na skraju horyzontów

Moja córka przychodzi ze szkoły i opowiada:

Pies Kylie umiera. Mają go od zawsze. Jeszcze zanim się Kylie urodziła on już był. Dziś było jej bardzo smutno w szkole. Cały dzień taka cicha i płaczliwa.

Pod koniec dnia płakała obok klasy. Podeszłam do niej i też zaczęłam płakać. Bo ten pies ma raka. Wiesz jak on wygląda mamo? widziałaś go u Kylie nie raz. To ten.

Płakałyśmy razem przed tą klasą ale lekcja się właśnie zaczynała…trzeba było iść.

I wtedy Pani wyszła do nas i powiedziała że możemy tu zostać i popłakać. I żeby się nie spieszyć, bo bólu nie można pospieszać. I że jej bardzo przykro.

 

I za to kocham Amerykę.

 

Za docenianie uczuć dziecka. Za to że szkoła jest jednym z ważnych elementów w życiu, ale nie jedynym.

Za szacunek, którym dorośli obdarzają dzieci. Za spokój w dawaniu kar i przywracaniu do porządku.

Za tę magię… gdy Clara wchodzi do restauracji z dużą lalką (prawie równą z nią) a kelnerka pyta czy lali też nakryć. Na co szczęśliwa Clara odpowiada: „oczywiście! przecież ona jest człowiekiem”, i po zastanowieniu dodaje: „tylko plastikowym”.

I siedzi obok nas w restauracji plastikowy człowiek a ludzie przechodząc obok uśmiechają się. Zagadują moje szczęśliwe dziecko. Nie pukają sobie w czoło, nie pokazują palcami. Nie mówią że się w głowach poprzewracało.

Traktują to jako radość, nie godzącą w niczyje uczucia dobrą zabawę.

Nie oceniają na pierwszy rzut oka.

 

Za to i nie tylko za to. Kocham.

 

 

Budzę się czasem i tęsknię za polskim lasem. Za mazurskimi jeziorami. Za zrozumiałym przekazem, wszystkiego i wszędzie. Za kanapkami z kiełkami w kawiarniach. Za „dzień dobry” i „kocham” …

Za mamą. Ciocią. Poziomkami.

Za piachem pod stopami jak idę z bułkami machając reklamówką. Za łąkami pełnymi maków…

Budzę się czasem i myślę o kobiecie która zmarła bo rodziła martwe dziecko bez opieki lekarskiej. Staruszku, który w poczekalni szpitala nie doczekał pomocy, wywieźli go nad ranem w czarnym worku..

 

To bardzo trudny aspekt mojego życia. I nie jest proste czasem łapać się na tym, że tak bardzo kocham Amerykę że aż znaczenie Polski słabnie…  I ciężko się do tego przyznać. To boli.

W Polsce żyłam 10 lat (świadomie, jako dorosła osoba), w Ameryce żyję 11.

I po prostu mam porównanie…

 

I za ….

I za radość życia w każdym oddechu.

I uśmiech codzienny.

I szacunek nie wynikający z przymusu.

I za ocean ciepły latem. I brak szkieł na plażach.

Za finansowe bezpieczeństwo.

I za najpiękniejsze magnolie na Florydzie.

Przesiąkam… zachwycam się… kocham…

 

A potem budzę się któregoś dnia i tęsknię… za kocem rozłożonym nad krzywym brzegiem jeziora.

Za bzem pachnącym ulicami..

I za RMF FM….

Jabłkami. Których smak taki… to tylko tam.

 

Czasem łza poleci. Czasem sprawdzam czy mają promocję na bilety. Czasem mocniej zaboli odległość…  wtedy siedzę chwilę w ciszy i wyliczam wady Ameryki.

 

Aż znów zobaczę gdzieś w wiadomościach staruszka, który nie doczekał w poczekalni…

 

I tak w koło.

 

 

 

 

 

Ale żeby nie było tak nostalgicznie to dziś na zdjęciach nasze pierwiosnki i przebiśniegi 🙂 🙂

Szaleliśmy na śniegu, jeździliśmy po zaśnieżonych ulicach. Zmarzliśmy. Najedliśmy się steków ( i lodów z brownie na deser)

Było cudownie. A tulipany i tak zakwitną. W swoim czasie. Na pewno.

 

IMG_0096 IMG_0101 IMG_0108 IMG_0116 IMG_0118 IMG_0125 IMG_0129 IMG_0142 IMG_0143 IMG_0179 IMG_0183 IMG_0187 IMG_0196 IMG_0201 sn1 sn2 sn3 sn4 sn5 sn6 sn7 sn8 sn9 sn10 IMG_0257 IMG_0259 IMG_0262 IMG_0273 ku1 ku2 ku3 ku4 bu2 bu3 bu4 IMG_0309 IMG_0310 bu5 bu6 bu7 bu8 dom1 dom2 dom3 dom4 dom6 dom7

67 komentarzy

  • Droga Iwonko . Uwierz mi nie tylko ty myślisz i tęsknisz do polski . Ale dom mamy tam gdzie sa nasze dzieci . Podobnie jak wiele rodaków wyjechałam z Polski mając 18 lat szukać lepszego życia . Z dala od domu , od przyjaciół . Cieżko było nieraz łza poleciała i teraz czasami poleci . Kocham Polskę swój kraj i bardzo tęsknie . Kiedy jadę na wakacje w nasze strony to nie moge sie nacieszyć tym magicznym miejscem . Jeziorami lasem pełnym jagód i poziomek , i zapach bzu . Dziekuje ci za taki blog bo dzięki niemu czuje sie bliżej domu i znajomych których zostawiłam w Polsce , mimo ze piszesz z dalekiej Ameryki . Pozdrawiam twoje córki zawsze uśmiechnięte . Zapraszam do Paryża .

    • Oj Danuto kochana nie wywołuj wilka z lasu 😀 bo Paryż to wymarzone wakacje mojej najstarszej córki. I jeszcze weźmiemy i przylecimy 😉 Pozdrawiam! 🙂

      • Ja mieszkałam kilka lat poza granicami Polski, tam urodził się nasz syn,tam zaczęliśmy układać swoje życie. Było łatwo bo to pierwsze co mi się nasuwa na myśl. Potem zapragnelam zawalczyć o siebie, mieć swoją pracę, pracować w zawodzi… Psycholog…niestety mój język nie był aż tak perfekcyjny jak powinien być do tego zawodu. Denerwować mnie to że w mojej rodzinie wiele się dzieje a ja jestem z nimi w tych chwilach tylko na telefon i w ogóle jestem w relacji telefonicznej. Poczułam że narasta moja frustracja. Zaczęli mnie denerwować nawet wiecznie przyjaźni i wiecznie zadowoleni Irlandczycy zaczęłam dopasować się fałszu w ich szczerych hello how’re you?! Hehe…Bo przecież w pl wszyscy marudzi i są niezadowoleni. W pewnym momencie po prostu wrocilam do kraju…mam satysfakcjonującą pracę, mam to czego chciałam ale nie mam tej łatwości życia która miałam będąc za granicą… Nie można mieć wszystkiego, każdy ma inne priorytety. Czasem zastanawiam się by znów wyjechać by moje dzieci miały łatwiej? Ale prawda jest taka ze zawsze będziemy mieć korzenie polskie i zawsze będziemy tęsknić do nich. Dopiero zawsze dzieci nie będą odczuwać tej tęsknoty.

  • A wiesz. Czasem i ja. Tak usiądę na moment i zatęsknie. Za tym językiem naszym. Za „dzień dobry” w sklepie tuż za rogiem. Za polską bułką zatęsknie i jej chrupiącą skórką. I właśnie za tym jeziorem brzydkim takim. Zaniedbanym. Dzikim. Co to latem zawsze się na rowerach jechało.. a potem te glony i na dnie ten muł. I tęskno mi za tymi wiejskimi sklepikami. Co na witrynie mają jeszcze farbą szyldy malowane. Bo przecież są jeszcze. Widziałam nie jeden. I tęskno mi za tym morzem lodowatym, że aż kostki wykręca w środku gorącego lata. I za lasem co tak pachnie. I za tą rzeką rwącą momentami.

    A potem.. potem dziecko w beczce i trzy inne w zamrażalniku. Kolejna matka płaczę łzami błagalnymi. Bo zamiast pomóc to dziecko zabrali. Niepełnosprawne. Bo tak było lepiej. Bo czasem miłość tak niewiele znaczy. I te brudne ulice i krzywe chodniki. Te dziurawe drogi. Tych kilku cwaniaków w bramie i butelka wódki pusta pod ławką przy sklepie. I wtedy to ja już nie wiem czy tęsknota to jeszcze magia, czy już strata czasu..

    • Paulina, już któryś raz… piszesz u mnie w komentarzu piękny post. Teraz kliknij: kopiuj-wklej i pokaż światu ten piękny post…

      • Dziewczyny. Iwonko, Paulino dziękuję Wam, że przypominacie, że w ogóle da się za Polską tęsknić. Ja tu żyję bo na tyle sama jestem popaprana, że paradoksalnie jakoś tu pasuję ale z patriotyzmem u mnie kiepsko.

        A powiedzcie czy te dzieci w zamrażalniku i staruszek w poczekalni to tylko w Polsce?

        • MArtyna |

          Oczywiście, że nie tylko w Polsce- boli mnie to, ze cokolwiek się stanie złego, to od razu komentarze, że to Polska właśnie. Trawa u sąsiada jest zawsze zieleńsza i zamiast brać życie w swoje ręce tam gdzie się jest, to się narzeka, a mało kto pomyśli, ze każdy kraj ma swoją „biedę” Ameryce też można wiele zarzucić i biadolić, że to „wina” miejsca (pani w szkole pozwoli płakać na korytarzu- super!, a kolega przyjdzie do szkoły z bronią i co? W Polsce nie ma takich obaw.) Zamiast biadolić- mówcie dobrze, budujcie w swoich dzieciach i otoczeniu pozytywny obraz świata, bo po co mają chodzić z korzeniem goryczy od najmłodszych lat i słuchać, jaka to straszna służba zdrowia, politycy, dzieci w beczkach. I w tej Ameryce to wszystko super, a w Polsce to drzewa i jeziora- wszyscy ucieknijmy, a okaże się, ze gdziekolwiek nie jesteśmy to szczęście jest w nas, a nie w miejscu.

          • Martyna, zgadzam się z ostatnim zdaniem. I jeżeli jesteś stałą czytelniczką bloga, to wiesz że nie raz i nie dwa i nie 10 o tym pisałam… I ja jestem w pełni świadomą kobietą. Świądomą swoich wyborów, podjętych decyzji i jestem mega szczęśliwa w kraju w którym żyję. CO nie znaczy że za Polską nie zatęsknię. Co nie znaczy że w Polsce nie zobaczę tragizmu umierania w poczekalni, co nie znaczy że w Ameryce nie widzę małolata który wystrzelał pół szkoły… Ale powiem CI coś. To że ta Pani pozwala się wypłakać to nie jest koniec i kropka. To idzie dalej… to pozwala mieć emocje i dać im upust.. to kiełkuje w nastoletnim życiu i przeradza w siłę w dorosłym. Łzy pod klasą to tylko malutki, maleńki przykład… tysiące takich tu mam. Tysiące cudownych sytuacji przy których zawsze przypomina mi się Polska. Ale nie w kontekście że jaka ona jest beznadziejna, tylko : mam nadzieję że keidyś i tam nadejdą zmiany. Nie piszę o Polsce źle. Piszę to co widzę. Tak samo o Ameryce. Jestem obserwatorem, piszę to co czuję na temat tego co widzę. I mam do tego prawo.
            I jeszcze coś na koniec:
            twoje słowa „Zamiast biadolić- mówcie dobrze, budujcie w swoich dzieciach i otoczeniu pozytywny obraz świata, bo po co mają chodzić z korzeniem goryczy od najmłodszych lat” – u nas tego uczą od przedszkola. I za to kocham Amerykę.
            Pozdrawiam serdecznie! 🙂

            • W Ameryce łatwiej uczyć dzieci od najmłodszych lat. W Ameryce jest z czego być dumnym. W PL duma jest śmieszna. Ja mam dość ubarwiania tego biednego, smutnego (generalnie) kraju, mesjsnizowania, wydmuchanego narodowego patriotyzmu uprawianego ze szczególną żarliwością przez leciwe staruszki i wygolonych kiboli ramie w ramię.

              Nachodziłam się w pochodach i nadeklamowałam pseudopatriotycznych wierszyków. Generalnie z patriotyzmem mam złe skojarzenia. Psioczyć też nie chcę. Normalności, spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Mówi się o duperelach, wałkuje i rozbiera na czynniki pierwsze wydumane problemy a to co istotne zupełnie sie rozmywa w tym wszystkim. Bucowatość i arogancja i interesowność w sferze decydenckiej jest porażająca i niestety siłą woli maluczkich sie tego nie zmieni. Nie mam kompleksu polskości. PO prostu żąłuję, że pewne grupy też są tej samej narodowości :(((((

          • pierwsze o czym pomyślałam po przeczytaniu, to tez o tej broni i dzieciach strzelających do swoich kolegów w tych amerykańskich szkołach.
            iwonka- ja wiem, ze ty nie o tym, ale ja do ameryki przekonć sie nie potrafiłam choć rok w niej byłam.

            tez siedze zagranicą, za Polską w ogóle nie tęsknię-bo tęskni się za ludźmi a ja w Polsce mam tylko groby.

            • I jeszcze cos- jak byłam w NY to znajomy zapytał sie mnie jaki ten NY chce zobaczyc- taki dla turystów świecący plastikim czy te dzielnice prawdziwe. Chciałam PRAWDZIWE- I NIGdY , nigdy nie zapomne smochodu w srodku jednej z tej dzilnic NY w którym mieszkali ludzie- samochodu osobowego stojacego na cegłach, amerykańskiego, I ten samochód dla tych ludzi był ich amerykńskim domem, a w oknach tego samochodu były kartony a na nich napisane flamastrem- JESLI KIEDYS BEDZIE CI W ZYCIU ŹLE TO PRZYPOMNIJ SOBE NAS W TYM MIEJSCU W TYM SAMOCHODZIE- taki jest spostrzeżenie mojej ameryki.
              I jak masz pieniadze – to wszedzie wejdziesz nawet ze słoniem w sklep porcelanowy. obojetnie gdzie na swiecie będziesz. W pl też. I jak pamiętam to ja dorabiając na studiach w Pizzza HUt też rózne rzeczy wyprawiałam w restauracjach.
              Fakt jest fakem- zazdroszczę amerykanom ich dumy ze swojego kraju- tej dumy tak.
              buziolam

        • Ala, nie, nie tylko w Polsce… i ciężko to wytłumaczyć, ale jednak to zupełnie co innego w PL a tutaj. Tutaj ten szacunek do drugiego człowieka jest na zupełnie innym poziomie.. Uściski zimowe przysyłam 🙂

  • Wspaniały tekst daje do myślenia jak zawsze piękne zdjęcia i ten nowy dom w śniegu cudo. Amerykańska szkoła tak bardzo sie różni od Polskiej jak by nie z tego świata mam dzieci w wieku 14 lat i 12 lat i musze szczerze napisać że ja Polskiej szkoły mam serdecznie dość już jestem nią zmęczona tymi wymaganiami tymi ciężkimi plecakami straszeniem dzieci testami na koniec 3 i 6 kl podst i 3 gimnazjum dzieciaki zestresowane na okrągło wyśmiewanie ucznia na forum klasy i wiele by jeszcze można było pisać 🙁 Tylko pozazdrościć .Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Martyna |

      No straszne rzeczy!! W szkole w Polsce trzeba się uczyć, pisać testy i dzieciaki są wyśmiewane, a w Ameryce – to nie. Tam jest szkolne El Dorado. Może trochę w dzieci tchnąć optymizmu, zmotywować, żeby zmieniali w przyszłości ten świat, żeby się nie poddawały, dawały z siebie więcej- wychować dzielnych idealistów, a jak oni mają taką zrezygnowaną matkę to będziemy mieli kolejne pokolenie maruderów. Przykre.

      • Tak samo jak mają zrezygnowaną, spiętą, nadąsaną nauczycielkę to też kolejne pokolenia zestresowanych maruderów wychowa polska szkoła.
        Każdy ma prawo do własnego zdania. Szanuję Twoje. Szanuję Ewy. Po co się tu spinać i El Doradem rzucać..

        • Martyna |

          Iwona, nikogo nie chciałam obrazić ani się nie spinam, plis…Po prostu staję trochę w obronie Mojej Polski, bo ukazał się taki obraz: Ty piszesz jak super, a w komentarzach inni piszą, że u nas przeciwnie i „zazdroszczą”. Generalnie to nieprawda, że jest tak źle- znam inną Polskę po prostu.
          I jeszcze taka mała dygresja- mam kontakt z imigrantami z Ukrainy, którzy na dniach „uciekli” z ogarniętych wojną terenów i wiecie jak oni doceniają- wszystko (szkoły, służbę zdrowia, spokój, podejście władz). Może czasami doceńmy co mamy, a jeżeli na coś mamy wpływ to to zmieniajmy (nie wierzę, że zdrowa psychicznie nauczycielka tak się odzywa do dzieci, po prostu nie wierzę. Myślę, ze wystarczyłoby skonfrontować tą sprawę z n-ką i u nas też można podjąć odpowiednie kroki i są w takich sytuacjach przewidziane konsekwencje- no nie róbmy z Polskiej szkoły patologii i to na forum „międzynarodowym”).

          • Martyna.. ta dyskusja jest zupełnie niepotrzebna. Nigdzie we wpisie czy komentarzu, czy ogólnie na blogu nie napisałam że Polska jest beznadziejna, zła itd.. ten post to rozdarcie wewnętrzne wynikające z miłości do Polski i Ameryki…
            A że inni piszą…. piszą to co czują. Mają prawo pisać że Polska im się nie podoba. Widocznie tak jest, i na pewno niepisanie o tym nic tu nie zmieni. Uczucia nie są na zawołanie. Można zrobić wiele by zmienić powody takich uczuć ale nie same uczucia.
            Ten blog jest miejscem publicznym ( międzynarodowym go nigdy nie nazwę, bo jest polski) i to jasne że różnimy się w opiniach. Ja Twoje wypowiedzi rozumiem i szanuję i w 90% się z nimi zgadzam! ale nie odmówię zrozumienia innym to piszącym, i to nie wynika ze stawiania się Tobie, ale z mojego charakteru.. zawsze staram się wczuć w człowieka. Muszę lecieć 🙂 miłego weekendu!

      • Nie jestem zrezygnowana maruda zestresowana mam szczęśliwe dzieci ale kazdy ma prawo do wypowiedzi nawet ktoś taki jak pani co sie zestresowała moją prawda znam dzieci które zanoszą sie płaczem i nie chcą iść do szkoły znam dzieci które idą do szkoły z bólem brzucha dziś córka 12 lat przyszła ze szkoły i mówi że nauczycielka powiedziała że jak nie będą jeść dostaną raka krwi mój boże ….. nic dodać nic ująć ,

        • Boże kochany ;/ ;/ u nas to by Pani już zawieszona była za zastraszanie dzieci i przekazywanie błędnych informacji i listy z przeprosinami by do rodziców porozsyłali … dosłownie uwierzyć nie mogę ;/

    • Ewa, szkoły polskie i amerykańskie różnią się bardzo! Ogromnie! Pewnie są plusy i minusy. Ale moje dzieci nie są przeciążone, nie są zestresowane. Wszystkie trzy kochają szkołę! uwielbiają ją. cieszą się na projekty które mają do zrobienia. Wiedzę zdobywają poprzez naukę i w równym stopniu zabawę… Cieszę się, że tu się uczą.. ale jak powiedziałam pewnie są plusy i minusy. Uściki! 🙂

  • Karolina S. |

    Bo zawsze się za czymś tęskni… Takie to życie nasze. I jest w tym jakieś piękno nawet, które przebija się między łzami…

  • A można tęsknić za czymś czego się nie widziało? Bo ja tęsknię za podróżą za ocean, Niagarę bym chciała zobaczyć i Nowy Jork i Filadelfię 😉 I na wzgórze Hollywood bym chciała się wdrapać, do napisu, ale czy da się w ogóle tam wejść?

    A;e macie dużo śniegu. U nas wcale nie ma. A dziewczyny mają super zjeżdżalnię.

    • Oj można można Maju 🙂 Tylko że ja to nazywam raczej marzeniem 🙂 Ja marzę by zobaczyć Californię (gdzie też za 2 tygodnie lecimy!!) a moja córka Paryż… każdy ma swoje tęsknoty/ marzenia..
      A z Hollywood zdjęcia będą u mnie na blogu i instagramie za około 3 tygodnie 🙂 Jednak na górę z napisem się chyba nie wchodzi tylko z daleka robi zdjęcia.

  • Aga Olechno |

    Ja tez Kocham ta Moja Amerykę , pomimo jej wad

  • Za ta trawą pod stopami, poziomkami nanizanymi na źdźbła traw, za zabawami w strumieniu, jeździe rowerem przez pola. I uśmiechem babci i zrywaniem z nią porzeczek. Tęsknię. A potem lecę tam tym samolotem i mam to wszystko ale mimo to…dom jest tutaj. Tu zbudowałam te swoją dorosłość, tu posłałam dziecko do szkoły. A nie w Polsce. I tylko czasem łza w oku bo i tu coś mi doskwiera, a tam nie jest idealnie. I nigdzie tak naprawdę nie jestem już u siebie. Taka bezpańska. I wtedy dziękuję, że mam tę swoją szczęśliwą wyspę- tylko moją – Dom. Z mężem, córką, kotem…mam w nim wszystko co potrzebne do szczęścia. I z powrotem mogę się cieszyć na to łatwo w Polsce i wieczną porę deszczową w Szkocji.

    A tak w ogóle to ten spis mnie natchnął i zaczęłam przeglądać zdjęcia – sprzed 20,15 lat. I ciesze się, ze do nich wróciłam 🙂 Przy okazji się podzielę jednym : http://s1.postimg.org/xhvbmtuen/61890034.jpg moja licealna wiosna 😉

  • Jakie to prawdziwe … i smutne zarazem,
    tyle piękna w Polsce, które na co dzień często nie zauważane, niedoceniane …lub ludzie w koło co cieszyć się dniem codziennym nie potrafią,
    i do tego cholerna rzeczywistość, polityka,cały system i reszta nie pomaga, no nie pomaga i koniec !!!
    piękno jest w Nas 😉
    lubię bardzo Cię czytać :*
    ściskam
    O.

    • Dziękuję Ola 🙂 A ja lubię zerkać na Twoje serduszka :):)

    • o właśnie! dobrze napisane. w PL jest pięknie cudownie, szkoła szkole nie równa….są i te dobre szkoły, wspaniałe Panie.
      mentalność ludzi i pewność siebie i ta duma w Ameryce na pewno większa!
      właśnie system jest do bani, nie pomaga, podcina skrzydła itd….
      o Ameryce też marzę 🙂 i spełnię kiedyś na pewno 🙂 ale tylko jako turysta, bo mimo wszystko mi w PL jest dobrze 🙂

      buziaki

      • lata temu mieszkałam przez rok w Anglii i tam również nastawienie ludzi i Ich podejście do życia jest zupełnie inne. Optymizm i szczerość wobec siebie.
        w PL ludzie muszą się jednak jeszcze wielu rzeczy nauczyć, doceniać drugiego człowieka, być życzliwym ot tak po prostu, bezinteresownie…..idąc ulicą i uśmiechając się do kogoś nieznajomego, już mają Cię za dziwaka…to powinno się zmienić, ta życzliwość!

        ostatnio wracałam z miasta do siebie (4km od Wrocławia) i zatrzymała mnie starsza Pani i pyta dokąd ja jadę, odpowiadam…Ona prosi o podwózkę i mówi, że jedzie 3 wioski dalej , ale że sobie potem poradzi , zatrzyma kolejną osobę, bo Jej ostatni busik uciekł przed nosem, a widział, że biegnie ;((( ja mówię, że Ją podrzucę pod dom w takim razie, że nie będzie już stać i machać ‚na stopa’ (była godz 20sta) ….jeju jak ta Pani się ucieszyła, nie mogła uwierzyć, ze ktoś tak po prostu nadrobi pare km i Ją podwiezie….a przecież to raptem 10min więcej, wysiadają c zostawiła mi czekoladę 😉 a ja wracałam do domu taka szczęśliwa, że mogłam Jej pomóc! to są takie małe rzeczy, a bardzo by polepszyły nastawienie i podejście ludzi 🙂
        niestety często widać taką obojętność na drugiego człowieka i zapatrzenie się tylko w czubek własnego nosa…nie lubię tego!

        miłego dnia Iwonko! 😉

        • Też uwielbiam ten rodzaj emocji, gdy czujesz, że coś dla kogoś zrobiłaś bezinteresownie. A taka czekolada cieszy wtedy jak nigdy 🙂 Prosta, dająca do myślenia historia Magda 🙂 Pozdrawiam i ściskam!

  • Iwonko ale mnie chwycilas za serce tym postem. Tym co napisalas, o twojej coreczce, jej kolezance i o tym piesku… smutne bardzo, ale tak sobie mysle, jak to wspaniale wychowalas swoja curcie, ze ma tak dobre serduszko, ze jest taka uczuciowa, zapewne taka jak i Ty. Bo wierz mi znam dzieci, ktore taka sytuacja by w ogole nie obeszla, ktore by powiedzialy, phhh to tylko pies kupisz sobie nowego…. a przeciez to wiecej niz tylko piesek, on zyl w tej rodzinie, z ta dziewczynka na codzien, od zawsze to jak czlonek rodziny, i ten jej placz i ten jej smutek jest tak bardzo usprawiedliwiony, nie owyobrazam sobie, ze ta nauczycielka moglaby postapic inaczej, ale pewnie gdzie indziej byloby to mozliwe… ehhh
    A tak patrze na te piekne zdjecia, i te wpadly mi szczegolnie w oko, gdzie te slupy z pradem oblezone przez snieg… jak w Polsce, kiedy jestemw Polsce tam tez tak wisza…. tak mi to przypomina moje rodzinne miasto… i jakas la zakrecila mi sie teraz w oku, ale kocham to, kocham myslec o Polsce, kocham za nia tesknic, kiedy tam wracam czuje ze zyje, choc zyje na codzien w innym kraju. Ja codziennie mysle i moje pieknej ojczyznie, z wielka checia wrocilabym tam na stale, choc zycie tam moze ciezkie jest i nie wszystkim zyje sie tam najlepiej, to jednak ona ma cos takiego w sobie, czuje jej zapach kiedy jestem tu, no moze w przenosni, ale wydaje mi sie, ze nie ma drugiego takiego kraju, gdzie wsie wygladaja jak prawdziwe wsie, gdzie rano w niedziele slychac bicie dzwona w Kosciele, gdzie sa bociany i zaby rechoca w stawie, nawet las pachnie inaczej, i wiele wiele innych rzeczy, o ktorych pamieta ktos kto tego nie ma na codzien,. my wiemy to najbardziej, my ktorzy mam cos innego w zamian, a tesknimy za tym co od malenkiego nas otaczalo…. dziekuje Ci za ten post Iwonko, piekny byl, piekna zime macie tej wiosny juz prawie ;D

  • Ania z Osobiedlamnie |

    🙂 podoba mi się u Ciebie to, że potrafisz zobaczyć plusy, zalety życia poza Polską, i przyznajesz się do tego, nie rozumiem osób, które narzekają tylko i obwiniają los za własną emigrację
    dość długo po powrocie ze Stanów zachowywałam się tak trochę z amerykańska, paniom w sklepach życzyłam przy wyjściu miłego dnia, zagadywałam obcych rozdając uśmiechy, co częściej, niż bym chciała odbierane było ze zdziwieniem i wręcz podejrzliwością:) taka bezinteresowna życzliwość.. acha, i pamiętam, że w Stanach nauczyłam się patrzeć na ludzi, nie oceniając ich po wyglądzie, ubraniu, tuszy, i to było piękne! wygląd nie miał znaczenia, tak przynajmniej było w Montanie, teraz nadal nie ganiam za trendami, ale nie da się niestety nie ulec polskiemu powinnam/nie powinnam dress code’owi…

    a jeśli już o Montanie – to tam pokochałam takie śniegi, ale tam przynajmniej mają zimowe opony, a u Was? piękna zima, biel po obu stronach horyzontu:) serdecznie i rozgrzewająco pozdrawiam:)

    • No a u nas opony chyba są zimowe ale kto by tam je kupował ;))
      WIesz Aniu, ja bardzo długu obwiniałam wszystkich za moją własną emigrację. Pisałam o tym z resztą w którymś z tekstów o Ameryce (zakładka MOJA AMERYKA) aż któregoś dnia mnie natchnęła myśl, że przecież to mój wybór i moja decyzja. W każdej chwili może mnie tu nie być. kiedy tylko zechcę. kiedy tylko zdecyduję. I wtedy jakby świadomość własnej decyzji przyniosła zrozumienie i rozgrzeszenie .. pojęłam że jestem tu z własnej woli i na własne życzenie i nic tylko kochać albo się stąd zabierać … Ale zajęło mi to wiele lat. Nie jest to proste niestety.

  • A ja byłam w Ameryce dwa razy. Raz turystycznie, drugi raz mieszkałam i pracowałam tam 3 miesiące. I nigdzie w Polsce nie spotkałam się z taką życzliwością ludzi, jak właśnie w USA. Inna mentalność. I można się kłócić i spierać, ale ja zdania nie zmienię, że tam, za oceanem, ludzie życzliwsi są bardziej i pomocni. Amen. 🙂 Pozdrawiam, Agata. P.S. Zazdroszczę śniegu! 🙂

    • Zdecydowanie życzliwość ludzi bije tu po oczach. Kiedyś myślałam że to sztuczne, teraz już wiem że absolutnie naturalne i zgodne z mentalnością Amerykanów 🙂 A gdzie byłaś w USA? W jakim stanie?

      • Iwonko, ale mam zapłon w odpisywaniu 😉 Turystycznie byłam na 3 tygodnie na objazdówce po zachodzie: California, Nevada, Arizona, Utah, Wyoming i do Meksyku na 1 dzień 🙂
        Ale to było 2 lata temu. Pierwszy raz Stany poznałam w 2008 na Work&Travel. Pracowałam w drukarni Quad&Graphics przez 3 miesiące w Wisconsin, w miejscowości Hartford, niedaleko Milwaukee. Wtedy zwiedziłam kilkakrotnie Chicago i zrobiliśmy sobie wycieczkę do Południowej Dakoty. Niezapomniane wrażenia. Przepadłam wtedy totalnie, jeśli chodzi o USA… :))) Kocham ten kraj. Miałam małą próbkę mieszkania tam, na pewno trochę lajtową, w porównaniu z mieszkaniem na stałe w USA, ale mam doświadczenia z wynajmem mieszkania, kupieniem samochodu-gruchota dosłownie z ulicy z umową spisywaną na kartcę A4 z drukarki, z rejestracją pojazdu, z wyrobieniem Social Security Number i…. Jezu, jakie to wszystko tam jest nieskomplikowane…. Kocham ten kraj 🙂 I uwielbiam jak o nim piszesz 🙂 Pozdrawiam, Agata.

  • Bardzo podoba mi sie Ameryka wlasnie za ta wolnosc myslenia, odczuwania, za to ze po porazce sie wstaje i idzie dalej i jest ona dowodem na to, ze sie czegos próbowało, bo każdemu moze sie czasem cos nie udać:)

    Taka wlasnie jest moja przyjaciółka:) Amerykanka zreszta;)

    Pozdrawiam cieplutko:)

    • I ja pozdrawiam 🙂 A tego wstawania po porażce uczą też tu w szkołach!! Uwielbiam to podejście Amerykanów.. nie uczą niepotrzebnych rzeczy. Uczą dzieci sznurować buty, liczyć monety, kochać życie, nie poddawać się, wstawać i iść dalej – zawsze.

  • Sytuacja z pieskiem ściska za serce… Ale i u nas takie nauczycielki się zdarzają na szczęście.
    Niestety mam wrażenie, że po reformie oświaty najważniejsze są teraz wyniki, statystyki, diagnozy, procenty i potem porównywanie, jak wypada dana klasa na tle innej. Na szczęście w szkole mojej córki są też nauczyciele, którzy oprócz tych wszystkich procentów widzą ucznia jako jednostkę i pomagają rozwijać jego zdolności i zainteresowania.
    Zdjęcia jak zwykle piękne!

  • Robisz bardzo piękne, klimatyczne zdjęcia:) Najbardziej podoba mi się to z gałązkami na których jest śnieg- piękne(zdj.38 i 39) 🙂 Zresztą wszystko mi się tu podoba:) Pozdrawiam:)

  • Watka |

    Zyje poza granicami naszego kraju juz od ponad 20 lat. Kocham kraj, w ktorym zyje i tak samo sie wzruszam jak slysze hymn panstwowy, tego kraju, gdy wygrywamy na mistrzostwach jak i hymn polski. Kibicuje tez dla dwoch krajow. Przed wyladowaniem tutaj mialam okazje zyc w dwoch innych krajach Europy Zachodniej. Z tesknoty za Polska wyleczyla mnie pierwsza do niej wizyta po 8-u latach. Mam za to do mojej ojczyzny bardzo goracy sentyment. To z sentymentem wiaza sie moje wspomnienia. Sa zarliwe bo zapamietywane i przezywane w czasie kiedy kazde wydarzenie z naszego zycia bylo przezywane gleboko – w czasie kiedy bylam dzieckiem i nastolatka. To byly silne uczucia, nawet zmiany wiatrow w przyjazni byly rozpatrywane jako tragedie, ktore napewno nie beda rozwiazane kolejnym porankiem. To byl koniec swiata, ze Fela nie chciala byc juz moja przyjaciolka tylko Dorotki. Wszedzie sa plusy i minusy i nie ma co sie obrazac. Tak jest i koniec. Dla niektorych zycie w Niemczech jest rajem, dla mnie nie bylo. Moja kolezanka zas majaca dobra prace w Stanach chce powrocic do Polski na wczesna emeryture i juz 8 lat temu zakupila mieszkanie. Widocznie te plusy i minusy tez moga sie zmieniac w czasie. Bylam w Polsce trzy lata temu i wybieram sie znowu, mam tam rodzine. Nie rozumie i nie probuje nawet zrozumiec tych decyzji, ktore sa tam podejmowane. Sprzedaje sie fabryki, obcy kapital nie podpisuje zadnych umow, obiecuje zostac, zmienia receptury, zamyka fabryki, ludzie ide na ulice. Sprzedaje sie wszystko zo mozna i daje ulgi podatkowe obcym firmom, a jednoczesnie nie pomaga mlodym ludziom, ktorych 3 miliony oposcilo Polske od polaczenie z Unia. Nie mowiac o zanieczyszczeniu powietrza i palenie smieci czy tez zakopywanie na terenie Polski z jednej strony a wycinaniem drzew w tysiacach z drugiej. Moi kuzyni nie moga nawet prania wieszac bo smolowe kropki wchodza w material. Ich sasiad zakontraktowal palenie opon z Niemiec. Kraj wolny wreszcie, w ktorym mogloby sie madre decyzje podejmowac.

    • Ale to chyba w każdym kraju zdarzają się takie decyzje często nietrafne.. trudno to oceniać, bo wiele na to wpływa.. ja skończyłam niby Politologię ale do polityki się nie mieszam 😉 CHoć oczywiśćie rozumiem co masz na myśli.. też często mi po głowie chodzą te skrajne pozbawione sensu decyzje i wypowiedzi.. ale odpuszczam w myślach bo przyszłoby się załamać.
      Pozdrawiam! 🙂

  • W każdym miejscu znajdziemy tyle samo plusów co minusów i tylko od nas zależy, które z nich będą nam towarzyszyć każdego dnia. Super jest czytać takie słowa, z których przebija się pozytywne myślenie, dostrzeganie uroku i uśmiech, choć czasem i łza popłynie po policzku. Bo tęsknota też nam potrzebna, by czasem przypomnieć sobie, jak bardzo doceniamy to, co mamy blisko.
    I u mnie codzienna szarość miasteczka pozornie bez perspektyw, i narzekania, i codzienne problemy. Ale także pachnący zbliżającą się wiosną las, fantastyczne panoramy z ruinami zamków w punkcie centralnym, orzeźwiający wiatr nad Wisłą. To że w każdej chwili mogę sięgnąć po telefon i mam do kogo zadzwonić, by popłakać w słuchawkę. Możliwość obserwowania Dziecka, które chłonie otaczający je świat zupełnie inaczej. I ja kocham te moje chwile.
    Pozdrawiam ciepło 😉

    • „I u mnie codzienna szarość miasteczka pozornie bez perspektyw, i narzekania, i codzienne problemy. Ale także pachnący zbliżającą się wiosną las, fantastyczne panoramy z ruinami zamków w punkcie centralnym, orzeźwiający wiatr nad Wisłą”
      I dokładnie to miałam na myśli w poście 🙂 ale nie każdy zrozumiał…
      uściski 🙂

  • Agata |

    Iwonko,
    od lat czytam różne blogi, rzadko zostawiam komentarze( nie z braku szacunku do prowadzących je, ile bardziej z racji organizacji swojego czasu – mam czterech synków, z których najstarszy jest w czwartek klasie, a najmłodszy, wymarzony, ma 3 miesiące) ale tak sobie pomyślałam, że chciałabym, żebyś wiedziała, że w pełni rozumiem i podziwiam Twoje podejście do życia. Tak cieszę się, że potrafisz w małych rzeczach widzieć dobro, chwalić to co wartościowe i tworzyć swój mały, szczęśliwy świat.
    My z mężem, po 15 latach studiowania, a potem mieszkania w Wwie, wróciliśmy do naszego rodzinnego miasta, zbudowaliśmy naszej rodzince drewniany dom na jego obrzeżach pod lasem i próbujemy każdego dnia dobudową choć jedną cegiełkę szczęścia do naszego życia.
    Czasami nie jest łatwo, sama wiesz, że z dzieciakami jest zawsze co robić. To wymaga odwagi, siły i determinacji. Ale taka była nasza decyzja, chcieliśmy mieć dużą rodzinę, żeby dzieci miały siebie poza nami, bo nas kiedyś nie będzie.
    Bardzo trafnie, moim zdaniem, mówisz o różnicach między tymi dwoma krajami, mnie tez wiele w Polsce wkurza, ale też wiele rzeczy tu kocham i szanuję.
    Wydaje mi się, że to od nas zależy, jaki ten świat wokół będzie. Ja staram się tak wychowywać moich chłopców, żeby byli DOBRYMI, szczęśliwymi ludźmi, bo wtedy o tych czterech dobrych, szczęśliwych ludzi w Polsce będzie więcej! I marzę, i modlę się, żeby to zadziałało jak lawina…Jeszcze dużo chciałabym Ci napisać, ale mój maleńki chłopczyk woła…
    Pozdrawiam Cię serdecznie. Jesteś dobrym, wrażliwym człowiekiem,
    Agata
    P.S. Ja 39 lat kończę w przyszłym roku i udało mi się namówić mojego męża na czwartego Synka:) Teraz mówi: Słuchaj, jak to dobrze, że ten mały człowieczek jest z nami. Znów ruszyła lawina wzruszeń, tkliwości, czułości, miłości, jakie tylko dziecko może ze sobą przynieść…

    • „Ja staram się tak wychowywać moich chłopców, żeby byli DOBRYMI, szczęśliwymi ludźmi, bo wtedy o tych czterech dobrych, szczęśliwych ludzi w Polsce będzie więcej! I marzę, i modlę się, żeby to zadziałało jak lawina…”
      Żeby każdy człowiek miał takie podejście świat byłby lepszy 🙂
      Jestem taka ciekawa tego domku drewnianego na obrzeżach… i czterech w nim chłopców 🙂
      Pozdrawiam całą rodzinkę bardzo serdecznie! 🙂

      • tak, Wy Blogerzy jesteście w tej trudniejszej sytuacji, że zazwyczaj rozmawiacie z anonimowymi osobami, my Was znamy, potrafimy wyobrazić sobie trochę Wasze życie:) Dlatego pozwoliłam sobie wysłać Ci kilka naszych zdjęć. Ot po prostu po to, żebyś nas, Twoich blogowych znajomych trochę poznała:) Ściskam Cię serdecznie z naszego drewnianego domku. Agata

  • Katarzyna .L. |

    Witam, czytam i czytam.. i odnoszę wrażenie chwalenia się.”zazdrościcie mi..” czy tak Iwonko? Co do szkoły polskiej i amerykańskiej?Różnice ogromne, nie porównywalne, tylko ze w szkole amerykańskiej jest zabawa nie nauka. Młodzież tamtejsza nie wie nawet gdzie ejst Polska, nie wspomnę o zasobach na ziemi. Uczą?? czego????
    zatem trochę pokory Iwonko, a my tu w Polsce sami zgorzkniali, biedaki, klepiący biede i siedzący na „kuroniówkach”.. Takie życie.

    • Ooo tak to taka moja mini wada. że lubię się chwalić. ale to chyba wynika z emocjonalności mojej i tak jak głośno się cieszę tak samo głośno się chwalę, kłócę, i płaczę. Post był tęsknotą za Polską, docenianiem tego co tu mam jak również pokazaniem że i Ameryka i Polska ma wady. Gdzie Ty tu widzisz : zazdroście mi? Jeżeli ktoś się czymś pochwali to znaczy już na wstępie że ma na myśli upodlenie drugiego człowieka (tego np. na kurioniówce)? Wiesz będą w PL też myślałam że Amerykanie nie wiedzą nic, że szkoły są beznadziejne.. Totalnie zmieniłam zdanie. MOje dzieci uczą się bardzo dużo. Wygrywają konkursy. Mają wiedzę. ALe są uczone bez stresu..
      Powiedz mi a czy Ty wiesz gdzie leży np. Gabon? A może jakaś Pani z Gabonu jest oburzona że nie wiesz… Polska dla USA jest malutkim krajem Europejskim. Ja np. nie wiem gdzie leży każdy kraj na świecie.
      W Ameryce to jest fajne, że zdolne dzieci, dzieci które chcą będą wiedziały gdzie ta Polska leży, dostaną wszystkie instrumenty potrzebne do zdobywania wiedzy. A ci co są mało zdolni… im się pomaga ale nie wymaga tego co od tych zdolnych. Dla mnie to jest zdrowe podejście. Polskim szkołom niestety daleko do tego.. w PL nadal jest stres szkolny, bo wielu nauczycieli uważa że strachem i stresem nauczy i wychowa.. w USA natomiast uczą zabawą, motywacją, podkreślaniem atutów dziecka.
      ALe masz prawo do swojego zdanie oczywiście. Jak każdy człowiek i czytelnik tego bloga. Ja jednak mam swoje, i proszę je uszanuj.

  • Watka |

    „… ale do polityki sie nie mieszam.” To jest obywatelski obowiazek brac udzial w decyzjach kraju, w ktorym sie mieszka. To jest takze prawo kazdego obywatela. O ile sie nie myle to jest to takze nauczane w piatej klasie w curriculum w USA. Dzieci same od poczatku organizuja i przeprowadzaja wybory. Kazda szkola ma School Council, do ktorego naleza rodzice i Student Council dla uczniow. Czlonkowie Student Council sa wybierani przez dzieci w calej szkole na podstawie ich prezentacji i programu. Wybralam ten blog bo tez zyjesz poza granicami kraju. Teraz widze, ze to nie jest blog dla mnie. Poklepanie po ramieniu – no tak ale… Piekno przyrody i dzieci i zycie codzienne jest wazne ale jest jeszcze cos poza tym. Zaszufladkowanie umiejetnosci lub jej braku w gospodarowaniu kraju tylko jako polityki to blad. Ja nie widze tylko „Paszczakow”, ktorzy walcza i sie nie zgadzaja w polskim parlamencie. Ja widze mlodych ludzi opuszczajacych Polske na skali nie widzianej w zadnym innym kraju wspolczesnie. To nie jest bagatelka 3 miliony obecnie. Nie podalam statystyk od stanu wojennego. I nastepnego okresu po stanie wojennym do zjednoczenia Niemiec. To ma katastrofalne skutki nie tylko w utrzymaniu systemu zdrowotnego dla seniorow, ich pensji (co juz ma odzwierciedlenie) ale takze w przyszlej ekonomii kraju. Co do roznic w szkolnictwie pomiedzy Polska i Ameryka. Tak nawet prezydent Bush nie wie o geografii roznych panstw. Ale… Einstein mial D w matematyce, ciagle jednak odniosl sukces jako naukowiec. Studenci w Ameryce sa pewni siebie, od wczesnych klas nie sa zastraszani, publicznie przedstawiaja swoje opinie, sa wspierani przez system edukacyjny. Czy jest problem z publicznym systemem w porownaniu ze szkolami czarterowymi czy tez prywatnymi? To jest inna sprawa.

    • Watko, w takim razie nie zaprzątaj sobie głowy moim poglądami, skoro nie jest to blog dla Ciebie. Każdy ma obowiązek brać udział w decyzjach kraju. oczywiście. Zupełnie co innego miałam na myśli pisząc że do polityki się nie mieszam. ALe nie będę tego wyjaśniać, skoro stąd „odchodzisz” po moim komentarzu, który jest tak lajtowy że ja jestem w szoku, że zrobił na Tobie wrażenie. Pozdrawiam i życzę Ci jak najlepszego życia.

  • Watka |

    Ja tez cie pozdrawiam i zycze Ci jak najlepszego zycia.
    Ludzi spotykamy na swojej drodze nieprzypadkowo. Ja sie zawsze czegos od kazdego ucze.
    To nie jest nic zlego, ze ten blog nie jest dla mnie. To jest tylko stwierdzenie faktu. Tak jak jedni lubia serniki a inni tylko biszkopty.
    Pomylilam sie bo czytalam twoje wczesniejsze obserwacje o naszych zachowaniach jako obcokrajowcow w nowych warunkach i byly one bardzo trafne. Pieknie opisalas te trzy fazy. Wstepne obserwacje, nasz bunt i widzenie negatywnych rzeczy, pozniej glebsza analiza naszych mysli i stawianie sie w sytuacji Amerykanow, a nastepnie nasza akceptacja i zrozumienie danego kraju. Szczerze i otwarcie. Dlatego sie wciagnelam, ale… Jest to blog o lekkosci i nikogo nie chcesz urazic, a jak tylko jest kontrowersja to sie zegnasz. Wyjasnij jak chcesz i masz swoje zdanie – to jest twoj blog. Spruboj zatrzymac ludzi przy sobie bo masz dar obserwacji.
    To ja nie lubie wishy washy, i moze tez oczekiwalam czegos mocniejszego w twoim stanowisku o „polityce”. Jak piszesz nie zaprzataj sobie glowy moimi pogladami, dlaczego nie, przeciez zainwestowalam moj czas i chcialabym je choc troche poznac a nie byc zbyta.
    Nie musi byc swieta adoracjia, poklepywanie sie po ramieniu, koleczko zainteresowanych. Moga byc tez ludzie, ktorzy wpadna od czasu do czasu i napisza co mysla. Jest to pisanie dla pisania, czy tez oczekujesz jakiejs wymiany?
    Mam nadzieje, ze to drugie.

    • Ja chyba czegoś nie rozumiem. Ja się żegnam? Przecież to Ty się pożegnałaś, po moim dwuzdaniowym komentarzu. Ja ogromnie szanuję opinie innych ludzi. Wykasowalam jeden jedyny komentarz w życiu (były to przekleństwa kierowane do mojej mamy) Odpisuję na prawie każdy k9mentarz. Ten blog był zawsze płaszczyzną do rozmów. Ty bardzo stanowczo powiedziałaś że to blog nie dla Ciebie wiec odpisałam że życzę Ci fajnego życia … tyle.

  • myszka |

    Ta historia dziewczynek w szkole naprawdę wspaniale, że są tacy nauczyciele i mam nadzieję, że w szkole mojej córki też się tacy znajda 🙂
    Wiesz jak to mówią „wszędzie jest dobrze gdzie nas nie ma”… ja mogę bardzo także ponarzekać na Polskę choć w niej mieszkam, bo jak wszędzie jest masa niedociągnięć i błędów ale nie da się się stworzyć państwa idealnego… bardzo podoba mi się Ameryka ale i tam są zamordowane dzieci, wyrodne matki i wiele wiele zła tylko to jest tak duży kraj, że o większości się nie słyszy i nie widzi w Tv bo nie było by już miejsca na inne ważne informacje…Polska jest maluteńka w porównaniu z Ameryką więc wszystko jest od razu nagłaśniane…w uboższych dzielnicach dzieje to samo co i u nas niestety taka prawda :/
    Wiesz jak sa pieniądze to i w Polsce super się żyje i do wszystkiego dzieci mają lepszy dostęp, ludzie zwiedzają świat i mają piękne wymarzone domy ze swoim kawałkiem raju…u nas kuleje rząd i tu leży problem, bo brakuje kasy na bezpłatną całkowicie edukację czy bezpłatne leki dla dzieci etc…
    Ja też mam swój kawałek raju choć może nie dużo pieniędzy to kocham to moje miejsce na ziemi mimo tych wszystkich niedociągnięć 🙂

    • Zgadzam się z każdym Twoim słowem 🙂 pięknie to napisałaś! jak ja się cieszę, że mam takich komentatorów.. że jak ktoś sobie będzie chciał poczytać, to pod moim postem jest kilka innych cudownych :):)

      • myszka |

        Przeczytałam wszystkie komentarze i dlatego napisałam swój, bo rzadko coś komentuję zazwyczaj wpadam na szybko poczytam po „ocham” i „acham ” nad zdjęciami przepięknymi i zmykam 🙂
        Taka prawda idealnych państw nie ma i nie ma co się licytować o to komu gdzie lepiej…Wam lepiej tam w Ameryce…nam póki co tutaj w Polsce…ale nie zarzekam się bo nie wiem co los mi jeszcze przyniesie w życiu …obym nie była zmuszona wyjechać ale nigdy nic nie wiadomo 🙂

  • Iwona… Poruszyłaś serca i umysły. Z chęcią bym spróbowała tej tęsknoty za Polską. Pozdrawiam z Płocka 🙂

  • Anna P. |

    Przez przypadek natknęłam się na Twój profil na instagramie – bodajże przez @szafatosi tu trafiłam.
    Odkryłam ten blog i jako pierwszy,przeczytałam właśnie ten wpis.
    Jest cudowny.Prosty.Charakterny.
    Będę tu częstym bywalcem.
    Pozdrawiam.
    Ania.

  • Widze podobienstwo w Tobie i w Juli z Szafy Tosi.. mam wrazenie jakbyscie byly siostrami. dzieki Tobie dzis mam dzien pelen nostalgii… kurcze…dziwne. nigdy nie chcialam jechac do stanow choc mowia ze latwiej ze wszyscy usmiechnieci.. ze cala rodzina tutaj.. a jednak jest cos w tym american dream.. chocby ze wzgledu na moazliwosci na dzieci na ich przyszłosc. tu mam dobra prace spokoj dom wybudowany maz kochany dziecko zdrowe… sielanka.. ale dusza taka rozdwojona zawsze… jutro zapomne… :* dzieki temu wpisowi u Julii odkryłam Ciebie.. dzieki

  • Kupiłam twoją książke zupełnie w ciemno! Tytuł bardzo mi się spodobał, do tego Julia z Szafy Tosi polecała. Klikając KUP TERAZ zastanawiałam się: „właściwie, po co mi kolejna książka pewnie o tym samym?”. Ale kupiłam i…nie żałuję! Jadąc do pracy przegapiłam przystanek, tak się zaczytałam. Odnajduje w niej tyle siebie, tylko podobnych odczuć, emocji, pragnień…niesamowite! Teraz czytam z wypiekami na twarzy blog (mam sporo do nadrobienia!) i chce mi się i płakać i śmiać i czasami przytulic Cie i napić się z Tobą wina…Niesamowite, że nie znając człowieka żyjącego na drugiej półkuli, możesz czuć się z nim tak blisko:)
    Tak trzymaj! Jesteś niesamowitą kobietą.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i całą twoja dzielną Rodzinę!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *