błądzę

11111111

 

Codziennie błądzę.

W powszednim dniu i w wielkich zdarzeniach nazywanych odskocznią.

W marzeniach górnolotnych i spokojnym przeżywaniu tego co tu i teraz.

W nazywaniu miłością zachwytu. W zbyt pobieżnym traktowaniu tego co ważne.

W ocenie życia.

W rozstrzygnięciach jak najlepiej rozłożyć pieniądze.

W podejmowanej kolejnej próbie o uczciwość wobec siebie.

W chwilach gdy zamykam powieki, wyczekując wytchnienia.

W wyzwaniach. Kłótniach.

Relacjach.

W oczekiwaniach wobec świata i drugiego człowieka.

W oczekiwaniach względem siebie samej.

Błądzę każdego dnia.

I nie zawsze jestem pewna…. A w zasadzie to rzadko pewna bywam.

 

I dlatego nie odpowiem wam na połowę pytań które mi zadajecie. Tych o pieniądze. O optymizm. O szczegóły szczęścia w rodzinie.

Nie odpiszę na niektóre maile, w których pytacie o dorabianie się w Ameryce. Nie skomentuję słów, że moje życie jest inspiracją. Nie odpowiem czy ciężko jest z trójką dzieci. I czy Ameryka rzeczywiście daje możliwości.

Bo od trzydziestu paru lat budzę się rano i widzę inaczej.

Z każdym dniem coś się zmienia. A tak naprawdę zmieniam się ja. Popełniając błędy, wyciągam wnioski. Osiągając coś, zapisuję sobie w myślach cenne informacje.

Nie przyjmuję jednej racji, na podstawie, której buduję resztę swojego życia. Ewaluuję w dążeniach, przemyśleniach, nastawieniu. I nieustannie popełniam błędy…

I to najbardziej mnie uczy życia. Bardziej niż mama. Bardziej niż tata. Niż mądrzy ludzie wkoło.

Moje własne błędy, które bolą i palą czasem latami. Właśnie one dają pewność, że nie znajdę się tam, gdzie nie chce już nigdy być.

I dlatego nie mogę odpisać wam, czy Ameryka się opłaca. Czy to dzięki niej mam tyle co mam.

Bo nawet w Ameryce z nieba nic nie spada.

I nie ważne gdzie i jak się znajdujemy. Ważne od czego rozpoczniemy pracę, by być kiedyś tam gdzie nam się marzy być. Dla jednych będzie to willa z basenem, dla innych piątka dzieci w małym mieszkanku, a na śniadanie tosty z dżemem własnej roboty.

Wszystko zależy od tego z czym nam w życiu najlepiej. I od tego ile chcemy z siebie dawać każdego dnia.

 

Wczoraj pisząc ten post krótko przed północą, zeszłam do piwnicy poprawić kołdrę dzieciom, które całą przerwę świąteczną tam śpią. Usiadłam na chwilę wpatrzona w te słodkie aniołki moje. W kartonie obok spakowanym do wywiezienia na nowy dom zobaczyłam pamiętnik…

Z okresu zanim poznałam mojego męża. Byłam wtedy szczęśliwą studentką nauk politycznych w Płocku. Pamiętniki pisałam notorycznie. Otworzyłam gdzieś w środku i czytam:

 

 

„Dni moich nigdy nie domykam do końca. Zawsze zostawiam w nich szczelinę. Na wszelki wypadek. Jakiś szczegół, którego można się będzie uchwycić w chwilach zwątpienia. I gdy wątpię za bardzo, przychodzę tu zawsze. Popatrzeć na ludzi. Zawsze ktoś tu wątpi.”

 

Łza zakręciła się w oku…

Bo nad tą Wisłą w Płocku podejmowałam najważniejsze decyzje… to tam płakałam, tam szłam w białej sukni trzymając za rękę mojego przyszłego męża. To tam przychodziłam wątpić w życie. Wdychać świeże powietrze i wspierać się na ramieniu przyjaciółki.. I to tam byłam taka szczęśliwa. W Polsce, nad Wisłą.

I czuję, że byłabym wszędzie.

I dlatego nie jestem dobrym doradcą.

Bo dla mnie nie ma miejsc… w których szczęście jest niemożliwe.

 

 

 

47 komentarzy

  • Iwonka lza mi sie w oku zakrecila jak przeczytalam o Plocku… Kiecy to bylo? I te problemy, ktore tam wtedy byly dzis jakie blahe sie wydaja, a kiedys byly ogromne.. tak! zycie idzie naprzod a my ewaluujemy razem z nim. Czy jestesmy daleko czy blisko…

    • Dona wcale nie błahe!! jak płakałyśmy sobie w ramiona i śmiałyśmy się do bólu to były to uczucia stuprocentowe…. wielkie problemy (np. zbyt wypukły brzuch 😉 albo krzywy policzek) i wielkie radości (zaliczone kolokwium z ekonomii 😉 ) Buziaki!!

      • Dziewczyny Moje:-), 100 lat nie bylam u Iwonki, zajrzałam dzis, od tego wpisu zaczęłam zaległości i serce mocniej zabiło… Płock… Ja go mam do dziś, tylko to juz nie to samo miasto bez Was, bez chłopaków z informatyki, bez dyskotek we wcześniaku, bez imprezek na Baczynskiego… Tam problemy pozostały te same – zbyt wielki brzuch i cycki mało sterczące 🙂 Czas mija, my jesteśmy mądrzejsze, nadal ciekawe, ambinte, inne… Zgadzam sie z Toba Iwonka, nie ma znaczenia miejsce, mi dobrze w Polsce, Tobie w USA a Donatka szczesliwa na pustyni… Wazniejsze chyba z kim dzielimy to szczescie… Tesknie za Wami babeczki moje! Tylko szczesliwych chwil w 2015 Wam zycze!

        • Asia!! jak dobrze Cię tu słyszeć.. Jak bardzo bardzo mało mamy czasu ostatnio dla siebie… Ale nie wiesz nawet jak ja wspominam często naszą świętą trójcę 🙂 jak przypominamy sobie z Donatą nie raz.. z Marcinem. I zawsze chce mi się płakać wtedy.. ale ja nie o tym chcę napisać. Ja chcę napisać o tym, że dopiero jakieś dwa lata temu zdałam sobie sprawę z tego, że to o czym ja piszę dziś i to co tak niedawno odkryłam, Ty wiedziałaś już 15 lat temu. Ty i tylko Ty jedyna żyłaś tak jak ja marzyłam gdzieś w podświadomości żyć. I ja bardzo często o tym myślę, że tyle szans mi wtedy umknęło by wcześniej odkryć tajemnicę szczęścia. Zawsze z Donatą uważałyśmy Cieebie za szczęściarę, tą której się wszystko zawsze udaje, tą która wygrała los na loterii.. a to szczęście z nieba ci nie spadało… Ty każdego dnia otwierałaś do niego ręce. I to nie to że my miałyśmy ciężej a ty lekko.. bo tą lekkość sama nadałaś swojemu życiu. Teraz to wiem. I teraz chcę Ci powiedzieć, że często o tym myślę. No to dosyć już tych publicznych wylewności 😀 buziaki i do usłyszenia!! być może pojawię się w PL next year 🙂 czekaj na mnie 🙂

  • Dziekuje Ci Iwonko za wszystko co piszesz. Od czasu kiedy poznalam Twojego bloga moje zycie sie zmienilo. Tak na prawde to zmienilo sie w mojej glowie. Bo przeciez praca ta sama, maz ten sam, dom ten sam i dzieci nadal troje. A ja czuje ze moje szczescie jest z dnia na dzien coraz wieksze. I to wlasnie dzieki Tobie ujrzalam to szczescie. Kiedys czekalam na wielkie rzeczy liczac na to ze jak nadejda to bede taaaaaka szczesliwa. A przeciez te wielkie moga nigdy nie nadejsc, a ja przez to czekanie moglam przegapic te male codzienne szczescia. I wlasnie dzieki Tobie nauczylam sie cieszyc wspolnym sniadaniem ktore nie czesto sie trafia i czasem spedzonym z dziecmi. Dziekuje. 🙂

  • Przeczytałam i na chwilę się wyciszyłam, poczułam, że mam kontrolę nad swoimi myślami … przed chwilą dzwoniła doktor … odszedł mój ukochany psiak i tak strasznie mi źle …

  • Dzięki za ten post… 🙂 Ty jesteś Iwona dla wielu inspiracją, dowodem rzeczowym na to,że w obecnym świecie istnieje szczęście 🙂 Dlaczego ludzie pytają o Amerykę…? Bo jesteś spełnieniem naszego amerykańskiego snu. Bo tak pięknie o tym swoim życiu piszesz. W dzisiejszym poście napisałaś coś,co jest największą mądrością świata! Wszystko siedzi w naszej głowie. Ile damy z siebie,tyle otrzymamy. I co najciekawsze – Ameryka może być wszędzie. Absolutnie wszędzie!
    Mam nadzieję,że uda mi się w końcu zrealizować jedno z marzeń i pojechać na wakacje do USA.I wiesz co zrobię? Przyjadę -przysięgam – przyjadę do Ciebie,by Cię wyściskać! :*

    • Tylko koniecznie napisz kiedy bo na zawał padnę w progu ;))
      Nie mam nic przeciwko pytaniom o Amerykę. I rozumiem te maile! Ale jak ktoś pyta mnie co ja mu radzę zostać tam czy wszystko rzucać i przylatywać do USA – to ja po prostu nie znam na takie pytanie odpowiedzi.
      W tuż przed nowym rokiem dostałam 4 maile z pytaniami o Amerykę.. może były częścią postanowień noworocznych? 😉
      Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  • Ileż Ci kobieto można dziękować :* Bo ja znów popadłam w zwątpienie, w rozpacz, w nerwówkę, w maraton braku czasu, tysiąca spraw i wszystkiego co się wali z efektem domina. A teraz oddycham głęboko, bo niesamowicie to mnie uspokaja czytanie Twoich postów. „Bo dla mnie nie ma miejsc… w których szczęście jest niemożliwe.” I chwil i czasu, gdzie wali się i nie wiem jak ogarnąć wszystko, a szczęście nadal jest możliwe. Tylko jeszcze trochę, jeszcze chwilę, jeszcze kilka zwątpień, łez i krzyku 😛 Oddycham i za nawet te bezcenne pięć minut spokoju Ci dziękuję. I cieszę się, że już ten 2015, bo jedno zdanie z Twojego pamiętnika, a ja już znów niecierpliwa jestem, by tę Twoją książkę mieć natychmiast. No, ale już bliżej niż dalej 😉 I przebrnę przez wszystko, chociażby i też po to by tej chwili się doczekać 😉 Powodzenia w pędzie szalonym 🙂

  • Och jak ja błądzę … I watpię czasami choć nie powinnam… I kiedyś tak bardzo chciałam żyć w Polsce i sie poddałam . Wiem, ze to nie dla mojej rodziny… Ale gdy słyszę , ze ktoś planuje powrót do kraju lub emigracje mowię żeby spróbował … I ja tez myślę, ze miejsce to dodatek i do szczęścia i do górnolotnie pojętego dobrobytu … Są tacy którzy wszędzie sobie poradzą , którzy w ciemną noc dojrzą promyk słońca lub chociaż spadającą gwiazdę… A innym wszędzie źle będzie i warunki nigdy nie bedą sprzyjać…a niejednokrotnie juz sam fakt, ze sie wybrało tą słoneczną stronę życia to sukces bo o ile łatwiej jest narzekać … Pozdrawiam gorąco i życzę sił przy przeprowadzce 🙂

  • Przypomniały mi się słowa mojej babci:
    „Chcesz znaleźć szczęście? pogrzeb w swoim sercu, kopnij się w tyłek i dąż do tego co chcesz tu i teraz”
    Pozdrawiam i siły podczas remontu życzę 😉
    KasiaS

  • Iwonko , aja tylko zacytuję Twoje słowa z drogocennego pamiętnika „Dni moich nigdy nie domykam do końca. Zawsze zostawiam w nich szczelinę. Na wszelki wypadek. Jakiś szczegół, którego można się będzie uchwycić w chwilach zwątpienia. I gdy wątpię za bardzo, przychodzę tu zawsze. Popatrzeć na ludzi. Zawsze ktoś tu wątpi.” czy one nie mówią wszystkiego . Ściskam do serducha przytulam 🙂 Dziękuję że jesteś <3 K.N.

  • Pieknie podsumowane zycie i praca w innym kraju, gdzie ta rzeczywistosc szlifuje dzien po dniu kazdego, gdzie wiekszosc daje z siebie wszystko aby dojsc do celu, ktory nie daje sie mimo to osiagnac. Piekny tekst, dziekuje, lza sie sama cisnie ale w sercu pozytywne odczucia. Wszystkiego naj najlepszego i spelnienia wszystkich planow.

  • Wiesława |

    Współczuję wszystkim, którzy nigdy nie wątpią. To musi być straszne, być tak pewnym jak ……… czołg /tak mi się skojarzyło/. Taki człowiek, to ciężki kaliber. Tylko, że taki czołg też można podpalić /też skojarzenie/, Ale będzie wtedy zaskoczony jego więzień. Bo brak wątpliwości cechuje ludzi bardzo zamkniętych. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Jesteś bardzo fajnym człowiekiem :).

  • Aż wspomniałam swoje chwile .Bo nam na obczyźnie jest niełatwo . Obcy kraj obcy język . Ale niektórzy myślą ze człowiek jak to kiedyś mówili ze dolary rosną na drzewach tylko trzeba je zerwać . Przez 18 lat byłam w Polsce potem wyjechałam szukać lepszego życia dalej . Niebyło tak różowo i teraz czasami tak nie jest . Każdy z nas ma problemy tylko różnica jest w tym ze swój problem widzimy większy od drugich . Moze z czasem śmiejemy sie z niego . Takie jest zycie . Trzeba iść do przodu i codziennie sie uczyć . Śmiać sie i płakać .

  • Pięknie napisane – ja tez głęboko wierzę w to, że szczęśliwym można być wszędzie :))) Są na tym świecie po prostu tacy ludzie, którzy uwielbiają być nieszczęśliwi… i oni będą nieszczęśliwi wszędzie… A umiejętność odnalezienie szczęścia w codzienności to bardzo cenny dar, który warto posiadać. I Ty go masz 🙂

    Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku życzę Iwonko 🙂

    • Oj czasem ta moja codzienność mnie przytłacza i czasem bezsensownie sobie popłaczę szorując piekarnik ;)) ale ogólnie staram się bardzo cieszyć tym co mam obok. I doceniać życie, bez względu na zakręty, mury i druty kolczaste 😉

  • Ania z Osobiedlamnie |

    Bardzo lubię Cię czytać. Przez krótki mój czas w Ameryce znalazłam ogromne szczęście, które czuję od skórą do dziś. I mimo, że splecione z wątpliwościami, a czasem nawet gorzkim posmakiem, warto było…je porzucić…Szczęście – tak jak piszesz nieraz – jest cały czas w nas, ale przykrywamy je nieraz na własne życzenie grubą warstwą uporu. Pozdrawiam Cię ciepło i czekam na Twoją książkę:)

  • Ostatnie zdanie, wyryję w pamięci. Warte tego! Ja zawsze Cię podziwialam, Ty wiesz chyba. Ale najbardziej kocham to jak opisujesz to wszystko. Bo może dużo osób ma bujną przeszłość ale tak opisać ją i pisać o życiu teraz mało kto potrafi. Ściskam!

  • Dłużyło mi się bez Ciebie beż Was, a jak już się odezwałaś to poetycko ale mocno i szczerze, chyba to jest takie fantastyczne Twoja totalna nieobliczalność. Tak niby można wywnioskować wartości, cele ale czasem pojedziesz, no mówiłam kiedyś, Werter jak nic.
    Polski mroźny ale gorący buziol

  • Izabela |

    Iwonko moja, piękne te twoje słowa (jak zawsze) i takie prawdziwe. Czasami jako ludzie gubimy sens, ślepe tak zwane chcenie tego co maja inni zaślepia nas do tego stopnia, ze nasze marzenia maja obraz cudzego życia. To bladzenie, to zły kierunek. Bo nie ma nic piekniejszego jak marzenia własne, własne cele i to moje życie.
    Czasami i ja sama sie zapętlam myśle sobie jak to ten ma łatwo a ja znowu w czarnej d… i nic mi nie wychodzi, albo ten to ma cudne dzieci a ja moje mam ochotę na księżyc wystrzelić 😉
    A chwile pózniej patrzę na te moje potworki na to moje życie i wiem ze za nic bym tego nie zmieniła.
    Iwonko ty moja sciskam mocno 🙂

  • To szczęście wkoło siebie tworzymy My sami, niezależnie gdzie żyjemy czy w Polsce nad Wisłą czy w Ameryce za szeroką wodą. Dziwię się że ludzie zadają Ci takie pytania, bo każdy żyje tak jak sobie pościelił.
    Ściskam Cię Kochana. ..

    • No wiesz ludzie pytają bo skoro żyję w tej Ameryce to pewnie coś tam o niej wiem.. ale zawsze odpisuję, że to zależy. Bo przecież jedna i ta sama Ameryka w różnych oczach jest różna.. Ściskam was (Ciebie i 6 kucyków :):) ) mocno!

  • Iwonka, wszystkiego dobrego dla Was w nowy roku!

  • niesia2312 |

    To co napisałaś w tym poście to wszystko takie…fajne! może brzmi to trywialnie, ale naprawdę tak myśle, jak ty fajnie potrafisz to życie swoje ubrać w słowa, tak mądrze napisać. zuch dziewczyna jesteś serio i powinnaś być z siebie mega dumna. wystarczy przeczytać komentarze ilu ludzi jest TOBIE wdzięcznych za TWOJE słowa, ja oczywiście też się do nich zaliczam 🙂 . jestes super babka, taka do wyściskania 🙂 . Pozdrawiam cieplutko z wietrznego podlasia. Aga

  • Są chwile że jest lepiej, są że gorzej. Nie ma złotych rad, idealnych decyzji..Każdy dzień przynosi coś nowego, wyzwania, zadania. Na szczęście są chwile piękne, szczęśliwe dzięki którym życie nabiera barw. Na pewno też tak u Ciebie jest wierzę. A pamiętniki też zawsze pisałam..niestety żałuję że podczas przeprowadzek zaginęły. Ile ja tam przelałam myśli, spraw, przeżyć, rozterek…
    Pozdrawiam ciepło.

    • Ja mam to szczęście że jak któryś się zawieruszył u mamy to mama skrupulatnie je gromadziła. Nawet moje stare lalki barbie kilka lat temu dała moim córkom do zabawy 🙂 Takie pamiątki. Słowa zapisane, przedmioty .. po latach są jak najcenniejsze skarby!

  • Dziękuję 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *