pchała się pchała…



Poprzedni post napisałam w 5 minut. Pod wpływem chwili. Niezdecydowana na mój udział w konkursie na Blog Roku 2013. 
Brać udział czy nie brać – pytałam siebie ale też i was.
Ogromnie dziękuję za wsparcie. Za obietnice sms-ów. Za wasze słowa, które powalały czasem z nóg 🙂
Ogromnie dziękuję za słowa tych osób, które z reguły się nie odzywają, a odezwały się tym razem by pokazać swoje wsparcie.
Ale niestety udziału w konkursie nie wezmę. I nie nie, nie z wyboru. 
Po waszych komentarzach i mailach udział z pewnością bym wzięła. Tylko niestety nie mogę, ze względu na to, że w poprzedniej edycji dostałam nagrodę. 
Nie chodzi nawet o miejsce które zajęłam, tylko o tą nagrodę. Dostałam z onet-u potwierdzenie mailem – nagrodzeni brać udziału w konkursie nie mogą.  Niestety ona ma siłę się nie przebije tym razem 😉
Przykre ale cóż… 
I tak jak nie byłam zdecydowana, to po otrzymaniu maila z onet-u raptem zaczęło mi bardzo zależeć 😉 Ale to uczucie pewnie znacie. 

 

Jeszcze raz wam dziękuję! Ogromnie cieszę się, że was tylu tu mam 🙂 Ogromnie mocno was ściskam. I lecę w mój dzień. 
Post (taki prawdziwy bez rozterek konkursowych) już za parę dni. 


A poniżej moje próby sweet fotek 🙂 Więcej takich codziennych zdjęć (gdzie czasem wkrada się i kawałek łazienki i bałaganu…) robionych telefonem możecie zobaczyć na moim Instagramie 


 
 

45 komentarzy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *