dla tych, którzy chcą

 

9a

 

Te chwile. Gdy jestem w domu sama z dziećmi. Jest śnieg. Dzień wolny od szkoły. Jest cicho. Spokojnie. Leci film a one trzy pod jednym kocem przeżywają każdy ważny moment fabuły.

Te chwile. Gdy jestem tuż obok nich. Gdy gramy w gry do późnego wieczora. Ja zawsze przegrywam a one się wtedy cieszą, że pobiły mamę kolejny raz. I krzyczą: jeszcze raz, jeszcze raz..

Te chwile. Gdy pomalowanie paznokci nie wchodzi w grę.

Kołtun na włosach nie ma znaczenia. W piżamach cały dzień kręcimy się po domu.

Te właśnie chwile.

Widzę bardzo intensywnie. Doceniam intensywnie. Boję się, że umkną nim się obejrzę.

I pisałam o tym dziesiątki razy. Zdaję sobie z tego sprawę. I z pewnością niektórzy z was mają tych tekstów już dość.

Ciągle o tym samym na blogu. Ciągle: chwile, momenty… doceniać, zatrzymywać się, być tu i teraz. Ciągle o szczęściu.

O tym, że wszystko zależy od nas samych.

Że wystarczy… że pomimo…. że w nas. Kończy się, zaczyna, ma swój bieg…

Ciągle. I ciągle. W kółko. Do mdłości.

 

Ale tak to ze mną jest. Tak a nie inaczej widzę życie. Właśnie tak je żyję.

Taka jestem. Jestem szczęśliwa. Do mdłości.

Wczoraj płakałam (czy to może przedwczoraj było) bo babcia miała wyjść ze szpitala po trzech długich, ciężkich miesiącach, a jednak znów coś się wydarzyło i nie wyszła,

bo piec się zepsuł i trzeba go było całą noc włączać ręcznie, a jak się zaspało to zimno niemiłosiernie (naprawią go, tak tak, ale za dwa dni bo teraz zawaleni robotą),

bo dźwięczy we mnie jak ciężki dzwon wiadomość z wydawnictwa : niestety, najlepszym wyjściem będzie rozwiązanie z Panią umowy,

bo dzieci się tak kłóciły, że brakowało mi sił i pomysłów na rozwiązanie, i wybuchnęłam o 11 w nocy, nakrzyczałam… Clara się rozpłakała bo mama krzyczy a ona nie wie co się dzieje ( a potem spać nie mogłam do drugiej, a rano dłuuugo rozmawiałam),

bo mąż wyjechał znów pracować daleko więc sama wszystko muszę, a ma być śnieżny sztorm a ja bez niego… posypać solą, odśnieżyć, dojechać, zrobić zapasy bo mogą być problemy z prądem,

bo kolejni klienci chcą zobaczyć dom i trzeba znów go szorować (a potem sms-a dostałam że jeszcze jedni i jeszcze jedni więc całe trzy dni sprzątanie, czyszczenie, przeżywanie i wyjazdy z domu)

że projekty dzieci do szkoły nie pokończone (nie zaczęte ściśle mówiąc),

że na remont w nowym domu zabrakło pieniędzy,

żeeeeee….

I płakałam i załamywałam się i to że mam zdrowe dzieci, i że mam to i to, i że inni mają gorzej, że głód na świecie, to nie miało znaczenia. Przez chwilę.

No właśnie.

Bo u mnie to jest zawsze przez chwilę. Bo czasem muszę przez moment nie być szczęśliwa. A potem wracam ze zdwojoną siłą. Zakasuję rękawy i rozglądam się w koło, od czego tu zacząć.

I oddychając głęboko widzę wyraźnie, co mam.

 

I jestem szczęśliwa. Do bólu. Do mdłości. Do upadłości.

A wszystkie inne sprawy, trudności, i niepowodzenia są mniej istotne… prawie nic.

 

I czasem pytacie mnie jak ja to robię. Jak to możliwe by mieć tyle szczęścia naraz. Jak to możliwe że omijają mnie problemy… a jak już je mam to są inne niż te „prawdziwe”.

I właśnie tu się zgodzić nie mogę. Problemy mam. A to że są inne to tylko dlatego że takimi je czynię.

Odbieram im istotę znaczenia.

I przestają być prawdziwe, w momentach właśnie tych, gdy… jestem w domu sama z dziećmi. Jest śnieg. Dzień wolny od szkoły. Jest cicho. Spokojnie. Leci film a one trzy pod jednym kocem przeżywają każdy ważny moment fabuły (….).

 

I do znudzenia będę tu powtarzać, że szczęście jest w naszych chęciach zaklęte. I że wystarczy po nie sięgnąć….

Więc jeżeli kogoś to frustruje… i jeżeli ma dość mojego słodzenia, to nie zapraszam.

Po co dokładać sobie kolejną frustrację na głowę? Po co? Omijać szerokim łukiem proponuję. I życzę szczęścia i powodzenia w poszukiwaniach za kolejnym zakrętem.

 

A ja sobie tu i tak będę. I będę pisać dla tych, którzy chcą słyszeć pięćdziesiąty raz, że….

…no wiecie… że szczęście w naszych chęciach zaklęte.

 

1a 1b 3a 4a 5a 6a 7a 8a 11a

10a

 

12a 13a a15 18a 16a 17a 14a

 

 

63 komentarze

  • No właśnie Iwona,na szczęście frustraci zaglądać tu nie muszą! Może męczennicy zaglądają,aby sobie ponarzekać na swój kiepski los, tak bardzo kiepski przy Twoim szczęściu… Nic na to nie poradzisz. Ważne,że tym optymizmem,tą wiarą zarażasz tych,którzy chcą być zarażeni 😉
    Mnie Twoje posty motywują,dodają otychy,poza tym po prostu uwielbiam taką stylistykę wypowiedzi! Uwielbiam!
    Tylko mnie zaniepokoiło to zdanie o wydawnictwie…????
    Pisz nam tak dalej! I więcej,częście, do mdłości!! :*

    • Aniu dziękuję :):) do mdłości 🙂
      Wydawnictwu książka spodobała się, ale niestety rozminęliśmy się w kwestii przekazu. Zbyt duże zmiany mi proponowali a ja konsekwentnie je odrzucałam no i w końcu rozwiązaliśmy umowę. Ale nie poddam się z książką. Będę ją rozsyłać do innych wydawnictw :)) Po prostu opóźni się jej wydanie. Uściski przesyłam i dziękuję Ci za te słowa otuchy!

  • Szczęście w naszych chęciach zaklęte… no i masz rację Iwono 🙂 i trzeba to powtarzać, a ja chętnie będę po raz 50 czytać zadowolona 🙂 i tak samo mogę powiedzieć – wczoraj krzyczałam, córka płakała, potem ja płakałam i nie wiedziałam co robić, a mąż trzasnął drzwiami ( a nic tak nie boli jak ten dźwięk). Dziś lekarka powiedziała mi, ze to astma, ze muszę z apteki odebrać inhalatory, że w do szkoły zanieść, wizyty do lekarzy poumawiać. I mimo to wiem, ze jutro będzie dobry dzień. Odbiorę leki, kupie wstążki, razem będziemy robić kokardki, a mąż i córka jak zwykle wytną mi jakiś numer 🙂 i zamontujemy nowy karmnik dla ptaków i potem będziemy ich wypatrywać ( zwłaszcza kot 😉 ) będziemy szczęśliwi – już się na to ciesze 😉

    ps. zdjęcia jak zwykle baaaardzo mi się podobają 😉 i dom też 😉

    • Dziękuję Ci ogromnie! za to że jesteś. I na blogu i na instagramie. Za pocieszenie i rozśmieszenie (kot polujący na ptaszki). Ściskam i pozdrawiam! 🙂

      • Olemonka |

        Ptaszki przyleciały 😀 kot zapolował- nie przewidział bariery w postaci szyby i rozpłaszczył się na niej z hukiem 😀 teraz siedzi na parapecie i prycha obrazony 🙂

  • A ja chce i bede wlazic i czytac! Jak mnie wywalisz drzwiami, to ja oknem Ci wejde!!!
    Zawsze napiszesz tak, ze trafisz w moj nastroj i mysli.
    Bo w niedziele, to ja mialam ochote trzasnac drzwiami i isc gdzies…
    A wczoraj robilam zdjecia sniegowe i kawe z kolezanka na placu zabaw pilam i bylo mi dobrze, zlosc przeszla!
    A problemy ma kazdy, tylko jeden sie w nich plawi, a drugi je splawia 😀
    Zdrowka dla mamy i moze jednak wydawnictwu sie odmieni, bo az mi sie smutno zrobilo…

    • „A problemy ma kazdy, tylko jeden sie w nich plawi, a drugi je splawia :D” muszę sobie wyryć to zdanie w sercu :):)
      Co do wydawnictwa, to odpowiedziałam pod pierwszym komentarzem. Uściski i pozdrawiam i dziękuję! 🙂

  • Karolina S. |

    I nie przestawaj!!! Nie przestawaj pisać, Iwonko! Boś Ty mi potrzebna! Bo Twoje słowa to jak lekarstwo dla mnie w chwilach zwątpienia… A ja do znudzenia będę do nich wracać. Do mdłości je powtarzać i uświadamiać sobie po raz setny sens istnienia.


  • aż chce się napisać: opowieść o szczęściu..
    pozdrawiam serdecznie
    KasiaS

  • Super. Uwielbiam , pozdrowienia z Irlandii

  • Mnie to nie nudzi. Ja chłonę takie opowieści. Że pomimo wszystko jest dobrze.

  • Ot i normalna kobieta 🙂 Co tu mówić , każda z nas ma tak zwane gorsze dni . Nie Ty jedna Iwonko płaczesz, krzyczysz, masz dość sprzątania ……… itd itp A to jak chcemy być szczęśliwi lub nieszczęśliwi zależy niestety tylko od nas:) Tak już jest , że upadamy i podnosimy się , narzekamy i cieszymy . A pisać o tym trzeba , jedni piszą inni mówią . Twoje pisanie Iwonka to dialog, który jak sama widzisz ma odbicie bo inne matki , żony tu zaglądają , inne piszą . Nasze życie take jest usłane dniami gorszymi i lepszymi. A czy ktoś chce o tym czytać to już jego sprawa 🙂 Mnie nikt nie zmusza a jestem . I tu i teraz ściskam Cię mocno i proszę pisz dziewczyno . Pozdrawiam K.N. 🙂

  • Dom jak z bajki…dziewczynki przepiękne, uwielbiam tu zaglądać. Wiadomość z wydawnictwa jest dla nas równie smutna wiadomością jak i dla Ciebie Iwonko:(

  • Ja tez bede czytac do mdlosci, bo czasami tak trzeba mi powtarzac. Bo kazdy post to dla mnie taka terapia. Gdy zaczynam sie uzalac nad swoim losem i problemami pojawia sie nowy post a z niego krzyczysz Ty Iwonko: kobieto otrzasnij sie, szczescie od Ciebie zalezy. I zaczynam wtedy dostrzegac wszystko z tej lepszej strony ale mi to trzeba tak nieraz i 50 razy powtorzyc 🙂

  • Tak! Tak! Tak! i Nie!!!!!!!!! (to ‚nie’ to przy tym wydawnictwie było, bo wiesz, że ja tę książkę mieć muszę i mieć będę 😉 ). A na wszystko inne miałam ochotę krzyczeć Tak! Tak Iwona. O boże-Tak, tak właśnie! I masz rację piszesz o tym w kółko, a ja będę czytać bezustannie po kilkadziesiąt razy to samo. I tak się cieszę, że ten blog jest w moim życiu. Niewyobrażalnie się cieszę, naprawdę 😉 I piszę teraz ten komentarz siedząc półprzytomna, gdzie przez ostatnie prawie już siedemdziesiąt godzin spałam niecałe dwie godziny, a siedzę przed laptopem teraz i czytam, bo mi żal wolnego wieczoru, że pójdę spać i nadejdzie dzień, który nie wiadomo kiedy się skończy. A z drugiej strony tak bardzo się cieszę, że zaraz pójdę spać. Po prostu, nareszcie spać, boże jak się cieszę, jak człowiek bardziej wtedy docenia podstawowe sprawy typu sen. I jaka szczęśliwa jestem, że dzisiejszy ciężki dzień był dobry. Bo ostatni okres to stres, zwątpienia, złości i rozpacz, bo to i tamto. I za chwil parę, może jutro znów pobędę sobie ‚nieszczęśliwa’ bo…i bo…i bo… ale teraz jest ta chwila, tu i teraz, gdzie cieszę się wszystkim i doceniam do mdłości, do upadłości 😉 I krzyczeć TAK! miałam ochotę czytając Twój dzisiejszy post, bo tak w kółko właśnie jest, bo tak właśnie to wygląda, takie życie jest, bo tak mam, bo są chwile gdzie wylewa się to szczęście i te chwile na nie, bo to duże zmartwienie i bo te małe, bo wszystko naraz efektem domina. Ale teraz, jest ta chwila i to szczęści i pomimo tamtego i tego. I zaraz pójdę spać, a cieszę się z tego przeogromnie i doceniam dzisiejszy dzień, choć może przeklnę kolejny. I czytając ten wpis to już mega mega się cieszę, że ten wpis jest, że ten blog jest, że Ty jesteś. I pisz z milion razy jeszcze o tym szczęściu, bo tak! tak! właśnie jest! Uwielbiam Cię Iwona, Twoje pisanie, uwielbiam onamasile :* I szalenie szczęśliwa jestem z tego, że uwielbiać mogę te Twoje pisanie 😉

    • Lucy, Ciebie na koniec z odpowiedzią zostawiłam. Bo dla Ciebie to trzeba mieć czas, żeby to piękne wypracowanie przeczytać 😀 a potem się nad nim pochylić. Otworzyć szeroko oczy .. niedowierzając… czy to naprawdę o mnie? Jesteś nie z tej ziemi, wiesz? Uwielbiam to, że Cię tu mam :):) Dziękuję Ci ogroooooomnie. za to że jesteś, za te miłe słowa, za te wielkie słowa, za to, że sprawiasz mi ogromną radość tymi wypracowaniami hahaha.
      PS. jaką ocenę miałaś z języka polskiego? 😉 pewnie same piątki 🙂
      Uściski ogromne Lucy – mój wierny czytelniku, pocieszycielu i Aniele Stróżu 🙂

      • A te wypracowania takie chaotyczne, że potem aż się wstydzę, że to opublikowałam, bo mogłam to jakoś ładniej, zwięźlej, sensowniej 😉 A co do tej oceny to-ojej, wiesz, że ja już nie pamięta, choć chyba jeszcze powinnam :p Pewnie i piątki i tróje, bo wiesz klucz odpowiedzi i te błędy jeszcze te ort., int. i te jęz. i styl. Powiem Ci tylko, że gdy inni jakoś tymi pracami klasowymi z języka polskiego gardzili to ja tam zadowolona, a pierwsze pół godziny marginesy na kartkach rysowałam, bo wiedziałam, że jak potem zacznę pisać to i tak ciężko będzie skończyć 😉 A w liceum prasówki uwielbiałam, no cudowne to i ten komentarz co tam dodać potem możesz do tych różnych spraw społecznych, politycznych, gospodarczych, kulturalnych, podobno te komentarze to takie jak polityk dawałam :p A na studiach-egzaminy i kolokwia (no były, były te na dwa :p), ale och ile też tych na pięć było, gdzie więcej szczęścia niż rozumu, bo nie przygotowana „wodę lałam”. No, ale jak to tak zostawić pytanie bez odpowiedzi, nawet jak się nie wie, no jak to tak, nie wypada 🙂 Podobno (nie wiem, czy się „chwalić” należy, bo wado-zaleta pewnie, zależy jak się spojrzy ;)) dobra jestem w ściemnianiu :p Ale wiesz tak niegroźnie, nie w złej woli. Oczywiście u Ciebie w komentarzach sama prawda zostawiona, bo uwielbiam Cię szczerze i szczerze cieszę się z tego bloga, za to jak piszesz, jak myślisz, za wartości, które przekazujesz. Twoje posty, które mogę czytać to wartość bezcenna, którą stąd wynoszę, ale za to, że mam radość z pozostawionego komentarza (który jak widzisz, nie wiem kiedy skończyć 😛 ) również dziękuję :*

  • Skąd wiedzielibyśmy czym jest szczęście, gdybyśmy nigdy nie doświadczyli cierpienia? Jak nauczylibyśmy się doceniać to, co mamy, gdybyśmy nigdy niczego nie stracili? Jak nauczylibyśmy się przepraszać, gdybyśmy nie popełniali błędów i jak nauczylibyśmy się wybaczać, gdyby nigdy nikt nas nie przepraszał? Czy nie na tym polega życie? Na nauce, wyciąganiu wniosków, podnoszeniu się po niepowodzeniach i wychodzeniu znów naprzeciw nowym wyzwaniom z podniesionym czołem? Na mówieniu kocham i przepraszam. Na chwilach słabości i triumfu.
    I na tym polega Twoja siła, że nie uciekasz przed wyzwaniami, bojąc się porażek. Stawiasz im czoła, a w razie niepowodzenia potrafisz znów stanąć mocno na nogach i docenić, to co masz wokół siebie. I spróbować jeszcze raz z nową nadzieją i wiarą, że w końcu się uda. A ja tu będę przychodzić i czytać 150 raz i kiwać głową, że znowu masz rację, że tak właśnie, że trzeba próbować, bo… „szczęście jest w naszych chęciach zaklęte”…

  • :)))) A ja będę zaglądać!!

  • nie nudzisz, Iwonko. motywujesz za to jak malo kto… I dziekuje Ci za to! prosze pisz jak najwiecej… pozdrawiam z Holandii! ♡

  • Martucha |

    ajjjj…ja uwielbiam i czekam na kazdy kolejny post z utesknieniem i mocno sciskam kciuki zeby wszystko sie udalo….no bo jak nie jak tak 🙂

  • 15-sty , 28-ósmy i 14593-trzeci raz pisz. po prostu pisz.Z utęsknieniem czekam na każdego posta i czytam choc nie zawsze ślad zostawiam ale ważne, że zostaje ślad w myślach i sercu dzieki Tobie 🙂

  • Iwonko, cieszę się że piszesz i uwielbiam to jak to robisz. Jakoś osobiście bardzo zawsze traktowałam tę znajomość z Tobą… Masz siłę… i Twój blog daje siłę.
    Ostatnio różne rzeczy się dzieją a jak czytam taki wpis jak ten, albo ten Julki na FB że spełnia marzenia a w naszym kraju nie ma wojny, to myślę sobie że mam szczęście że czasem ktoś uświadomi mi to co wiem, tylko schowam gdzieś głębiej i zapomnę na chwilę. Zapomnę się cieszyć tak na prawdę. A potem jak już sobie przypomnę to znowu taka radość. Każdy ma jakiś swój krzyż, nie wierzę w życie bez problemów. tylko różnie na nie reagujemy. Są ludzie, którzy lubią pałać się w nieszczęściu swoim, myślą że przyciągną uwagę innych jak będą narzekać (niestety takich też mam wokół, nie potrafię im pomóc). Ale też i tacy, jak Ty, że pomimo bólu czasem ogromnego, będą cieszyć się tym co los dał im dobrego.
    Ja naprawdę stałam się optymistką! A może zawsze nią byłam tylko teraz bardziej to wiem. A wiem to m.in dzięki Tobie. Uśmiecham się w pracy choć spałam tylko 4 godziny bo przez ten czas kiedy nie spałam mogłam czuć zapach ciałka mojej zakatarzonej córki…
    Ściskam! I kciuki trzymam byś znalazła odpowiednie wydawnictwo.
    Byś miała siłę by przekazywać ją dalej…

  • Dokładnie tak szczęście jest w naszych chęciach zaklęte. A czasami choroba, trudne sprawy powodują że łzy lecą, ale dzięki ciepłu, miłości wkoło, małym potworkom kochanym jest łatwiej, jest lepiej
    Mam chwilę że za bardzo się pewnymi sprawami denerwuje, ale na szczęście przychodzi potem opamiętanie i od razu wszystko idzie lepiej, dzień się lepiej zaczyna i kończy. Uściski i buziaki

    • To ludzkie takie. Te gorsze i lepsze dni przeplecione. Ważne by nie skupiać się zbytnio na tych gorszych.. przeboleć co trzeba i ile trzeba a potem wstać, otrzepać suknię, poprawić koronę i do boju 🙂 Ściskam Cię też Asiu 🙂

  • I oby tego szczęścia aż do mdłości, siły i umiejętności doceniania wszystkiego, co przynosi życie (często niełatwe) nigdy Ci nie zabrakło…świetne te Twoje Córy!! Pozdrawiamy serdecznie.

  • Pozwól sobie na chwilę zwątpienia. One nam uzmysławiają, jak wiele mamy. Tak myślę… Bez dołków nasze szczyty szczęścia pozostałyby niedocenione, a przecież każda wyjątkowa chwila zasługuje na celebrację. Czasem można się przyznać przed sobą, że sił już jakby brak. Jakby, bo tak naprawdę zwykle w chwili, gdy zwerbalizujemy swą niemoc, te nowe pokłady energii uwalniają się nie wiadomo kiedy i można dalej kroczyć przed siebie na przekór! Ja przynajmniej tak mam. Też ostatnio był dół, bo choroba dotknęła całą moją rodzinkę, też myślałam, że już nie dam rady wstać kolejny raz podczas nocy bez snu, do tego doszło kilka innych spraw wytrącających z równowagi, a jednak dziś patrzę przed siebie z nową wiarą…
    Ty dajesz tak wiele swoim czytelnikom. I nie jest nudno, nie jest jednostajnie. Jest tak jak trzeba. To Twoje miejsce i mam być wypełnione Tobą i Twoim spojrzeniem na to, co wokół. Jeśli każde słowo, które tu zostawiasz jest podyktowane szczęściem, to jedyne co można napisać: niech takich słów będzie jeszcze więcej! Bo one są potrzebne w tym świecie, gdzie coraz więcej ludzi widzi jednie „czarne” i „szare”…
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Witaj Iwonko! Tak jak moje poprzedniczki uwielbiam czytać Twoje posty. Motywują mnie, lubię do nich wracać. Nie będę oryginalna ale mam podobne podejście do życia „szklanka zawsze do połowy pełna” żeby nie wiem co! Podobnie jest ze szczęściem. Które jest właśnie w codziennych, przelotnych chwilach takich o których piszesz. Tylko od nas zależy czy potrafimy je dostrzec. Nie w spełnieniu marzeń nierealnie odległych ale właśnie w zwykłych chwilach. W banalnym spacerze z rodziną kiedy myślisz: „kurcze ale ja ich uwielbiam” Takie chwile powinniśmy celebrować jak najdłużej się da. A problemy … cóż to tylko przecinki w naszym szczęściu. Pozdrawiam serdecznie.

  • Witam!
    Ja również uwielbiam czytać Twoje posty, pomogły mi wrócić do normalności. Przede wszystkim przestałam ciągle narzekać i widzieć zawsze wszystko w czarny kolorach. Zaczęłam w końcu być szczęśliwa. Dzięki temu i moja rodzina jest szczęśliwsza! Dziękuję Ci za to jesteś.
    Pozdrawiam z Niemiec

  • a choćbyś Ty babo i pierdyliardy o tym pisała, to właśnie jest to po co się sięga, iiiiii tak się ogromnie ciesze bo widzę siebie, tak, tak też poryczę, wyrzucę, wykrzyczę.
    A potem strzepuję kłaczki, poprawiam włoski, ruszam.
    Iwono ściskam

  • Magdalena |

    Każdego z nas przerastają problemy… I wtedy wybuchamy i płaczemy…. Emocje opadają… I trzeba się na nowo zmagać z problemami. Ale jak, że te łzy pomagają… Niby nic… Moje życie się ustabilizowało, ale pamiętam dobrze jak łzy potrafiły ukoić… Bo coś nie wyszło, bo coś trzeba było zrobić… A Twój blog? Jest niesamowity… Pełen życia… ! Pozdrawiam :*

  • Słońce ty moje tak zwane życie sprawdza co u ciebie słychać. I te chwile gdy biegniesz do łazienki i krzyczysz ile sił w płucach i łzy jedna za druga i złość i żal i bezradność …. to nic to, to tylko chwila
    I jak ja jeszcze raz przeczytam, ze nudno, ze nic takiego, ze bez porywu to jak babcie w kapcie kupie bilet i polecę i oko w oko cie okrzycze za te brednie.
    Iwonko twoja pasja życia, twoja siła szukania we wszystkim tej pięknej strony mnie stawia do pionu i gdy zaczynam ten swój maraton pod tytułem: nie da sie, to widzę ciebie taka krucha, malutka z trojka dzieci, firma, psem i cała ta Ameryka i wiem ze wlasnie da sie, trzeba tylko chcieć.
    Sciskam mocno 🙂

    • Iza.. dziękuję. Tak przepięknie napisałaś. Trudno uwierzyć, że to o mnie. Ja w tę swoją siłę wierzę bardzo. ale też wiem, że są rzeczy na tym świecie które taką siłę mogą zmieść w przeciągu jednej sekundy.. boję się czasem, błądzę czasem, miotam się ale wierzę, że wszystko będzie dobrze. Wierzę, że wszystko co się rozgrywa w okół w nas, tak naprawdę rozgrywa się w nas samych. Bo to jak przyjmiemy jakąś informację, czy stan rzeczy ma kluczowe znaczenie przecież… to jak przyjmiemy tak będziemy żyć. I tak zarażać świat… Dlatego każda chwila zwątpienia trwa u mnie chwilę… bo wiem, co w życiu jest najważniejsze. Bo wiem czego w życiu chcę. Bo wiem bez czego się jakoś da…
      Jestem wdzięczna losowi za takie dobre duszki jak Ty 🙂 Jest kilka takich osób w świecie blogowym, które są mi niezmiernie bliskie… wiesz? :):) wiesz 🙂 Uściski 🙂

  • Martucha |

    …natknelam sie na ten cytat i od razu pomyslalam o Tobie i o tym poscie 🙂

    „Kiedys po prostu wyszlismy z piaskownicy bez zastanowienia, nie myslac, ze juz nigdy do niej nie wrocimy…
    Nalezy cieszyc sie kazda chwila, gdyz nie wiemy czy to za nia wlasnie nie bedziemy tesknic w przyszlosci…”
    Tolkien

    ..Kochana pisz dla nas bo dzieki Tobie bedziemy pamietac za kazdym razem jak odwiedzimy Twojego bloga…<3.

  • no wlasnie…bo szczescie w naszych checiach jest zaklete.i juz.

  • Iwonko, a ja bede do ciebie chyba zawsze zagladala. Bo o szczesciu i lapaniu szczesliwych mometow to tak trzeba… po tysiac razy i jeszcze za malo. Bo wlasnie takie proste rzeczy sa najtrudniejsze i wciaz trzeba o tym przypominac, ze nasze nastawienie i zwyczaje mozna zmienic. Wiec pisz dla nas, bo jak widziesz jest nas wiele:) I czekamy na ksiazke:) Czytelnikow juz masz:) Usciski i serdeczne pozdrowienia :)))

  • A ja czytam. Ciągle. Na bieżąco. I do tyłu. I do przodu. I znowu. I będę czytać. Zawsze. Nie możesz przestać. Szczęście nigdy nie może się znudzić. Po prostu. Takie ono po prostu jest. I Ty bądź. Dziękuję, że jesteś. Ania

  • A ja czytam. Ciągle. Na bieżąco. I do tyłu. I do przodu. I znowu. I będę czytać. Zawsze. Nie możesz przestać. Szczęście nigdy nie może się znudzić. Po prostu. Takie ono po prostu jest. I Ty bądź. Dziękuję, że jesteś.

  • Przepraszam. Zdublowało się.Ania

  • niesia2312 |

    A ja kocham ten Twój stan i w podobnym sobie trwam 🙂 . Pozdrowionka Aga

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *