idę z podniesioną głową

„Szczęście nie jest rzeczą łatwą, trudno je znaleźć w sobie, ale nie sposób gdzie indziej.” *
Pielęgnuję siebie samą. Swoje potrzeby. Marzenia. Myśli.
Łatwiej i piękniej mi żyć.
Zwracam uwagę na swoją wygodę w życiu. Potrzebę bycia sobą.
Bez zbędnego podciągania się na wysokości i bez niepotrzebnej ślizgawki w dół.
Maluję paznokcie prawie regularnie. Posiedzę bez sensu z własnymi myślami czasem.
Poczytam. Popiszę.
Dodaję tym sensu zabieganemu dniu. Dodaję prawdziwości.
Nie wstydzę się tego, że mam potrzeby. Że patrzę czasem w sufit nie robiąc nic. Że na wakacje jadę nie tylko dla dzieci, ale też dla siebie. Że jestem dla siebie ważna.
Że lubię siebie.

Poczucie własnej wartości. Spełnienie. Spokój. Tego życie nie przynosi.
Tego nie da mąż. Nie dadzą dzieci. Przyjaciele. Nie przynosi tego porządny pieniądz.
Nie zapewnią tego komplementy, trwające jeden oddech.
Jedynie ty. Ty sama.
Ty sama otworzysz.
Postawisz granicę.
Sama przemyślisz.
Wyjdziesz.
Zamkniesz.
Nie wrócisz. Wrócisz.
Powiesz. Zatrzymasz dla siebie.
Droga nigdy nie jest łatwa. A ta do samej siebie pewnie najtrudniejsza na świecie.
Ale wybór dróg łatwiejszych pozostanie zawsze pozorem. Może niektórym uda się i tak. Tylko, że ja nie wierzę, że kiedyś to nie zaboli. Że nie będzie wracać jak bumerang. Obijać się po kątach naszego szczęścia.
Warto podjąć wysiłek o siebie. Mając dzieci troje, czworo i sześcioro. Nie mając wcale. Będąc po rozwodzie. Przed rozwodem. Mając problemy. Nie mając czasu. Mając kiepskie życie. Mając w miarę szczęśliwe. Mając lat dwadzieścia, pięćdziesiąt i siedemdziesiąt.
Warto. Bo jak nie my same, to nikt inny.
Nikt inny nie przejdzie tej drogi za nas. I nikt inny nie przejdzie jej dla nas.
to4
to2
Dlatego tak często tu na blogu są moje zdjęcia. Bo lubię mieć swoje zdjęcia i lubię ja oglądać i pokazywać. Tak samo jak lubię oglądać i pokazywać zdjęcia dzieci.
Doceniam nie tylko życie i nie tylko rodzinę jako całość. Mocno doceniam samą siebie też. I nie wstydzę się tego 🙂
* Przeczytałam ten cytat niedawno. Dzięki Beacie dołączył on do najpiękniejszych mądrości przeze mnie pielęgnowanych.
i.w.

88 komentarzy

  • „Nie zapewnią tego komplementy, trwające jeden oddech”…
    Tak, tę prawdę odkryłam całkiem niedawno i było to bolesne. Bo, okazało się, że poczucie mojej wartości zależało od pozytywnych komunikatów zwrotnych przyjaciół, znajomych i to one tworzyły tę wartość. A jak ich zabrakło i zostały same negatywne, z pretensjami, to to się okazało tak strasznie trudne… czerpanie poczucia własnej wartości z samej siebie…
    Powodzenia! :))))))

    • niezmiernie trudne! najtrudniejsze jest właśnie budować swoją wartość na czystej podstawie. nieskażonej niczyją opinią. ale można. tylko dużo pracy potrzeby. jak ktoś chce ten wysiłek podjąć to jest duża szansa 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Anonymous |

      I trudne i bolesne – kiedy brak nam pewności siebie, poczucia własnej wartości… też tak właśnie mam… skończyły się komplementy i pozostały tylko złe języki…

  • Anonymous |

    Rodząc się w jakiejś tam rodzinie postrzegamy sdiebie przez pryzmat tej rodziny. A tak naprawdę każdy z nas jest odrębną osobą i aby poznac tę osobę – samą siebie, trzeba trochę przeżyć, sprawdzić się, skonfrontować własne wyobrażenia o samej sobie z rzeczywistością.Tylko tak możemy poznać siebie, zbliżyć się do siebie. Po to żyjemy!

    • tak każdy z nas jest inny. ja mam 3 córki i każda z nich jest absolutnie inna. każda wymaga innej uwagi, innego bycia obok, innej rozmowy. i do każdej z nich ja mam inne podejście. staram się pielęgnować każdy charakterek inaczej 😉 i dawać im powody by lubiły siebie. mimo że nie lubi ich ktoś tam np. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • już Seneka powiedział, że każdy może uczynić się szczęśliwym…
    a bardzo bliska mi kiedyś osoba, mawiała, że często się cieszy, ale nie jest szczęśliwa…

    Iwonko… szczęścia pełnego! prawdziwego!! takiego Tobie życzę 🙂 i sobie! i nam wszystkim :))
    buziaki ♥

  • Good for you!, chciałoby się powiedzieć, i dla Twoich najbliższych, a córek w szczególności. A ja mam pytanie, Iwonko, mogę? Od kiedy tak idziesz? Od zawsze czy od jakiegoś czasu? 🙂 Ostatnio pisałam o budowaniu własnej wartości u Lenki, bo wydaje mi się, że to można (próbować) przyspieszyć. A że w ten sposób żyje się lepiej i można dać więcej od siebie światu, nieco wbrew mentalności wielu typowych polskich kobiet-męczennic, wiemy obie. Ściskam!

    • Paulina, idę tak od całkiem niedawna. Musiałam w swoim życiu wiele pozamykać i wiele pootwierać. Podjąć decyzje niełatwe, odciąć ciągnące się latami liny krępujące moje ruchy. Zrobiłam to! Było niezmiernie ciężko. Kosztowało mnie to bardzo dużo. Ale do pewnych decyzji Paulina trzeba dojrzeć, pokonać strach. Ja po uporządkowaniu swojego życia stałam się inną osobą!! Nie podejrzewałam, że będzie to tak oczyszczające. Ciężki to i długi temat. Tak w skrócie, to powiem, że zawsze jest czas na to by stawiać czoła życiu :):) by siebie odzyskać, by siebie polubić 🙂 Uściski Paulinko 🙂

    • Podziwiam Cię, Iwono.. za tę siłę, energię i radość wewnętrzną. Ja sama stoję za zakręcie życia – tuż przed planowanym przeze mnie rozwodem, bo nie potrafię już dłużej tkwić w emocjonalnej pustce. I po nieszczęśliwym dla mnie zakochaniu – gdy wypalona ze spontaniczności czuję w sobie i wokół siebie potworną pustkę i nie sposób mi jej zabić żadną pasją, czasem spędzonym z dziećmi czy pracą… Chciałabym tak umiejętnie jak Ty potrafić pozamykać i pootwierać nowe… cieszyć się sobą i czuć swoją wartość. pozdrawiam Cię serdecznie, Sylwia

    • W każdy z nas Sylwia jest ta siła, energia i radość wewnętrzna. Ja myślę że w każdym. Tylko jeden odkrywa to wcześniej a drugi później.. inny wcale. Mam nadzieję Sylwia, że Ci się poukłada! Że odnajdziesz odpowiedzi w sobie.. no i tę siłę której mi gratulujesz.. Jestem pewna że ona tam jest gdzieś w środku, tylko sobie śpi..
      Znasz powiedzenie „dobrze widzi się tylko sercem”? Tego ci życzę, patrzenia sercem. Wtedy na pewno odnajdziesz siebie 🙂 Powodzenia życzę!

  • Anonymous |

    I znów trafiłaś w samo sedno…Otwieram Twoje posty i za każdym razem jest taki, który tak dziwnie jakby tylko do mnie był pisany-takie mam wrażenie…Jesteś takim jakby moim Aniołem , który odpisuje mi na najtrudniejsze pytania i problemy.Wstałam dziś rano wcześnie bo mąż na dyżur , razem z nami obudziła się młodsza córcia, a ja usiadłam , spojrzałam w sufit i pomyślałam ,że marnuję swoje życie …Ah, zajrzę do Iwony, może coś nowego jest…I proszę , odpowiedź na moje dylematy….Cholernie Ci tego zazdroszczę, że odnalazłaś siebie,tak pozytywnie CI zazdroszczę, ciesząc się zarazem.I tylko czasem mam wątpliwość czy to że jesteś ‚tam” , że masz inną , może łatwiejszą rzeczywistość CI w tym nie pomogły, ale wiem że nie.I to jest właśnie to czego ja nie mam, szacunku i podziwu dla samej siebie…Może dlatego że mam przed sobą i za sobą dużo ważnych wyczerpujących decyzji, może to że mam dużo więcej kg niż TY, może coś innego co jest dobrą wymówką ale nie jest dobrym pkt zaczepienia do zmiany.A ja jej na pewno potrzebuję.Dziękuję Bogu za Ciebie…Znów otworzyłaś mi oczy…Tak się cieszę ,że jesteś.

    • Matko jak mnie ten komentarz rozczulił. Bardzo mi miło słuchać takich słów. Bardzo mi też niezręcznie też. Ja się też bardzo cieszę, że jesteś 🙂 choć nie wiem nawet kim jesteś przecież. Ale czuję, że bardzo fajna z Ciebie kobietka 🙂
      Odpowiem ci na pytanie czy jest mi łatwiej, że jestem tu. TAK. Jest mi łatwiej! Zdecydowanie jest mi łatwiej. Bo poznałam inny świat. Świat gdzie się nie narzeka, gdzie bierze się życie w swoje ręce, gdzie nie przejmuje się że dziecko robi scenę na środku sklepu, bo w wieku dwóch lat musi takie sceny robić! uczy się tym własnego wpływu na świat. Nie wstydzi się uczuć, emocji, tego, że nie ma się pieniędzy, mówi się: nie stać mnie na to, może kiedyś sobie pozwolę ale nie teraz. I jak ja tutaj tak te 10 lat siedzę, to nasiąkam. Potem lecę do Polski na wakacje i wchodzę jakby na ścianę! Widzę różnicę niepojętą! I wtedy zaczynam analizować. Jak to jest, że w USA tacy wszyscy szczęśliwi… i to nie pieniądze ich szczęśliwymi czynią! o nie! bo tu biedny też jest szczęśliwy.
      Ale wiesz ten kraj to nie wszystko. Bo jest tu masa Polaków nieszczęśliwych, nawet tych bogatych.
      I dlatego wiem, że ten kraj tylko wspomaga. Ale szczęścia nie daje. Bo jak w poście powiedziałam, tylko ty sama 🙂 i ja wierzę, że moje lubienie siebie nie wynika z kraju, z kilogramów… wynika z poczucia, że jak ja sama nie chcę to żadne cuda świata mi nie pomogą by siebie lubić. A argumenty, żeby nie podejmować próby, zawsze się znajdą. Usprawiedliwienia zawsze się znajdą. I można wsłuchiwać się w nie bez końca, a można poszukać gdzieś dalej. Wszystko zależy od Ciebie 🙂 Uściski przesyłam wielkie 🙂
      Ale mnie zmotywowałaś do odpowiedzi kilometrowej 🙂

    • Anonymous |

      Dziękuję CI że odpowiedziałaś na mój komentarz.To takie dziwne, mam przyjaciół na wyciągnięcie ręki ,ale wolę Tobie , obcej kobiecie opowiedzieć o sobie…Zrobiłam z siebie taką trochę męczennicę-choć gdybyś poznała moje życie to nie znalazłabyś pewnie powodu dla którego tak zrobiłam-i moi przyjaciele mają chyba już dość ciągłych narzekań bo nie widzą powodu.A ja widziałam ciągle.I tak to do mnie przylgnęło , przykleiło się że , na własną prośbę stałam się nieszczęśliwą.Mam rodzinę , wspaniałe urocze dwie córeczki , męża opiekuńczego choć wiele nam potrzeba by nasze relacje były dobre, nowy piękny dom , pozycję społeczną i zawodową na dobrym poziomie , rodziców troskliwych i pomocnych , teściów tak samo, brata który jest moim przyjacielem tylko siebie nie lubię.I to jest to o czym piszesz , można mieć nie wiem jak dużo a nie być szczęśliwym jeśli się tego szczęścia nie znajdzie w sobie.Albo się ma za dużo pychy…I za mało pokory może.I wbrew pozorom jestem egoistką.I tak sobie żyłam z tymi negatywnymi uczuciami…Aż pojawiła się ONA- patrz TY ;)Mam wrażenie że gdybyśmy się spotkały to nie dałabym Ci spokoju , gdybyś tylko chciała słuchać nie wiem czy kilka nieprzespanych nocy by nie brakło…:) Wybacz ,że może nie wszystkie uczucia które rodzi w Tobie to co piszę są przyjemne, może nawet ich nie chcesz, może za dużo napisałam , zbyt obciążające to ale chciałabym żebyś wiedziała że jest za oceanem w Twoim rodzinnym kraju ktoś kto tak bardzo mocno Ci życzy najlepiej , ktoś komu bardzo pomogłaś…

    • nie wiem co powiedzieć zatkana jestem tu teraz … a jak masz na imię? :):)

    • Anonymous |

      Iwonko♥, Anonimku♥ jak to jest,że czytamy słowa nieznanej osoby i czujemy jakby ktoś czytał z naszych myśli, odnajdywał w naszej głowie pragnienia, wątpliwości, nadzieje i troski takie nienazwane, nieokreślone, niewypowiedziane…takie do których nie przyznajemy się nawet przed sobą…nie chcemy …
      a tu ktoś tak dosadnie,dobitnie i tak celnie ubiera w słowa nawet to co boimy się nazwać….
      ja powoli, powolutku uczę się asertywności, choć to bardzo trudne dla mnie bo …przyzwyczaiłam się,że to ja jestem ta gorsza, brzydsza, nie tak mądra..itp itd.
      Kompleksy z dzieciństwa się kłaniają i brak akceptacji siebie w sobie, nie przepadam za sobą choć wiem i staram się …polubić.
      „Poczucie własnej wartości. Spełnienie. Spokój.” tak… bądź takim małym egoistą dla siebie…
      Iwonko dziękuje za ten post, będę do niego wracać, powtarzać.. i uczyć się
      całusy
      dorcia
      ps. przepraszam za ta gonitwę myśli i słów ale muszę szybko bo ..ulecą..lub schowają się a ja znowu stchórzę..

  • Iwonka – jak nie ma męża i dzieci to MOŻE się wydawać, że oni to zapewnią, ale to tylko złudzenie… Ty piszesz jak jest – jeżeli nie kocham siebie to jak mogę kochać innych…? Najpierw miłość trzeba dać sobie, mieć w sobie, a później móc nią obdarowywać:) Zdrowy egoizm! Uczę się tego na co dzień…:)Cieszę się komplementami, sama chwalę, bo taka dobra i pozytywna energia wraca. Patrzę do lustra i mówię sobie, że się kocham, ono odbija moje spojrzenie, a moja podświadomość to przyjmuje i …. promieniuje:). Tak samo z innymi, jeśli dam im uśmiech, czy dobre słowo, oni oddają to samo. Dobro powraca!
    Uściski Iwonka serdeczne – ja lubię Twoje zdjęcia, bo Ty piękne i wewnętrznie i zewnętrznie!

    • Dziękuję Ewelinko 🙂 Ja też wierzę, że dobro powraca 🙂 i że zawsze warto być dobrym człowiekiem. Nie z powodu, że ktoś cię obok obserwuje, że korzyść ci to przyniesie, tylko dla samego faktu, dla samego uczucia 🙂 Uściski Ewelina 🙂 Dziś się z mężem zastanawialiśmy czy jesteś z zawodu fotografem? Piękne te Twoje zdjęcia 🙂

  • A mając dzieci – podjąć taki „wysiłek” powinno być obowiązkiem. Jak inaczej dać przykład dzieciom, które ze świata czerpią obserwując… Jak? Popatrz ile to proste spojrzenie o dbałość nas samych w nas – ten zdrowy egoizm – otwiera dobrych drzwi… Widzisz. Że nie wspomnę o tych, którym brak tego wsparcia, tego odnalezienia, tego pokazania drogi, wskazania kierunku. Bo nie miał kto pokazać…

    peesik do M. – chłopaku! CUDNE ujęcia!!!

    • ooojej, no właśnie peesik do M. – CUDNE….!!!!!!!!!!! Maryś dobrze prawi – ja się dołączam!!!!!!!!!!!!!

    • hahahahhaha peesik mnie rozbił na części pierwsze :):):) a jak mojego męża rozproszył!!!! dwa jajka mu na podłogę wypadły i się potłukły :):) może to zbieg okoliczności a może tak mu się dłoń zatrzęsła z wrażenia :):)
      Maryś zgadzam się! mając dzieci, powinno się wręcz. my jesteśmy pierwszym krokiem w ich dorosłym życiu. MY! nawet jak się wydaje inaczej 🙂

  • „Droga nigdy nie jest łatwa. A ta do samej siebie pewnie najtrudniejsza na świecie”!
    dokładnie! bo zanim się zaakceptujemy i polubimy, trzeba się najpierw odnaleźć i poznać.
    dokopać się do tej siebie, która jest prawdziwa, a nie stworzona ze zniekształconego odbicia w cudzych oczach.
    i zbudować poczucie własnej wartości niezależne od opinii innych ludzi, a to akurat jest bardzo trudne…
    warto podjąć ten trud, zdecydowanie! warto o siebie zawalczyć…:)

  • A ja nie mam dzieci i był to jeszcze nie tak dawno dla mnie największy ból. Po 20 latach walki zrozumiałam, że nic nie jestem w stanie zrobic tylko to zaakceptować. Bo co innego? Do końca zycia się dręczyc, zamartwiać i co dalej? Trzeba siebie kochać – dziękuje Ci :)) Dorota z Sielankowego dziergania

    • Witaj Dorotko u mnie 🙂 To przykre bo ta 20 letnia walka taka długa, żmudna, trudna, pewnie z wielką nadzieją. Ale przyszedł moment gdy dotarło.. ciężki, bolesny ale wierzę że oczyszczający. Powodzenia Dorotko 🙂

  • wlasnie najtrudniej wygrac walke z sama soba!!!!! I to prawda co napisalas- ze tej wiary w siebie nikt nie przyniesie, nie kupi sie jej ani nawet psycholog nie da (moze co najwyzej dopomoc)To ciezka praca z sama soba i ja Ci zazdroszcze ze Ty umiesz siebie tak zaakceptowac, chociaz wiem , ze duzo w tym Twojej pracy… i dzieki Tobie wierze tez, ze zawsze jest to mozliwe aby taka walke wygrac 🙂

    • Ja jestem pewna że tę walkę można wygrać 🙂 ale dla mnie to nie jest walka ze sobą, tylko o siebie. jakoś lepiej mi to określenie leży 🙂 a że pracować trzeba ciągle i ciągle to fakt. ale opłacalny ;)) buziaki

  • Trzeba mieć czas dla siebie. Nie można zapominac o sobie 🙂

  • Iwonka masz rację że najważniejszy jest zdrowy egoizm bez niego nas nie ma . On daje nam sile do walki o jutro . Pozdrawiam

  • Kochać siebie to najważniejsze, bo jak nie mamy tej miłości w sobie i do siebie, to nie umiemy nią obdarowywać innych…i choćby to było pomalowanie paznokci, czy wklepanie kremu, czy przeczytanie książki w naszym, tylko dla nas czasie…to procentuje i odbierani jesteśmy od razu inaczej…oczywiście, że przy małych dzieciach jest to prawie kradziony czas, ich kosztem, ale dla nich to też ważne…bo najważniejsza na świecie dla dzieci jest szczęśliwa mama (tata też 🙂 )
    i myślę też, że jak nie kochamy siebie to nie możemy, tak do końca kochać innych…czasem wynosi się to z domu, a czasem trzeba nad tym ciężko pracować…
    „Doceniam nie tylko życie i nie tylko rodzinę jako całość. Mocno doceniam samą siebie też. I nie wstydzę się tego :)” – cudnie powiedziane 🙂 pozdrawiam 🙂

    • Dziękuję bardzo 🙂 a co do czasu kradzionego.. tak tak.. tak się czasem czuję, że go kradnę własnym dzieciom! ale umiem też im powiedzieć: teraz mama ma swój czas. albo: teraz jest mamy i taty czas a wy musicie iść na górę i pobawić się, porysować, spać..
      Zaczęłam ten czas określać i mówić głośno, że jest mój. że mi przysługuje! a wcześniej tego nie robiłam. krzyczałam: już lecę, już idę, chwilunię tylko jeszcze.. ale czy ja nie mam prawa do tego czysto mojego czasu?? mam! 🙂 odkrycie prawie że Ameryki ;))) niby proste a jednak wymaga wyprawy jak po tę Amerykę 🙂 wyprawy wgłąb siebie. Uściski 🙂

  • To chyba przychodzi z wiekiem, jako nastolatka byłam zakompleksionym kręciołkiem. A teraz już wiem tak jak mówił Remarque- Szczęście – zaczyna się na Tobie i kończy się z Tobą. I moje dzieci też od razu widzą, czują jeśli ich mama jest smutna, ale czasami już tak jest. Ale też nauczyłam się siebie kochać, cenić, lubić taką jaką jestem ze wszystkimi słabościami i jak mam worki pod oczami i jak widzę nowe zmarszczki na czole i wałeczki na brzuchu. Bo tylko wtedy jestem w stanie patrzeć do przodu z radością, realizować własne marzenia, pasje i pokazywać radość innym. A wiesz że kiedyś nie znosiłam swoich zdjęć, a teraz je lubię, wywowyłać, pokazywać na blogu i robić, chociaż większość zdjęć mam swoich dzieci, mi nie ma kto za bardzo robić, mąż z tych co rzadko aparat biorą do ręki, ale z czasem to już Kuba mi może robić zdjęcia:-)

    • :):) no tak tak jak i moja Nadia może już 🙂 a wiesz, mąż może nawet nie wie, że lubi robić zdjęcia haha może go poproś 🙂 Ja uwielbiam oglądać mądre, dojrzałe kobiety.. dopatrywać się w ich twarzach emocji.. och jak ja lubię 🙂 Pozdrawiam Asia 🙂

  • i tak trzymaj Iwonko – lubić siebie i kochać to wielka sztuka

  • Witaj,

    Iwonko ,szczęście Twoje udziela się Twojej rodzinie, a szczęście Twojej rodziny udziela się Tobie.
    To wzajemne oddziaływanie,sprawia,że wszyscy jesteście Jednym Wielkim Szczęściem, którym zarażacie nas wszystkich.

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Cudne zdjęcia:) Takie ciepłe i magiczne:) Bardzo mi się podobają, bardzo:)
    Podpisuję się pod tym co napisałaś. Nikt tego za nas nie zrobi. Nic nam tego nie da. Nikt i nic. I że drogi na skróty nie ma.
    Dla mnie to wciąż praca, każdego jednego dnia małymi kroczkami buduję siebie. I bardzo to lubię:) Mówię ci jak to śmieszne rzeczy czasami. Coś w stylu uciekającej panny młodej z julią roberts..ona przygotowywała sobie jajka na kilka sposobów, żeby się przekonać które lubi… też tak mam:):) Oczywiście w przenośni:) I buntuję się o pierdoły czasami sama ze sobą i jak głośno powiem nie nie lubię tego to taka dumna z tego jestem:):) Ale wierze , że poza tymi naprawdę dużymi krokami takie małe kroczki też są potrzebne do zbudowania samoświadomości i szczęścia:)

    • Te zdjęcia to są przez szybę robione wiesz? może dlatego takie ładne ;)) i to jeszcze przez brudną szybę ;))
      Julitka ja bardzo mocno jestem przekonana że to te małe kroczki budują tę samoświadomość. Bo nawet jak wykonasz wielki krok, to potem potrzebujesz tych małych do podtrzymywania siebie. Ja też w takich pierdołach czasem się sprawdzam. Z tak śmiesznych rzeczy się cieszę, że czasem to nie mogę uwierzyć sama 😉

  • Jakie to ważne o tym pamiętać. A tak często przecież zapominamy, zaniedbujemy. Znów przechodzą mi ciarki, znów ściska za gardło i chce mi się płakać. Dziękuję:)

  • Bo naszym największym przeciwnikiem jesteśmy my sami 😉
    Piękne zdjęcia i modelka 🙂
    Ja nadal nie lubię gdy się mnie fotografuje i unikam tego jak ognia
    Ściskam ciepło

  • Gdybym miała takiego dobrego fotografa to też bym pokazywała:-). Ktoś mądry(????) kiedyś powiedział ,ze najwierniejsza miłość to miłość własna. Jak się same nie będziemy lubić to nie powinniśmy być zdziwione ,że nie lubią nas inni. Taka logika.

  • Spotkałam kiedys w zyciu kobietę… starsza pania ok. 70siatki… ciagle aktywna tłumaczkę z francuskiego, słuchaczke uniwersytetu trzeciego wieku, która pochowała w zyciu dwóch meżczyzn, miała syna i wnuka…. i grupkę przyjaciół – równie jak oni wiekowych – do gry w brydza… ja pracowałam wtedy w Aquaparku a pani przyszła z ciekawości… przyszła i została… najpierw tylko „moczyła” się w wodzie, później zapragneła zjechac „rurą” – w obstawie dwóch ratowników na górze i dwóch do łapania jej na dole zjezdzalni… kolejnym krokiem była nauka pływania – tak, tak… staruszka nauczyła sie pływac… zajecia fitness dla seniorów, a kiedy razu jednego zostały one odwołane starsza pani poszła na… siłownie… i to nie jeden raz… co roku przychodziła do nas, pracowników z tortem na swoje urodziny… jej jedynym zmartwieniem było to, ze nikogo ze swoich znajomych-seniorów nie udało jej sie namówic do towarzystwa w tych zajeciach… i chociaz niektórzy sie z niej nabijali, mnie bardzo imponowała – tym, jak smakuje kazdy dzien, otwartościa na nowosci, ogromna energia jakiej brak niejednemu 20latkowi…. nie wiem czy ta pani jeszcze zyje, bo to było 13 lat temu ale na pewno była kobieta spełniona… czego i sobie, i Wam zycze:-)

  • Iwonko Ty wiesz,ze ja wciaz szukam! Nawet ogloszenie u siebie dalam;) i dziekuje Ci bardzo! Dzieki ludziom jak Ty sie nie poddaje….i nie wstydze sie szukac , wyrzutow sumienia nie mam!
    Nawet paznokcie msm czesciej pomalowane;)

    • Alicja a ja myślę, że dzięki samej sobie a nie ludziom jak ja 🙂 gdybyś nie chciała to by ci ludzie mogli nie wiem co robić i nic by z tego nie było 🙂 A ty jesteś mądrą kobietą i ja mocno wierzę w Ciebie 🙂 uściski 🙂

  • Najwazniejsze to zaakceptowac swoje wadyi pokochac siebie taka jaka sie jest. A wszystko inne tez sie ulozy:) uwielbiam tutaj zagladac:) pozdrawiam

  • Swietne,magiczne zdjęcia, uwielbiam jak zdjęcia mają jakiś klimat:)

    emi-style.blogspot.com blog którego głównym tematem jest moda dziecięca:)zapraszam,co prawda dopiero zaczynamy ale mam nadzieje,że powoli jakoś się rozkecimy:) Pozdrawiam:)

  • Iwonko, wczoraj juz Ci odpisalam,ale widze, ze moj komentarz gdzies znikl…
    Pisalam, ze z ust mi wyjelas, o tych paznokciach, szukaniu szczescia, bo jak my o to nie zadbamy to kto…?? I pisalam, ze moja historia tez o tym, ze szukalam, ze dbam o siebie, o reszte tez dbam… Jak Ty to pieknie napisalas, jakie cudne zdjecia I taka piekna, spelniona kobieta na nich…
    Ale nie bede sie powtarzac.
    Sciskam!

  • Anonymous |

    Aśka: Iwonka, jak ja wiem o czym Ty piszesz, o czym ten post. Miałam niedawno takie przemyślenia: może ja za bardzo jestem pyszna, za bardzo wierze w siebie, to jak sie nie boje zmian, jak lubie ryzykowac, wszystko dla siebie i własnego EGO. Ale to wszystko dla siebie przekłada sie na wszystko dla innych, dla dzieci, dla męża, dla kolegów… Ja kocham siebie, swoje piegi na łokciach, swoje poczucie humoru, swoje nerwy i sposób wychowywania dzieci, wszystko… Dlatego chyba jestem lubiana i mam tylu fanów:-)))). Moja rada: pierwsza myśl po przebudzeniu: Jestem zajebista babka – to działa!
    Buziaki – do Polski przyszła wiosna:-)

    • Aśka pięknie pięknie pięknie napisałaś to: „to wszystko dla siebie przekłada się na wszystko dla innych”! Dokładnie tak! 🙂 jak ty jesteś spełniona, zadowolona, zachwycona piegami na łokciach.. to od ciebie ta energia pozytywna emanuje! Ludzie lubią CIę bo chcą być w otoczeniu osób z dobrą energią a nie z negatywną! Lgną i im się udziela 🙂 A ty możesz radość garściami rozdawać tyle jej w tobie 🙂 Buziaki przesyłam 🙂

  • I te wszystkie male wielkie rytualy codziennego dnia.
    To balsamowanie i dokladnie zrobioona kawa.To przechodzenie drogą którą się lubi…
    🙂 Ważne. ale strazliwie to trudne…
    Pozdrawiam

  • Iwonko, siedzę i czytam i łzy mi aż napłynęły ze wzruszenia.
    Krystaliczną prawdę ujęłaś w kliku zdaniach, a przecież tyle książek grubych się pisze na ten tak istotny temat. Otworzyłaś oczy wielu … jak czytam komentarze.
    Każdy z nas ma swoją historię, łatwiejszą, trudniejszą – lecz swoją. Nie pierwszy raz „słyszę” podobne słowa, nie pierwszy, mimo to wciąż po upadku wstaję. Staram się mniej lub bardziej i to przecież ode mnie zależy ile dam z siebie dla siebie, a ile dam innym … Daleko mi do Twojej postawy 🙂 ale ufam sobie i swoim marzeniom i wierzę, że moja droga jest po coś …
    Pozdrawiam.

    • Absolutnie Emilio się z tobą zgadzam!! zaufanie do samej siebie jest niezmiernie ważne! intuicja też. przecież nie można próbować siebie szukać tam gdzie szuka koleżanka czy jakaś tam „ona ma siłę”… każda droga jest po coś, ja wierzę w to absolutnie! tylko trzeba mieć oczy otwarte szeroko by nie przegapić ważnego zakrętu .. Uściski 🙂

  • Jak piękniejszy byłby świat gdyby większość ludzi myślała tak jak Ty… kochała siebie, nie szukała problemów, nie zazdrościła a doceniała…. Ja chyba wciąż szukam siebie… tej spełnionej, i pracuję nad tym a o to chyba chodzi, żeby pracować …
    Czasem bunt mnie ogarnie by za chwilę znów poczuć że życie jednak jest piękne, mimo wszystko, że można pięknie żyć. Bo jak czytam Twoje słowa to wiem że można przecież!

  • Ojeja, to bardzo ważne ale i dosyć trudne 🙂 wiem coś o tym, bo niestety po urodzeniu M , paradoksalnie, moje poczucie wartości znacznie się nadwątliło , nie jestem juz z siebie taka zadowolona; dbałość o siebie odsunęłam na dalszy plan i teraz to daje o sobie znać w postaci poczucia winy i frustracji; wszystkim innym doradzam, pocieszam a sama często nie znajduje czasu, żeby dopieścić swoje wewnętrzne dziecko 🙁
    Ale, nagle moja głowa zaczęła być w opozycji do reszty ciała … i od kilku dni chodze na basen, aerobic, zaczęłam jeść zdrowiej i … zobaczymy co z tego wyjdzie. Myślę sobie, muszę być ze sobą szczęśliwa, bo przecież nieszczęśliwa matka nie wychowa szczęśliwego dziecka 🙂 noi dla siebie … bo tez warto 🙂
    Buziaki!
    p.s. a propos paznokci 🙂 znasz jakąś dobra odżywkę ? Bo ja mam ciągle jakieś takie ogryski 🙂

    • Iwona Iwona.. no proszę bardzo.. basen, aerobic, zdrowsze jedzenie :):) Gratuluję 🙂 nie tego aerobiku tylko odwagi 🙂
      Co do paznokci to ja nie używam odżywek, robię sobie sama paznokcie metodą shellac (w Polsce to się chyba nazywa metoda hybrydowa) 🙂 nie jestem kosmetyczką, nie miałam pojęcia jak się to robi ale wytłumaczyła mi koleżanka, kupiłam lampę i mam fajne paznokcie dłużej niż pół doby 😉 bo lakier odpryskiwał mi po paru godzinach już.. a teraz.. no mam komfort 🙂

  • Anonymous |

    Wiesz…trafiłam tu dopiero dziś, całkiem przypadkiem podczas mojej interaktywnej „wędrówki” i jeśli pozwolisz zostanę na dłużej…
    Zrobiłam kawę, tą niecodzienną, od mamy, na wielkie okazje, świeżo mieloną w młynku po prababci co by pasowała do tych słów tu nagromadzonych, tych pięknych słów. I tak czytam: godzinę, dwie, trzy… i Bóg jeden wie ile jeszcze…
    Dziękuję Ci za to, ze mogę tu być!
    I szczęścia życzę, tego wewnętrznego, tego z samej siebie!
    pozdrawiam
    Kasia

    • Jak to kiedyś moja przyjaciółka powiedziała – a ja tam w przypadki nie wierzę 🙂 Bardzo mi miło Cię gościć u mnie.
      Bardzo zaciekawił mnie ten młynek po prababci! coś niesamowitego! taka kawa to musi pachnieć…
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie Kasiu 🙂 i dziękuję za piękne słowa 🙂

    • Anonymous |

      Z tymi przypadkami chyba masz rację, bo wszystko co się nam zdarza jest po Coś..
      A młynek jest magiczny, taki na korbkę, pachnący starym drewnem i ziarnami kawy. Zajmuje w mojej małej, niezbyt pięknej studenckiej kuchni centralne miejsce. Stoi tam razem z makutrą i zniszczonym, poplamionym najpierw przez moją babcię, później mamę, a teraz mnie zeszytem pełnym przepisów. To taki mój ołtarzyk, który w metafizyczny sposób zachęca mnie do stania godzinami „przy garach”:)
      pozdrawiam K.

  • Dziękuję Iwonko za te słowa 🙂 Może i ja powinnam częściej chodzić z podniesioną głową ?
    pozdrawiam 🙂

  • Anonymous |

    Wspaniały tekst:)dający energie, podnoszący na duchu…jestem obecnie na rozdrożu dróg…z dnia na dzień straciłam prace po niemal 9 letnim stażu…w szarej polskiej rzeczywistości, w której jak to wszyscy dookoła krzyczą jest do du….każdego dnia walczę o siebie…o każdą dobrą myśl..o nadzieje..o wiarę samą w siebie z którą zawsze było u mnie krucho.Nieustannie poszukuje…staram się cieszyć każdym momentem…jeśli my sami nie zawalczymy o siebie to nic się nie zmieni!!!walka to ciężka,ale czy życie miało tyle uroku gdyby było łatwiejsze…wspaniale,że są jeszcze tacy ludzie jak Ty…w tym świecie gdzie wszyscy toczą gonitwę o „lepsze życie”, bez przerwy kalkulują zyski i straty, chcą więcej mieć,zupełnie zapominają o tym by być…

    • ja się tego pamiętania by być nauczyłam. nie jestem taka od zawsze. musiałam to zrozumieć i dojrzeć. i dlatego bardzo mocno wierzę, że każdy ma szansę 🙂 przykro mi z powodu pracy 🙁 ale jesteś dzielną dziewczyną i bardzo mocno trzymam kciuki za twoje marzenia, pracę i szczęście 🙂 choć pewnie te moje kciuki nic tu nie pomogą bo masz w sobie pewien czarujący pozytyw, który jest połową sukcesu w drodze do szczęścia 🙂 pozdrawiam 🙂

  • Dziś tylko pozdrawiam, bo zaraz panowie od montowania licznika gazu dziecko mi obudzą 🙂
    Piękna!

  • http://www.onelittlehappiness.pl/ |

    ja mało w siebie wierzę wyniosłam to z domu,mama mi zawsze wmawiała że mam chude nogi to nie chodziłam w spódniczkach i na basen,ale za to nauczyłam się egoistycznie myśleć o sobie,że ja też jestem ważna,że muszę mieć chwilę dla siebie,zadbać o siebie,o swoje zdrowie się martwić,bo nikt inny tego za mnie nie zrobi.
    Piękny post Iwonko każda Kobieta powinna w siebie wierzyć i kochać siebie,z uśmiechem w lustro spoglądając.

  • Witaj,
    jak zwykle wazne slowa, jak zwykle masz racje i jak zwykle bedziemy sie trzymac ich 🙂
    PS: A co TY czytujesz, to mnie zamecza, bo ja uwielbiam czytac i jestem ciekawska co czytaja inni, uwielbiam zbierac fajne ksiazki od innych, a od Ciebie to chyba byloby serio ciekawe 🙂
    Pozdrawiam Edyta

    • co ja czytuję?? trudne pytanie 😉 Bo ja tak naprawdę czytuję najczęściej gazety i blogi! Ale książki też czytam oczywiście 🙂 tylko że nie mam ulubionego tupu książek.. coś co mi w oko wpadnie, coś co poczuję.. kocham książki psychologiczne .. ale nie takie wprost psychologiczne … takie z domysłami 🙂 Pewnie rozczarowała cię moja odpowiedź 😉

  • Czy ja wiem czy rozczarowala 🙂 Ja czytuje „wszystko”, mozna powiedziec, ze za kazda ksiazke z ladna okladka sie zlapie, a jak mi ktos poleci to i okladka ladna nie musi byc ;P Powiem szczerze, ze Twoja przyjaciolka z drugiego bloga co czytuje raz napisala o jakiejs ksiazce i wcale glupia nie byla , dlatego zaryzykowalam moze tez masz jakies ulubione 🙂 Rozumiem Cie, bo ja tez tak mam – moge podac na biegu co ostatnio fajnego czytalam, a w skali roku juz nie, co dopiero w skali zycia, bo wiem, ze teraz wcale mi sie ona nie musi podobac. Mam ksiazki, ktore uwielbiam, ale w ogole ich nie pamietam – wiem po prostu, ze byly genialne, a przy ponownym czytaniu zastanawiam sie o co chodzi, ona byla inna, a to wcale nie jest tak, to ja sie zmienilam 🙂
    Pozdrawiam Edyta

  • I ja mam wrażenie, jak gdyby twoje słowa były kierowane do mnie. Poczucie własnej wartości to u mnie temat rzeka i główny czynnik mający wpływ na całe moje dotychczasowe życie. Kiedyś, kilkanaście lat temu, było zerowe, czułam, że nie zasługuję na to, żeby tu być. Jednak długoletnia, ciężka i mozolna praca nad sobą, przy pomocy mojego A. i nie tylko, powoli pozwoliła mi tę wartość w sobie dostrzec i ją częściowo odbudować. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła się poczuć, tak jak ty teraz. Podziwiam Twoją życiową mądrość Iwona i cieszę się, że się nią z nami dzielisz.

    • Ale zobacz, że sama mówisz, że ta praca nad sobą dała efekty.. warto nad sobą pracować, bo tylko to da nam najprawdziwsze poczucie bezpieczeństwa. To oczywiście moje zdanie subiektywne, bo w moim przypadku tak było.. i myślę, że właśnie tędy droga 🙂 Powodzenia MałaMi 🙂

  • Pięknie…I mądrze 🙂

  • Tyle pieknych i dluugich komentarzy…to swiadczy tylko tym, ze bardzo madrze i uczcuiowo piszesz. Pozdrawiam z Niemiec!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *