powody każdy ma własne

 

Śnieg. Zwariowana matka wymachująca łopatą. Sól rozsypana na chodniku na niewiele się zdała.

Taty nie ma. Pracuje daleko.Grałyśmy w amerykańskiego chińczyka z 8 razy. Ja trochę popłakałam.. jak to kobieta… jak to czasem jest. Potem wstałam i energię z łez przekułam w szaleństwo na śniegu.

 

Mróz i słońce. Ameryka. Mój dom. Jestem.

 

Czy zdarzyło się wam takie uczucie szczęścia rozpierające… że aż w środku coś boli?

Mi się zdarzyło dziś na tym śniegu.

 

Zdarza mi się też przy półce z kredkami świecowymi gdy czuję zapach dzieciństwa.

 

Zdarza mi się jak przykrywam dzieci wieczorem, całuję i odgarniam przyklejone do policzków włosy.

 

I wtedy gdy wraca mąż „z delegacji”.

 

I gdy Nadia uczy Clarę rysować słonia.

 

I gdy spada gorączka po długiej chorobie.

 

Bramy szpitala są gdzieś dalej niż zwykle.

 

I gdy bukuję bilety. Jakiekolwiek i gdziekolwiek.

 

I gdy… na chmury patrzę z góry lecąc samolotem do Disneylandu.

 

I jak upiekę nowe ciasto i wszystkim smakuje.

 

I gdy po długiej zimie czuć zapach wiosny w powietrzu.

 

I gdy USG wychodzi dobrze. I człowiek uświadamia sobie kolejny raz co w życiu jest najważniejsze.

 

I gdy On jest cały dla nich… wtedy to chyba najbardziej.

 

I gdy wracam do domu… przekraczam próg i czuję, że to moje.. wszystko. Bez względu na problem z jakim się borykam. Bez względu na strasznie ciężki dzień. Wchodzę i pachnie domem. Wszyscy się kręcą w swoich sprawach a ja w środku tego szczęścia zdejmuję kurtkę, buty, rękawiczki… i wchodzę. Jakby do centrum cyklonu.

 

Jest tyle powodów w życiu…

 

… i niech każdy sam dokończy to zdanie.

 

A ja zamykam oczy i stawiam kolejny krok. Z własnym powodem. Do szczęścia.

 

 

Autorką zdjęć jest moja dwunastoletnia córka Nadia 🙂

IMG_9711 IMG_9730 IMG_9731 IMG_9720 IMG_9726 IMG_9732 IMG_9736 IMG_9738 IMG_9743 IMG_9749 IMG_9746 IMG_9760 IMG_9763 IMG_9767 IMG_9775 IMG_9784 IMG_9787 IMG_9788 IMG_9789 IMG_9791 IMG_9794 IMG_9748 IMG_9798 IMG_9800 IMG_9802 IMG_9808 IMG_9811 IMG_9814 IMG_9816 IMG_9817 IMG_9819 IMG_9820 IMG_9823 IMG_9835 IMG_9858 qq6 qq1 qq2 qq3 qq4 qq5 IMG_9899 IMG_9907

 

Tak bardzo zimowo na zdjęciach. Dziś u nas była rekordowo niska temperatura. Rano odczuwalna -30C. Część szkół pozamykanych. A ja zabukowałam daaaawno odkładane wakacje w ciepłej Kalifornii. I kupiłam pierwsze koszulki na ramiączka 🙂 Rok temu musieliśmy 7 dni przed wylotem do LA odwołać nasz wyjazd ze względu na ciężką chorobę mojej teściowej.

W tym roku też zrezygnowaliśmy… nie było mowy żeby pojechać. I raptem olśnienie.. a może jednak?

Co z tego, że nie ma za bardzo pieniędzy? Że remont nowego domu. Na ogrodzenie nie ma, a pies musi mieć wybieg. Łazienka niedokończona… co z tego…  I że babci trzeba zapewnić opiekę, bo wciąż nie jest w stanie sama sobie poradzić.

A ja czuję w ten mroźny, przeraźliwie mroźny dzień, że chcę za miesiąc wylądować w Los Angeles.

No wiem, że bez pieniędzy się nie da. Ale zrezygnuję ze wszystkiego… Bo dla mnie to taka regeneracja sił, samopoczucia. Świerzy powiew nieznanego powietrza. Odskocznia.

A ogrodzenie zrobi się na kredyt. Możecie sobie myśleć, że to lekkomyślne. Ale ja myślę inaczej.

Ja chcę żyć i czerpać z życia przyjemności. Nie chcę zagryzać ciągle zębów, odkładać non stop, pomagać non stop, racjonalnie podejmować decyzje non stop. Chcę czegoś dla siebie bardzo mocno. To takie rozpierające uczucie.

To Powód.

Bo jak napisałam wyżej. Jest tyle powodów w życiu…

Zamykam oczy i stawiam kolejny krok. Z własnym powodem.

 

Mój środek cyklonu przeniosę na chwilę z domu do Kalifornii. Czyż to nie szalone??

 

Kocham w sobie to szaleństwo ogromnie. A mój mąż ma ze mną czasem szalenie ciężko…

 

I choć wiem, co w życiu jest dla mnie najważniejsze, to powody do szczęścia są bardzo różne… piękne to.

 

 

Cudownego, ciepłego weekendu wam życzę! U nas w domu nagrzane do 25C więc ciepło 🙂

 

 

31 komentarzy

  • Ale piękna zima u Was 🙂 U nas powoli chyba wiosna nadchodzi… A California? Ahhh… dwa razy miałam przyjemność tam być i… też bym wybrała płot na kredyt dla Kalifornii :)))) Pozdrawiam, Agata.

  • Edziab |

    Szalone? gdzie tam… każdy musi znaleść swój sposób na szczęście… uwielbiam Cię za to ze dostrzegasz szczescie w drobiazgach, sama sie tego ucze i taka umeijetnosc przekazuje dzieciom ( no dobra, na razie tej kumatej;-)…
    a Kalifornia? bardzo dobry kierunek… wrócisz naładowana dobra energia i wszystko od razu bedzie lepsze i łatwiesze… kto by sie płotem przejmował jak mozna świat zobaczyc, innym powietrzem pooddychac i banał ale czas spedzony razem w podrózy to cement dla rodziny:-)

    • Ten świat wybieram bardzo często… uwielbiam podróże, uwielbiam zapłacić za przeżycia, za momenty w nieznanym miejscu, za lot.. dużo bardziej niż za materialne rzeczy. NO i przecież to cement dla rodziny :):) Ściskam Cię 🙂

  • Danuta |

    Tak, Iwonko, jest masa powodów do szczęścia 🙂 a największy to rodzina, dzieci mówiące: mamusiu kocham Cie :), zajadające się dobrym obiadem, ciastem przygotowanym przez mamę :), bracia pomagający sobie, dyskutujący 🙂 prawie 15 -letni syn, który odpowiada na moje pytanie po ciężkim dniu: czy to bieganie ma sens? Tak, mamusiu, ma…i ostatnio kolega, który mi powiedział, ze wyzwoliłam w nim pasje życia 🙂 życie daje mnóstwo powodów do szczęścia 😉 zawsze je zauważam 🙂 ładne zdjęcia, a najładniejsze Twoje z ośnieżonymi włosami 🙂 miłego weekendu :)!

  • Ach jak ja lubię te Twoje posty , aż bym Cię za nie chciała uściskać , tak mocno , mocno 🙂 Mam cichą nadzieję, że będę miała kiedyś okazję.
    „Jest tyle powodów w życiu…” by być po prostu,tak normalnie szczęśliwym 🙂 Iwonko jedź i się nawet chwilki nie wahaj, ja zawsze twierdzę , że jak Bozia dała dzieci to i na dzieci się znajdzie , jeśli jest nowy dom to nie ma innej opcji żeby na ukończenie jego i wybiegu dla psa się nie znalazło 🙂 Zawsze jak się wahałam czy jechać nad morze czy nie ( a je uwielbiam tę jedną małą mieścinkę mad naszym morzem ) bo brak pieniędzy, bo trzeba coś ……to zaraz mam odpowiedź , Kaśka a może to już twój ostatni raz kiedy możesz jechać 🙂 I wtedy jest mi całkiem obojętne czy wystarczy na to resztę potrzebnych wydatków. Będzie problem przyjdzie i rada. Tak też uważam nie zastanawiaj się jedź należy Ci się i Twojej rodzinie.
    Pogodę masz przecudowną tzn prawdziwą zimę już takiej u nas dawno nie było . U nas bardziej idzie ku wiośnie 🙂 Pozdrawiam cieplutko i tulę do serducha KAŚKA N.

  • Tak, tak, tak! Zdarza mi się Iwonko takie uczucie! Na szczęście się zdarza. Pomimo tego, że czasem nie jest różowo. Zdarza się! Pomimo, że czasem wszystkiego człowiek ma dość. Zdarza się! A niektóre momenty, w których owo uczucie się zdarza, pokrywają się nawet z Twoimi 🙂 To jedne z najpiękniejszych chwil w życiu, gdy takie uczucie się zdarza.
    A na zdjęcia mogłabym patrzeć i patrzeć bez końca 🙂

  • kongoset_mp |

    Piękna zima i Wy dziewczyny uroczo aktywne mimo trzaskającego mrozu 🙂
    Iwonuś,rozpiera Cię energia, to widać,słychać i czuć

    • kongoset_mp |

      Urwało mi komentarz,więc dodam tylko,że szczęście madz wymalowane na twarzy,a uśmiech wprost hollywoodzki,więc to LA jest Ci pisane 🙂
      Życzę wielu cudownych wrażeń!

  • I gdy w brzuszku czuje czkawkę mojej dziewczynki
    I gdy co sobotę rano skradamy sie z chłopcem na palcach by obudzić Tatę
    I gdy on mu te pierdzioszki robi gdzie popadnie
    ….
    Każdy ma swój powód ale nie każdy umie go odnaleźć … Mogłaś przecież do końca dnia płakać i przejść koło tych swoich szczęść niezauważalnie ? A przecież lepiej wstać , poprawić koronę i …. np. Kupić bilety do Kaliforni 😉
    Cały czas mam w głowie ten Twój dzień na obcinanie paznokci a tutaj te bilety juz i teraz , bo muszę , bo zwariuje 😉 taka z Ciebie Kobieta 😉 fajna
    Pozdrawiam 🙂

    • hahaha Alicja bo ja taka właśnie jestem. Szalenie poukładana, zorganizowana, na wszystko plan A, B i C 🙂 Ale mam w sobie ogromnie dużo szaleństwa też! Mój wniosek jest taki: za dużo w moim życiu tego planu, a że równowaga musi być… to mózg robi takie wyskoki i balansuje parabolę życia. O! :):):) I wiesz jestem zadowolona bardzo że właśnie taka jestem 🙂 A Ciebie mocno ściskam! i na myśl o tej czkawce… boże jakie uczucia to we mnie wyzwala!! 😉 Gratuluję wam ogromnie!

  • Ważne żeby wiedzieć, że się te powody ma. Nie umniejszać, nie oczekiwać fajerwerków. Pozwolić sobie na te ściskające srece uczucie w zwykłych, codziennych momentach. Gdy oblizuje palce z marmolady, gdy nagle poczuje zapach perfum mojej babci, gdy czuje promienie słońca na twarzy. Powody każdy ma własne. Ważne by były.
    Ściskam ciepło, aczkolwiek nie wątpię, że przekopywanie się przez te zaspy jest rozgrzewające 😉

    • Po długim namyśle postanowiłam coś dopisać. W maju zeszłego roku nagle zmarł mój tato. Niespodziewanie to mało powiedziane. Ja własnie miałam zamawiać bilety na wakacje (data 29 maj), a okazało się, ze trzeba zaplanować pogrzeb. Nie polecieliśmy. Minął maj, minął czerwiec. I wtedy decyzja – tak lecimy. To nic, ze środek lipca, ze bilety pięć razy drożej, ze jeszcze coś spłacamy. To była dobra decyzja. Te wakacje były smutne, ale były tez szczęśliwe. Proste – w ogrodzie, z rodzina, z Ala biegającą za dziadkiem i jedzącą owoce prosto z krzaka. Jedne z lepszych jakie kiedykolwiek miałam. Z czasem dla siebie, by przemyśleć, by przeboleć i postanowić, że czas na zmiany. Że trzeba żyć, chwytać to życie i cieszyć się każda chwilą. Tym słońcem na twarzy, śmiechem dziecka, palcami lepkimi od truskawek, zrzędzeniem prababci, trawą pod stopami. Po prostu.

  • U Ciebie prawie jak u mnie .Ja dzisiaj meza powitalam po czterech miesiacach jego pobytu na szkoleniu w Szwajcarii to sie dopiero nazywa delegacja nie!Tez sama z dziecmi odkopywalam nasz dom i samochody ze sniegu a troche tego bylo bo dom na rogu:)I tez wbrew wszystkiemu na Floryde lece bo trza odpoczac ,to takie moje szczescie na dzisiaj:)Pozdrawiam z rownie zimnego New Jersey.

    • 4 miesiące??? Pokłony przesyłam z PA 😉 Mój mąż na kilka dni wyjeżdża a my wszystkie tęsknimy jak cholera! 4 miesiące to niewyobrażalne dla mnie! ale za to powrót też pewnie niewyobrażalnie przyjemny 🙂 Uściski!

  • Wiesława |

    Życie podsuwa nam tyle możliwości. Aż głupio byłoby nie korzystać. Brać, brać, brać ….. garściami rwać. Nie każdy rwie, nie każdy bierze. Z obawy, że nie uniesie :). Trzeba mieć siłę, by potem to nieść, z tym żyć. Ale przecież Ty, Iwonko, tę siłę masz! 🙂 Ty dobrze siebie znasz. Ja też mówię, że zawsze potem … coś się wymyśli :). Nie ma co się bać!!! Życie po jest !!! Super babka z Ciebie. Coraz bardziej Cię lubię 🙂

  • Marlena |

    Poryczałam się tak dobrze widzeć całą paszczę Twoich zębów w ajszcczęśliwszym uśmiechu jaki można zobaczyć

  • Ania z Osobiedlamnie |

    Weszłam dziś do domu po tygodniu ferii ze śniegiem, zimą, nartami i….maksymalnym wydaniu cyklonu…weszłam do naszego domu i poczułam to, co o czym piszesz, szczęście, że jestem tu i teraz, mam dom, który jest dla mnie oazą, mimo tego cyklonu oczywiście. I postanowiłam, że zacznę od swoich Powodów. Teraz czas na moje szaleństwa, fochy, chwile szczęścia i spokoju. To ja teraz rozpędzę cyklon, odwrócę role i zasady o 180 stopni.. To będzie moje szaleństwo, moja Kalifornia. Amen. Pozdrawiam ciepło!

  • A ja mam bardzo szczęśliwe życie. Żyję w pełnej rodzinie, mam cudownego młodszego brata, nie odczuwam żadnych wojen, głodów, powodzi itp. Gdy wstaję rano, w poniedziałek, mówię sobie: „to będzie piękny tydzień”. Gdy by ktoś jakieś dwa lata temu zapytał by mnie jakie mam życie odpowiedziałabym: „Normalne. Ani jakieś szczególnie piękne, ani jakieś szczególnie smutne. Normalne.”. Od tych dwóch lat nic się nie zmieniło, oprócz… mnie. Nie, wiem jak, może to dlatego, że dorosłam (mam 14 lat), a może to zasługa jakiejś książki, pisma, mądrego cytatu… Nie wiem. Wiem tylko, że mam piękne życie i umiem to doceniać. Bo piękne życie, którego nie potrafimy doceniać to nie jest wcale takie piękne życie.

  • I znowu tak napisałaś, że mam ochotę tuż przed północą wyjść na podwórko i zaśpiewać 🙂
    Tyle powodów do radości … tylko jak zdrowie kiepskie, to o tym zapominam … ale dziś po zajęciach z moimi dziewczynami pomyślałam, ale ze mnie szczęściara … a po Twoim poście … że nie jest jeszcze tak żle 🙂
    Uściski ciepłe!

  • wichurka |

    Pani Iwono..ilekroć czytam Pani blog (a robię to często) zawsze ,zawsze Pani głos w mojej głowie brzmi jak głos Beaty Pawlikowskiej nie wiem czemu:) taki klarowny czysty, jasny i trafiajacy swoją mocą w serce to bardzo przekonywujący głos. ..pozdrawiam Magda

  • Kazdy krok do przodu mozna nazwac szalenstwem:-) Udanego wyjazdu!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *