dom.

thumb_IMG_9202_1024

 

Herbata stygnie. Tak jesiennie już dzisiaj. W domu gwar od samego rana.

Rodzina w komplecie.

Dobre wiadomości przyszły mailem. Nieciekawe telefonem.

Słońce rozświetla kuchenny stół przepięknie. Uwielbiam jak wpada oknami do domu.

U nas mamy słońce cały rok.

U nas mamy tartę z malinami cały rok.

U nas mamy marzenia cały rok.

Wypady za miasto.

Krzyczymy cały rok w zabawie i w złości.

Kłócimy się.

Kochamy.

 

U nas każdy ma prawo wytłumaczyć swoje postępowanie.

Każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie.

Nikt nikogo nie bije.

Nikt nikogo nie poniża.

 

U nas każdy ma swoje pasje i staramy się sobie nie przeszkadzać  w pielęgnowaniu ich.

U nas każdy musi przestrzegać podstawowych zasad.

U nas są nagrody i kary.

 

U nas dziecko uwielbia rozmawiać z mamą. A mama uwielbia rozmawiać z dzieckiem.

U nas dużo się czyta.

I nie je się słodyczy po 18-stej. Napoje gazowane pije się raz w miesiącu.

 

Dzieci wiedzą, że mama zawsze jest tuż obok. Że zawsze mogą do niej ze wszystkim przyjść. Że ona nigdy nie oceni, zanim nie wysłucha.

Dzieci wiedzą, że tata nigdy nie powie „nie”. Że to on z nimi jeździ na wypady, urodziny koleżanek, zajęcia dodatkowe. I dba o ich sportowy rozwój.

Dzieci wiedzą, że mają ciepły, szczęśliwy dom. I czują, że są bezpieczne.

 

Herbata stygnie.

 

Czy u nas jest idealnie?

NIE. Nie jest.

 

Mama ma ciągłe wyrzuty sumienia, że mogłaby więcej. Mogłaby lepiej. Inaczej. Intensywniej.

Często jest zmęczona. Krzyczy czasem. Ma pretensje o rozsypaną setny raz mąkę na blacie kuchennym. Nie ma siły poczytać dziecku przed snem. Nie ma ochoty pograć w badmintona.

Wysłuchując kolejnej historii mówionej szybko w języku angielskim, odpływa w swoje sprawy a na koniec udaje że wszystko do niej dotarło.

Tata chciałby wydłużyć dobę by było go więcej dla każdego. Krzyknie też. Odmówi spania w namiocie.

Dzieci wykrzyczą czasem, że to głupi dom i głupie zasady. Płaczą nad swoim nieszczęsnym losem. Bo kto musi sprzątać dwa razy w tygodniu własny pokój!? Tylko w jakimś nienormalnym domu tak się robi!

 

U nas jest najpiękniej jak umiemy.

Po naszemu.

Ludzie mówią czasem, że magicznie.

Ale to nie magia, to ta mama co ma wyrzuty sumienia i tata któremu czasu na wszystko brakuje i dzieci z domu z „głupimi zasadami”.

 

Bo można mieć nieprzeciętny dom. Kupić wszystko. Wybudować. Wypożyczyć. Mieć tyle, że sąsiadom buty pospadają z wrażenia.

Wszystko można posiadać. I żonę i męża i czworo zadbanych dzieci i psa i rybki i najnowszy model wszystkiego.

I mieć wszystko poukładane… w życiu i na półkach.

Ale aby stworzyć….

Aby stworzyć dom…trzeba tej mamy z wyrzutami i taty z brakiem i dzieci z niedosytem.

Trzeba tej mieszanki uczuć i emocji. Tego dobrego i tego zmęczonego poczucia chwili.

I trzeba rozmowy codziennej. I słuchania codziennego. Słuchania wtorek za poniedziałkiem, wiosna za  zimą, nowy rok za kolejnym nowym rokiem.

 

Moja córka wczoraj oznajmiła „mamo jakby M. powiedziała swojej mamie że ma już chłopaka to jej mama byłaby strasznie zła. Ale ty jesteś inna. Ty mnie pytasz. Ty słuchasz. Jesteś najlepsza”

Popłakałam się. Wyściskałam. Znów popłakałam się.

 

W tworzeniu domu, nie wystarczą chyba jednak tylko uczucia.

Myślę, że aby stworzyć dom i każdą inną relację trzeba przede wszystkim chcieć słuchać,

a dopiero potem mocno kochać.

 

 

A dzieci, te co niby nie słuchają, nie dociera do nich, układają lalę spokojnie w wózeczku jak Ty wygłaszasz mądrości życiowe.. Te dzieci przyjdą któregoś dnia i powiedzą Ci : Ty pytasz. Ty słuchasz. Jesteś najlepsza.

 

I wtedy wszystkie wątpliwości jak bańka mydlana…. Stoisz w tej kuchni pełnej naczyń w zlewie i mąki na blatach i myślisz, że jednak jest Idealnie.

 

 

38 komentarzy

  • Pieknie…. ale gdzie zdjęcia? Uwielbiam oglądać Wasze zdjęcia. Pozdrawiam.

  • A myslalam dzis o Was!!!
    Ja wlasnie mam wyrzuty sumienia, ze wywalilam ich wrecz nad jezioro z ojcem, a mnie sie nie chcialo, bo boli mnie jakos dzis wszystko i nie chce sie umyc po obiedzie, podlog przetrzec. Pofukalam, ze malzon nie rozumie, ze ja czasu dla siebie chce choc troszenke i ze zlosliwy byl.
    Ale przeciez wczoraj wzielam ich na plac zabaw, a przedwczoraj pozwolilam sie obzerac, jak wzielam ich na krwiodawstwo…
    Iwonko na Was zawsze milo sie patrzy i cudownie Ciebie czyta. Jestes madra kobieta i juz!!!
    Buziaki!!!

  • krystyna |

    Czytam i uczę się od pani….tak uczę bo niby to takie proste,łatwe…Pozdrawiam panią serdecznie i po raz kolejny dziękuję,że mogę czytać oglądać.

  • Piekny ten wasz Dom 🙂 od razu pytam siebie czy ja tez mam taki dom przez duże D? Szybki przegląd w myślach i odpowiedz- tak mam 😀 szczęśliwy i niedoskonały, z humorzastym kotem, żartującym mężem i córka, której buzia sie nie zamyka 🙂 z głupimi zasadami, zakazem picia bąbelków, sprzątaniem pokoju zanim sie tableta dostanie i tak dalej 😉 i choć teraz mam ochotę zamknąć sie w łazience i udawać, ze mnie nie ma( Ala co chwile z czymś przybiega, maz chce dyskutować, kot jeść i mi pisać nie dają ;p ), to doceniam to, jak wiele mam 🙂

    PS. Twoje posty zawsze mnie do jakiejś refleksji zmuszają;) tak pozytywnie:)

  • No i znów się uśmiecham 🙂 Pisz częściej, kochana :*

  • Macie wspaniały dom! Nie dziwi mnie,że znajomi Wam mówią,że magiczny… Bo tę magię widać i czuć nawet wirtualnie!
    I tak myślę sobie… Że jeśli kiedyś będę miała dziecko, to chcę być podobną matką! Która zapyta,wyslucha,zawsze będzie… Która pewnie czasem będzie chciała uciec,albo chociaż wziąć w spokoju kąpiel,za drzwiami zamkniętymi na klucz… Przede wszystkim warto docenić to,co się ma, bo choć nie powinno się porównywać z tymi,którzy mają gorzej,to faktem jest,że tak wielu ludzi nie ma rodziny,domu,pracy,nie jeździ na wakacje… Lista może być nieskończenie długa! Zatem najważniejsze to docenić to,co jest wokół. Bo dom/szczęście to nie pałac, nie kasa… To MY. To od nas zależy szczęście naszych dzieci. Od nastawienia zależy nasze osobiste szczęście. Bo szklanka zawsze może być do połowy pełna!
    P.S. Iwonka – pisz więcej,pleaseeeeeee!!! :*

  • laaa…i ja sie poplakalam jak przeczytalam…i mysle o swojej rodzinie, nie jest idealnie, mama tata w pracy 12-13 godzin dzienne, a Maly? po opiekunkach… i kiedy mam jedno popoludnie wolne nie wiem w co rece wlozyc ale czasami poprostu odkladam wszystko na bok i jestem tylko dla mojego syna… pozdrawiam

    • a to „czasami” zbuduje kiedyś jego życie. Bo nie ważne jest ile.. ważne jak. Ważne, że człowiek próbuje.. stara się. Dzieci przesiąkają tymi dobrymi chwilami jak gąbeczki, choćby było ich niewiele.

  • Ufff…. czyli jestem normalna.
    Ujęłaś DOM tak, jak i ja go rozumiem. Część pierwsza – zasady, założenia, podstawy, kręgosłup. Świadomość ich istnienia i dociągania się w ich stosowaniu.
    Część druga to życie. To właśnie dociąganie. I – jak to już kiedyś pisałam – ta „naszość”, wyjątkowość. Najcudowniejszy jest ten moment, kiedy dzieci to dostrzegą i docenią, kiedy nazwą „najlepszą mamą”, „najlepszym tatą”, pomimo zasad, nakazów, zakazów. Dostrzegą tą magiczną stronę Rodziców, która jest ponad to, która tworzy pełen obraz.
    Kiedy pojmą, że to wszystko właśnie z miłości.
    Pozdrawiam i czekam na kolejne wieści od Was:)

    • Ania, to są takie momenty, że wypadam z biegu dziennego i staję jak wryta. Bo niby wiem, że jak mówię i pokazuję to przecież musi dotrzeć w jakimś procencie, ale jak widzę na własne oczy że dociera, to zawsze jestem taka szczęśliwa jakby coś niemożliwego się stało 🙂 To niesamowite uczucie, to prawda.

  • Dominika |

    Jak ja lubie o was czytac 🙂

  • kongoset_mp |

    Iwona,dwa razy w tygodniu sprzątać swój pokój?Przekaż dziewczynkom, że inne dzieci mogłyby im tych zasad szczerze pozazdrościć 🙂 Pozdrawiamy z domu równie nieidealnego ,ale jednakowo prawdziwego 🙂

  • Moja mama mi mówi, kiedy czegoś chcę albo mówię, że tego nie mam, że to kosztowałoby jej czas. Np. że nowy telefon będzie kosztował 2 gry w scrable, nocny piknik na balkonie, 5 wyjść na lody, 2 obiady w naszej ulubionej ekoburgerownni, 3 baseny, 4 spacery itd. bo w tym czasie musiałaby pracować. I pyta czy naprawdę chcę. I wtedy rozumiem, że trzeba z czegoś rezygnować, żeby mieć coś innego. I czasem na odwrót muszę zrozumieć, że rodzice pracują na rachunki, jedzenie, odnowienie pokoju, szkołe, nasze wspólne marzenia i tak dalej. Czasem jestem u przyjaciół, którzy mają strasznie dużo fajnych rzeczy ale oni jakby nie mają rodziców. Nawet jak są to jacyś tacy nieobecni. Strasznie lubię gdy moi rodzice są zrelaksowani i nie mają nic na głowie. Nieczęsto tak jest ale jeśli nawet na chwile wyluzuję. To jest super. Wygłupiamy sie wtedy i chichramy aż brzuchy bolą. Nie wiem jaki to jest idealny dom. Chyba nieidealny 🙂 Mój dla mnie jest. Wasz też wydaje mi się super, w dodatku w Ameryce więc podwójny super. Buziaki dla Was. Uwielbiam.

    Bajki Majki

    • „Nie wiem jaki to jest idealny dom. Chyba nieidealny” DOKŁADNIE tak Maju!!!! Coś niesamowitego… to co napisałaś. Czytałam mojemu mężowi o tym przeliczaniu materialnych rzeczy na czas.. Twoja mama musi być bardzo mądrą kobietą. Pozdrowienia dla was wszystkich! A dla Ciebie – wiernej czytelniczki uściski ogromne ❤️

  • Świetny tekst. Świetny Dom. I od razu myśli: JA za dużo wrzeszczę. Za mało słucham. Za dużo wymagam. Być może. Ale uświadomić to sobie, to już połowa sukcesu 🙂

  • Anna lonely_angel9 |

    Pięknie – jak zawsze ! Tak prosto,a zarazem tak niesamowicie,nieziemsko …
    Tak to wszystko człowiek chłonie,i ze wzruszenia łzy ociera …
    Jutro mój synek pójdzie pierwszy raz,na swoje pierwsze rozpoczęcie roku szkolnego …
    Chcę być Mamą tak niedoskonałą a zarazem tak idealną jak piszesz …
    Bo można mieć wszystkie bogactwa świata,ale tej nieidealnej idealności nie kupisz …
    Pozdrawiam serdecznie
    Ania

  • Dom to nie sciany i sufit , to miejsce gdzie ludzie sa razem chocby pod golym niebem … !!!!!!!!!!!!!!!!

  • Iwonka, 4,5 letni synek mojej sąsiadki, częsty gość w moim domu, często mówi że jesteśmy przyjaciółmi, niedawno usłyszałam od niego „chce żebyś była moja mama …” też się poplakalam. Aska

  • Pięknie to w słowa ujęłaś. z tym słuchaniem muszę jeszcze się poprawić, czasami wydaje mi się że przez bieg pęd dnia codziennego za mało słucham..Aż mam wyrzuty sumienia. Ale wiele rzeczy jakbym czytała o nas..ciepło u Was rodzinnie tak jak lubię. I mam tak samo, często wydaje mi się, że można by coś lepiej, ale też przychodzą chwilę że stwierdzam że jest wspaniale, Uściski

  • Ach, jak zwykle w sedno sprawy! Przepięknie napisane 🙂

  • Pięknie opisany dom, taki, o którym każdy marzy, a nie każdy posiada. Marzę, że moje dzieci kiedyś też docenią, że mama jes, że słucha, że pyta…

  • Karolina S. |

    Dziś weszłam… dziś przeczytałam…
    …dopiero dziś…
    I aż mnie tak od środka ściska, tak mnie gniecie…
    Bo czasami sobie tak myślę, że jaki ja ten dom temu mojemu małemu M stworzyłam? Taki bez taty… Czy jest w nim szczęśliwy? Czy będę w stanie Mu zapewnić, nadrobić, zastąpić tę ojcowską miłość??? pewnie nie…
    Brakującego elementu nie zastąpisz niczym! Możesz jedynie wypełnić… I gdy tak myślę sobie, jaki będzie jak dorośnie? Czy dam radę sama – mimo przeciwności losu – odpowiednio Go ukształtować, przekazać wszystkie wartości to dochodzę do wniosków, że przecież może się udać… Że przecież lepszy spokój i radość codzienna w sercu niż ciągły niepokój…
    Że właśnie te rozmowy, pytania.. Że słucham (a przynajmniej się staram)… Że właśnie to tworzy ten Nasz Dom. Na pewno nie idealny. Na pewno z brakami. Z tymi ciągłymi wyrzutami i dobą, co to zamiast się rozciągać to kurczy się niemiłosiernie…
    A o takim komplemencie może marzyć chyba każda mama, bez wyjątku. Bo największą nagrodą jest usłyszeć: „Ty mnie pytasz. Ty słuchasz. Jesteś najlepsza!”
    Buziaki NAJLEPSZA MAMO!!! :*

  • dziś wróciłam do domu wcześniej z pracy, niż zwykle. Rozglądnełam się i pomyślałam, że tak czasem ciężko i śpiesznie… że nie ma czasu czasem na małe przyjemności… ale .. nas tak wiele przecież. I dwa maluchy w tym jeden od tygodnia chodzący, i dwa psy z czego jeden to taki staruszek, w drzwi framugę wchodzący, jest i nastolatka, która na weekendy wpada jak burza, jest i kot, którego nikt nie zapraszał, a sam sie wprosił i zamieszkał miesiąc temu. Dużo nas, jest fanie, narzekac nie można.
    Ale.. ta Wasza zasada, z tymi słodyczami po 18ej… no to się zawstydziłam, bo własnie opróżniam żelki z dziecięcej szuflady smakołyków…
    pozdrawiam Cię cieplutko, oczami widzę jak tam u Was jest Idealnie

    • Żeby była jasność – zasada jest dla dzieci 😀 czyli rodzice wcinają słodycze schowani pod kocem 😉 Wiesz ja tę zasadę wprowadziłam nie dlatego że dzieciom żałuję a sama to się objadam.. tylko jak się słodyczy najedzą to potem ciężko im zasnąć, są pobudzone i rozdrażnione. A że ja uwielbiam słodkości, wieczorem najbardziej to kryję się, żeby dzieciom nie było smutno 😉 Żelki uwielbia mój mąż, u mnie króluje ptasie mleczko Wedla 🙂

  • Iwonko jesteś super!!!!!! Ty, twój mąż i twoje super niepowtarzalne dzieci! <3

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *