Dziękuję

Kochani czytelnicy, z pewnością zauważyliście, że ostatnio rzadko tu zaglądam. A każda próba rozwijania bloga (jak na przykład podkasty) kończyła się szybciej niż wchodziła w życie. 

Blog Ona ma siłę istnieje 6 i pół roku. To kawał czasu. To setki moich wpisów i tysiące waszych komentarzy. To miliony myśli przenoszonych z naszych serc, głów w to miejsce. To wiele nawiązanych znajomości… Obcowania z Waszą mądrością.. czerpania z niej. To samorealizacja (w moim przypadku) i samoświadomość (też w moim) i samokrytyka (też), które stworzyły mnie na nowo jako człowieka dużo swobodniej i odważniej stąpającego po ziemi. 

To wzruszające  poranki, popołudnia, wieczory, gdy kręciło mi się aż w głowie od waszych przepięknych słów o słowach moich.  To listy od Was… Zbyt późno wpadłam na pomysł by je zapisywać i zachowywać na pamiątkę. To wasze niesamowite historie, te bardzo radosne i te najsmutniejsze…  To śmierć dziewczyny z lasu, której nigdy nie zapomnę… Która była moją czytelniczką, pozytywną, mądrą, pisała komentarze, nigdy nie wspomniała że umiera.. Gdy umarła, napisał mi o tym jej przyjaciel. Wtedy to, co nazywałam siłą i waleczną postawą wobec życia, musiałam ponownie przeanalizować, przewartościować. Zrozumieć na nowo sens słów: siła do życia. 

 

Historia Eweliny, w którą tak mocno nie wierzyła mama i takimi słowami przy tym ją obdarowywała… że aż ciężko nie płakać było czytając jej listy.. Ewelina zwyciężyła. To też siła największa. Nie mieć czegoś od dziecka, od zawsze, na pęczki, na zaś… a wyjść na człowieka w życiu. 

Takich historii Waszych, takich komentarzy było tak wiele, że nie mogłam nimi nie przesiąknąć. Nie było możliwości z nich nie czerpać całymi garściami. Po tych 6 latach wychodzę stąd mądrzejsza i spokojniejsza. Dzięki Wam i dzięki sobie. Bo jak wiecie, ja zawsze twierdzę, że pisać może stu mędrców, ale jeżeli nie trafią oni na słuchającego.. nic się nie wydarzy. Człowiek musi chcieć zagłębić się w czyjejś mądrości. 

 

Wychodzę stąd mądrzejsza, napisałam powyżej. Tak moi kochani. Wychodzę. Ten blog będzie w sieci, ale nowych wpisów na nim już nie będzie. Próbowałam go prowadzić jak dawniej, biłam się sama ze sobą… ale przyznaję, nie mam już tej werwy, tej chęci ponad wszystko. Nie jestem zapalona do tego jak te 6 lat temu. Miałam czytelników, i to jakich!! Hejt omijał mnie szerokim łukiem (z kilkoma małymi wyjątkami). Poszczęściło mi się blogowo. I myślę, że wykorzystałam to w pełni. Wycisnęłam z siebie i z bloga ile mogłam. Ale przyszedł czas, gdy zaczęło mnie to męczyć. A obiecałam kiedyś i Wam i sobie, że nie będę robić tu niczego na siłę. Obietnicy dotrzymuję 🙂 

 

Ale! Jestem. Ja wciąż jestem. Oprócz tego, że pod dachem swego domu, to też na instagramie i fanpagu. Na instagramie nie tylko wstawiam zdjęcia ale też piszę. Krócej niż tutaj, ale piszę. Niektóre z tych wpisów publikuję też na fanpagu. 

Jeżeli mnie tam nie śledzicie to zapraszam Was najmocniej tutaj INSTAGRAM. I tutaj  FACEBOOK

No i nie zapomnijcie, że napisałam dwie książki, które są teraz w mega ogromnej przecenie tutaj KSIĘGARNIA

 

Czy napiszę kolejną książkę? Niewykluczone. Napewno ogłoszę to na instagramie i fp. 

 

Było cudownie. Było tak, jak nie marzyłam, jak nie miałam odwagi by marzyć… Dziękuję Wam.

I przyjdźcie wszyscy na ten instagram .. no weźcie przyjdźcie..

 

 

22 komentarze

  • Będzie mi brakowało tego bloga tych wpisów tego kopa od Ciebie, bo zawsze jak coś w moim życiu szło nie tak pojawiał się wpis i od razu było mi lżej, widziałam to co przeoczyłam, doceniałam to co mam i uśmiech gościł na mojej twarzy…na Instagramie i FB jestem ale to już nie to samo …
    Ale decyzje Twoja Iwonko rozumiem i szanuję 😘

  • Pani Iwonko, to byc moze dobra decyzja dla pani, ale nie dla calej rzeszy wiernych czytelnikow, nie bede tu owijac w bawelne, mocno zawiedzionych. Mialam szczescie odkryc Pani bloga i calkowicie sie nim zachlystnelam.
    Moze przyjdzie w Pani zyciu jeszcze taki moment, ze znow chwyta Pani za pioro, czego sobie i innym zycze. Dziekuje za wszystko. Wszystkiego co najlepsze 😀

    • Może przyjdzie taki czas, że ten blog znów ożyje a wtedy napewno ogłoszę to hucznie na instagramie i fb 🙂 Poza tym ja pióra nie porzucam… porzucam bloga w pewnym sensie.. piszę wciąż coś cały czas…

  • Pani Iwono, smutno, ale dziekuje za te szesc lat z hakiem. Za inspiracje, za to, ze pokazala mi Pani, jak mozna cieszyc sie z malych rzeczy i ze to one wlasnie skladaja sie na nasza codziennosc. Dziekuje, bo Pani wpisy wiele mi pomogly, byly/sa drogowskazem. Wszelkiego spelnienia dla Pani w dalszej drodze…A instagram sledze i ciesze sie, ze mozna sie tam z Pania spotkac☺

  • Ściskam Cię Kochana ( jestem u Ciebie od paru już lat, więc ośmielam się tak poufale…)
    Podziwiam odwagi, bo wiem, że taką decyzję niełatwo się podejmuje. Ale z drugiej strony Życie, Dom, Rodzina jest tak cudowne, cenne, bogate, żywe, że w pewnym momencie staje się samo w sobie pasją, wypełnia każdy dzień, aż serce rośnie. Stworzyłaś piękne miejsce, ten blog był od początku dla mnie dobrem i inspiracją. Wartością. Siłą. Chwilami.
    Ja sama czuję, jak we mnie zbiera się i buduje nowa ja, starsza, wrzucająca niższy bieg, żeby niczego nie przegapić, żadnej z tysiąca małych rozmów i spojrzeń w oczy Najbliższych. Książkę też napiszę. Napiszę. I to też dzięki Twoim słowom.
    Ściskam Kochana:)

  • A ja nie od tak dawna dopiero trafiłam na tego bloga…. I dopiero odkrywam, zaczytuje się… A tu koniec. Tyle piękna tutaj, tyle mądrości…. Szkoda, ale rozumiem decyzję. A na instagramie śledzę jak najbardziej! Pozdrawiam bardzo cieplutko.

  • Alicja Lopes |

    Ale jak Ci kiedyś w duszy mocno zagra i będziesz musiała napisać , wrzuć tutaj …. zawsze będą chętni do przeczytania 🙂 do zobaczenia na Ig

  • Magadalena |

    Oh… I będę musiała konto na insta założyć 😉 zaglądam tam, bo uwielbiam Twój swojski, ciepły, rodzinny, szalony i pełen miłości dom. Bardzo się cieszę, że mogłam tutaj być, czytać, podziwiać. Cieszę się, że udało mi się poznać Cię osobiście. To dużo dla mnie znaczy. Chętnie wracam do Twoich książek, chętnie obdarowałam nimi bliską osobę. A i będę czekać. Na nową książkę, na nowe wpisy. Nie ma znaczenia czy tutaj czy na insta. Ważne żebyś pisała. Wszystkiego najlepszego Iwonko :*
    Pozdrawiam z listopadowy Bieszczad :*

  • Jak coś się kończy to to oznacza, że coś się zaczyna…..powodzenia. Przepraszam na insta nie idę ….:( nie mój świat.

  • Złamałaś mi serce 😉 Nie oszukujmy się to bardzo smutna wiadomość 😕 Kiedyś nie wyobrażałam sobie momentu, w którym ten blog miałby przestać istnieć, to miejsce miało być zawsze, bez Twoich słów przecież czasem tak ciężko-spojrzeć, złapać oddech, docenić, wrócić do pionu. Przecież niemożliwe, że miejsce, w którym człowiek odnajdywał spokój przestanie istnieć, że słowa, które wzruszały, uszczęśliwiało, dodawały sił nie będą się tu pojawiać. Twoje słowa, uwierz, ale dla mnie były darem, wiem co ważne, ile sił i szczęścia ma się w sobie. Totalnie nieidealna w tym jestem, rzucam się, rozpaczam, złoszczę, wątpię i waham się nadal setki razy, ale przez kolejną setkę razy mam tak wiele, tak wiele w sobie szczęścia, siły i docenienia i tak cudownie idealna jest to nieidealność. I przecież wiesz, musisz wiedzieć, że to po części zasługa tego bloga, bo tak nawet jeśli człowiek ma to wszystko w sobie, to niezmiernie łatwiej jest jak na naszej drodze pojawiają się takie drogowskazy jak Twoje słowa, bo wtedy naprawdę jest łatwiej, lżej znaleźć to wszystko w sobie, w swoim życiu, świecie, wtedy jak któś powie, pokaże, jak się przeczyta mądrość, bo wpisy na tym blogu Iwona to była biblia mądrości. Wiedz to i bądź dumna, cholernie dumna, tak ja jestem strasznie szczęśliwa, że kiedyś, gdzieś, jakoś wpadłam tu do Ciebie na ten blog. I nieeeee nie chcę byś stąd odchodziła, mimo iż nie oszukując się wiemy, że ostatnio mniej wpisów tu było, ale jednak jak człowiek wiedział, że ta stała, ta nasza motywacja, siła-Twój blog trwa tak lżej było na sercu, umyśle. To czasem było jak schronienie, tak bardzo pomagało wrócić do porządku, poczuć spokój. I tak wiem, że bloga z sieci nie kasujesz, że książki Twe do końca mych dni w moim życiu będą pod ręką to jednak przykro mi jest i nie chciałam nigdy oficjalnej wiadomości na tym blogu, że koniec, ale wiem, że masz prawo do tej decyzji, że przecież ja też nie pisałam komentarzy pod każdym wpisem, że kiedyś komentowałam, a teraz już nie, ale byłam wciąż. Ten koniec wpisów potraktuję tak jak mniej moich komentarzy tutaj nie jak koniec, a jak zmianę, jak to różnie kiedyś przecież może być, że to nie ostateczność to jakiś tam etap, zmiana, element naszego życia, niegorszy, nielepszy tylko inny. Oczywiście niezmiernie byłabym szczęśliwa jakby wpisy były jak kiedyś co kilka dni, ale szanuję Twoją decyzję i będę się trzymać myśli, jak to się mówi: ‚nie płacz, że się skończyło, ale ciesz się, że było’. Cieszę się, że był ten blog, że Ty tu byłaś i że ja tu byłam. Mam nadzieje i liczę, że kiedyś jak będziesz chciała kiedykolwiek cokolwiek ot tak poprostu tu opublikować to to zrobisz. Proszę Cię nie zawahaj się ani chwili, gdy będziesz chciała tu napisać post, napisz, nie musisz nic tłumaczyć, wahać się, że poprzedni post to koniec a tu nowy wpis, poprostu do dodaj, a napewno są ludzie, których to uszczęśliwi. A teraz jeszcze raz dziękuję Ci za wszystko (wszystko, które ciężko ubrać w słowa,opisać), dziękuję, doceniam, podziwiam, życzę Tobie wszystkiego co najlepsze, totalnie piękne, siły i magicznych momentów życia 😘 i wypuszczaj swoje słowa czasem w świat, poprostu badź, weź trwaj 😉😘

  • g.talebe |

    Jeśli masz pisać tu na siłę, to lepiej odłożyć bloga na półkę i może kiedyś wrócić, jak do wierszy pisanych do szuflady i kontynuować, może za rok, albo dwa zechcesz tu przyjść z pisaniem. Jeśli nie, to będziemy się spotykać przez tego insta właśnie, książki, fb. Dzięki Iwonko za pokazanie swojego świata. Zawsze go chętnie odwiedzam i powodzenie we wszelakich zamiarach :* Książki przed chwila zamówiłam 🙂

  • Szkoda…..bardzo szkoda :(.
    Chciałoby się słowami piosenki powiedzieć:
    ” Weź nie świruj,…, weź tu ze mną, weź tu bądź, …weź tu przy mnie, weź tu trwaj”,
    powodzenia 🙂

  • 🙁 🙁 🙁 a ja tak bardzo lubiałam Twoje wpisy:(

  • Wielka szkoda… Poczytaloby się jeszcze i poogladalo zdjęć… Instagram to już nie to samo… Mam nadzieję, że zmienisz zdanie. Ppzdrawiam

  • Dziękuję:)

  • Szkoda, ale Twoje zycie, Twoje decyzje, miło się czytało, cos wziełam do serca, cos odgapiłam. instagrama oglądam ,ale nie komentuje .Powodzenia Iwonka,pa.

  • Dominika |

    Czytam od dawna ale teraz pisze pierwszy komentarz.
    Szkoda, smutno 🙁
    wierzę, że Pani tutaj wróci.
    Pozdrawiam

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *