NEW YORK

 
 

Nowy Jork.
Wyobrażenia o nim miałam zupełnie inne.
Przyleciałam z trzema walizkami. Ja, maż i malutkie dziecko.
Do metropolii. Do stolicy światowego biznesu. Do różnorodności kulturowej.
Wczoraj miałam sąsiadów, których znałam od podszewki a kolejnego dnia patrzyły już na mnie oczy skośne, oczy czarne jak węgiel, niebieskie, zielone, czerwone.
Gdzie mnie licho przyniosło??
 

Nie wiem czy uciekłam z tego miasta, bo to były moje początki w Ameryce i nie podobało mi się tam zupełnie nic, czy po prostu najzwyczajniej w świecie nie lubiłam Nowego Jorku.
Tak czy inaczej spakowałam walizki i uciekłam do Philadelphii.
Dużo spokojniejszej, dużo bardziej przyjaznej, z nieporównywalnie mniejszymi korkami, z nieporównywalnie zieleńszymi trawnikami.
A potem kolejna ucieczka. Po roku. Na obrzeża miasta. Do jeszcze większego spokoju. I jeszcze mniejszego ruchu na ulicach.
I to w końcu okazało się moim spełnionym marzeniem. Moim oddechem w dżungli amerykańskiego snu.
 

Ale.
Ale New York to New York. Niesamowicie jest tam wracać. Raz na jakiś czas poczuć ten zapach, tą atmosferę.
Bo jak się stoi w samym środku Times Square…. to ma się uczucie w sercu, że człowiek może wszystko. Że jest zdolny góry przenosić. Że życie jest wielką wygraną każdego z nas.
Ma się uczucie spływającej na człowieka siły.
Nie wiem. Może to wielkie budynki przyprawiające o zawrót głowy. A może to jakieś tajemne moce. Ale po takim dniu, chce się więcej i bardziej.
To tak niesamowite uczucie, że aż ciężko to opisać. Trochę jak pomieszanie euforii, niesamowitej energii i poczucia przyjemnego ogromu, plus jakieś dziwne prądy w masie mięśniowej ;))
Tak ja czuję Times Sqare.
I nie ważne czy wiosną czy zimą, uwielbiam tam być.
Ale tak tylko od czasu do czasu.
Bo na dom, intuicyjnie wybrałam miejsce gdzie widać jak rośnie mlecz, gdzie słychać jak wieje wiatr i gdzie jak dzień jest słoneczny, to widać to na ulicach.
Na Times Square w słoneczny dzień ulice są ciemne, a budynki oświetlone promieniami tylko do połowy. Ktoś mógłby powiedzieć, że to symbol zbyt wygórowanych pragnień. Że zbyt wysoko mierzy człowiek by beztrosko ogrzewać stopy w promieniach słońca.
Może i tak. Przemknęła mi przez głowę taka myśl. Bo po co komu te strzeliste budynki jak nie można czerpać ciepła i światła z naturalnego źródła…
 

Ale jak to po co?? – zaraz myślę – Po to by taka „dama” z prowincji jak ja, po przejechaniu 2 i pół godziny, wysiadła ze swojego samochodu i utonęła w pięknie i przewidywalności tego, po czym stąpa i na co patrzy, unosząc swoją „wiejską” głowę w górę.
 

Właśnie po to światu jest Times Square 🙂
 
 

Poniżej parę (no może parędziesiąt) zdjęć, robionych w grubej większość z jadącego samochodu. W dodatku przez niezbyt czystą szybę 😉 Nie dało się sfotografować wszystkiego. Ale żółte taksówki są i budka z hot dogami jest 🙂
Do przeglądania zdjęć proponuję poniższy utwór. Ja go uwielbiam!

 
 
 
 
 
 

 

Jak widać Times Square trochę rozkopane. Na ulicach dosłownie na każdym rogu są budki z hot dogami i orzeszkami.
No i udało mi się uwiecznić, przez szyberdach słynne schody przeciwpożarowe, po których na filmach zawsze ścigają się bandyci :):)

 
Dziękuję wam za wszystkie komentarze i waszą obecność!

 
 

92 komentarze

  • Ja jakoś nigdy nie chciałam do NY jechać, a mieszka tam moja chrzestna, która co roku żarliwie mnie zaprasza w odwiedziny.. chyba właśnie przez te ogromne budynki, które zasłaniają słońce ( pięknie to opisałaś).

  • Zwykle nie zostawiam po sobie śladu, ale dzisiaj skoro jestem pierwsza – pozdrawiam 🙂

  • Anonymous |

    Każdy musi znaleźć swoje miejsce na ziemi i to co go zachwyca…. Dobrze czasami wyrwać się ze swojego raju i zobaczyć jak świat wygląda, choćby po to, żeby przekonać się po raz kolejny jak ludzi są różni, jak miejsca są różne i jak dobrze wybraliśmy nasze miejsce. Zastanowić się choć przez moment i spróbować zrozumieć co fascynuje ludzi w New York? Może kiedyś będę mogła przekonać się sama, na tę chwilę próbuję zrozumieć i dostrzec…
    Sylwia

  • Dzieki za zdjecia z NY.Lubie takie zdjecia-nie te dziennikarskie takie „dokłądne”,wyretuszoane i wyuczone-żeby ładnie było…. :)))) dla oka.Osobiscie mogę stwierdzic-wszyscy znajomi którzy wyprowadzili się poza miasto-rzadko-z musu chyba jedynie i jakis tam spraw do załatwienia wracaja do duzej metropolii-wrecz unikaja takiego zgiełku i nie dziwie im się-ten ruch i hałas na ulicy :(.2 godziny mozna jeszcze jakos wytrzymac.A takie wózki z tymi parówkami-Hot Dogami-nie stety-dotarły też i do Polski-już ładnych kilkanascie lat temu.Znajomy przysłał mi raz zdjecie, jak to te długie limuzyny zatrzymują się przy takich wózkach z hot dogami :))))
    A czy tam wsród tych budynków to chociaż czuc jakis wiejący wiatr?!
    Pozdrawiam ciepło

    • Wiatr czuć dużo silniej tam niż u mnie pod domem! A te budki z hot dogami to nie takie zwykłe jak teraz na całym świecie są… te są szczególne bo są pierwsze i hot dogi tutaj są z wołowiny, zupełnie inne niż w PL 🙂 A limuzyny.. tak, tak sama widziałam!

  • Ooo jest i Nowy Jork 🙂 I święte słowa, że Times Square zachwyca jak się go widzi pierwszy i trzeci i dziesiąty raz, ale niekoniecznie na co dzień. Bo to jak święta Bożego Narodzenia – jeśli codziennie mielibyśmy taką ucztę świąteczną, to po kilku dniach by nam się przejadło 🙂 Dobrze zobaczyć miasto świeżym okiem.

  • Nie ma to jak wyrwać się na chwilę z pewnego działu w łaciatej firmie i skoczyć do Nowego Yorku na wycieczkę według Iwony (by the way z łaciatego miasta ;-).

    Opisałaś i pokazałaś bardzo prawdziwie – tak jak sobie wyobrażam „z daleka”.

    • Anonymous |

      A ja wyskoczylam do NY z pewnego dzialu z firmy obok tej laciatej -tej z duzymi dymiacymi kominami 🙂 W NY bylam kilka razy, uwielbiam-szczegolnie Central Park…jak to mowi lew Alex z „Madagaskaru”-„to miasto ma czar”.Pozdrawiam Ciebie Iwonko i kolezanke z sasiedzkiej firmy 🙂

    • Nie ma to jak pracować w sąsiednich firmach i wyskakiwać na … spotkanie za Ocean do NY ha ha. Też pozdrawiam!

    • Hahahahaahha dziewczyny ale ja się uśmiałam!! :)) wysłałam od razu sms do przyjaciółki (też z łaciato kominowego miasta) i poinformowałam ją, że dwie dziewczyny z największych firm w G. u mnie toczą rozmowę 😉 a teraz zacytowałam mężowi :)) Przemiłe to jest!!! strasznie fajnie tak przeczytać, że ktoś z G. mnie podczytuje 🙂 Pozdrawiam was gorąco!

  • Ale fajna wycieczka, z przyjemnością podróżowałam z moją koleżanką pracową 😉
    Jak dla mnie trochę przytłaczające te wielkie budynki, mnóstwo telebimów, cały gwar, ja to lubię przestrzeń i trochę znajomych twarzy 🙂 ale na wycieczkę pojechałabym nawet dziś
    Wpadnij do mnie na Candy 🙂
    Uściski cieplutkie z pierwszym dziś śniegiem

    • ooo macie śnieg?? a co kury na to?? :)) Iwona mnie też to przytłaczałoby, wiem to! jakbym tam była dwa tygodnie czy rok. Ale wpaść tam na chwilę….. oj niesamowite uczucie!! W candy nie biorę udziału już od dawna. ale wpadnę zerknąć co tam masz 😉 Buziaki Iwona!

  • Matko i córko! Iwona włączyłam muzykę i włosy mi na rękach stanęły dęba! Idealna muzyka przy której przefantastycznie ogląda sie te zajebiste zdjecia! (sory za wyrażenie). W ciagu dnia zajrzę tu jeszcze kilka razy i będę tak robić przez kilka najbliższych dni. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak to jest tam być … ale podejrzewam, ze czulabym to podobnie jak Ty. Ja uwielbiam zgiełk, tłumy ludzi, neony i pospiech, myśle, że dobrzy bym się tam czuła …. tak myśle, szkoda, ze nigdy sie tego nie dowiem. Dziękuję Ci za ten wpis!

    • O nie nie nie!!! Nie podoba mi się postawa taka: „szkoda że nigdy się tego nie dowiem”, a co jak wygrasz w totka?? :)) Trzymam kciuki za NYC!! marzyć można sobie bezkarnie przecież 🙂 Pozdrawiam!

  • Anonymous |

    Byłam tam kilka lat temu i tak samo jak ty szybko uciekłam. Zatłoczone ulice, wszechobecny brud… Tylko ludzie cudowni. Otwarci, pomocni, rozmowni.

  • Iwonko super foto-relacja, można na chwilę wyobrazić sobie jak tam u Was jest. Podziwiam Cię za odwagę, ja bym się nie odważyła tak wyjechać na koniec świata, przeraziły by mnie chyba te wielkie budowle, ruch na ulicy, ilość ludzi.
    Ściskam mocno :*

    • Ja zdecydowałam się wyjechać na koniec świata, z wielu powodów. Myślę, że każdy pewnie by mógł .. jakby miał powód wystarczający. I zależy czego się w życiu chce. Ja nie chciałam NY ale chciałam wielu innych rzeczy, które mi Ameryka dała. CHoć wielu mi tutaj brakuje…. wszystko jest kwestią wyboru i priorytetów. Ściskam równie mocno 🙂

  • Chciałabym zobaczyć NY i pobyć w Philadephii… Ech…

  • byłam tam w 1997 roku… cudowne wspomnienia!!!
    dzięki za przypomnienie!

  • Wiesz.. to chyba tak jest. Że te wielkie miasta to tak tylko na chwilę. Żeby się smogiem zachłysnąć. Postać chwilę. Popatrzec jak ten świat pędzi. A później wrócić do cichego domu. Posłuchac jak wiatr wieje w kominie. Jak deszcz o szyby się rozbija. A słońce salon co ranek rozświetla.

    Więc i my. Jako miejsce naszego zakątka wybraliśmy działkę w czystym polu. Obok starego spalonego mostu. Z kawałkiem rzeki na własność. Lasem. Na górce. I niebo nasze zawsze nad głową widać będzie. I mlecz jak rośnie słychać będzie. I wiatr. I deszcz. I starą drewnianą podłogę też.

    <3

  • Anonymous |

    Droga Iwono,

    dziekuje za pokazanie mi Nowego Jorku, o ktorym marze, Twoimi wrazliwymi oczami. Czulam sie, jak bym tam byla.
    Mam podobna sytuacje do Twojej. Mieszkam tuz kolo Frankfurtu nad Menem. Kiedy potrzebuje tempa, adrenaliny, tlumow ludzi z calego swiata, halasu i wysokich budynkow do nieba, wsiadam w auto. Po dwadziestu minutach zmieniam spokoj i cisze, ze az slychac spadajace liscie z drzew na ten inny swiat. Trwa to zazwyczaj kilka godzin i z radoscia wracam do mojej oazy zieleni. Czuje sie wtedy szczesliwsza, odmieniona, naladowana, przebudzona i zmotywowana. Duze miasto daje kopa, ale po dluzszym czasie meczy.
    Mocno Cie pozdrawiam, przez to co robisz, stalas sie dla mnie moja bratnia dusza. Lubie tu zagladac.

    Milego dnia,
    Magdalena

  • Anonymous |

    Zazdroszcze Ci takich widokow i wrazen. Dla mnie dziewczynie z malego miasteczka to NY wydaje sie byc koncem swiata!Ale mam nadzieje ze i mnie uda sie kiedys zobsbaczyc to slynnr miasto. Fotki jak zwykle boskie! Pozdrowienia Marysia

  • A ja żałuję, że nie ma filmiku z dźwiękami NY.

    • ooo dobry pomysł :)) ale ktoś mi tu pod spodem napisał w którymś z komentarzy, że można na żywo zobaczyć i chyba usłyszeć Times Sqare! Jakieś podobno są kamery, przez które można popodglądać 🙂

  • Nie wiem co napisać:)Chcialabym zobaczyć NY raz w zyciu poczuć sie jak piszesz:) Jako dziecko mieszkalam w blokach i obok za sciana mieszkali starsi sasiedzi których córka wlasnie w mieszkala w Philadelphi:) Ile ja zdiec ogladalam ile sie nasluchalam jak tam jest id nich.Ktoregos lata przyleciala z dziecmi pamietam jak dzis po 15 latach nieobecnosci w kraju.Pamietam jej rozmowy z moja mamą 🙂 o duzych bialych amerykanskich domach,pamietam te zdiecia,zapach ubran i prania na balkonie ktory niosl zapach do mojego pokoju.
    Zdecydowanie jesli mialabym wybór to Streets Of Philadelphia !
    Sąsiedzi moi obok na wiosne leca do NY na zaproszenie.Troche zazdroszczę tej 3 tyg wyprawy.To jest inny wielki świat którego nie znam.Piekne zdieca oddajace klimat :)Fajnie ze sie nimi podzieliłas tutaj na blogu.Pozdr

    • Streets of Philadelphia – życzę Ci tego widoku Pati 🙂

    • I jeszcze jedno moje niespelnione marzenie…mowic po Amerykansku wlasnie::)) nie Angielsku tylko tym amerykanskim akcentem…
      Bliska mi znajloma studiowala amerykanistyke…
      Czloowiek ubogi bez znaj.jezyka.Nie moge sie z tym pogodzic ze nie dane mi sie bylo nauczyc.Niemiecki owszem.:)
      Robie wszystko aby nasz Alan uczyl sie uczyl jezyka na wszystkie mozliwe sposoby…
      Nie tylko minimum w szkole ale duze maximum poza szkola….:) W XXI w to podsawa::))
      Dziekuje za odpowiedz:)

  • Mam takie samo odczucie co do Times Square, choc nigdy tam nie bylam 🙂 Moze jestem jakas dziwna, ale co jakis czas wchodzę sobie na kamerki Nowego Jorku na iPadzie i oglądam Times Square.. tak po prostu.
    Moje postanowienie noworoczne bylo zeby zobaczyc kiedys Nowy Jork i Waszyngton, nie wiem czy sie to kiedys spelni, ale mam cicha nadzieje ze tak.
    Poki co, jestem o tyle blizej, ze przeprowadzilam sie do UK.. a stad juz „niedaleko” 😉

    Swietne zdjecia, oddajace klimat. Mam takie pytanie, oczywiscie nie musisz odpowiadac 🙂 Co Was tam zapedzilo? Ty lub Maz, dostaliscie tam pracę bedac w PL? w sensie jakies przeniesienie?
    Oj tak mi sie marzy zobaczyc NY, moze mialabys wskazowki na najtansze noclegi? Z checia poczytalabym o tym gdzie i co zwiedzic, gdzie sie udac i przykladowe stawki 🙂

    • Aniu nie wiem gdzie za ile są noclegi. Przyleciałam tu z całą rodziną do taty. Nigdy nie mieszkałam nigdzie indziej jak w domu Taty, brata, własnym. A przyleciałam tu bo jakieś 20 lat temu wylosowałam zieloną kartę. a 10 lat temu postanowiłam tu zamieszkać 🙂

  • Mnie nawet przez myśl nigdy nie przeszło, że faktycznie na Times Square mimo tych wszystkich świateł, billboardów to musi być strasznie ponuro… Że te wspaniałe Drapacze Chmur przysłaniają to, co takie ważne – promienie słońca. A to przecież dzięki nim niejednokrotnie chce się żyć…i tak posmutniałam 🙁 Bo po co uparcie dążyć do czegoś co na finiszu okaże się być wcale nie tak atrakcyjnym jak się to nam wydawało??? O NY marzyłam od zawsze ale teraz wiem, że nie wszystko tam jest takie wspaniałe jakim to sobie wyobrażałam. Że rzeczywistość może rozczarować. I jak się ma jedno to traci się drugie – coś kosztem czegoś… I zaczęłam doceniać to, co mam tu – w Polsce. Piękną zieleń traw, czyste wiejskie powietrze, i to jasne ciepłe słońce bez którego nie wyobrażam sobie życia. Dzięki Iwonko!!!
    A to uczucie w sercu, że człowiek może wszystko znam doskonale… Czułam dokładnie to samo stojąc na ulicach Londynu… Wspaniałe, dodające skrzydeł, lekkości. Jedyne w swoim rodzaju. Może kiedyś poczuję to jeszcze stojąc właśnie na Times Square – bo pojechać, zobaczyć, poczuć ten klimat chcę nadal. Ale już nie tak uparcie jak kiedyś…

  • Idealnie wpasowaliście się w ten Wasz amerykański sen :)))
    Wiem, jakie to bezcenne czuć się na właściwym miejscu 🙂
    Od ponad roku sama tak mam!
    Też chcę kiedyś stanąć na Times Square!!! Piękny jest… Ale potem szybciutko wrócić do swego domku na wsi :)))
    Pozdrawiam :)))

  • O Matulu, oczopląsu można dostać 😉

    Przypomina mi się tekst S. Krajewskiego :”Taka Ameryka,plastikowa kicha…”

    ***
    Jako dziecko marzyłam o Hollywood.
    Jako (prawie 40 latka) ciągle wierzę,że marzenia się spełniają 😉

    Kiedyś tam zajrzę,na pewno 😉

    Ps-
    Każdy z nas ma zapisane w odległym kosmosie docelowe miejsce do życia na ziemi.

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Mimo tego chaosu,tych tłumów,chciałabym choć na jeden dzień…nie więcej:)

  • z radością obejrzałam fotografie i przeczytałam Twoja relację 🙂 byłam dwa lata temu i napewno jeszcze kiedys wrócę 🙂

  • Nowy Jork-żyć tam na co dzień, tego jeszcze nie wiem, pewnie nie. Ale night in New York-potęga życia. Bo wiesz ja kocham miasto nocą. Mam czasem takie wieczory i noce, kiedy idę przesz jakieś ‚większe’ miasto (do tej ‚większości’ Nowego Jorku to mu pewnie tyle brakuje co budce z hot dogami do drapacza chmur:p ), ale idę i oddycham i to pełną piersią. Ten szum, światła, sznur samochodów, spaliny, a ja oddycham zachłannie, myślę i mogę wtedy wszystko, bo taką potęgę wówczas czuję. I wiem, że inni zapach lasu kochają, a ja kocham właśnie zapach takiej ulicy nocą. Kocham też ten zapach budzących się do życia roślin na wiosnę, zapach powietrza w letni dzień, który czuję leżąc na trawie w ogrodzie przy domu mym rodzinnym, zapach wiatru, który strąca liście na drzewach jesienią, zapach szczypiącego w policzki mrozu, który przedostaje się przez szczeliny mojego opatulonego wokół szyi zimowego szalika, ale ten zapach zakorkowanej nocą ulicy też kocham. Nie codziennie mam tą noc miłości do miasta, ale czasem mam i chłonę, bo wtedy właśnie mam poczucie siły, potęgi życia. A jak ja lubię nocą jeździć samochodem, czy to autobusem po ulicach miasta, czy wiejskich drogach-tak to też lubię. I Twoje zdjęcia Times Square lubię, bo mi dziś podarowałaś popołudnie i wieczór z moim pełnym energii i szczęścia uczuciem miłości do miasta nocą. Dziękuję ;*

    • Lucy, zobacz a ja nie wiedziałam, że zakorkowane ulice pachną nocą :):) I że można tak bardzo lubić nocne życie miasta! Nowy Jork nocą… o matko to jeszcze cudowniejsze! szczególnie ten widok z lotu samolotem np… cudo i poczucie potęgi… Uściski 🙂

  • być tam to chyba jedno z mało prawdopodobnych marzeń ;))) najbardziej podobają mi stare kamienice w NY …
    Fajne wasze buźki uśmiechnięte 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Anonymous |

    jak pierwszy raz byłam w NY to właśnie schody przeciwpożarowe zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Sama nie wiem dlaczego. Stałam i się gapiłam na nie chyba z 15 minut. Wszyscy dookoła sobie jaja ze mnie robili a ja nie mogłam wydusić słowa. Życzę miłego odpoczynku i pozdrawiam z wietrznego G-wa

  • jesteś jak amerykański Makłowicz pokazujesz coś znanego inaczej, najlepsze najcenniejsze w tych postach jest prawda bez czapek z lukru, bez kolorowych posypek, widzisz coś, czujesz coś piszesz i to ta prawda bijąca z tekstów z fotek ciągnie jak magnez.

  • Moim marzeniem jest zobaczyć NY, jest na liście moich must(ów) 😉 Buziaki, tymczasem z Poznania;-)

    • A moim to zwiedzić Poznań :)) byłam tam 2 czy 3 razy ale niezbyt byłam skora do zwiedzania 🙂 A za Twoje marzenie trzymam kciuki! ale skoro to MUST to przecież nie ma wyjścia, musi się spełnić!! 🙂

  • Iwonko, pięknie się oglada ten Nowy York, Twoim oczami, choć nigdy tam nie byłam, to marzę by go zobaczyć, ale tak na chwile, może na parę dni, raczej z ciekawości. zastanawiam się czy bym się tam w ogóle odnalazła, w takim wielkim świecie, ja dziewczyna z małego, malutkiego miasteczka. Zdjęcia cudowne i mimo,że jest na nich dużo budynkow i samochodów, to mają ten niezwykły klimat, który Ty potrafisz zaczarować;)

    • Dziękuję Ola :)) Ty odnalazłabyś się tam idealnie coś czuję!! Tu nie chodzi o miasto małe, czy malutkie, czy tyciutkie… tu chodzi o to co masz w sercu. Ty kochasz modę, a tam… oszalałabyś!! :):) Gdybyś kiedyś się wybrała.. pamiętaj żeby dać mi znać :))

  • Ależ cudownie… Fantastyczne zdjęcia Iwonka, naprawdę można poczuć ten klimat… Ależ chciałabym to wszystko kiedyś na własne oczy zobaczyć.. Uściski wielkie:***

  • Anonymous |

    Odwiedziłam, przeczytałam, podziwiałam, pomarzyłam, a na koniec pozdrawiam cieplutko 🙂 U nas śnieg, zamiecie i jak zwykle drogowców zima zaskoczyła:))) K.N

  • Piękny post i fotki magiczne . A dziewczyny z G.czytają ciągle tylko często bez komentarza . Pozdrawiam

  • Musi byc na pewno spektakularny. Ja do tej pory pamietam moja wizyte w St. Petersburgu. Powalilo mnie, jakie budynki moga byc ogromne i to nie na wysokosc, ale na szerokosc ;P Wrocilam zachwycona mimo zimy w maju 😉 Ale to na pewno zupelnie cos innego. Jak na razie zostaja mi lokalne widoczki, bo na wieksze wyprawy sie nie zapowiada ;P No i niestety jest raczej na mojej rezerwowej liscie, przed nim jednak mam w marzeniach pare innych celow. Ale wcale mnie to nie smuci 🙂
    Pozdrawiam Edyta

  • Po tym wszystkim co przeczytałam i właśnie obejrzałam.. Ja chcę do Nowego Jorku 🙁

  • Ha! Dotarłam wreszcie i ja, wyspana – szok 🙂
    I tak… pamiętam jak kiedyś dawno, dawno temu usłyszałam wyśpiewane słowa z tomu wierszy Michała Zabłockiego – to czułam, że napisał to za mnie tak, że lepiej bym ując tego nie mogła. Nigdy sie na tej swojej intuicji nie zawiodłam i wybieram już dziś wieś, czy jak wolisz obrzeża Filadelfijskie, a dokładnie te wszystkie Salemy i Transylwanie hahaha – i TAK – to jest jedyne za czym tam tęsknie (krajobrazowo), bo wiadomo, że jedynym powodem dla którego w ogóle – to przecież wiadomo WY
    Pamiętam też jak zaczarował mnie Londyn ze swoim małomiasteczkowym klimatem i jak moje serducho skradły ciepłe małe kręte, nadmorskie włoskie mieścinki i te zupełnie na odludziu greckie szalone pustkowia. Tyle marzeń z miejsc do spełnienia na mnie czeka, więc nie dla mnie te wysokie wieżowce, te szerokie ulice i te żółte taksówki, to tempo ani ten zapach ani ten zgiełk, kiedy ja wybieram kury i koguty ponad wszelkie miasta tego świata :)))))))
    A zdrowia życzę i myślami blisko ♡

    • I ja też!!! ja też kury i koguty :)) ale też ogromnie lubię zwiedzać! i te jak piszesz nadmorskie włoskie mieścinki jak i te wielkie aglomeracje! kocham, łaknę i potrzebuję zwiedzania w życiu 🙂 Ale na dom wybieram spokój i ciszę.. bo kur na razie nie mogę 😉 ale kto wie! kto wie 🙂
      PS. i jak smakuje sen?? :):)

  • Anonymous |

    Super zdjęcia i ten opis nie ukrywam że dopiero trafiłam na tego bloga i myślę że będę tu częstym gościem 🙂 Takie pytanko ile lat już jesteście w Ameryce?
    Pozdrawiam serdecznie 🙂
    Dorota

  • Anonymous |

    Dobrze jest poczytać o czyimś życiu, dobrze zobaczyć czyjeś komentarze, dobrze jest mieć SWOJE miejsce na ziemi! DOM, z którego się wyjeżdża by zobaczyć różne cuda na tej naszej planecie i…… do którego się powraca. To te powroty są najlepszą częścią podróży! Zawsze! Każdy znajduje SWÓJ NOWY JORK !! Buziaki przesyłam. Wiesława.

  • Można powiedzieć,że i ja NY w jakiejś cząstce zobaczyłam-dzięki Twoim zdjęciom:) A te schody- takie jak na filmach(czyli istnieją;))

  • Również uwielbiam tą piosenkę :)))
    Nawet nie przyszło i do głowy, że słońca tam brak 😀 ale dzięki Tobie już to wiem 🙂
    Myślę, że większość ludzi marzy żeby znaleźć się w takim miejscu tylko na chwilkę, poczuć tą atmosferę… mnie zachwyca Londyn i nawet miałam to szczęście tam być i mam nadzieję jeszcze kiedyś pojechać 🙂
    Pozdrawiam

  • Wniosek z tego taki, żeby prowadzić bloga 🙂
    Zawsze można wrócić do tego co było nawet rok temu 🙂
    Podoba mi się Twój blog, dodaję do ulubionych i zapraszam do mnie: http://magiczneslowaa.blogspot.com/

  • Nie lubie Nowego Jorku, chociaz czasami lubie tam polazic po ulicach. Mieszkajac na „przedmiesciach”, brakuje mi ruchu ulicznego i ludzi na ulicach. Ucieklam z malego miasteczka do Gdanska I nie wyobrazalam sobie innego miejsca do zycia. A potem trafilam do Stanow i nie jak myslalam do NY a zamieszkalam jakies 100 km od niego. Bylam zawiedziona. Jednak pierwsza wizyta w tym miescie, w ciagu dnia, wyleczyla mnie z niego. Brud i smrod jaki tam zobaczylam bardzo rozczarowal mnie i nie chcialabym tam zamieszkac. Wole swoja prowincje. Jednak od czasu zabieram tam dzieci. Jedziemy pociagiem, lazimy po ulicach i wracamy szczesliwe do domu. I many na jakis czas po dziurki w Josie tego miasta…….as do nastepnego razu……
    A zdjecia sa cudne. Sama nie umiem ich robic, chociaz pstrykam aparatem na lewo i prawo. Za to lubie he ogladac.
    Milo jest ciebie poznac.

  • Nie lubie Nowego Jorku, chociaz czasami lubie tam polazic po ulicach. Mieszkajac na „przedmiesciach”, brakuje mi ruchu ulicznego i ludzi na ulicach. Ucieklam z malego miasteczka do Gdanska I nie wyobrazalam sobie innego miejsca do zycia. A potem trafilam do Stanow i nie jak myslalam do NY a zamieszkalam jakies 100 km od niego. Bylam zawiedziona. Jednak pierwsza wizyta w tym miescie, w ciagu dnia, wyleczyla mnie z niego. Brud i smrod jaki tam zobaczylam bardzo rozczarowal mnie i nie chcialabym tam zamieszkac. Wole swoja prowincje. Jednak od czasu zabieram tam dzieci. Jedziemy pociagiem, lazimy po ulicach i wracamy szczesliwe do domu. I many na jakis czas po dziurki w Josie tego miasta…….as do nastepnego razu……
    A zdjecia sa cudne. Sama nie umiem ich robic, chociaz pstrykam aparatem na lewo i prawo. Za to lubie he ogladac.
    Milo jest ciebie poznac.

    • Wszystko zależy od tego jak patrzymy na daną rzecz 🙂 Ja nigdy nie określę Nowego Jorku jako brud i smród bo widziałam masę pięknych dzielnic i brudu tam nie było. O Manhatanie też tak nie powiem. W USA jest z pewnością inaczej niż w Polsce. Jeden polubi, drugi nie 😉 Dla mnie NYC jest za głośny i za szybki i dlatego mieszkam gdzie indziej choć całą moja rodzina właśnie tam. NO ale wiesz co Iza… skoro mieszkałaś w Gdańsku, to nie dziwię się że nie podoba Ci się NY ;)) Gdańsk jest przepiękny 🙂

  • Anonymous |

    Uwielbiam czytac Twojego bloga:-)

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Nowy Jork to moje największe marzenie, które zamierzam kiedyś spełnić, a póki co napawam się Twoimi zdjęciami! Pczułam się trochę jakbym tam przez chwilę była 😉

    Pozdrawiam!

    herbatawkubku.blogspot.com

  • Marzy mi się New York ♡♡ ciągle mam wrażenie, że to zupełnie inny świat, abstrakcja totalna, bo tylko na filmach widziany i przez to wydaje się być taki nierealny 😉 ale może kiedyś, może jak dzieci podróżą by chętnie zwiedzamy, zwłaszcza córa młodsza (2l) 🙂
    Super zdjęcia, fajny klimat!
    A z obrzeża mi miasta mam podobne uczucia…..kilkanaście lat mieszkałam we Wrocławiu i zawsze myślałam, że ja tylko w mieście mogę, ale 3l temu postanowiliśmy jednak wybudować dom na obrzeżach i to był strzał w 10tke. Coś wspaniałego. Wolniej, przyjemniej, lepiej się żyje, miasto na wyciągnięcie ręki i fajnie bo kiedy chcę to wpadam na zakupy, do kina, połazić po rynku, a potem wracam do siebie na wiocha 🙂 i czuję się najszczesliwsza :))))

    Pozdrawiam 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *