Niagara

 

Chciałabym coś napisać o Niagarze, o Kanadzie, o hotelu w którym mieszkaliśmy, o tym jaka byłam mokra od wody i łez jak już zobaczyłam wodospad z bliska. I o tym jak Zosia płakała całą drogę na statku. I że poznaliśmy fajną rodzinę Polaków nad tym wodospadem. I że gorąco było. I że…

 

Chciałabym napisać o 8 godzinach drogi w samochodzie i nieustannych kłótniach dziewczyn i moim nosie w telefonie (nadrabiałam blogi i instagram). I o mężu wciąż powtarzającym: „te się kłócą a ta w telefonie, zrób coś bo ja prowadzę…”
I chciałabym … tą wyrazistą tęczę opisać wam…
I że 3 dni z rzędu nie robiłam śniadań i obiadów i malowałam się tylko, ubierałam ładnie i szłam przed siebie…
w poczuciu, że mam pod stopami cały świat.
Zamykałam oczy i łapałam w rzęsy wiatr. A wiatr niósł spokój niesamowity. Mimo że wrzask, krzyk, kłótnie, przepychanki, mama to, mama tamto, lód wypadł, prognoza na deszcz…
Chciałabym opisać wam jak bardzo kocham być gdzieś z rodziną i jak uwielbiam to uczucie przedziwne… że jak coś pięknego widzę, to mam obezwładniające poczucie, że podziwiam to nie tylko dla siebie…
że podziwianie zyskuje cel.
I jeszcze o tym jaka byłam dziecinnie zadowolona jak karmiłam żyrafę.
I jak bałam się nakarmić ptaszka.
I jeszcze jak..
I jeszcze że…
Tylko, że ostatnio mam ciężki okres w pisaniu.. nic mi się w całość nie składa. A ja nie umiem o niczym tak…
Więc zostawiam was z kilkoma zdaniami o tym, jak to mi się nie składa 😉 i ze zdjęciami w innej formie niż zwykle.

 

3 minutowy filmik poniżej. Zapraszam 🙂
I każdemu polecam Niagarę po stronie Kanadyjskiej. Niesamowite przeżycia…

 

 
 
 
Obejrzałam ten filmik dwudziesty już chyba raz i za każdym razem gdzieś w głębi siebie krzyczę: dziękuję, dziękuję, dziękuję. Że mogę być tu gdzie jestem. Że mogę mieć zdrowe dzieci. Że mogę iść na własnych nogach. Że mam funkcjonujące nerki. Że mam na paliwo. Że mogę wstać i mieć plan na wszystko cokolwiek mi do głowy przyjdzie. Że mam odwagę by próbować ten plan realizować. Że mam życie otwarte na oścież…. i że nauczyłam się to wszystko widzieć. 
I że powoli przestaję marnować czas, na roztrząsanie tego, czego nie mam. 

62 komentarze

  • 🙂 Ladnie to ujelas Iwonko. Niagara rzeczywiscie niesamowita (z kazdej strony_:-) Sciskam!

  • Nie ma to jak rodzinny wypad 😉 każdemu takich życzę – i własnie tego by cieszyć się tym co sie ma 😉
    filmik bardzo mi się podoba 🙂

  • Anonymous |

    Zazdroszczę płaczu,krzyku i fochów:)
    Samemu być…nieciekawe

  • Moze nie masz fazy na pisanie postów ale puenta wynastarczy za tysiac słow… swietny pomysł na pokazanie nam kawałka świata i waszego szczescia wypisanego na twarzach… az sie geba czlowiekowi do Was smieje:-) pozdrawiam

  • I że powoli przestaję marnować czas, na roztrząsanie tego, czego nie mam.
    ——————————> :):):):):):):):):):):):):):):):):):):)

    Piękne Twoje zdjęcia pod koniec – piękne…!
    A Wy w kapturach też czad i jaka radość!

  • Anonymous |

    Czytam wszystko…piszę tylko wtedy jak czuję taką potrzebę….teraz czuję i DZIĘKUJE….pozdrawiam AGA

  • Uwielbiam te posty;)

  • och, jak mi daleko do Ciebie z tą radością z tego co sie ma ; (( ale moze i do mnie kiedys to przyjdzie .

  • Po obejrzeniu filmiku z Twoją rodzinką widać miłość i radość z bycia razem . Nie brakuje mi słów i długiego posta ten filmik wyraża wszystko:}

  • Anonymous |

    Witaj Iwonko. A ja wcale się nie dziwię, że na pisanie czasu teraz ani głowy nie masz. 🙂 Wszak żyjesz, i to jak!!! Aż dech zapiera. Cieszę się z całego serca, że tak Wam fajnie razem. I, że to doceniasz, że umiesz się tym cieszyć. To cały życia sens. Cieszę się też, że znalazłaś chwilę czasu, by się z nami swoim szczęściem, swoimi przeżyciami podzielić. Twoje słowa, Twój filmik oddają to, co przeżywasz. Jak tu pisać pod taaaaakim wodospadem??? :). A ja wybieram się na początku października na rajd w Góry Suche, nasze, polskie. Dotąd nie wiedziałam, że takie są! Uwielbiam góry jesienią :). Pozdrawiam serdecznie całą Twoją rodzinkę. Piękni jesteście :). Śmiało możecie mierzyć się z wodospadem !!! . Rodzina zawsze górą :). Wiesława.

  • Cudo! Ile takich miejsc jest na Ziemi…
    podoba mi się zdjęcie Twoje i męża w różowych płaszczach…te uśmiechy 🙂
    Jak się nie składa -wystarczą zdjęcia
    pozdrawiam

  • ja sobie nie wyobrażam lepszego wpisu niż ten, który stworzyłaś:)

    tyle miejsca na wyobraźnię nam zostawiłaś, na dopowiedzenie tego, co niedopowiedziane.
    składa Ci się, oj składa wszystko jak należy!

  • Anonymous |

    Jak ja uwielbiam tutaj do Ciebie ,Was zaglądać.Jesteś moją lekturą na każdy dzień .Twój blog to dla mnie „ONA DAJE SIŁĘ”. Wyjazdy z rodzinnką są bezcenne ,skąd ja to znam „mamo to ,mamo tamto” 🙂 Pzdr.
    agnieszka g.

  • Iwonko pięknie to napisałas 😉
    Wiesz co? Mój mąż mówi tak samo jak twój 🙂 ” te się pikola a ta na blogach” ;)))

  • No więc po pierwsze boję się otworzyć film, boję się, że zabolą mnie resztki wspomnień amerykańskich, te nie do uciszenia.
    Po drugie bardzo lubię czytać Twoje słowa, bez względu na to czy masz wenę czy nie, a myśli chyba same prowadzą palce po klawiszach, prawda?
    Po trzecie – dziękuję – właśnie miałam się trochę poużalać nad sobą i nad tym, czego nie mam (czyt. CZASU), ale…szkoda na to czasu:) Wrócę lepiej do dzieci pomóc im piec ziemniaki w ognisku.
    Pozdrawiam bardzo ciepło, Ania

    • I ja Cię Ania pozdrawiam gorąco! (u nas dziś upał 🙂 i rozumiem te wspomnienia nie do uciszenia.. ja mam tak z Polską… rzadko możemy tam być bo na 5 osobową rodzinę to koszmarny wydatek, i jak widzę coś co wiąże się ze wspomnieniami z Polski.. to czuję taką mieszankę emocji – przyjemnych z bolesnymi wręcz. Bo wiem że szybko tam nie polecimy.

  • Nawet jak Ci się nie chce i Ci się nie składa to i tak jest wszystko pięknie napisane… Bo czasami brak słów aby coś wyrazić… Wtedy smiało filmik wystarczy… 🙂

    Pozdrawiam z odległych Bieszczad :*

  • Choć krótko to pięknie napisane !!! Cudowne emocje przeżyłaś, warto było, nawet jeśli podróż z dzieciakami nie była łatwa. Znam to…:)))
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Poryczalam sie na filmiku :-))) wdziecznosc za wszystko :-))

  • Anonymous |

    A ja myślę ze choć czasem brakuje słów to wszystko przekazałaś ja poczulam i poryczalam się Zawsze u Ciebie dociera do mnie jeszcze raz i jeszcze raz jakie mam szczescie że mam ich wszystkich ze mam kogos kto tak strasznie mnie zajmuje ….zabiera kazdą chwilę i ……sama wiesz Dziękuje

  • Skoro u Ciebie tak wygląda brak weny do pisania, to ja chyba muszę ze swoją poważnie porozmawiać 🙂 Wystarczą te słowa, którymi się podzieliłaś, resztę oddają zdjęcia – pełne miłości, piękna i zachwytu (ja – a propos pisania – także lubię czasem przemawiać obrazami; dobrze jest czasem w inny sposób opowiadać o sobie). Dziękuję za podróż (nie ważne, że tylko wirtualna). Pozdrawiam serdecznie i ciepło 😉

  • Zazdroszczę takich chwil – oczywiście tak pozytywnie. Bo tak naprawdę nie ważne „gdzie” – ważne, że z rodziną… zdrową i szczęśliwą.
    Pozdrawiam z Płocka. Jola

  • Anonymous |

    Chciano za szczęściem rozpisać listy gończe…ale nikt nie umiał podać rysopisu…
    pozdrawiam gorąco,
    Agata

  • Codziennie uczę się dostrzegać szczęście w tym co jest tu i teraz.
    Piękna wyprawa 🙂

    • ja też uczę się! całe życie! jestem szalenie szczęśliwa i mocno doceniam (tak uważam) i mocno stąpam po ziemi i mocno czuję moje tu i teraz ale nigdy nie powiem, że już teraz mogę spocząć na laurach. Bo szczęście to zjawiska nad którym pracuje się do końca życia…

  • Anonymous |

    Piekne zdjecia na filmie, piekne slowa…Byloby zal, gdyby sie tym, co w Pani zyciu nie dzielila… Jednak, gdy rozwijamy sie, idziemy dalej i przestajemy potrzebowac publicznosci, ktora zobaczy i zareaguje na to, co w nas i co wokol nas. Nie dokumentujemy juz zycia. Zyjemy.m.

    • Ja się z tym do końca nie zgodzę. Bo każdy człowiek jest inny. Każdy inaczej rozumie szczęście i każdy inaczej je pielęgnuje i jeden chce o nim krzyczeć a inny mieć je tylko dla siebie i bliskich. Ja dokumentuję. Ale zawsze taka byłam. Miałam stosy pamiętników, slajdów, zdjęć, zapisków.. biletów pociągowych, biletów wstępu, papierków po ważnych czekoladach (np. pierwszej zjedzonej wraz moim pierwszym poważnym chłopakiem) i zawsze lubiłam o tym mówić… opowiadać… dzielić się. I nie czuję że stoję w miejscu i że nie rozwijam się. czuję że rozwijam się każdego dnia 🙂 ale mam taki sposób na życie i przeżywanie. A czy się chwalę? po części tak! nie ukrywam. Ale chwalę się nie tym gdzie byłam, ale z kim i jak… najbardziej. CHoć oczywiście że ogromnie mi miło pokazać tę Niagarę cudowną i poopowiadać. To ja. A inna Iwona gdzieś tam jest całkiem inna. I całe szczęście. Wszystko jest takie jak ma być 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

    • Anonymous |

      Moj Maz czasem pyta, czym nie chce sie zajac w realnosci, gdy wedruje w swiecie wirtualnym? Badz, czego mi brakuje we mnie, wokol mnie, ze szukam tego w internecie? Czasem sie nie chce, czasem brakuje… Ma pani racje, ze bogactwo jest w indywidualnosci i roznorodnosci jej wyrazania. Ale, gdy „dokumentacja” jest wazniejsza niz TO, co dokumentujemy? W czasach internetu w telefonie, telefonu wszedzie jest o to bardzo latwo. Uzaleznienie, czy nadal indywidualnosc? Dla mnie CzUJNOSC i UWAZNOSC. Czego i Pani i sobie zycze. I DZIEKUJE, dzisiaj nie tylko za madrosc i piekno Pani indywidualnosci, ale wyjatkowo kulturalny i cieply sposob komunikowania sie z czytelnikami. Pozdrawiam serdecznie.marielle

  • chciałabym w tych słabych momentach w pisaniu być równie dobitna, przenikliwa ja Ty, podałam dalej zdanie po zdaniu od słowa ” dziękuje’ ‚do samego końca, tym co blogów nie czytają. I to mógłby być cytat na ścianę nie jednego mieszkanka, domku, loftu. Cmokam Cię mocno

  • Anonymous |

    i tak trzymaj pozdrawiam serdecznie w…a

  • fajnie tutaj u Ciebie 🙂

  • Super filmik świetna wycieczka! Nawet jak Ci się te słowa nie sklecają i tak pisz!
    P.S. A tą rozkładaną kulko-piłkę u nas w Polsce dostali moi chłopcy 🙂

  • niesia2312 |

    Piękny film, tworzycie piękną rodzinę więc nie mogło być inaczej 🙂 . Ja również staram się docenać to co mam, z całych sił i z całej mocy naprawdę się staram choć przyznaję, że nie jest to wcale proste. Ale odkąd człowiek próbuje dojrzeć, docenić cały ten ogrom szcżęścia, który posiada, życie ma o 1000 barw więcej. Jesteś Bardzo pozywywnym człowiekiem 🙂

  • te się zachwyciłam, zaparzyłam w tą tęczę Niagary i w ten deszcz na statku i te żółte płaszcze i zapałkowe mostki. czy one tam nadal są i żółte płaszcze też?
    pozdrawiam Cię mocno, kobieto w szpilkach

  • Iwonko, wlasnie planujemy spontaniczny wyjazd nad Niagare. Prosze polec jakis hotel, gdzie co robic z dzieciakami, co zobaczyc … 🙂 dziekuje z gory.
    A ostatni Twoj post… jak bardzo potrzebny nam wszystkim… Pozdrawiam !

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *