tak to chyba jakoś będzie

22 sierpnia 2017

 

Fotografowałam kiedyś wszystko. Liść spadający z drzewa na lśniącą w słońcu trawę. Krople deszczu. Uśmiechnięte buźki. Zaczytane. Czubki własnych trampek na piaszczystej ścieżce. Rozłożoną książkę z podkreślonym tekstem. Ławkę, z której zaczyna modnie schodzić farba.

Nas, na jesiennym spacerze. W kawiarni. W budce telefonicznej gdzieś na Florydzie. Jak jemy. Czytamy. Malujemy świąteczne jajka.

Wiążąc kiedyś kokardę na prezencie urodzinowym, zrozumiałam że nie można mieć wszystkiego.

W świecie gdzie większość już chyba z nas bloguje, ma dobre aparaty, umie ustawić światło i ustawić się. W świecie konsumpcjonizmu cudzych chwil, podanych nam prosto na tacy, niełatwo jest dorównać. I mieć wszystko, co potrzebne by być dobrą, poczytną blogerką/pisarką/facebookowiczką do której ciągnie człowieka.

Są ludzie, którzy przyciągają z naturalną prostotą. Po prostu mają to coś. Zrobią 100 zdjęć w tym 89 dobrych. Do tego ciężko pracują i starają się za trzech.  Są też tacy, którzy pracują podobnie ciężko jednak z dość marnym skutkiem.

W takim świecie ludzie, bywa że się biją o czytelnika, przeciągają linę, wymyślają nowe drogi dotarcia. Przez pewien czas ja też to robiłam. Być może nawet nadal to podświadomie robię i tylko wydaje mi się że już nie walczę. Ale w mojej świadomości obecnie pojawiła się myśl, że albo będą ze mną ludzie którzy lubią tu być, albo ich nie będzie, że tych z przypadku nie lubiłabym i tak mieć. Czy zrobię zdjęcie liściowi czy nie, oni będą. I na takich zależy mi najbardziej.

Dziś nie fotografuję prawie niczego aparatem. A jak już, to najczęściej dom. Bo najzwyczajniej w świecie najczęściej tu jestem. Poza tym udał mi się ten dom. Uwielbiam go.

A żebyście wiedzieli jak ja bardzo lubię blogi ze zdjęciami…Tymi pięknymi od których kręci się w głowie aż. I chciałam też taki blog mieć. Kiedyś.

Teraz jednak ten blog będzie pisany.  Albo dam radę swoimi tekstami przyciągnąć (a raczej przytrzymać) człowieka albo nie. Kto będzie chciał podejrzeć moje życie, wejdzie na instagram.

Poza tym, nie ma nic ciekawego w wymuszeniu. A czuję, że to właśnie tym sposobem musiałabym zdobywać zdjęcia do bloga.

 

Jeżeli spontanicznie zrobię piękne zdjęcia jesieni albo zaszaleję i strzelę sobie sesję zdjęciową, oczywiście to pokażę. Ale nic na siłę.

Życie dla mnie nie może być ciągłą walką o przetrwanie, czy to w świecie blogowym, czy zawodowym, czy codziennym. Spokój cenię sobie najbardziej. I czystość intencji. I taka do was zamierzam tu przychodzić. Spokojna, wyluzowana, z czystym sercem pisać o życiu.

O świecie, w którym tak samo sobie radzę i jak i nie radzę.

W którym choćby poukładać, to nic za chwilę nie wydaje się poukładane. W którym jestem zwykłą dziewczyną z przedmieścia. Nie amerykanką która opuściła kraj i chce o tym napisać. Nie córką bogatego Taty, o którym mogłaby napisać książkę. Nie spełnioną zawodowo kobietą. Ale najzwyklejszą dziewczyną z głową w chmurach. Z niekończącym się praniem i zmywaniem. Z przetłuszczonymi włosami. Przykrytą kocem pod sam nos czasem. Zamyśloną. I niezmiernie dużo mówiącą, czasem tak bardzo bez sensu… Bo taka jestem ja prawdziwa. I co z tego, że w Ameryce? Że w domu na wzgórzu? Że dorobiłam się dębowych podłóg, basenu i pięknych, zdrowych dzieci… Jestem też kobietą po stracie, przeklętą przez kogoś, kobietą po trudnej chorobie, po przejściach z psychologiem w tle i tabletkami na uspokojenie.

 

Tak bardzo przez ostatni rok wałkowałam temat bloga, że już traciłam nadzieję że będzie on istniał. Bardzo potrzebuję tego pisania. Potrzebuję bycia czytaną pewnie też. Ale zrozumiałam że nie będę nigdy blogiem Top 5, Top 10 ani nawet TOP 2000.

Mój charakter i to że w życiu zawsze muszę być najlepsza we wszystkim i dawać z siebie 120%.. nie pozwalał mi wyluzować. Zapętliłam się w tym wszystkim.

Ale jestem. I będę wracać tu częściej mam nadzieję. Bez napięcia…

 

Unoszę się teraz właśnie nad chmurami. Odkryłam Amerykę. W końcu wiem czego z tym blogiem chcę :) :)

 

PS. Od rana kłócą się tak te moje dzieci, że mam chęć stąd uciec za siedem gór i rzek. Mąż wydzwania że coś na już muszę. Clara uczy się w między czasie polskiego: ODWAL SIĘ – mama czy to znaczy f..k off? :) :)

Pali się świeczka o zapachu kwiatów prosto z łąki. Mąka fruwa po kuchni bo Olek wyczaił torebkę w koszu na śmieci. Zosia wrzeszcząc robi eksperyment wbijając ostatnie jajko do miski (z tego jajka miały być mielone). A ja macham ręką na to wszystko. Zamykam się w pokoju i piszę.

Wiecie że w piątek będziemy mieć kolejnego psa? Stefan ma 8 tygodni i jest rasy Bernedoodle. Będzie jeszcze weselej.

 

Buziaki wielkie kochani. Uwielbiam to poczucie że jesteście po drugiej stronie 😘

 

65 komentarzy

  • Ja bede Cie czytac, bo lubie Cie czytac.

  • Tak dobrze byc po tej drugiej stronie. I ze zdjęciami czy bez ja po prostu lubie tutaj zaglądać :) powodzenia z kolejnym pieskiem życzę- przyznam szczerze, ze ze mnie jest kociara 😉 od roku walczącą z uwielbieniem ze strony szczeniaka mojej mamy- przychodzę do niej i z piskiem uciekam przed psem na krzesło, na co pies radośnie je obsikuje i stara sie zalizać moje buty na amen 😀

  • Jusandre |

    Lubie Twoje zdjecia, ale nawet niekoniecznie jesieni, czy kwiatow. Najbardziej lubie zdjecia Twoje i Twoich bliskich, bo jak czytam Twoje wpisy, to jestes mi tak bliska jak rodzina. A rodzine (szczegolnie mieszkajaca daleko) bardzo lubie ogladac na zdjeciach :) ake najwazniejsze i to chcialabym podkreslic, sa Twoje wpisy. Bo to dzieki nim jestes mi bliska. I dlatego nie ma znaczenia czy beda tu zdjecia, na bloga wchodze po cos innego :*

  • Tak się cieszę, że jesteś z Nami ! :)

  • Jesteśmy:-)
    Ostatnio wręcz odinstalowalam sobie IG, co prawda to już trzeci raz, ale czuję, że tym razem na dłużej… I jak mi z tym cudownie! Chęć do robienia zdjęć jest we mnie nadal. Ale nieraz wystarczy je robić świadomie we własnej pamięci. Są nie mniej trwałe…
    A jeśli masz ochotę na kilka naszych zdjęć opasanych opowieścią, to zapraszam :-) Choć pod warunkiem, że nie masz lęku wysokości:-)
    Pozdrowienia:-)

  • AśkaMamaJaśka |

    Kobieto, te Teoje wpisy są przepiękne, takie proste z serducha, ze zdjeciami czy bez, zostaję tutaj forever. Buziaki:*

  • Ja zawsze będę czytać😘

  • Dla mnie ważny jest tekst, wazne ze domnie trafia pozwala się zatrzymać pomyslec, analizowac. dla tego czesto do Ciebie zagladam i czekam z tesknota na kolejne wpisy to one są wartością. zdjęcia pewnie ze były piękne ale zawsze to tekst był najważniejszy. czekam z niecierpliwością na Twoje wpisy. pozdrawiam i całuje iwona

  • Nie będę ukrywać, że lubię to co zamykasz w kadrze, ale najważniejsze i tak pozostają słowa. I ta czystość intencji, o której piszesz. Ja będę. Bo zaglądam tu, by sycić oczy i serce tym co napiszesz. Pozdrawiam serdecznie 😉

  • Lubię te wpisy i piękne zdjęcia. Nie zostawiaj tego, o nie!

  • Byłam… jestem… i będę…
    bo się przywyczaiam, bo dobrze mi tak podgladać co tam u Was i lubie bardzo Twoje mysli wystukane i w świat wypuszczone…

  • Pokiwałam głową na to „muszę być we wszystkim najlepsza i dawać z siebie 120%”, dokładnie ten sam problem u mnie. Niby chce pisać dla siebie ale motywacja spada, kiedy odzewu brak. Czy jak oglądam i czytam inne blogi. I one mam wrażenie takie cudne, wypieszczone a u mnie to słowo jedynie, bo tak założyłam, że życia poświęcać na to nie będę. Że będę tyle ile MI potrzeba a nie żeby światu pokazać, przypodobać, dopasować. A niedosyt i chęć lepiej, bardziej i tak jest. Więc ja milkne, żeby po czasie znów się odezwać, znów do siebie, bo pracy nad rozgłosem jakoś nie czuje. Ale błagam Ty nie przestawaj. Jestem tu od dawna, jak wiele. Cieszyłas zdjęciami, teraz będziesz je prezentować raz na jakiś czas ale zdążyłam już to słowo Twoje polubić tak bardzo, że ono wystarczy w 100%. Tylko bądź :)) :))

  • Kochana! Znam to uczucie… sama miałam bloga i się zapętlałam w tej gonitwie .. robiłam wpisy na siłę, by zawsze coś było. Zdjęcia, bo przecież muszą być.. zasmucało mnie to, bo to nie byłam ja.. aż w końcu zamknęłam bloga :/ nie chciałam dłużej być w tym wyidealizowanym świecie..uwielbiam Cię czytać i jak dla mnie to słuszna decyzja! :*

    • No.. ja też o zostawieniu bloga myślałam.. nie zamknięciu ale zaprzestaniu pisania tutaj. Ale spokoju mi nie dawała miłość do pisania.. Książkę można pisać powoli albo pamiętniki do szuflady ale jak się ma bezpośredni odbiór to jest to cudowne uczucie.. nawet jak ten odbiór jest niewielki :)

      • Iwonko! Odbiór masz większy, niż sobie wyobrażasz. Tylko nie każda (każdy) uważa, że ma to znaczenie /chce /ma czas zostawić po sobie ślad, choć w głowie niejednej (niejednemu) powstaje myśl „dziękuję za ten tekst”. To jest dopiero mój drugi albo trzeci (czwarty?) komentarz. A czytałam WSZYSTKO, również wstecz, bo gdy Cię odkryłam, już się przeprowadzałaś. I książkę. I to wszystko zmieniło mój sposób myślenia i postrzegania. Wydaje się, że „na chwilę” ale te chwile dodane do siebie stanowią życie. I sama widzę, że w środku się zmieniłam. I jest mi z tym dobrze. A gdy czasem o czymś zapominam, Ty „wyskakujesz” z tekstem (czasem okraszonym jakimś zdjęciem, który – nie ukrywam – porusza jakąś strunę nienazwaną, co tylko wzmacnia efekt) i naprowadzasz samymi słowami na właściwe tory. Dziękuje(my), że jesteś! My zawsze będziemy!

  • Jestem i będę :) Twoje wpisy sa takie życiowe, prawdziwe, nieprzeslodzone. Dobrze jest tu wejść w gorszy czy lepszy dzień i wiedzieć że ktoś tak normalnie patrzy na świat :) :*

  • barbaraz krakowa |

    Tak trzymaj:bez napięcia…. jest fajnie u Cię :) . Lubię tu wracać… Pozdrawiam.
    barbarazkrakowa

  • i jeszcze raz to napiszę 😉 bardzo się cieszę że postanowiłaś jednak pisać , i ja będę czytać i oglądać zdjęcia czubków twoich butów czy liścia na trawie choćbyś wstawiałaa je tysiąc razy, bo lubię Twój styl pisania, Twoje widzenie świata….i z zdjęcia Twojego przepięknego domu,
    zdjęcia pięknego domu który stworzyłąś

  • Bardzo się cieszę. Nie ukrywam, ze uwielbiam Twoje zdjęcia☺ ale książkę i posty kocham. Jestem przeszczesliwa, ze zostajesz i będziesz pisała. Pozdrawiam ciepło 😚😚😚

  • Witaj,

    ja zdecydowanie szukam blogów z treścią, zdjęcia owszem, ale jako dodatek i nie na siłę, choć oczywiście są mile widziane.
    Uwielbiam czytać i pisać…tak więc będę do Ciebie zawsze zaglądać bo znajduję tu to co i sama czuję:)))
    Pisz Iwonko, nawet jeśli nie będzie zdjęć, to czytających z pewnością Ci nie zabraknie.
    Ja nawet Twoją książkę mam, mimo, że na bloga zaglądam regularnie.
    Pozdrawiam serdecznie,
    zaczytana Agata:)

  • Bo widzisz kochana, jeden umie dobrze pisać, innemu lepiej wychodzi świat w obrazach, chociaż Tobie wychodzi i jedno i drugie. Ale jak piszesz nic na siłę. Co ma być to będzie, ja mam ostatnio mega przerwę w pisaniu, ale zdjęcia robię bo to uwielbiam, 2,5 miesiąca zdjęć do opublikowania, i może jutro może za tydzień, może wreszcie to , zrobię córkę wydałam za mąż, też jakoś nie mam na razie weny by pokazać, chociaż obiecałam, ale… nic na siłę … :) co ma być to będzie.

    uściski!

  • Witaj,
    Nigdy jeszcze nie pisałam , ale jestem tu od dawna, od zaglądania na Twoją stronę zaczynam dzień,Zdjęcia też bardzo lubiłam , bo poprostu są ładne , no ale trudno.To Ty jesteś gospodynią i podajesz co chcesz. Bardzo lubię Twoją stronę .Powodzenia

  • Agnieszka G |

    Dla mnie to będzie zawsze blog TOP 1 . Takie wszystko z serducha płynące , autentyczne , szczere . Potrafisz w każdej drobnostce dostrzec piękno . A co do polszczyzny u nas bardzo podobnie , SMS wczoraj od syna „Mamo sory rze nie napisałem ci jak jusz blem w busie.” Mało szyby w samochodzie nie poplulam 😘😜pozdrawiam cieplutko i dziękuje za kolejny cudny wpis 😍

    • hahahahaha u nas też podobnie z SMS-ami! A jak moja córka listę na zakupy mi robi to w sklepie zastanawiam się o co mogło jej chodzić 😉 na pierogi np pisze piroski i weź się domyśl że to pierogi 😉 dziękuję Agnieszka za miłe słowa 😘

  • Moje dwa ukochane blogi: Szafa Tosi i… Twój, Ona ma siłę. Nie mogę powiedzieć, że zaglądam do Was codziennie… Ja to robię kilka razy dziennie, sprawdzam, czy jest nowy post i oczy mi się śmieją gdy „coś” jest… A więc dziękuję, że będziesz pisać, zresztą innej opcji nie przyjmuję… Pozdrawiam, J.

  • Szkoda, ze nie ma zdjec, ale skoro tak czujesz to tak robisz, to Ty wiesz najlepiej co chcesz nam napisac ,przedstawic. jak Ci sie zeby goja ,jest ok? pozdrawiam.

  • Iwonko, ogromnie sie ciesze, ze przemyslalas i doszlas do wniosku, ze jednak potrzebne ci to pisanie, bo nam jednak potrzebne czytanie!!!!. Ja takze pare razy dziennie sprawdzalam czy cos jest nowego, chociaz slad po tobie, ze nadal jestes, zyjesz i mialam ogromna nadzieje, ze nie znikniesz nam tu pewnego dnia na dobre. Czasem kazdy z nas potrzebuje wylaczyc sie na chwile by sie zresetowac, zebrac do kupy swoje mysli, zycie, pragnienia….i widocznie ostatni rok byl wlasnie takim momentem w twoim zyciu, gdzie musialas wrzucic na luz, skupic sie bardziej sama na sobie. Bardzo duzo sie wydarzylo w ostatnim roku…przeprowadzka, remonty domu, choroba i smierc twojej tesciowej, choroba meza….ale nas wystraszylas wtedy!!!!!…..ale jestes!!!! Pelna zycia i checi tutaj byc z nami! Ze zdjeciami lub bez…najwazniejsze, ze jestes, bo jak dla mnie….to niekoniecznie musza byc te zdjecia, sposob w jaki nam przedstawiasz i opisujesz dany moment, chwile, miejsce….jest tak doskonaly, ze ja potrafie w mgnieniu oka myslami sie przeniesc i wyobrazic sobie wszystko dokladnie to co nam opisujesz! Nawet tego Olka wyciagajacego torebke po mace ze smieci widzialam!! 😂😂😂.
    Takze Iwonko, alleluja, ze wrocilas na etery!
    I tak jak wspommniala jedna, a moze nie jedna z twoich czytelniczek, jest nas tu mnostwo, tylko nie wszyscy zawsze zostawiamy komentarze, bo ja czasem jak cie poczytam, to tak pieknie i blogo mi sie na sercu i imysle zrobi, ze az nie wiem jak moglabym odpisac na takie cudo! Czasem zbyt ubogi ten moj jezyk sie zdaje byc! Ale jestem tutaj od 4 lat. Sumiennie zagladam, czytam, mysle i maluje w myslach obrazy twe. Zaczelam cie czytac wnajbardziej chyba trudnym okresie mego zycia, bardzo mi pomoglas, ogromnie, tez bralam tabletki uspokajajace, ale na szczescie ty mi zastapilas psychologa 👍. Ty I Julka. Walkowal was obie non stop na zmiane! Bardzo mi dziewczyny pomoglyscie, gdybym tylko potrafila wyrazic to jak bardzo!
    Dzis czuje ze Ona ma sile narodzila sie na nowo, a ja wraz z nia!!!!
    Jestes wielka Iwonko!
    💋

  • Bądź sobą taka cie lubię ponad wszystko. Ze zdjęciami czy bez jesteś fajna. Moja Asia słucha ostatnio takiej piosenki „taka jaka jesteś, jesteś fajna nie musisz być idealna…”
    Ściskam najmocniej. Byłam tu praktycznie od początku bloga i zostanę do jego końca

  • Uwielbiam czytać Twoje słowa, które tworzą obrazy malowane Waszym życiem. Będę tu bo lubię i chcę….bo u mnie już się bez Twego bloga nie da. Czasem tak bywa, że Życie nabiera rozmachu i pokazuje nam drogę bez drohowskazu. Jednak Ty go jakoś odnajdujesz i nam przekazujesz. Jeśli mam prawo o coś prosić to pisz, pstrykaj zdjęcia na uciechę i radość serca. Twój Blog to balsam dla duszy otulony kolorami tęczy.

  • Nadal czytam. Choć baaardzo rzadko coś wpiszę. Lubię Twoje pisanie, choć innym człowiekiem Jesteś, innych wyborów dokonujesz, inne masz życie. A może właśnie dlatego, że Jesteś taka inna… A jednocześnie tak podobna…pozdrawiam ciepło.

  • A mnie szkoda, że nie będzie zdjęć z Twojego pięknego domu, bo ja maniaczka jestem od pięknie urządzonych wnętrz. Co miesiąc kupuje jak wariatka czasopisma wnętrzarskie ( chyba już jestem uzależniona) i podpatruje jak się ludzie urządzają, nie powiem bo parę pomysłów wprowadziłam do swojego domu – mieszkania 37m2.
    To Twój blog Iwonko i prowadzisz go jak chcesz, więc wystarczą zdjęcia na instagramie. Pisz kochana,będę Cię czytać nadal, bo każdy wpis jest cudowny, taki prosty a zarazem wartościowy i dający do myślenia.
    Pozdrawiam gorąco całą Rodzinkę i pieski też :-) Basia.

  • SUUUPER. Dobrze, że zostajesz. Ze zdjęciami czy bez. Twoje teksty to wartość nad wartościami. Potrzebuję ich jak powietrza. I to one sprawiają, że wracam tutaj systematycznie. Pozdrawiam

  • Lubię tu sobie zajrzeć ,zatrzymać się chwilę i cieszę się że Pani jest.

  • Uwielbiam cię czytać 😘

  • Czytałam i przypominałam sobie o jednym z Twoich pierwszych postów…. O kupnie domu w którym spotkałaś taka smutna rodzinę i jakie to w Tobie spowodowało refleksje … Tam chyba tez nie było zdjęć …. Ciągle masz tą cudowną wrażliwość …. Czytam i widze zdjęcia których nie ma :-) Pozdrawiam Cię Iwonka bardzo ciepło , buziaki :-)

  • Jak dobrze,że piszesz i jak dobrze piszesz 😉 Twoje zdjęcia są dopełnieniem słów,a nigdy na odwrót. Pamiętam jak miałam bezsenne noce z moją malutką córeczką. Och,jak dobrze czytało się twój blog. Tak jakoś wycisza, daje ciepło,jest prawdziwy 😀 pozdrawiam serdecznie 😀

  • Nawet najpiękniejsze zdjęcia nie oddadzą magii Twoich słów. Były cudownym dodatkiem, ale to jednak czytając Twoje myśli przelane na papier, przepraszam, na ekran sprawiały, że pojawiały się u mnie te wszystkie niesamowite emocje. Dar pisania, układania myśli w zdania, który niewątpliwie posiadasz, wywoływał u mnie wzruszenie. Łzy wymieszane ze śmiechem. Refleksje nad życiem, nad sobą. Do Twojej książki zaglądam bardzo często. W chwilach szczęścia i w momentach zwątpienia. zawsze znajdę tam słowa, których akurat potrzebuję. A tam przecież nie ma zdjęć. Więc pisz Iwonko, bardzo Cię proszę. I nigdy nie przestawaj. Są ludzie, którzy bardzo na Twoje słowo pisane czekają. W tym i ja. Dziękuję Ci za to, co już nam dałaś. I czekam na kolejne inspiracje. Pozdrawiam serdecznie. Twoja wierna czytelniczka.

  • Lubię Twój blog, bo też mam troje dzieci, bo też jest we mnie tęsknota za domem z white-picket-fence;)
    Kiedy Cię odnalazłam, miałam dwoje dzieci i marzenie w sercu o trzecim, choć decyzja łatwa to nie była.
    Patrzyłam na te trzy dziewczynki na monitorze, na Twoją rodzinę..widziałam za tymi pięknymi wnętrzami bezmiar ciężkiej pracy i w którymś momencie olśniło mnie, że i ja sobie poradzę, bo też pracy się nie boję, bo przecież ułoży się ..i odpukać..ukłąda:) A Wy, choć nieznani, jesteście mi bliscy..kiedy bywam w Płocku, myślę o Tobie:) bo pisałaś, że chodziłaś tymi uliczkami i zadawałaś szyku..mieszkam w stolicy, w bloku, marzę jednak o prowincji za lat kilka, patrzę na biały Twój dom na wzgórzu i wiem, że i mój dom marzń kiedyś pobuduje się..Twój blog jest ważny.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na lepsze i gorsze zdjęcia..na świat amerykański..na Waszą codzienność…

  • Ma Pani tak wielką rację! Tak wielką jak cały wszechświat! Naprawdę!
    Blogowanie to nie jest to samo co kiedyś, kiedy ja zaczynałam w 2008 roku. Nagle ludzie oszaleli na punkcie zdjęć, tego o czym będzie post, o czym będzie blog i jak będzie wyglądał. Gdzieś zgubiła się w ludziach spontaniczność. Era „zaplanuj sobie życie, dzien, tydzień, miesiąc i rok” wkradła się także w blogi. Niejednokrotnie kombinowałam z tematyką swojego bloga, bo chciałam nadążyć za pędzącą modą, ale szczerze mówiąc przestało mi sprawiać to frajdę. Czułam, że nie pasuję do tego świata. Teraz zaczęłam pisać znowu. I piszę tak jak dawniej, piszę po prostu to co siedzi mi w głowie i duszy. Naprawdę nie przejmując się, że nie mam pod postem ani jednego komentarza. Piszę po to, aby uwolnić głowę. Aby uwolnić siebie z zamknięcia w które sama siebie wpędziłam.
    Nie wiem, nie rozumiem ludzi, którzy dostają ataku serca, gdy ich statystyki blogowe pokazują, że ich posty są mniej czytane i robią wszystko, aby następny wpis był idealny. Z wyprzedzeniem piszą, planują co chcą przekazać czytelnikowi, kiedy ja siadam przed komputerem i po prostu to przekazuję. Kiedy usłyszałam kiedyś, że napisanie takiego posta to kilka tygodni przygotowań, to stwierdziłam, że ja to się chyba nie bardzo do tego nadaję.
    Kolejną rzeczą która mnie poraziła to to, jak moja znajoma blogowa, napisała do mnie w panice, że jej zdjęcie na instagramie nie ma 100 serduszek, pewna, że coś się popsuło. Załamuje mnie takie zachowanie ludzi. Czy Ci ludzie nie znają innych wartości w życiu? Czy cokolwiek innego liczy się jeszcze poza internetowym światem?
    Czytam Panią odkąd trafiłam na Pani blog jakoś w szkole średniej okolice 2010 roku. Nie zawsze, przyznaję, ale kiedy mam chwilę to zaglądam. I nie zamierzam przestać. Pozdrawiam serdecznie!

  • suungirl |

    Iwona, pięknie piszesz, i masz grono swoich stałych czytelników, więc wszystko jest tak jak trzeba :) Czytam Ciebie i będę dalej. Pozdrawiam :)

  • I chyba nie przypadkiem przeczytałam właśnie ten Twój wpis. Bo ja też sobie darowałam i odpuszczam. Zdjęcia wstawiam, jakie zrobię. Już nie zawsze doskonałe. Chociaż kiedy mi się uda coś pięknego uchwycić to się dzielę.
    Ale poza tym jestem spokojniejsza i wolę również pisać o tym, jaka jestem naprawdę i cieszyć się razem z moimi czytelnikami tym, co naprawdę mnie cieszy i bawi.
    Pozdrowienia, nadal piszesz tak, że z przyjemnością Cię czytam.
    IW

  • 😘❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *