wspomnienia

IMG_8315

IMG_8325a IMG_8330 IMG_8369 IMG_8372a

IMG_8470

 

IMG_8457a

IMG_8322 IMG_8337

Napięcie w głowie. Napięcie mięśni.
Szukam korony Elsy już pół godziny. Korona jest ważna bo bez korony Elsa nie zaśnie a jak Elsa nie zaśnie to i Clara nie zaśnie.
Ozdobić dom bo Mikołajki, bo urodziny, bo goście. Obok świątecznych szyszek, lampek i pachnącej choinki zawieszam więc różowe balony w kropki.
Robię tatara, sałatkę, układam pokrojone w kostkę sery. Dzieci biegają. Goście się śmieją.
Po urodzinach sprzątam, maż jedzie do szpitala. Odłączyli ją od respiratora, podłączyli do fluidów i odżywek, nerki lepiej, żyły tak sobie, z oiom-u przenieśli na onkologię.
Projekt do zrobienia do szkoły. Zosia czeka na moją pomoc. A tymczasem niemoc.
Koncert chóru przedwczoraj był u Nadii, zebraliśmy się całą rodziną. Marcin wpadł w ostatniej sekundzie w drodze ze szpitala. Nie zdążył na ważne badanie mamy, zdążył na koncert.
W wydawnictwie czekają na poprawki. Siedzę 6 godzin pierwszego dnia, 4 godziny drugiego… komputer się zawiesza, tracę cały poprawiony materiał, jakąś 1/3 książki. Płaczę z bezsilności. Próbuję to odzyskać a przecież miałam robić ten projekt.
 

Pierwszą część ciasteczek świątecznych zawsze piekłam w listopadzie, już mamy grudzień, o ciasteczkach nawet nie myślę.
Dom. Nie zdarzyło mi się nigdy nie mieć domu wysprzątanego na święta. W tym roku się zdarzy.
Zosia nie zdążyła być żołnierzem. Każdy miał swoją kolej a ona nie. Płacze, wyje, krzyczy. Na sam koniec pada na kolana i wali głową w podłogę. Ubrana jest tak pięknie, w niebieską sukieneczkę z koronką.
Marcin ciągle w szpitalu. Ja wariuję. Ogarnęłam dom. Korona się znalazła. Na środku kuchni wylewa się pół butelki soku pomarańczowego. Klejącego jak jasna cholera.
Nie mam już sił. Telefon ze szpitala. Nie jest dobrze. Ale wszyscy robią co mogą.
Clara chce poczytać. Zosia, żebym pobawiła się z nią w tego żołnierza. Dobrze że już się uspokoiła.
Jestem żołnierzem i czytam. Żołnierz na służbie nie może czytać więc jestem żołnierzem po służbie. Potem żołnierzem jest Zosia. Śmieje się. Szczęśliwa jest. Kochana. Każe mi czołgać się od sofy do telewizora. Czołgam się ciągnąc nos po puchatym dywanie.
 

Wysiadają korki. Dzwoni mąż. Krzyczę do słuchawki bo Nadia robi scenę rozpaczy.. krzyczę na nią i na niego.
Siadam i mówię nadwyrężonym tonem, że mnie nie ma.
Wybałuszone oczy Clary patrzą na mnie całą szerokością: – mamo ale ja Ciebie widzę, jesteś przecież.
Jestem.
Zawsze.
Nawet jak mam dość tak, że chciałabym uciec. To dla was jestem zawsze. Pamiętajcie! Puściły mi po prostu nerwy.
 

I w tym wszystkim. Nie pogubić się. Odnaleźć ducha świąt.
Być silną, zacisnąć zęby.
 

Na koniec przypomina mi się że miałam wczoraj wysłać ekspresem ważne dokumenty. Zapomniałam.
Wchodzi do domu mąż. Z telefonem przy uchu. Dzwoni jakiś człowiek, że może za parę dni zacząć układać podłogę w naszym nowym domu. Podłogę?? Jaką podłogę?? Tą, co jeszcze kolor nie jest wybrany? Rodzaj, wzór… Nie ma mowy że teraz podłogę. Ale widzę jak pokazuje mi na migi, że jak nie teraz to potem nie wiadomo kiedy..
To jaką tą podłogę zrobimy… ?
Po pracy do szpitala? po podłogę? projekt? pierogi? poprawki do wydawnictwa? aaa po pracy nie możesz, musisz coś ważnego załatwić.
 

… myślałam że wybieranie rzeczy do nowego domu będzie dziką radością…
 

Nadia znowu z wyrzutami, Zosi przeszedł żołnierz i zaczęła się chęć na lizaka o dziesiątej w nocy. Płacze.
Ze złości pociągnęła Clarę za włosy. Ryczą obie.
 

I w tym wszystkim.
Nie pogubić się.
Odnaleźć ducha świąt.
Bo wspomnienia moich dzieci nie poczekają aż wyzdrowieje Babcia, aż zdecyduję się na podłogę, aż wysprzątam w szafce z mąką.
Wspomnienia świąt będą takie, jakie będą święta.
I dlatego to dla mnie takie proste. W tym co mamy. Z tym co mamy. W tym, w czym przyszło nam być. Nie pogubić się i odnaleźć ducha świąt.
 

I nie jest to żaden przymus. Jest to najpiękniejsza chęć.
 

Dzięki której zamknąć mogę oczy i pomyśleć o śniegu, który wkrótce spadnie, o sankach, o mieszaniu maku na kutię. O kokardach wiązanych na prezentach.
Mogę zrównoważyć poczucie szczęścia i nieszczęścia. Złapać balans…
 

Bo w końcu, czy nie na tym właśnie polega życie?

 

IMG_8493a IMG_8504a IMG_8488a IMG_8478a

50 komentarzy

  • Iwonko! zycze znalezienia tej rownowagi… Wycisniecia z tych Swiat tyle pozytywnej energii, zeby na caly rok wystarczylo.
    genialny kalendarz adwentowy i choinka.
    U mnie wlasnie Adam, jak zacieta plyta powtarza, ze chce druga kartke do wycinania, a zaraz z zajcec plastycznych wroci Ines!
    Buzki

  • Martucha |

    ..jested cudna…

  • Iwonka, balansu!!!! Jak piszesz, to widać, że odnajdujesz tego ducha Świąt. Jak myślisz o tym , to to ju jest TO WŁAŚNIE :)..Jak bym mogła, to przyjechałabym i pomogła Ci w tym domu chociaż…
    Buziak wielki na OGROMNA moc i siłę!

    • Ewelina bardzo Ci dziękuję 🙂 Ja trzymam się dobrze i daję sobie radę. Wiesz, zawsze jak już coś opisuję to wtedy gdy mam już lekki dystans, po chwili.. i chociaż ten post powstał w nerwach i w bezsilności to jednak już po pewnym czasie.. już z wiekszą dawką siły. No ale.. oczywiście jak kiedyś się u mnie pojawisz to przyjmę Cię z ochotą 🙂 a jak bardzo będziesz chciała coś zrobić „w domu” to ja poproszę o to!!!: Pieczona dynia piżmowa z czerwoną cebulą z tahini i za’atarem – Yotam Ottolenghi i Sami Tamimi :):):) Także pamiętaj :):)

  • KasiaS |

    „I dlatego to dla mnie takie proste. W tym co mamy. Z tym co mamy. W tym, w czym przyszło nam być. Nie pogubić się i odnaleźć ducha świąt.
    I nie jest to żaden przymus. Jest to najpiękniejsza chęć.
    Dzięki której zamknąć mogę oczy i pomyśleć o śniegu, który wkrótce spadnie, o sankach, o mieszaniu maku na kutię. O kokardach wiązanych na prezentach.
    Mogę zrównoważyć poczucie szczęścia i nieszczęścia. Złapać balans…
    Bo w końcu, czy nie na tym właśnie polega życie?” <3
    jeszcze dwa lata temu nie rozumiałabym tak dobrze tych słów…
    jeszcze dwa lata temu każde wspomnienie świąt było takie jak święta które organizowała mama i babcia…
    jeszcze dwa lata temu przeżywałam święta jak dziecko…
    dziś już jest inaczej.
    pamiętam jak dwa lata temu przed świętami moja babcia była w szpitalu… stres, bieganina, wujek zawału dostał na początku grudnia, ciocia na delegacji, 12 dań trzeba zrobić, mama codziennie pracuje, stres, prezenty zapakować, które jeszcze na sklepowych półkach leżą, stres, bieganina, płacz, operacje jedna za drugą i walka o święta, walka o to by święta w pamięci 5 kilkuletnich kuzynek były świętami, a nie stresem, bieganiną i płaczem.

    KasiaS

    • U nas też jeszcze dwa lata temu było zupełnie inaczej.. a teraz musimy wdrażać się w nową rzeczywistość.. ale o święta walczyć i bardzo chcę i mam chyba obowiązek. Uściski Kasia 🙂

  • Kochana Iwonko życie to jedna wielka parabola! Uczuć. Zdarzeń. Emocji. Tych wszystkich dobrych i złych dzięki temu kiedy jest spokojniej ‚równiej’ uświadamiamy sobie swoją własną Siłę! Moc! Wielkość!

  • Monika |

    Ja wiem ze Ty masz dość, ale to co masz to jest piekne! Ta cala gonitwa, obowiazkow tysiace, placz dzieci, ludzie wokol….no oczywiscie za wyjatkiem choroby babci…tu ogromne wyrazy wspolczucia Iwonko….ale to jest wlasnie zycie. Jak boli to zyjesz, a Ty zyjesz pelna para. I tak trzymaj:-)
    Pozdrawiam jak zwykle goraco:-)
    Monika
    p.s. kalendarz adwentowy rewelacja!

  • Iwonko, czasem tak jest, że tym nosem po dywanie trzeba poszorować, i z bezsilności puścić wodospad łez, ale widać, że mimo wszystko wcale się nie gubisz. Że gdzieś w środku skryta jest równowaga, która pomaga odnależź ducha Świąt. A nawet jak nie będzie on w tym roku tak radosny, jakbyś chciała, to pamiętaj, że dzieci inaczej na to patrzą i często tych naszych napięc w głowie ni edostrzegają… na szczęście.
    Pozdrawienia
    PS mnie też kalendarz bardzo przypadl do gustu. 😉

    • Ja tę wewnętrzną równowagę czuję. I wiem że mimo problemów dam sobie ze wszystkim radę. Ale czasem jak człowieka najdzie… to emocje wylewają się z siłą wodospadu z człowieka.

  • Dorośli to jednak mają słabo. Ja też wczoraj płakałam z bezsilności bo mnie przytłoczył stos na biurku i nie mogłam się zabrac do lekcji, których miałam jeszcze większy stos i nikt nie chciał mi pomóc mówiąc, że chciałby mieć tylko takie problemy.

    • Maja a ja uważam, że Twoje problemy są równie poważne jak i nasze dorosłe. Twoje na Twój wiek są psychicznie tak samo wyczerpujące. Tak samo jak problem mojej córki sześcioletniej .. zagubiona korona. I ona tak płacze, tak przeżywa, potem w nocy budzi się bo ma jakieś koszmary.. Każdy ma swoje problemy i każde są równie znaczące. Dlatego też przesyłam Ci uściski i życzę powodzenia w szkole i jak najbardziej lajtowych problemów :):)

  • kongoset_mp |

    Iwona, jesteś jak na razie jedną z niewielu osób,która zaraża mnie tym Duchem zbliżających się Świąt! -(patrz zdjęcia)
    Niech moc Cię nie opuszcza!
    Ps-Przeurocze zdjęcia i post!
    Pozdrawiam.

  • Emilia S |

    Bo wspomnienia moich dzieci nie poczekają aż wyzdrowieje Babcia, aż zdecyduję się na podłogę, aż wysprzątam w szafce z mąką.
    Wspomnienia świąt będą takie, jakie będą święta.

    Te dwa zdania, te dwa tak wazne zdania <3

    Sily duzo Ci zycze Kochana, i aby te Swieta byly tak piekne jak sobie wymarzylas dla wlasnych dzieci. Sciskam :*

  • Iwonko czytam już od dawna twojego bloga ale pierwszy raz dodaje komentarz,jesteś niesamowicie silną kobietą,dajesz swoim pisaniem niesamowitą pogodę ducha.Życie takie właśnie takie jest nieprzewidywalne.Sama przeszłam bardzo dużo,więc doskonale Cię rozumiem .Serdecznie pozdrawiam.A ducha świat to już u Ciebie widać.

  • niesia2312 |

    Nos do góry!!! całe szczęście, że są te dzieci dla kórych człowiek zawsze potrafi się podnieść…. no i dzięki którym nieraz omal nie oszalał 🙂 . Jesteś cudowną mamą, widzisz i cenisz to co w życiu liczy się najbardziej. Dzieci,Rodzina!!!! Pozdrawiam i ściskam. Aga

  • Karolina S. |

    Kochana, a ja życzę by ta Twoja siła nigdy Cię nie opuszczała! Nadszarpywana nieustannie przez życie. Byś zawsze była w stanie wykrzesać z siebie wiarę, że jesteś w stanie pokonać wszystko dzięki tej sile..
    Już samo uświadomienie sobie miewania gorszych momentów ukazuje jej obecność. Oraz wielką odwagę – przyznanie się przed sobą, że coś nas przerosło – chociażby na te dziesięć sekund… by znów odzyskać harmonię i wewnętrzny spokój..
    I nadać sens kolejnemu dniu, kolejnym świętom, wydarzeniom kształtującym świadomość naszych dzieci.

  • tez kiedyś krzyczałam ze mnie nie ma…a Filip mówił żebym się nie wygłupiała….bezsilność ktorej one nie moga zrozumiec … Na szczęście ! Bo to od nich bierze się nasza siła:) wytrwałości dla całej Waszej rodziny Iwonko!

  • Życie … słodko-gorzkie
    Trzymaj się cieplutko Kochana 🙂

  • Twoje wpisy to najlepsze antydepresanty :-). Pozdrawiam Agnieszka

  • Iwonko, dzielna jestes. Poradzisz sobie:) Trzymam kciuki, gdyz nic innego zrobic nie moge;)

  • Nawet nie wiesz jak Cie rozumiem normalnie o tej porze to juz wszystko mialam przygotowane. prezenty ozdoby dekoracje w tym roku najmlodszego synka pierwsze swieta chociaz dla niego warto by sie postarac a moj tata od dwoch tyg walczy o zycie jest bardzo zle modle sie zeby to nie byly ostatnie wspolne swieta wnusie bombke wyklejaja mu ze styropianu jutro mu zawioze,duzo zdrowka bo to najwazniejsze pozdrawiam

  • Na prawdę masz już choinkę ubraną! A u nas się dziwią że dekoracje w sklepach świąteczne!
    Iwonko ja trzymam mocno za Was kciuki! Za Wasze problemy by stały się sukcesami, za książkę, za Waszą przeprowadzkę bo wiem że to ogromne przedsięwzięcie, za Wasze dzieciaki by miały piękne wspomnienia, by mniej było cierpienia a przede wszystkim by magia Świąt była magią na prawdę!
    Jesteś silną kobietą ogromnie!
    Ściskam mocno! W nos całuję:)

    • Iza dziękuję bardzo za wszystkie kciuki 🙂 Z tą choinką to u nas w USA jest trochę inaczej. Ubiera się ją pod koniec listopada (po świecie dziękczynienia) ewentualnie na początku grudnia. Ale tuż po Sylwestrze się ją rozbiera. W Polsce ubiera się ją później ale potem za to dłużej stoi 🙂 Ja wolę system amerykański bo w całej krzątaninie, w tym świątecznym duchu jest choinka już piękna i jest milej 🙂 a po świętach od razu mam chęć ją rozebrać i już spokojnie czekać na wiosnę. Co roku ten sam schemat 😉 Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  • Witam. Zaglądam od niedawna ale systematycznie.
    Piękny poruszający wpis.
    Życzę pięknych Świąt z Magią w tle Pzdr z Łodzi Monika

  • Faktycznie przy takich przeżyciach trudno jest nie zagubić ducha świąt, znaleźć balans czyli równowagę.
    Na pewno będą to jedne z trudniejszych świąt, bo masz tego za dużo na głowie.
    Wszystkiego nie dasz rady, Czas się z tym pogodzić, że nie będzie, bo nie musi być idealnie. Wystarczy jeśli będzie dobrze.
    I jeśli mimo wszystko odnajdziecie harmonię w sobie.
    Uściski dla Ciebie, dla dziewczynek, i dla Babci.
    iw

  • Izabela |

    Oj, a już miałam o coś zapytać ale w takim razie nie będę zawracać głowy, życzę równowagi i wszystkiego dobrego dla Was wszystkich 🙂
    Pozdrawiam z UK
    Izabela

    • Izabela, oczywiście możesz zapytać o co chcesz! Ja nie siedzę przecież i nie myślę tylko o jednym. Oszalałabym… Muszę żyć…
      Najwyżej jak nie będę w stanie to nie odpiszę, ale pytać może każdy zawsze. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  • Izabela |

    Szukam czegoś takiego http://www.worldmarket.com/product/cream+patisserie+cake+carrier.do
    ale z wysyłką do UK lub PL i nigdzie nie mogę znaleźć 🙁 może Ty wiesz gdzie takie coś w necie można kupić ale z wysyłką poza USA? bo dla swojego męża tego szukam bo zawsze piecze maszkety, żeby mi ulżyć w przygotowaniach do różnych uroczystości.
    Ściskam ciepło!

    • Iza niestety nie mogę niczego takiego znaleźć z wysyłką do PL. W ogóle wyskoczyły mi tylko ze trzy. W tym jeden z tej strony co ty a drugi na ebay.com i oni wysyłają na cały świat ale akurat to tylko do US. Przykro mi ;/

      • Izabela |

        Oj to szkoda ale i tak dziękuję za odpowiedź oraz za czas poświęcony na szukaniu w necie.
        Pozdrawiam oraz życzę Wesołych Świąt :))
        Iza

  • Moja Miła
    Gdy w zeszłym roku piekłam ciastka z Anią i jej dziewczynkami, w mojej kuchni słychać było mój głos pragnący udźwignąć ciężar jej cierpienia, jest młoda ma 30 lat a na budowie domu straciła męża.
    moje święta były może wtedy bardziej świadome ale też bardzo szczęśliwe.
    Gdy w tym roku przyjechała piec te ciastka, było słychać jej głos, piłyśmy wino i to ja miałam więcej tych trosk, smuteczków.
    Miałam ochotę odgonić te święta, tupnąć żeby schowały się w myszą dziurę bo nic mi nie pasowały nie teraz gdy mętlik w głowie.
    Ale Mikołaj ciastka zjadł i dwie pary ogromnych oczu tak bardzo cieszyły się że był że przyniósł, i teraz każdego dnia pytają kiedy choinka, kiedy pierwsza gwiazdka, czy powypadają im zęby jak ugryzą opłatek.
    Schowam te swoje foszki na życie, powieszę jak ty te piękne skarpety.
    I cieszę się że gdzieś tam jest ktoś kto zrobi to samo:)

  • Jesteś niesamowita i silna…podziwiam Cię odkąd zaczęłam czytać :* Życzę siły, wiary i oby te święta były jednak wyjątkowe i magiczne 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *