglądania na starość, lepiej przełóż na papier, kto wie, kiedy przypadkowo znikną z wirtualnego dysku ;), macane przez dłonie przy szklance herbaty albo kieliszku wina mają zupełnie inny smak ;), a Szekspira uwielbiam 😉

    • Ja bym bardzo chciała na papier .. bardzo!! ale tych zdjęć mam miliony.. ciężko tak na papier wszystko przełożyć.. ciężko no. próbowałam rok temu..może kiedyś się uda! może kiedyś 🙂

  • Pięknie myśli zebrane, piękne ilustracje.. Ja też mam mnóstwo liści w książkach, jeszcze z czasów kiedy byłam w wieku swoich córek 😉 Uwielbiam je przypadkiem odnaleźć…
    A chcieć się chce zawsze i od zawsze… ale z drugiej strony to to nas napędza popycha do działania, sprawia, że kiedyś zbierzemy się w sobie i zobaczymy te Kalifornijskie wzgórza na własne oczy.Wielka to sztuka dostrzec te drobiazgi równocześnie i czary dziejące się pod naszym dachem 😉

  • Anonymous |

    Mi właśnie jedna poleciała:)Łezka…

  • 2cool4u hehehe, fajne 😀 a co do chcenia, to dobrze jest chceć kiedy chcenie daje motywację, ale z chcenia trzeba troszkę zrezygnować, kiedy to chcenie rodzi tylko flustrację. W każdym razie ja na swoim własnym przypadku tak robię, żeby nie oszaleć. 😉
    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  • Masz motyle w pietruszce??? Ja w tym roku nie mam właśnie sobie uzmysłowiłam 😉
    Moja mama powiedziała ostatnio, ze Klarka cudnie na zdjęciach wychodzi i ja się zgadzam jak najbardziej ! To zdjęcie w okularach piękne!!!! Najfajniejsze, bo wszystkie fajne 🙂
    Ja też chcę. Nie tak że chcę i koniec kropka, ale chcę wielu rzeczy zawsze i myślę sobie, że to byłoby bardzo źle jakbym nie chciała. Chcieć trzeba.
    A propos tej Kalifornii i pełniejszej duszy takie zdanie mi się nasunęło od razu, które mam głęboko w sobie wyryte „Ten kto pragnie zwieść do domu całe bogactwo Indii, musi nosić bogactwo Indii w sobie”
    Buziaki

  • Z pietruszką to było tak, że do łysego mi wyjadły gąsiennice ją n apoczątku lipca i było łyso tak zupełnie bo gąsiennic było tam z 50. potem polecieliśmy od Polski no i zdziwiona przywitałam odrośniętą pietruszkę. cieszyłam się nią z dwa tygodnie i znów wyczuły nosem ją gąsiennice 😉 już prawie jest łysa znów!
    Ja też tak uważam Julitka, że nie chcieć byłoby straszne!! że trzeba chcieć na codzień i od święta 🙂 tylko granice są bardzo ważne w tym wszystkim. I tylko to miałam na myśli 🙂 buziaki też 🙂

  • Tak trzeba chcieć… ale życie jest dziś, w tej chwili, w tym momencie… nie za chwilę, nie potem, nie jutro. ONO JEST DZIŚ! TERAZ! W TEJ SEKUNDZIE, a nawet w jej ułamku…
    I jeżeli umiemy chcieć nie zapominając o tym to tak… jak najbardziej…
    Niestety często zapominamy się w tym chceniu, i uporczywym dążeniu do naszej Kalifornii… ale z wiekiem to mija… ten upór – więc może tak ma być 🙂

    • tu właśnie o to chodzi, że dopóki pamięta się o tej chwili trwającej tu i teraz, dopóty nasze chcenia nie grożą niczym 🙂 a są przyjemnością i koniecznością bym nawet powiedziała 🙂

  • Mialam taki tydzien, ze mnie sie juz nie chce chciec ;P A zapowiada sie dalej tak. Chociaz to ostatnio rozkoszujemy sie ostatnimi powiewami lata, bo pogoda nas rozpieszcza. Za duzo nie mysle, bo ciagle gdzies jestem, cos robie. A walsnie przypomnialo mi sie czemu to taka padnieta jestem – zrzucamy drewno na zime, juz wiem w czym jest ten myk, ze wieczorami padam, maz mi zafundowal gratisowy program fitnes – rezultat natychmiastowy, to juz wiem czemu dzisiaj ledwo z lozka sie zwleklam i nie chcialam wiecej ogoladac drewna, a tu jeszcze przed nami poniedzialek, bo ja sie buntuje i mowie, ze wiecej nie. Chociaz okazalo sie, ze chlopaki umieja rewelacyjnie sie ze sobia bawic i nie potrzebuja rodzicow. Ja tez mam liste zachcianek, dluga liste- tylko one raczej przyziemne sa: zeby drewno bylo juz w piwnicy, zeby pranie sie na polkach posladalo, zebym fotoksiazke dokonczyla, zebym koc na jesien w koncu zrobila, prezent opakowac tez trzeba. Tak to sa moje zachcianki. O czyms bardziej materialistycznym nie mysle, bo czasu nie mam na realizacje ;P Bo chlopakow codziennie musze kapac, bo niania jestem na godzine, bo placek pieke ten totalnie ulubiony, ktory chlopcy pozeraja – tak mam przepis na calowakacyjny wypiek, ktory jest rozchwytywany i co jakis czas smakuje inaczej ;P Bo kompot ze sliwek sobie maz zazyczyl, a sliwki przeciez trzeba najpierw zerwac, bo dwulatek ma kryzys i nawet tesciowej rece opadaja. Tak, bo mysmy bylism pierwszy raz na zakupach od dwoch tygodni, tak to kupujemy szybko cos na wsi albo zywimy sie darami ogrodu. I wcale sie nie zapowiada, ze pojedziemy przez najblizszy czas na zakupy. Tak, bo ja nie jezdze samochodem – mam swoj wklad w zycie ekologiczne ;P Chcialabym sie przemoc, ale czasu nie mam ;P 4
    Pozdrawiam Edyta

    • No i co ja mogę powiedzieć??? no co Edyta?? że śmieję się tu i śmieję 🙂 i że wkład w życie ekologiczne jest boski :)))) śliwki masz w ogrodzie???? jakie? boże jak zazdroszczę!

    • Mamy wegierki i mirabelki, w zaleznosci od roku plony sa ogromne albo znikome, w zaleznosci od roku chlopcy je jedza albo nie. Jak w zeszlym bylo zatrzesienie to nie bylo chetnych jak w tym jest w miare to pozeraja. Beda jeszcze gruszki i winogron, jablka w tym roku niestety nie obrodzily. Tesciowa ma maly ogrodek, ale na przyziemne rzeczy wystarcza.

    • Edyta matko węgierki i mirabelki!!!! no nie mogę!! to moje ulubione, najulubieńsze śliwki!! Kiedyś sobie przywiozę do USA (przemycę w walizce w obawie że mnie nakryją – bo nie można 😉 ) sadzonki 🙂 i będę też mieć 🙂 ale to już kiedyś jak działkę będę mieć większą.

  • Chcę więc jestem – parafrazując.Póki chcemy to żyjemy. Taki banał. Ważne ,żeby w chciejstwie nie popędzić gdzieś w kosmos tylko tu na ziemi pod obłokami pozostać a czasem i tych obłoków musnąć z lekka pragnieniami. Piękne stare fotografie.A masz wrażenie ,że robiłaś je wczoraj :-).Czas wzgędny jest.

  • A , przypomniałam sobie. Wczoraj w moim warzywniku była Twoja gąsienica . Też ją uwieczniłam. Pokażę w następnym poście 🙂

    • Tych moich gąsienic to ja tu mam z 60 ;/ a potem motyle wielkie fruną nad głową a ja zawsze w strachu że to jakiś nietoperz czy cholera wie co :)) bo z tych gąsienic to ogromne, piękne pazie królowej wyrastają 🙂

  • Po prostu – UWIELBIAM!!! Uwielbiam ten blog, uwielbiam Cię Iwonko, to jak piszesz i o czym piszesz.
    Zawsze tak mądrze i refleksyjnie… I zawsze trafiasz w sam środek!!! W sam środek moich myśli i pragnień!!!

  • Chyba to właśnie tak powinno być, że „chcieć” nam się musi. Raz jest tych pragnień więcej, innego dnia mniej, a bywa (choć rzadko) tak, że wydaje nam się, że mamy już wszystko i więcej nam nie trzeba… i czasem łatwiej dostrzec te rzeczy wielkie, a ‚małostki” przeoczyć, pominąć, a dnia następnego cieszyć się jak dzieci z najdrobniejszego szczegółu i zbierać te drobiazgi na później, na zawsze…
    Pięknie napisałaś. Klimatyczne zdjęcia:) Pozdrawiam.
    okiem-ani.blogspot.co.uk

    • Ania bo dokładnie tak to jest u mnie 🙂 że te drobiazgi raz widzę wyraźnie, kocham i doceniam, innym razem pędzę w życiu i przeoczę to czy owo, raz zdaję sobie sprawę ze swojego niesamowitego szczęścia a innym razem płaczę w poduszkę, że jakieś przedsięwzięcie mi się nie udało.. tak to jest 🙂 Pozdrawiam Ania 🙂

  • Iwonko…dobra wróżko…:-) łap te dziecięce stopy, i buziaki umorusane, i promienie słońca łagodnie spływające o zachodzie…czas tak przyśpiesza…ani się obejrzysz….pragnienia…z czasem stają się coraz prostrze, skromniejsze…tak niewiele do szczęścia potrzeba, a my…tacy zachłanni…najpiękniejsze, najcenniejsze, co możemy dać swoim bliskim, to CZAS wspólnie spędzony, to te chwile, które nasze dzieci będą niosły przez całe swoje życie, pamiętając zapach maminego ciasta, dotyk kochających rąk…
    Mam już swoje lata i redukuję te swoje chciejstwa, bez tylu rzeczy mogę się obyć i coraz większy spokój mnie ogarnia…jestem WOLNA!!!..i niewymownie wdzięczna, że… jestem..i moja mama jeszcze jest!, bo kto wie, jak długo jeszcze..ile nam jeszcze dane?…no…ale każdy wiek ma swoje przywileje, prawda?
    Jak zwykle dziękuję za cudne chwile tutaj spędzone!
    serdeczności i uściski :-*

  • Ech Iwonko, łapać te chwile bezcenne człowiek się stara ( dobrze, że z pomocą aparat przychodzi czasem) ale najpiękniej kiedy one w nas żyją i dają nam nowe piękne uczucia i wspomnienia cudne !!!
    A chciejstwa trudno ich nie mieć … jedne realne inne mniej … marzenia rzecz wspaniała … moje jedno spełniło się w ten weekend w pewnym magicznym domku … warto marzyć i marzenia spełniać 🙂
    Pozdrowienia cieplutkie ślę 🙂

  • Chwilo trwaj:-)
    Pięknie Iwonko!
    Pozdrawiam ciepło
    Kaśka

  • http://www.onelittlehappiness.pl/ |

    ale zdjęcia piękne!!!
    z postu na post piękniejsze,i ja w tych zdjęciach to widzę wszystko i sobie dopowiadam!zawsze:)
    a chciałabym oj chciała! zawsze się chce Iwonko,zawsze i nie zmieni się to nigdy,choć sobie czasem obiecuję że przecież wszystko mam to i tak chcę:) bo lubię to chcieć zamienić na mieć:)!
    ale mi się zrymowało co!!!
    i jeszcze jedno że niby Ty o dupie maryni? tylko że Ty nawet jak piszesz o chcę- to tak że mnie zazdrość od środka żzera że tak pięknie!( i co? a zazdrość jest zła)
    ściskam mocno lovju :* taki dziś mam głupkowaty dzień wybacz:)

    • a ja myślałam że o „chce” to nie o dupie Maryni, a zobacz jak się jednak pomyliłam ;)) I ja cię Paula ściskam wariatko jedna :))

    • szalona!!!zle mi się napisało miałam na myśli,że Ty każde słowo na pierwiatki pierwsze rozłożysz i piękny elborat Ci wyjdzie!!! a dupie Maryni to tu jeszcze nigdy nie było! no chyba że mojej :*

  • Chciałabym, chciała … słowa piosenki mi się przypomniały.
    Ja tez bym tyle jeszcze chciała , i tak czasem mi się wydaje, że to wszystko takie niezbędne, że się zaczynam nakręcać i chcieć jeszcze bardziej i tak do momentu, który sprowadza mnie na ziemię … kiedy pójdę do niej … jest prawie w moim wieku, nie ma prawie nic , a to co ma jest ze śmietnika tego czego my już nie chcemy … ba, nie ma nawet przeszłości, bo była tak straszna, że ją wymazała … przyszłość też ma bardzo niepewną … za miesiąc rodzi … ale żeby nie dać się zwariować to ja właśnie po takiej wizycie bardzo myśle o tym co mam 🙂
    Ale żeby nie było tak poważnie, bo znowu mi wyszło z grubej rury, to ostatnio bardzo bym chciała mieć ładne paznokcie , bo już sie wstydzę w sklepie płacić, i pójść wreszcie na masaż, żeby mi ktoś ten stres w plecach rozbił i wyspać się 🙂 kurcze ale ze mnie egoistka 🙂 ha, ha, ha
    Uwielbiam Cię czytać i oglądać 🙂
    Buziaki Iwonka!

    • Iwonka mnie też takie historie otwierają oczy zawsze. Wiem, to w zasadzie nie ma sensu, takie porównywanie się, ale ja nie potrafię inaczej. Zawsze jak widzę czyjąś krzywdę, nieszczęście to zawsze odnoszę to do swojego życia, mówiąc – boże ileż ja w tym życiu mam.. czego ja narzekam.. ale przecież życie każdy ma swoje. i za chwilę marzę już o tej Kalifornii 😉 ale to dobrze chyba.. tak ma być 🙂 Ja masaży nie cierpię!! na samą myśl mi się słabo robi ;)) buziaki 🙂

  • Matko … a ile ja bym chciała ….na szczęście nie jestem zbyt wymagająca i mnie te drobiazgi bardzo cieszą więc jest duża szansa, że to co tak chcę wcześniej czy później się spełni (oby wcześniej 😉 . Jednak najgorsze są te „chciejstwa” które od nas nie zależą i na które nie mamy wpływu … bo ja bym chciała żeby nigdy nic złego nie spotkało moje dzieci, żeby one zdrowe były (i nie myślę tu o gilu czy kaszelku jakimś tam). Zresztą akurat to, to każda matka by chciała, ale tak mnie naszło po wydarzeniach minionego weekendu kiedy to na moim osiedlu autobus potracił śmiertelnie dziewięcioletniego chłopca który wymijał latarnie i wjechał na ulicę … z mamą swoją na wycieczce rowerowej byli … wiec ja już nic więcej nie chce ….

    Jak zwykle cudny tekst, cudne zdjęcia, cudne dziewczyny i gąsienica, i okulary na nosie, i lakier na paznokciach tych małych stópek, a kask … o nim już nic nie napiszę bo przecieą wiadomo!

  • Iwonko, z jednej strony to nasze chcenie nas napędza i pozwala wyznaczać cele. Ale kiedy czasem wyznaczymy ich za wiele, przestajemy doceniać dochodzenie do celów, które samo w sobie też jest wartością.
    I kiedy dopiero na archiwalnych zdjęciach dostrzegamy ten uśmiech czy te stópki dziecka zatrzymane w nanosekundowym kadrze, czasem przystajemy. To niełatwe, bo często żyjemy tym, co jutro i pojutrze, i przedwczoraj, zamiast cieszyć się tym, co dziś i teraz, a co najbardziej wartościowe.
    Witaj w klubie perfekcjonistek 🙂
    pozdrowienia serdeczne, Wy akurat będziecie mieli albumy pełne przecudnych zdjęć i mnóstwo do wspominania :)!

    • no masz rację Iwona, czasem tak jest… i dlatego ja tak bardzo bardzo uczę się i uczę dnia każdego widzieć te szczegóły 🙂 choć nie zawsze się daje ale o niebo więcej widzę niż jeszcze dwa lata temu np 🙂

  • I tak przemija życie….Najważniejsze jest jednak to, jak kochaliśmy, czy za dużo, czy za mało i czy w ogóle? Ktoś kiedyś napisał, że” myśli to ptaki schwytane na drzewie mądrości”. Życzę słoneczka i tego na niebie, i w sercu. Agusia

  • To chcenie to chyba taki nieodłączny element naszego życia a grunt żeby w tym wszystkim nie tracić z oczu tego co najważniejsze. Choć to chyba też niekiedy nieuniknione. Ciągle coś tracimy i odnajdujemy to na nowo, ot życie. Pozdrawiam najcieplej.

  • A ja bym chciała chcenia, ale takiego od niechcenia 🙂 Żeby samo przychodziło, wiesz…chcesz i masz! I nagle myślisz, kurka chciałam i mam, ale fajnie :-)No, ale u mnie to się nie wydarzy! U mnie codzienna walka o każde chcenie. Bo i uśmiechać częściej by się chciało i dowcipy śmieszne opowiadać i wymyślne fryzury umieć dziewczynkom czesać i z synem o futbolu podyskutować i ładnie wyglądać i mówić lepiej po angielsku i cieszyć się ze zmarszczek i wrzosy wkońcu zasadzić przed domem…oj chciała bym, chciała….Może jutro się uda 😉
    Całusy posyłam Tobie i Twoim cudownym dziewczynkom z Londynu!
    Zdjęcia przecudne, jak zwykle….acha….i jeszcze bym chciała zdjęcia robić lepsze i aparat mieć też lepszy…. uhmmmm

    • A w czym problem zacząć się częściej uśmiechać?? :):) żaden problem 🙂 i na youtube nauczyć się kilku fajnych fryzur ;)) a zdjęcia robisz bardzo ładne! Może zacznij od chcenia więcej wiary w siebie :)) a ja trzymam kciuki 🙂

  • Anonymous |

    Dawno u Ciebie nie bylam, ale jakze w sedno moich przemyslen trafilas…:) Wlasnie ostatnio podjelam wazna zyciowa decyzje, a mianowicie zwolnic tempo i przestac scigac sie z czasem i z sama soba, bo sa rzeczy wazne i wazniejsze i na tych wazniejszych postanowilam sie skupic. To co ze dom nieposprzatany, rzeczy nie wyprasowane, obiadu nie bylo…ale ten dzien spedzony z dziecmi, gdy wluczylismy sie po parku, gonilismy kaczki, zwiedzalismy Zelazowa Wola…ten dzien byl bezcenny. I juz nie chce byc idealna, poukladana i z grafikiem w reku. Teraz chce cieszyc sie chwila:)
    Pozdrawiam Cie goraco Iwonko!
    Monika

  • Tak myślę, że jakby nam się przestało chcieć, to życie nie miało by sensu… bo marzenia nas nakręcają.. i nawet jeśli jest to tylko „chcenie” czegoś dobrego do zjedzenia, czegoś nowego do noszenia, czy miejsce odległe do zobaczenia…to warto chcieć i dążyć do spełnienia…
    i tego życzę, spełniania marzeń, najdrobniejszych i tych największych też !!!!!

    • warto Monika, oczywiście że warto 🙂 bez chceń, dążeń i marzeń byłoby ciężko nam żyć… bo co? samymi obowiązkami byśmy żyli? ważne by zachować granice. dla mnie to jest właśnie w chceniach bardzo ważne 🙂

  • Ja chcę dużo – za dużo, żeby tu wymieniać… to takie zachciewajki- część do zrealizowania, część stanie się nieaktualna zanim je zrealizuję, a część to takie pobozne zyczenia… natomiast pragnę tak mało i tak wiele jednocześnie – zdrowia dla naszej rodziny i żeby mi nikt nie zabrał tego poczucia bezpieczeństwa, którego jestem autorką ( a raczej współautorka bo sama go sobie nie zawdzięczam)… na resztę zapracuję, albo plany zmienię na inne – nie znaczy, że gorsze… bo juz wiem, że niewazne gdzie, ważne z kim, nie wazne jak – wazniejsze jak ja to zapamiętam, co dla siebie wezmę do szkatułki pamieci, co ją w głowie mam na zaś – wspomnienie dziecięcego śmiechu, zapach bryzy od morza i dotyk słońca na rozgrzanej skórze, szorskość pnia drzewa co daje spokój jak się do niego przytulić… drobiazgów cała masa, jak piasku ziarenka do plaże tworza…

  • Anonymous |

    Zakochałam się w Twoich słowach.

  • Takie szczere i prawdziwe te słowa. Pięknie, pozdrawiam.

  • Tak sobie myślę Iwonko, że tym swoim chceniem trochę jakby wychodzimy poza własne ramy. Poza każde „ale”, które nas ogranicza. I niechby to nawet była sama myśl o tym, czego pragnę, to już w tej myśli rozwija się całkiem nowy kawałek mnie samej. Już mu się mogę przyjrzeć, zapytać „dlaczego”, poznać lepiej to, co mi się tym chceniem objawia.
    Uwielbiam patrzeć na Twoje zdjęcia. To są właśnie te momenty:) Te, które zwalniają obroty ziemi na kilka sekund, żeby im się można było lepiej przyjrzeć.

    A kredens mi się marzy taki stary, biały, jak u mojej Babci:)
    Ściskam Cię bardzo ciepło!

    • Muszę się tu dopisać, muszę, bo i mi się marzy kredens jak u babci, a w środkowej szybce bombonierka z kryształowego szkła, w niej cukierki 🙂

    • A mi się dziewczyny marzy kredens taki jasny (nie biały) z szybkami koniecznie i żeby był mocno babciny… a w nim cukiernica z cukrem jak u babci, szklana taka na wysokiej nóżce. I ja wspinałam się zawsze i ten cukier wyjadałam 🙂
      Ala dziękuję za tyle pięknych słów. Tak to są TE MOMENTY :))

  • Rozłozylas mnie emocjonalnie na części pierwsze Iwonko!
    To po pierwsze.
    Po drugie:CUDNA SZATA BLOGA!tak cicho spokojnie,nie napastliwie,mogę sobie herbaty zaparzyc i przeczytac wszystko od początku?

    Po trzecie(a moze to powinno pierwsze byc?)mam marzenie:żeby chciało mi się chcieć…wtedy wiem ,że nie tkwie w prózni,w jakimś chorym ,pustym emocjonalnym letargu…bo chce…zbierac te liscie z moimi Córkami,pozwalac im o tej porze(!!!!tu wpis matek oburzonych) biegac boso po trawie w ogrodzie-bo kochają rose:)gotować te ogórkową dla Męża..bo ja w te ogórkową i w to zbieranie lisci cale swoje serce wkladam..wszystkie emocje(które czasem są i bladofioletowe niestety:/
    Wiec jak juz dokulasz się z Mężem o tej lasce do tego superhipersptzetu:P to mam nadzieje ,ze po drugiej stronie kuli ziemskiej bede siedziala ja ,siwa zgarbiona ,pomarszczona jak shar pei:) z wielkimi brylami na nosie:P
    I bede czekac.
    Na to co Ci serce podyktuje.
    M.

    • Marta, wiesz, ja mocno uodporniłam się na słowa w komentarzach, to znaczy w sensie takim, że uśmiecham się mocno jak słyszę miłe słowa, nie płaczę już jak na początku, nie trzęsę się emocjonalnie niedowierząjąc że to o mnie (choć często nie wierzę jeszcze) ale przeczytawszy Twój komentarz dzisiejszy łzy mi poleciały no…. dziękuję Ci niezmiernie ♥

    • Bo widzisz Iwonko,ja to mam taki kocioł wielki czarodziejski..i sobie rózne zupy gotujue..troche nonsensu,troche dystansu,garsc empatii,szczypta uwagi,znaczna ilosc zwyklej ludzkiej serdeczności,kropelka ironii,multum uśmiechu..i zapraszam do stołu!Lubie wiedziec ,ze są ludzie którzy mnie nie włożyli do szuflady z napisem”wariatka” wole się nazywać „urodzoną za późno empatyczną prawie hedonistką”;)
      ps tak serio,jak mam słabszy dzien ,to siadam i wpadam do Ciebie,Julity,Julki.No taki mam prozac życiowy:)
      ściski
      M.

  • Pięknie i piękna szata graficzna 😀

    A co do marzeń to dobrze je mieć mimo iż jedne są mniej drugie bardziej realne….moje jedno się właśnie spełnia 😀 warto marzyć i mieć marzenia ;D

    Pozdrawiam cieplutko 🙂

  • alez tu u Ciebie PIEKNIE!
    do owocow morza tez sie przekonac nie umiem…dziwne jesc cos co jeszcze mruga do ciebie z talerza 🙂
    spelnienia wszystkich tych marzen zycze…

  • chciałabym a czym bardziej chcę tym bardziej się oddalam od tego co mam, zatem zawsze powtarzam ciesz się tym co jest tu i teraz bo wszystko dzieje się po to aby celebrować każdy dzień i z niego się cieszyć 🙂

  • Anonymous |

    Chyba bez tych naszych chęci i niechęci życie by mniej ciekawe było…Mniej marzeń by człowiek miał i jednocześnie mniej ich realizował. Za dużo chcieć – niedobrze, za mało też jakoś tak dziwnie…
    Najbardziej zawsze spokoju, zdrowia i szczęścia dla mojej rodziny chciałam. I to niezmienne pozostanie. Codziennie się o to modlę. A jak już poproszę o te rzeczy najważniejsze to marzyć zaczynam o tych bardziej przyziemnych:)
    Domek mały z kremową kuchnią, z tarasem i ogródkiem, z białymi ramkami na ścianach i ogromną kanapą w salonie. Oj jakbym chciała…Albo chociaż mieszkanko własne, takie moje tylko…
    A teraz ciepłej jesieni bym sobie życzyła i zimy łagodnej.
    No i zapomniałam, że przede wszystkim inny charakter bym czasem chciała mieć…

    Pozdrawiam:*
    3kropka…

    • 3kropko… skoro piszesz, że inny charakter być chciała czasem mieć, to chyba nie jest z Tobą tak źle!! bo najważniejsze jest że masz chęć pochylać się nad sobą. pracować nad sobą! 🙂 a ja bym chciała żeby jesień trwała całą zimę 🙂 taka jak dzis, ciepła, piękna, pachnąca 🙂 napisałam do Ciebie maila, proszę odpowiedz mi, jak będziesz mogła! 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *