showing

IMG_6178 IMG_6179 IMG_6156 IMG_6129 IMG_6139

 

Za pół godziny mam „showing”. Ktoś przyjdzie oglądać nasz dom. W niedzielę mieliśmy „open house”. Ludzie przychodzili grupami i chodzili po naszych włościach. Zaglądali do szafek, podnosili poduszki, dotykali stołu w kuchni. Intymność mojego domu została zachwiana. Teraz jest on bardziej dla ludzi niż dla mnie. Latam z odkurzaczem co drugi dzień. Szoruję, czyszczę, ustawiam równo rameczki. Wydrukowałam zdjęcia ogrodu prezentując jego piękno wiosną. Rozłożyłam na stole…

Strasznie dziwne uczucie, reklamować swój dom. Przekonywać że jest cudowny. Jak już ma się większy, fajniejszy, na zielonym wzgórzu. I ten tutaj, choć będzie bardzo ciężko się z nim rozstać, nie wydaje się już tak piękny.

 

Wiecie jak to jest w USA? Tutaj nie masz prawa być w domu, jak przychodzi ktoś go obejrzeć. Każda ze stron ma agenta a na klamce wisi skrzyneczka z kodem, z której agent wyjmuje klucz i wchodzi. Dostajesz informacje 24h przed showingiem i latasz z odkurzaczem by uświetnić twój mało świetny dom.

Bo tu fuga już się wykrusza, tu podłoga spuchła od doniczki, tu przydałoby się malowanie, dziura w ścianie w garażu… A na ślad po przyklejonej gumie do żucia stawiasz świecznik.

Gdy już posprzątasz to znikasz z domu. Jak są to godziny południowe – super. Jak popołudniowe – pakujesz troje dzieci, psa który waży więcej niż ty i jedziesz na trzy godziny bóg wie gdzie.. w mróz, z trójka dzieci i psem…

 

I zastanawiasz się… czy kupią. Czy złożą ofertę. Czy ich agent zadzwoni do twojego. Z jednej strony chcesz tego. Z drugiej boisz się. Oddać komuś kawał życia… i wziąć za to pieniądze, które potem przeznaczysz na nowoczesne sprzęty i najpiękniejszą kuchnię jaką uda ci się wymyślić. Fajne i smutne.

 

Dzieci skaczą z radości. Za pieniądze gwiazdkowe od dziadka zamówiły sobie malutkie lodóweczki do pokoju. Każda w innym kolorze. Będą mieć pokoje ze własnymi mini lodówkami. Te lodówki to bardziej niż nowy pokój cieszą… Ale widzę, jak mówię im że ktoś przyjdzie obejrzeć dom, że robi im się smutno… Nie da się uniknąć bólu w dążeniu do spełnienia marzeń. I śmiem powiedzieć, że chyba każde spełnienie jest czymś okupione…

 

Nie mogę doczekać się tworzenia nowej historii. Tej trudnej, z wiekiem nastoletnim moich dzieci, i pewnie tej gdy opuszczą swoje pokoje wyposażone w te super fajne lodówki i pójdą w świat.. budować własne domy.

Muszę pamiętać tworząc naszą przestrzeń, że nie drewno i drogie meble są najważniejsze ale to by nasze dzieci miały najlepsze wspomnienia. By stworzyć im dom a nie tylko go urządzić.

I teraz zastanawiam się jak ten dom tutaj będą pamiętać.

Czy zdążyłam zapracować na piękno ich wspomnień?

To się pewnie okaże za parę lat.

 

A póki co, zakładam buty i opuszczam wysprzątany dom na trzy godziny. A nóż widelec nowy klient kupi…

nasz kawał życia. Nasze wspomnienia. Nasze porody. Kwiaty. Agrest. Porzeczki. Cegły na których wyryliśmy swoje imiona. A nóż widelec.

 

No i mamy łzy.

 

IMG_9229 IMG_9231 IMG_9254 IMG_9258 IMG_9268 IMG_9272 IMG_9274 IMG_9285

48 komentarzy

  • Na pewno trudno się rozstać z miejscem, w którym spędziło się tyle czasu. Ale ten dom to rozdział w waszym życiu. Za chwilę zacznie się następny, oby jeszcze lepszy. Zabierzcie z tego domu wszystkie najpiękniejsze wspomnienia, a w nowym twórzcie nowe 🙂

  • Olemonka |

    Ja bym kupiła 😉 bo z tych wszystkich zdjęć, które pokazujesz na blogu aż promieniuje ciepłem, szczęściem i „domowością”. I jakoś nie wątpię, że ten nowy większy dom na wzgórzu będzie tak samo szczęśliwy i przytyluny 🙂 z większą kuchnią, nową podłogą ale ta sama rodzina 🙂 teraz tylko czekam na nowe zdjęcia, nowe wpisy i życzę powodzenia na tym „nowym” 🙂

  • On,rozumiem co masz na mysli niecierpie open house pamietam jak sprzedawalismy swoj pierwszy dom przerazenie mnie ogarnialo, ze ktos po prostu bedzie lazil po moim domu. Zycze Wam aby nie bylo ich wiele i obyscie przyciagneli dobrych kupcow. Pozdrawiam

  • Kupią na pewno! Ale szkoda,że tak samemu nie można klientów oprowadzić, o wszystkim opowiedzieć, dać ludziom poznać rodzinę która tu mieszkała… Wtedy chyba łatwiej. Chyba 🙂 Ja byłam w takiej sytuacji równy rok temu. Z brzuchem z bliźniaczkami w środku sprzedawałam mieszkanie,bo na większe trzeba było wymienić…. I pierwsi klienci kupili 🙂 i co najważniejsze – dobrym ludziom sprzedałam, a to było ważne dla mnie. To moje życie tam przeżyte, wspomnienia, miejsce na ziemi. Fajni ludzie tam są i swoje wspomnienia klecą… My na nowym, większym, lepszym i gwarniejszym (z trzema córkami) jesteśmy jeszcze szczęśliwsi! I Wam właśnie tego życzę 🙂

  • i mnie sie lezka cisnie do oka, ze jak do Ciebie przylece nastepnym razem to juz nie do Twojego domku w B… tylko gdzies indziej.. Wiem, wiem, ze tez bedzie piekny, albo i piekniejszy, ale zawsze jak mysle o Was to od razu ten dom widze i deck!!!!

  • O, to rzeczywiście musi być dziwne uczucie , ja go nie znam, wcześniej wynajmowałam mieszkania, a na razie ciągle się urządzam w nowym … pięcioletnim domu 🙂 i to uczucie znam bardzo dobrze, to wielka frajda … tez ją za chwilę będziecie mieli. Zamkniesz jeden rozdział otworzysz drugi, bo dom to przecież ludzie … ale Ty to wiesz 🙂
    Pomyślności Kochana
    p.s. z innej beczki, Iwonka jak nazywa się ten kamień przed Waszym kominkiem?

  • Ania z Osobiedlamnie |

    Piękny dom. My też kiedyś wyprowadzaliśmy się z mieszkania, co prawda, do nowego domu. W tamtym małym i ciasnawym już braliśmy ślub i urodziła się nasza Córeczka (oczywiście nie dosłownie to wszystko). DOM to my, bo tak przeżywałam przeprowadzkę, ale mimo wszystko nostalgia zostaje, do dzisiaj przejeżdżamy obok tamtego mieszkania, tak sobie, zaglądamy w „nasze” okna. Albo jedziemy na mszę do „naszej” parafii i czuję się, jakby minął tydzień, a nie 4 lata. Bo to zawsze już będzie nasze miejsce, tak, jak Wasz dom. Wasz kominek, te cegły, drzewa, które urosną. Życzę siły i dodaję otuchy jak mogę na każdy showing:)

  • Aga802001 |

    Iwonka swietny wpis!:) zabawne bo mój synek tez mnie prosi o lodoweczke do pokoju:) serio! Czy moglabys mi napisać gdzie można je kupić? I czy one naprawdę utrzymują zimno:))?pozdrowienia , Aga z Filadelfii

    • tak utrzymują zimno! my zamawiamy z Pottery Barn (poterybarn.com) ale pewnie są w wielu miejscach. Są tam takie malutkie i to są coolery w kształcie lodówek więc nie trzymają długo, ale te nasze to takie zwykłe lodówki tylko dużo mniejsze 😉 fajne kolorowe są 🙂
      Pozdrawiam!

  • kongoset_mp |

    Iwonuś, sprzedałam 2 mieszkania bez pośredników i agentów, inne wynajmuję.
    Wiem,co znaczy ten sprzedażowy kocioł ,gdy potencjalni kupcy zaglądają Ci do garów ,bo właśnie gotujesz dzieciom zupę na 3dni,żeby mieć więcej czasu na latanie ze ścierą przed kolejnymi „pielgrzymkami”…
    Czasem galeria ścienna Twojej rodziny jest bardziej interesująca od granitowego blatu w kuchni,który i tak pewnie zdejmą,bo gustują w czymś diametralnie innym.
    Pocieszające jest, że kiedyś to się kończy i myśli się już tylko o nowym:)
    Wspomnienia i tak zabierasz ze sobą,więc ciesz się tym lepszym,wymarzonym i wyśnionym, popuść wodzę fantazji i urządzaj,jak Ci w duszy gra!
    Ps-kuchnia na pewno będzie obłędna ,:)
    Pozdrawiam

  • Sentymentalnie ale Iwona te lodóweczki to mnie rozbroiły, nie no hahah wiele rzeczy moje chciały ale mini lodóweczki, piękny wieczór dzięki Twoim córkom

  • I u mnie łza w oku …. Do piętnastego roku życia wychowywałam sie w starym, poniemieckim domu… Ze stodoła, wielkim sadem i obórką… Potem Mama z wielkim trudem wybudowała nowy dom, większy, lepszy, ładniejszy , do dzisiaj czeka tam na mnie pokój …ale w moich snach zawsze wraca ten stary, kiedy śni mi sie rodzina to zawsze tam, na szkolnej … Cząstka mojego serca została w tych prochniejacych schodach i ciemnej piwnicy 😉

    • Alicja, wiesz że łzę uroniłam? Wzruszyłam się.. wyobraziłam sobie ten dom… i jeszcze obórka, sad… i to że 15 lat miałaś.. całe dzieciństwo w tym domu. Wyobrażam sobie.. Nie sądziłam że z tymi snami tak może być. Uściski przesyłam …

  • Och Iwonko, rozstania zawsze są trudne. Te z domem też. Ale, Słoneczko, Ty już masz, już masz nowe zadania do realizacji, a to wielka radość i spokój duszy, że jest nowy, jeszcze piękniejszy, wymarzony dom. A o wspomnienia dziewczynek nie musisz się martwić, bo będą wspaniałe, to jest oczywiste! :))
    Wszystkiego dobrego
    Ewa

  • Karolina S. |

    Powiadają, że „tylko teraźniejszość jest realna… a dzień dzisiejszy nie przyjdzie po raz drugi…” Ale czy to prawda??? Bo przecież w tamtych murach, tamtych kątach te dni wciąż istnieją. Zapisane we wspomnieniach, fotografiach.. Ten dom będzie pamiętał. Będzie pamiętał pisk dziewczynek, Wasze radości i smutki, promienie słońca zaglądające do salonu czy mokrą podłogę po deszczowym dniu. Wasze poranki w pośpiechu i leniwe wieczory… I Wy też to będziecie pamiętać! I te wspomnienia będą się jawić jako jedne z najpiękniejszych. Wiem to!
    Przed Wami wielka szansa (bo wiesz, że nie każdemu w życiu dane jest doświadczyć czegoś podobnego). Otwarta karta. Biała, niezapisana jeszcze… I wiem, że to, co sprawi, że nabierze kolorów i barw uszczęśliwi Waszą Rodzinę jeszcze bardziej!
    Mocno trzymam za to kciuki, Iwonko!!!

  • Tego właśnie nauczyłam się od Ciebie… By zbudować DOM a nie go pięknie umeblować.. Sama jestem o krok do własnego M i mimo że czuję piętno wyboru płytek i mebli i innych dupereli, to o tym staram się pamiętać – że nie to jest najważniejsze 🙂 dziękuję

    • bo nie jest. ale jest ogromnie przyjemne. uwielbiam meblowanie, dokonywanie małych i dużych wyborów. i pozwalam sobie na to dość często w różnych sytuacjach życiowych.. ale wiem co jest najważniejsze dla mnie w życiu. mocno mocno wiem 🙂 Powodzenia z własnym M!

  • Oj Iwonko wierze, że ciężko będzie rozstać się z tym miejsce,ale wspomnienia pozostaną w Waszych głowach. Dom jest piękny i wierzę, że kupiec się znajdzie lada chwila. Szkoda, że nie mieszkam za wielką woda bo bym go kupiła :))))

  • Przypomnialas mi jak 5 lat temu sprzedawalam nasz dom w USA (teraz mieszkam w Krakowie) z trojaczkami ktore mialy rok, trzylatkiem i owczarkiem niemieckim. Czlowiek da rade wszystkiemu, prawda 🙂 Stare wspomnienia jakby Ci sie nudzilo podczas tej trzygodzinnej przerwy 🙂 http://triplets.blog.pl/2009/11/11/rodzina-na-kolkach/

  • Pamiętam jak razem z moimi rodzicami po 20 latach mieszkania w domu mojego dzieciństwa przenosiliśmy się do nowego, pięknego dużego domu. Płakałam jak sprzedawaliśmy nasz stary dom, tyle tam było wspomnień, wydarzeń i wspaniałych momentów. Wyobraź sobie, że od tamtej chwili minęło ponad 12 lat a moje sny nadal rozgrywają się w tym starym domu.
    Zmiany są dobre i wy na pewno stworzycie wspaniałe miejsce w nowym domu. Tego wam życzę.

    • no właśnie to jest mi trudno wyobrazić sobie. te sny. Ja też miałam coś około 19 lat jak z mieszkania przeprowadzaliśmy się do domu. I ten nowy dom z racji tego że wyjechałam na studia, miał dla mnie dużo mniejsze znaczenie. Po prostu mało tam przebywałam. nie miałam takich wspomnień jak mam ze starego, ciasnego mieszkania. I jest to dom mojej mamy i niestety nigdy moim się nie stał (ze względu chyba na ten już dorosły wiek w czasie przeprowadzki) ale to mieszkanie stare rzadko powraca w snach…

  • U Was przynajmniej coś ci agenci robią, ludzi przyprowadzają… U nas totalna bezczynność, nic a nic, czekają miesiącami, aż ktoś zadzwoni w odpowiedzi na ogłoszenie. I za to biorą solidną prowizję.
    Ale ból rozstania z miejscem, z którym tyle się dla Ciebie wiąże oczywiście rozumiem.
    Mam nadzieję, że mnie też to niedługo czeka. Chociaż o tym tak wprost nie piszę, bo to za dużo emocji, staram się coś zrobić i dopiero napisać.
    Pozdrowienia Iwonko

  • Piękny dom, gdybym tylko mogła to bym go kupiła od razu 🙂 Jakiś czas temu, kiedy byłam jeszcze w drugiej ciąży mąż wpadł na pomysł sprzedaży naszego mieszkania, ja przerażona wizją przeprowadzki z brzuchem, z zagrożoną ciążą, stanowczo zaprotestowałam, choć przyznam szczerze, że nie czuję się zbyt dobrze w miejscu, w którym mieszkam. Teraz baaardzo żałuję swojego uporu, a mąż do dziś ma mi za złe, że nie podjęliśmy takiego ryzyka…
    Powodzenia w sprzedaży domu i wierzę, że to Wasze nowe miejsce będzie tym jedynym, wymarzonym :*
    Buziaki :* :* :*

  • Powodzenia w sprzedaży 🙂

  • Iwonko, podczytuję Cię już od dawien dawna i uwielbiam przed zaśnięciem wpadać na insta i natknąć się na Twoje zdjęcia pełne rodzinnego ciepła. Po pierwsze: gratuluję Ci cudownej rodziny!
    Na pewno zmiana domu jest przerażająca… Wcale się nie dziwię Twoim odczuciom, bo to właśnie te porzeczki i agresty i letnie lemoniady pite z Mason Jars stwarzają Waszą codzienność… Ciężko się rozstawać z tyloma latami spędzonymi w miejscu, w którym zagnieździło się tyle uśmiechów, wieczorów przy kominku i płaczów. Ale jestem przekonana, że czeka Was tylko lepsze! A co do Twoich dziewczynek – nie wiem, czy mają dostęp do bloga, który prowadzisz, ale jeśli nie, to gdy pewnego dnia wyrosną już z tych kolorowych, nowych lodóweczek, to wtedy wystarczy, że zobaczą tutaj, te wspaniałe skrawki Waszego życia przelane na mnóstwo pięknych zdjęć i na pewno będą wspominać lata spędzone w aktualnie sprzedawanym domu za najlepsze w swoim życiu…
    Pozdrawiam, Agata.

  • Z jednej strony wydaje mi się że taka forma sprzedaży, gdzie kupiec nie jęczy nam nad głową, że to takie, to siakie, tego brak, a tego za dużo, tyle wad, tyle ubytków, a dlaczego taka cena, jest lepsza… no ale z drugiej strony to ukochany dom, o który dbało się latami, pielęgnowało, ulepszało, a teraz trzeba go w pośpiechu zostawić na pastwę obcych. Tak źle i tak niedobrze. My, jako czytelnicy też się już u Ciebie rozgościliśmy, przyzwyczailiśmy do tych pięknych wnętrz i choć wiem, że nowe będą jeszcze piękniejsze, to jednak jakiś smutek zostaje, że już nie zobaczymy Was, jak pijecie lemoniadę na TYM cudownym tarasie, jak siedzisz wieczorem przy TYM kominku, jak jecie posiłek przy TYM stole. Mam tylko nadzieję, że w nowym domu też będziemy mogli się troszkę rozgościć 😉 Serdeczne pozdrowienia.

  • tak, sentymentalni ludzie mają ciężko ze zmianami…ale to życie i ono jest dynamiczne, zaskakuje i zmienia się nieustannie. Trzeba brać co przynosi i tyle.
    Wasze dzieci na pewno zapamiętają zapachy – bo to wydaje mi się najsilniejsze wspomnienia….jak pachniało w domu. Ważniejsze wydarzenia, miejsca, ale najbardziej chwile spędzone wspólnie, bo dla małych dzieci to przecież najistotniejsze…
    a nowy dom to będzie kolejny etap… życzę Wam żebyście czuli się w nim jak w poprzednim albo lepiej. Żeby niezależnie co się w nim znajdzie, nie zabrakło czasu dla siebie…..i zdrowia.

  • Your answer was just what I neddee. It’s made my day!

  • Alexandru nu se va pune problema procesarii prea lente deoarece :1. Puterea de calcul a procesoarelor Intel Xeon de 3.8 Ghz asigura o procesare rapida a datelor.2.In cazul in care va fi atat de multa lume…desi e putin probabil , vom suplimenta resursele.In legatura cu modulul de cautare a domeniilor , inca lucram la el…pentru ca vrem sa il facem sa poata verifica orice extensie din lume O zi frumoasa .

  • Care baieti mari? hahahahSe stie foarte bine ca romascanii sunt impotriva acestor plagiatori, chiulangii, corupti si mincinosi din USL si nu cred ca vor fi prea bine primiti la noi in Roman.. Eu unul o sa ma duc si o sa-i injur pe toata perioada in care o sa stea la noi in oras….

  • Co za piękny dom i miejsce też jest cudowne.
    🙂 😉 😀

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *