jutro zapomnę

thumb_IMG_3735_1024 thumb_IMG_3739_1024 thumb_IMG_3743_1024 thumb_IMG_3751_1024 thumb_IMG_3777_1024 thumb_IMG_3791_1024 thumb_IMG_8265_1024 thumb_IMG_8300_1024 thumb_IMG_8303_1024 thumb_IMG_8315_1024 thumb_IMG_8373_1024 thumb_IMG_8392_1024

 

 

W domu gwar nieprzeciętny… goście z Polski odjeżdżają. Smutno z jednej strony, z drugiej wiadomo że kiedyś ten moment miał nastąpić. Ogarniam dom i popijam kawę w krótkich przerwach przechodząc przez kuchnię. Ogarniam i myślę że jestem tu w tej mojej Ameryce szczęśliwa. Najszczęśliwsza. I spełniona do granic.

Ale gdzieś tam 8 tysięcy kilometrów stąd jest miejsce, do którego wracam zawsze ale to zawsze ze ściśniętym sercem i gardłem. I sama już nie wiem gdzie tak naprawdę jest mój dom… No tu, jasna sprawa że tu. Bo tu rodzina, życie i wszystko co najważniejsze. Ale tam mama. Tam kawiarenki z tym jedynym klimatem. Księgarnie z tysiącem książek. Chleb z ziarnami, ten taki cienki rozsypujący się. Tam wszystkie moje wspomnienia z dzieciństwa.. Nieskończone ilości zapachów i dźwięki szeleszczących słów.

Tęsknię.

Goście oprócz prezentów pachnących polskością przywożą zawsze ten niesprecyzowany do końca powiew wspomnień, marzeń i tęsknot…Zatapiam się wtedy cała w kropli Polski. A to z jednej strony jest przyjemne a z drugiej… boli.

I jak tu wytłumaczyć teraz sobie samej to wszystko? Spełnionej, szczęśliwej kobiecie wytłumaczyć… że dom jest tam gdzie jesteśmy my, gdzie rodzina, miłość i uwite gniazdko. Ona to wszystko gdzieś głęboko wie przecież..

Jutro zapomnę i pobiegnę w białych sandałach po marchewkę z ekologicznego sklepu.

Jutro przypomni mi się, że Ameryka dała mi swobodę życia. Wolność wyboru bez zastanawiania się.

Jutro zdam sobie sprawę, że to tylko Ci goście..

Że jest mi cudownie tu gdzie jestem. Że wybrałam najlepiej i najszczęśliwiej w życiu. Że dałam dzieciom spokojną przyszłość. I że nic nie mam do dodania, zapytania i zwątpienia…

To wszystko jutro.

Kręcę się wkoło swoich myśli. Odsmażam wczorajsze kartacze i wyciągam kompot jabłkowo-truskawkowo-malinowy z lodówki. Polska na talerzu i w kubku. I kubki też z Polski.

W dobie cywilizacji i dostępności szeroko pojętej, moja wolność zyskuje wymiar szklanej pułapki.

Widzę przez nią całkiem dobrze. Tylko sięgnąć nie mogę. Przyklejam czoło do wypolerowanej szyby… i widzę jeszcze wyraźniej. A po policzku płynie łza.

 

Emigrację może można i okiełznać, zakopać jedne uczucia, odkopać drugie. Można zrozumieć, pogodzić się i być szczęśliwym. Tak naprawdę szczęśliwym człowiekiem, bez wymuszenia. Jednak emigrant zawsze pozostanie emigrantem. A dwa domy w jednym sercu zawsze będą ze sobą konkurować. Nigdy do końca nie będzie się tu, będąc częściowo tam.

 

Do jutra jeszcze kilkanaście godzin.

 

 

thumb_IMG_8394_1024 thumb_IMG_8401_1024 thumb_IMG_8418_1024 thumb_IMG_8430_1024 thumb_IMG_8431_1024 thumb_IMG_8441_1024 thumb_IMG_8446_1024 thumb_IMG_8453_1024 thumb_IMG_8478_1024 thumb_IMG_8483_1024 thumb_IMG_8524_1024 thumb_IMG_8774_1024 thumb_IMG_8781_1024 thumb_IMG_8798_1024 thumb_IMG_8809_1024 thumb_IMG_8812_1024 thumb_IMG_8898_1024 thumb_IMG_8839_1024 thumb_IMG_8833_1024

 

 

46 komentarzy

  • Witaj Iwono:) Jak zwykle z radością obejrzałam Twoje cudowne zdjęcia:) A to okno to moje marzenie:)
    A co do rodziny to podziwiam Cię, że dajesz radę bez nich tam daleko… Ja nie wiem czy odważyłabym się na emigrację… Chyba tylko w przypadku, gdybym tutaj nie miała już nikogo… Co nie zmienia też faktu, że marzę o tym odwiedzić Stany, ale to chyba tylko chęć poznania, zobaczenia wszystkiego na własne oczy. Nie wiem czy umiałabym tam żyć. Tobie gratuluję, gratuluję tego, że Ci się udało:) I pozdrawiam serdecznie Ciebie i całą rodzinkę:) Czytam Cię już od tak dawna, że mam wrażenie, że znam Was wszystkich osobiście:)

  • I tego sie wlasnie boje…jesli sie przeprowadze bedziemy razem „ogarniac emigracje”.Pomozecie…?

  • Poplakalam sie….

  • sobimar |

    Dwa domu w jednym sercu…tak wlasnie..

  • Ania z Osobiedlamnie |

    Piękne zdjęcia i post. Tak łatwo wygląda to amerykańskie życie z boku, w oczach tych, którzy są tu, którzy myślą, że…
    Ja przez długi czas chciałam wrócić do Ameryki, spędziłam tam niecałe dwa lata i…wystarczyło. Mieszkam w Polsce. Ale zdarza się, że mocniej wciągnę powietrze i czuję w nozdrzach, pod skórą i w żyłach wolność Montany. I wolność Nowego Jorku. Czuję zapachy, słyszę tamte dźwięki.
    Miejsca, ludzie i chwile, które się pokochało, zawsze zostaną w sercu, głowie i będą stawiały na baczność włoski na rękach, tą gęsią skórkę tworząc. Mi wystarczyły dwa lata. U Ciebie są to DWA DOMY. A serce jedno….
    Bardzo ciepło Cię pozdrawiam:)

    • To nie do końca tak.. te dwa domy to tylko momentami. To takie krótkie chwile podobne do Twoich gdy wciągasz powietrze i czujesz „w nozdrzach, pod skórą i w żyłach”… I w tych krótkich momentach domy mam dwa… Na co dzień jest inaczej. Dziś jest jutro, dziś wszystko już jest jasne 🙂 Uściski Ania. Nigdy nie byłam w Montanie!

  • My już od trzech tygodni w Bellevue, WA… Jeszcze nie tęsknie – jeszcze jesteśmy zalatani, przedszkole dla syna znalezione, samochód dla mnie kupiony, szukamy domu na wynajem jak się nam skończy to z firmy. Jeszcze oglądam z synem w Targecie (syn ma radość, bo jedzie w tym wielkim wózku z siedzeniami dla dzieci z tyłu – wiesz jakim? :), oglądam, co w tym Targecie pod moją nieobecność rzucili. Jeszcze jest lato, jeszcze nie przyszła jesień ze swoją melnacholią. Jeszcze nie tęsknię – jeszcze moja dusza myśli, że to tylko wakacje. Jeszcze nie rzucam się na krówki w sklepie International Deli. Jeszcze nie.
    Ale wiem, że to przyjdzie, że będę odliczać dni do Bożego Narodzenia, które na szczęście zawsze w Polsce.
    Największą niespodzianką jest dla mnie reakcja mojego męża – Amerykanina – na tę przeprowadzkę. Jedziemy tak autem tymi drogami i on tak patrzy, patrzy i mówi, że jak człowiek pomieszkał kilka lat w Europie to jednak powrót do Stanów jest trudny. Bo tu wkoło jest tak… nijak.
    No i jak długo będziemy w tej części Stanów to nie wiem. I czy w ogóle w Stanach zagrzejemy miejsce – nie wiem.
    Ja jestem już emigrantką mądrzejszą niż te 8 lat temu, podczas pierwszej przeprowadzki do USA. Czuję się tu dobrze, wiem, co gdzie załatwić, gdzie kupić, jaki papier toaletowy lubię i jakie mleko. Wszystko idzie sprawnie. Nie czuję się tu wyobcowana. Także to nie to.
    To ta polska dusza, gdzieś poza tym wszystkim.

    Iwonko, będzie Ci bardzo ciężko pierwszego dnia po wyjeździe Gości, sama wiesz. Raptem zrobi się ciszej o czyjeś głosy, puściej. Zostaną kubki z niedopitą kawą. Może te polskie właśnie.

    Ściskam Ciebie jak emigrantka emigrantkę.

    • 🙂 🙂 wózki znam doskonale! i choć moje dzieci je uwielbiają to sama wiesz jak się ciężko nimi manewruje pomiędzy półkami 😉
      Uściski wam wysyłam i trzymam kciuki za sprawne przystosowanie się do mało europejskiej Ameryki! 😉

  • sarawalsh |

    Tak bardzo Cie rozumiem….do tej kropli w sercu tej polskosci ktora nie da sie okielznac nawet bedac 10 lat zagranica i stwarzajac piekny szczesliwy dom. Ten drugi DOM ma sie zawsze w sercu.Dziekuje za posta.

    • Ten drugi dom ma się w sercu do końca życia… i trzeba się tym cieszyć a nie płakać – dziś zdałam sobie z tego sprawę 🙂 bo te momenty które się zdarzają od czasu do czasu, ta chwilowa tęsknota.. jednak bardziej cieszy niż boli.

  • Tez mi się łzy zakręciły bo doskonale znam to uczucie…tego ścisku w dołku i sercu jak sie myśli o tym wszystkim co zostało w Polsce. Ja wróciłam po 6 latach do Polski i nie żałuję. Na pewno jakość i komfort życia się zmniejszył ale czy to jest w życiu najważniejsze? Dla mnie nie bo najważniejsze jest ciepło rodzinne, przyjaciele, znajomi. Tu jestem na swoim, kobietą, którą pamiętają sąsiadki, nauczycielki, rodzice koleżanek z młodych lat…W Londynie byłam tylko „insurance number” … Jestem tu na miejscu szczęśliwa 🙂
    Pozdrawiam serdecznie i ściskam gorąco z Polski

  • Oj ja na pewno bym nie tęskniła za tym krajem absurdu… ani za sąsiadkami, ani mamami koleżanek 😉 Rozumiem tylko tęsknotę za własną mamą 🙂 Nie możecie Jej „ściągnąć” tam do siebie? Wtedy chyba bylibyście w komplecie?

  • To prawda, tęskni się za domem gdy stworzyło się drugi dalej. Ale prawda jest taka, że większość z nas tworzy swój świat na nowo, w oddali od dziecięcych wspomnień. I każdy tęskni. Każdemu czegoś żal, długo lub przez moment. Miałam to samo. Mam to samo. Chociaż nadal mieszkam w Polsce. A jednak serce potrafi od jednego podmuchu wiatru załomotać mocniej i łzę zakręcić w oku. Ale szybko uświadamiam sobie że teraz tu w tym domu gdzie teraz mieszkamy rodzą się wspomnienia mojego dziecka. I to one są teraz najważniejsze. Więc staram się by niczym ich nie zakłócić… Bo moje wspomnienia w większości nie są kolorowe..

    • Wiesz, że wczoraj właśnie o tym pomyślałam.. że przecież jak ktoś wyjechał ze Szczecina do Krakowa to też w jakiś sposób tęskni.. może nie za dźwiękiem polskich słów ale za czymś zawsze…

  • Och tak…jak dobrze to rozumiem! Jestem szczęśliwa, Szkocja jest piekna i tyle juz lat tu mieszkam i moja mama tez tu jest przecież. A jednak czasem mam te dziwne uczucie… Nostalgie w sercu, zamęt w głowie. I te myśli, ze nigdzie juz nie jestem u siebie- bo Szkocji jestem przecież obca, a gdy do Polski wracam to tęsknie za Szkocja bo tam jest moj dom.. i ogarnąć sie wtedy nie umiem, serce rozerwane. Ale to tylko przez chwilkę, no bo zaraz trzeba kupić mundurek do szkoły, pojechać na nowa wystawę do edynburga i jeszcze weekend zaplanować i w ogóle to gdzie przecież tu moj dom jest 🙂 w tym tygodniu moja siostra przyjeżdża na tydzień…przywiezie pewnie kawałek tęsknoty i wspomnień dla mnie…
    Zdjęcia ja zwykle piekne, to chyba były udane urodziny:) sto lat i moc uścisków ode mnie:)

  • Iwona pozdrawiam Cię serdecznie z pięknego i odmienionego Płocka 🙂

  • Choć do Polski mam 800 a nie 8000 km czuję to samo… to jedno zero mniej nic nie znaczy.. na zawsze już rozdarta , ściskam i rozumiem :*

    • Ktoś mi dziś napisał, że żyje w Polsce a i tak tęskni za domem odległym jeszcze mniej pewnie niż te 800… może to jest jednak tęsknota za dzieciństwem bardziej niż za krajem…

  • I teraz po tym poście okazałas się na 200% prawdziwa.
    Jesteś Polką i żadna Ameryka tego nie zmieni. Czujesz gdzie są Twoje korzenie…pamiętaj o tym i zaakceptuj to….
    Albo nie zapraszaj gości z Polski którzy zawsze te uczucia wzmogą 🙂
    Uwielbiam Cie za autentyczność

  • Jak to pięknie ujelas w słowa, Iwonko. Masz całkowitą rację. Ja niedługo zostne mama i może to pomoże mi poczuć się tutaj, gdzie los mnie umieścił (a właściwie to moja własna decyzja:)) bardziej w domu. Czego brakuje mi najbardziej: naszej pięknej ojczystej mowy i rodziny oczywiście. Tutaj jednak mam więcej możliwości, jestem bardziej niezalezna… Są plusy i minusy, jak we wszystkim. Pozdrawiam cieplutko i oby do jutra ☺

  • Wichrowe Wzgórza-Pati |

    Tęsknota to jedno.Każdy człowiek jà w sobie nosi,a realia i życie to drugie.! I TU kierowałabym się rozsadkiem ,możliwościami,korzyściami dla mnie i moich dzieci! POLSKA tych wszystkich możliwosci nie da nam i mojemu dziecku nawett
    za 20 lat zeby nie powiedziec nigdy.Owszem nam sie udało Tu a Tobie tam.Widzę ile mam ja a ile nasi znajomi;(
    Wykorzystalam po prostu dobry moment ,mialam 5 minut ,dobrze platna prace,zdolnosci kredytowe w 2006r ktore byly bardziej dostepne.Dzis nie bylo by o Tym mowy zeby zrobic jakikolwiek krok do budowy domu czy kupna wiekszego M.
    Nie ma mozliwosci wielu innych ,pod góre na każdym kroku w urzedach,szpitalach…Mieszkamy,zyjemy ,radzimy sobie.
    Otrzyj łzy Kochana.Wspomnienia budujà Twojà Polskà duszę i wnetrze,rzeczywistosc pokazuje i wskazało Ci drogę .Amerykańska drogę ktorà podażasz i wiesz ze jest to dobra wlasciwa droga,dla Ciebie i Twojej rodziny
    OTRZYJ łzy tęsknoty,idz dalej.Nie roztrzàsaj ,gdzie Twoj dom bo zawsze bedziesz stac na szali;).Zapytaj dziewczynek gdzie ich dom? MOJ DOM JEST TAM GDZIE DOM MOJEGO DZIECKA.
    I tego sie trzymaj.Dziecko szczesliwe to mama szczesliwa.Szczesliwa mama to szczesliwe dzieci.
    Jestes super babka,.Uszy do góry Iwonko i do przodu.

    • Nie roztrząsam. Od dawna już nie roztrząsam. Nie mam z identyfikacją domu żadnego problemu. Wolę żyć tutaj. jestem w pełni szczęśliwa. A te krótkie momenty rozdarcia traktuję jako normalne… oswoiłam je. To tylko momenty w skali życia 🙂 Pozdrowienia!

  • Marlena |

    Piękne

  • Karolina |

    Iwonko, my jednak postanowiliśmy zostać w Polsce… ja z wielkim bólem, mąż chyba też… ale tak się poukładały nasze losy… i tak sobie to tłumaczę że choć spełnienie tych naszych ogromnych marzeń związanych z wyjazdem do”lepszego” kraju, nie doszło do skutku to zawsze jest możliwość ich odwiedzenia:) i do takich Cię zapraszam:) i myślę, że dom jest wszędzie tam gdzie my jesteśmy, bez względu na to gdzie aktualnie się znajdujemy… on jest w naszych sercach, w codziennych radościach, uśmiechach, w tej iskierce radości w oku dziecka i męża:) i Ciebie jest wszędzie po troszku bo i w Polsce doznałaś „domu” i w Ameryce – więc tęsknota i bicie się myśli jest normalne:) dasz radę bo w końcu masz ‚Ogromną siłę’ 😉 co widać po Tobie każdego dnia:) i w pełni Cię rozumiem i gorąco ściskam:)

  • Zarembinka |

    Dom jest tam gdzie jest moje serce…Pani Iwono,czytam od dawna „Pania”,nigdy nie komentowalam.Zawsze wszystko mi sie podobalo I podoba,ale ten post dodal mi tylko pewnosci,utwierdzil jak bardzo rozdarte jest Pani serce,czuje to od momentu zakupu nowego domu,nowego miejsca do zycia.Mysle,ze zal bylo Pani zostawic poprzedni domek,w wielkim skrocie.Pomalutku,zeby bylo lepiej,musi byc troche gorzej (chwiliwo),wszystko sie do konca pouklada :)tego wlasnie Pani zycze 🙂

    • Oooj tak moje serce jest bardzo często rozdarte 🙂 W wielu sprawach… jestem szalenie sentymentalna, wrażliwa… płaczę w głos i śmieję się w głos… i dokonuję w życiu wielu zmian zawsze. To wszystko chyba tworzy to rozdarcie. Dziękuję za miłe słowa o blogu 🙂

  • eewelinas |

    Witaj Iwonko 🙂 ja tez jestem emigrandka od paru juz lat. I moj dom zawsze bedzie w Polsce to tam chce mieszkac, mam nadzieje marze o tym ze kiedys przyjdzie taki dzien kiedy razem z moja coreczka wrocimy do Polski na stale. Nie chce zostac tu, tutaj nigdy nie bede u siebie. Taka jestem. Ja za Polska tesknie caly czas i zawsze sobie mysle czemu w Polsce nie moze byc tak jak tu. Czemu Polska nie daje takich mozliwosci. Licze ze kiedys to sie zmieni a wtedy wroce zyc tam 🙂

    • Tak jak mój dom jest tutaj… tylko czasem do głosu dochodzą cudowne wspomnienia z Polski.. Najważniejsze, żebyśmy byli tam gdzie nam najlepiej. Gdzie czujemy, że to właśnie tu. Powodzenia!

  • Tam sie czlowiek wychowal , tego sie nie zapomina !!!! Jestesmy i zyjemy tutaj , wiec dwa domy w jednym sercu beda zawsze… !!!!!

    • Iwona -ona ma siłę |

      No chyba tak 🙂 Tylko w życiu codziennym się nie myśli…. aż tu nagle ma się gości i spokój wewnętrzny staje na głowie 😉

  • Właśnie wróciliśmy z wizyty u mojej siostry z Norwegii która jeśli tylko może wraca do Pl..
    Piękne Twoje zdjęcia, a takie odwiedziny, wspomnienia, momenty to coś wspaniałego. Masz cudowny dom , rodzinę i to oni tworzą to co najważniejsze, a że nie jest to Pl tylko Stany na pewno ma to też jakieś plusy. Ściskam i całuję!

  • Czytałam i płakałam… Pięknie napisane, trafiłaś w samo sedno. Sama od 9 lat mieszkam za granicą kraju, właśnie od kilku miesięcy bije się z myślami pt. „czy wracać”. Tęsknota za Polską, za 4 porami roku, krajobrazem, znajomymi, za przyjaciółmi, a przede wszystkim za rodziną, ostatnio gra pierwsze skrzypce w mojej głowie. Przekleństwo emigranta. Tutaj na miejscu inne życie, inne tempo życia, inny komfort – inne wszystko! W Polsce zaś wszystko co najbliższe sercu, najcudowniejsze wspomnienie, niezapomniane smaki, zapachy, widoki… Ciężki wybór. Dziękuje Ci Kochana za ten wpis, za piękne zdjęcia. U mnie też dwa domy w jednym sercu. Dziwne uczucie, które ciężko opisać…zrozumiałe chyba tylko dla nas – emigrantów. Pozdrawiam gorąco z Irlandii!

  • „Dwa domy w jednym sercu” – pięknie napisane. Tego właśnie się boję gdy wraz z mężem kolejny raz rozmawiamy o emigracji. Polska jest jaka jest, ale czy gdzieś indziej będzie mi/nam lepiej? Wiem, że nie dowiem się nie próbując, ale… Póki co kończy się na rozmowach. Pozdrawiam gorąco!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *