list 202 plus*

Kochani,
Pamiętacie jak pisałam o polskich hejterach tu? Odpisując na komentarze pisałam, że owszem każdy kraj ma „swoich” i to nie jest tylko polska przywara, ale my Polacy mamy jakoś tak mocniej uwydatnioną cechę krytyki bezpodstawnej. Że ja tak właśnie czuję.
Ale od paru dni czuję coś jeszcze. Czuję tak mocno, że aż ciężko mi o tym pisać.
Bo my Polacy mamy coś jeszcze – największe na świecie serce.
Mamy najgłębiej zakorzenioną chęć niesienia pomocy.
To my mamy Owsiaka i tłumy, które wrzucają do puszek. To my Polacy pomagaliśmy prześladowanym Żydom, podczas drugiej wojny światowej. To my pędzimy na pomoc Amerykanom, potrzebującym wojska. To my bezinteresownie przekazujemy informacje dalej i dalej…
Tak, pomaganie my mamy we krwi.
Niezliczoną ilość dowodów na to dostałam przez ostatnie dwa dni.
Informacje o moim siostrzeńcu Oliwierku, (kto nie czytał to tu ) udostępniła taka ilość osób na swoich profilach fb, że przeszło to moje wyobrażenia. Masa osób publikowała link odnoszący do historii Oliwiera na swoich blogach.
Nie wiem jak wam dziękować! Nie wiem co powiedzieć! Bo tyle serca i dobra ludzkiego jakie spłynęło na nas przez te ostatnie 2 dni, nie dostałam chyba nigdy w życiu.
Wchodziłam na obce blogi, ludzi, których nie znam zupełnie, widząc statystyki na moim blogu, że ktoś od nich do mnie zagląda. Wchodziłam i oczom nie mogłam uwierzyć… wszędzie linki do historii Oliwiera. I nie było tych blogów 5 czy 10.. było dużo więcej.
Były osoby, które proponowały, dowóz dokumentów do klinik, osoby które proponowały noclegi w drodze Oliwiera z Islandii, żeby nie przemęczył się zbytnio. Osoby które dawały maile do konkretnych lekarzy, ośrodków, klinik. Osoby które mają szwagra, znajomego, który jest lekarzem i skonsultuje. Osoby dające dobre słowo, pokrzepienie.
I ja dziś chciałabym wam wszystkim powiedzieć, że wspólnymi siłami, wspólnymi staraniami, linkami i udostępnieniami dokonaliśmy NIEMOŻLIWEGO.
Znalazł się ktoś, kto pomoże Oliwierowi. I to już po dwóch dniach! Pierwsze kroki zostały podjęte. Osoba ta chce jednak pozostać anonimowa.
I kochani, to jest NASZA wspólna zasługa!! Każdego z was.
I tym którzy pisali „ja nic nie mogę zrobić, nikogo nie znam, jedyne co mogę, to udostępnić” chciałam powiedzieć, że to właśnie udostępnienie któregoś z was podarowało nam osobę, która zechciała pomóc Oliwierowi. To któreś z tych udostępnień doprowadziło Anię, do uczucia, jakiego dawno nie odczuwała, radości, nadziei, jaśniej widzianej przyszłości.
Każdy z was dołożył swoją cegiełkę i ja już nic nie napiszę bo łzy zalewają mi klawiaturę.
DZIĘKUJĘ. Z całego mojego polskiego serca.

*tutuł wpisu to liczba waszych udostępnień na facebooku… a plus oznacza, że plus jeszcze dużo dużo więcej ludzi, blogerek, blogerów, leakrzy i pielęgniarek, sąsiadów i szagierek ….. piszących i udostępniających, którym pragnę podziękować.

i.w.

95 komentarzy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *