Katar

30 listopada 2017

 

Nigdy w życiu nie wybrałabym kraju arabskiego na wakacje. Nie z jakiegoś konkretnego powodu. Po prostu nic mnie tam nie ciągnęło nigdy.

Te nasze wakacje w Katarze mają jednak swoją historię.

 

Kiedy poszłam na studia politologiczne do dużego miasta, byłam zagubiona. Na szczęście miałam przy sobie odwieczną przyjaciółkę Julittę. Razem, ze wszystkim było nam raźniej. Razem wynajęłyśmy stancję, razem wybrałyśmy kierunek, razem śniadania, wykłady, droga autobusem do domu. Po pewnym czasie Julita zrezygnowała ze studiów a ja zostałam sama jak palec.

Bardzo się bałam tej samotności a jednocześnie otworzyła mnie ona na życie socjalne naszego wydziału. Na jednym z wykładów usłyszałam, a potem na żywe oczy zobaczyłam, ten śmiech. Ta dziewczyna śmiała się całą sobą. Oczy miała takie, że kiedy cokolwiek mówiła, zawsze miałam wrażenie że jest taka zadowolona.

Połączyła nas przyjaźń. Intensywna. Poznałyśmy się jak łyse konie w przeciągu kilku tygodni. Zamieszkałyśmy razem, gotowałyśmy razem, sprzątałyśmy, uczyłyśmy się i śmiałyśmy do rozpuku.

Byłyśmy takie inne i tak sobie bardzo potrzebne. Nie wiem czego Ona nauczyła się ode mnie ale ja od niej napewno szybkich decyzji, spontanicznego podejścia do życia i śmiechu na zawołanie.

Po studiach poszłyśmy każda w swoją stronę. Ja wyjechałam do USA ona to Włoch. Zawsze gnał ją świat.. zawsze szukała dalej niż ja. Wybiegała poza granice wielu marzeń.

Do USA przyleciałam do Taty. Wiedziałam gdzie i do kogo jadę. Miałam jasną sytuację.

Ona pędziła w świat czy był jasny, czy nie. Nie bała się. Albo przynajmniej uważała, że strach jest drugorządny jeżeli chodzi o marzenia.

We Włoszech założyła rodzinę. W mgnieniu oka nauczyła się mówić po włosku. Cóż więc miało stać na przeszkodzie by wybiec myślami jeszcze dalej? To był jej pomysł. Nigdy o tym nie rozmawiałyśmy, ale myślę, że to nie jej włoski mąż ale ona miała pomysł na Katar. Co prawda pracuje tam jej mąż ale to z pewnością ona…

Genni pracuje w katarskich liniach lotniczych. Ze względu na to, że zajmuje tam stanowisko menadżera przysługują mu darmowe (prawie) bilety dla rodziny ale także dla przyjaciół. I stąd ten Katar. Darmowe bilety, darmowe mieszkanie… więc dlaczego nie…

Jednak, żeby tak łatwo nie było, jako przyjaciół pracownika na stanowisku, obowiązywała nas etykieta. Okazało się że etykieta nie tylko na papierze ale konsekwentnie sprawdzana przez obsługę.

O zgrozo! Musieliśmy podróżować 15 godzin w samolocie z trójką dzieci ubrani jak biznesmeni. Dzieci musiały “zachowywać się”, nie wydawać dzikich odgłosów (ja wiem że urodziłam dzieci z odgłosami w genach ale nie sądziłam że aż tak trudno będzie je powstrzymać!)

Ogólnie musieliśmy być ą ę.  Bo w konsekwencji zostałaby sporządzona notatka i mogliśmy przyczynić się nawet do zwolnienia Genniego z pracy.

Boże jak ja nad dziećmi pracowałam, już od 4 dób przed wylotem! Jedno zdanie padało najczęściej: Bo Genni może stracić pracę! Pamiętajcie!

Mówię wam jaki to był cyrk. Tacy z nas wszystkich biznesmeni jak z koziej dupy trąba – za przeproszeniem. Mi odprysł paznokieć jeszcze przed wejściem do samolotu, Nadia założyła pufiaste kozaki zamiast bucików przygotowanych poprzedniego dnia. Podczas szukania paszportu wypadły mi wprost na ladę woreczki na kupę Olka i Stefana. Potem okazało się że wrzucone woreczki do torebki przez całą drogę wystawały mi z torebki. Napchałam w torbę jedzenie (bo to tyle godzin i troje wybrednych dzieci!) więc jak nas prześwietlali to tylko zerkali jak na głupich, którzy nie zdają sobie sprawy że podróżują najdroższymi liniami świata. Clara na najładniejszej bluzie jaką znalazłam w szafie od razu w drodze na lotnisko zostawiło 500 plam po nutelli…

Mój mąż ubrał się w garnitur bo mężczyźni muszą mieć koszulki z kołnierzykami, a jego jedyna koszulka z kołnierzykiem to koszula od garnituru. A że jeansów też nie można to już i spodnie, to już i marynarka.. Sztywny był całą drogę jak drąg przy szosie.

Ileż ja razy wypowiedziałam zdanie: bo Genni pracę straci…

Tacy to oto biznesmeni… ale w końcu dolecieliśmy. Czy z notatkami na Genniego czy nie, to się dopiero okaże.

 

Przylecieliśmy i już po wyjeździe z lotniska przeżyłam szok. To zupełnie inny kraj. Tak bardzo inny. Nie wiem czego ja się spodziewałam lecąc 15 godzin samolotem… że wysiądę i zobaczę mniej więcej to samo?

Nie bardzo chciało się nam jechać, muszę przyznać. Mi to tylko do Donaty w zasadzie. Więc jakoś nie nastawialiśmy się na ten kraj. Nie spodziewaliśmy się że będzie tak czy siak. Dlatego pewnie ten szok.

Wszystkie budynki pomalowane są tam na beżowy, biały lub szary kolor. Wszystkie są niskie i rozległe. Nie ma prawie zieleni (czy ja nie zdawałam sobie sprawy że lecę na pustynię??) Wszędzie jest piach. Tak jak u nas przy budynkach bruk czy trawnik, tak tam piasek.

Ludzie są przemili. Też tym faktem byłam zaskoczona. O tych ludziach słyszy się najczęściej w kontekście terroru… a tymczasem poznałam miłych, uśmiechniętych ludzi. Nastolatki w hidżabach chodziły na wysokich szpilkach, w pełnych makijażach i pstrykały sobie ciągle selfie chichocząc przy tym jak wszystkie inne nastolatki świata.

Jedzenie pyszne!! To też mnie zaskoczyło. Donata zadbała o to byśmy spróbowali prawdziwie lokalnego jedzenia. Żebyśmy napili się herbaty od prawdziwego Araba, pod jego domem.

 

To są nasze najpiękniejsze wakacje – napisałam sms-a do Julitty. Ona pewnie pomyślała, że to pod wpływem chwili, jak to ja zazwyczaj, rzucam mocne słowo.. Ale dziś siedząc we własnym domu w fotelu nadal podtrzymuję – to były nasze najpiękniejsze wakacje.

Dzikie plaże, na których nie ma żywej duszy. Piękne morze. Piękne dno morskie. Muszelki można zbierać garściami.

Bezkres pustyni. Zapachy arabskich perfum mieszające się z zapachem przypraw. Arabska kawa z kardamonem. Herbata z mlekiem, której myślałam że w życiu nie tknę…

Bezkres plaż, morza, i pustyni powoduje, że czujesz się szalenie wolna, nieograniczona. Że wszystko możesz w tym kraju, w którym człowiek na codzień przecież wiele nie może. Nie myślałam, że tak odczuję ten kraj. Że tak mną ta wolność wstrząśnie pozytywnie. Za nic nie podejrzewałam, że będę czuła się taka lekka i beztroska w kraju, w którym musiałam zakrywać kolana i ramiona.

 

Rozmawialiśmy też z Marcinem o naszym życiu w kontekście takich miejsc jak to. Postanowiliśmy nie tracić czasu. Zwiedzać więcej, podglądać świat, i nie bać się. Nie skreślać z listy kraju, który wydaje się nieciekawy.

Wykorzystać darmowe bilety katarskich linii lotniczych nie tylko ten jeden raz. Jeżeli będzie nam dane gdzieś polecieć – polecimy.

 

 

Mam tyle zdjęć, że nie wiem jak ja wybiorę tych kilkadziesiąt najfajniejszych 🙂  Zdjęcia będą z opisami, żeby przybliżyć wam nasze przeżycia.  Spora część z nich robiona jest w trakcie jazdy samochodem telefonem, więc jakość nie najlepsza.

Tak się starałam a wyszło mi ich ponad 100… mam nadzieję, że wam się oglądanie nie znudzi.

 

 

Ta część Kataru podobała mi się chyba najbardziej… wąskie uliczki, piękne dywany, masa przypraw, przepyszne jedzenie.

Panowie z tego niewielkiego sklepiku pozwolili nam zajrzeć do środka i zrobić kilka zdjęć. Powyżej Clara na wózku ale nie z powodu urazu ale z powodu zmiany czasu. Matko jak nam marudziła!

 

Wielbłądy na środku miasta

 

Miasto. Doha. Centra miast nie za bardzo mnie interesują. Zawsze wolę ukryte zakątki. Trochę więc odbiliśmy od ścisłego centrum.

 

Ładowarki w parku. Pełno ich tu było 🙂

 

Pustynia… dwie różne. Każda piękna.

 

Przed wjazdem na pustynię, trzeba spuścić powietrze z kół…

Jazda po wydmach była niesamowita! Coś magicznego! Ale w końcu  samochód się zakopał.

Genni z łopatką nic nie wymyślił 😉 więc do pomocy ruszyła banda…

ale w końcu nadeszła pomoc 🙂

Dojechaliśmy nad cudowne morze

Wspinaczka na wydmy! Tutaj brak kondycji dopadł mnie po 10 metrach 🙂 dosłownie!

 

a tutaj vacation spirit :)) dziewczyny miały fun z tymi chustami!

 

I kolejne miasteczko – Al- Wakra

 

No i na koniec My. Ja i Ona i nasze dzieci. 🙂

 

Kochani nadal mamy problem z wstawianiem komentarzy z telefonu. Bardzo przepraszam! Informatyk pracuje nad problemem.

 

 

27 komentarzy

  • Prawdziwa przygoda też muszę wybrać się na taką wyprawę kiedyś, super zdjęcia 🙂

  • anna strzałkowska |

    cudowne..,dziekuje za te podróz w Polsce zamieć..

  • cudowne..,dziekuje za te podróz w Polsce zamieć..

  • Ale czad!!! Niesamowity świat, tak inny od naszego, znanego. Rozumiem, że Genni pracy nie stracił?:) Bardzo dobrze, że wrzuciłaś tyle zdjęć, czuć normalnie piasek między zębami i słychać arabskie modły… Ja też automatycznie odrzucam pomysł na podróż w tamte strony, ale po Twoim poście nie wydają się już takie straszne:)
    Ale czad…:)

    • Wiesz co Aniu a ja o tych modłach jak myślałam to byłam taka trochę przerażona 😉 myślałam że tak źle będzie mi się kojarzyć a okazało się, że do tego miejsca one tak pasują! wzmacniają atmosferę.. bardzo mi fajnie było tam 🙂

  • Hahaha, a ja kocham twoja Donatke a Kataru nie cierpię! Donata mi pobyt w tym miejscu zdecydowanie uprzyjemnila ale po 1.5 roku mieszkania tam z wielka ulga przprowadzilam sie do Omanu. To jest piękny kraj! Jeśli jeszcze kiedyś wybierzezesz sie w tamta stronę naprawdę Oman polecam!

  • Czuję ten powiew Orientu i przywołałaś mi moje wspomnienia z prowincji Tunezji gdzie pracowałam wiele lat temu…niby inaczej ale klimat taki podobny! Mnie kusi bardzo Oman, Maroko czy ZEA…Ale Katar na Twoich zdjęciach jest niesamowity!

  • Maja W |

    Ale super, super i wpis i wszystkie zdjecia!! Swiat jest piekny a wyjazd poza nasz ‘safe zone’ jest prawdziwa wlasnie przygoda. Jesli mozecie podrozujcie! To niesamowite uczucia! Piekne wspomnienia ktorych nikt nigdy nie zabierze ale tez wiele edukacji o swiecie dla dzieci! Fajnie! Czasami Warto sie poswiecic te 15 godzin dla niezapomnianych pieknych wspomnien i przygody!! Ciesze sie ze mieliscie udane wakacje! Super wygladacie! Wypoczeci i szczesliwi! A to jest wazne! Buziaki dla was!

    • Maja wypoczęci bo wypindrowani do zdjęć haha 🙂 A na codzień to ja jak zwykle z worami pod oczami.. ale tak masz rację! 15 godzin nic nie znaczy jak można tak wiele zobaczyć. Nawet dzieci jakoś przetrwały 🙂

  • Kongoset_mp |

    Iwonka,
    Fantastyczna przygoda!
    Wakacje na pustyni ,a takie barwne mimo wszystko !
    Jestem zdania,że nie można przekreślać kierunków, które tylko na pozór wydają się mało interesujące.
    Kiedyś zastanawiałam się nawet, jak można jeździć pod namiot latem, albo zimą na narty…(?)
    Dziwna byłam do granic wytłumaczalności tego zjawiska.
    Dziś wiem, że nie tylko się da, ale nawet bardzo się chce.
    Zazdroszczę Wam Kochani możliwości tanich przelotów!
    Korzystajcie z nich, ile się da!
    Świat jest przepiękny i przeciekawy (o ile jest takie słowo )
    Przyznam,że od zawsze marzyłam, by córka była stewardessą, a syn pilotem, ale niestety kelnerką w powietrzu się jej nie uśmiecha być, a syn zdecydowanie bardziej interesuje się transportem drogowym niż lotniczym :/ a właściwie najbardziej interesuje go transport wojenny , bo nieustannie jeździ w grach czołgami (Aaaaa!!!, ja się wykończę!)
    Także tego…
    Ty korzystaj Maleńka, a ja będę ciężko pracować nad dziećmi i na bilety, jeśli dzieci mi nie pomogą w tańszych podróżach i nie będę miała zniżek z powodu ich „złych” wyborów , nooo, w każdym razie innych niż moje 🙂

    Pięknie wyglądaliście razem i osobno!
    Super wyjazd , super wspomnienia, super opalenizna!
    Wszystko super, tak , jak Wy !

    Pozdrawiam
    Marzena

    • Tanie przeloty to niesamowity dar dla nas. Niestety musimy zawsze lecieć przez Katar 😉 Np. planujemy Grecję za rok i musimy lecieć przez Katar. Śmiesznie z tymi podróżami będzie ale nie przeraża mnie to zupełnie!! Ważne ile można zobaczyć!
      Dziękuję za tyle super-ów od Ciebie 😘

  • myszka |

    wow aż mi dech zaparło wspaniałe miejsca wspaniałe wakacje 🙂

  • Agnieszka |

    Nie umiała bym tego lepiej opisać. 26 listopada razem z koleżanką właśnie wróciłyśmy z takich wakacji dzięki uprzejmości jednej z rodzin tam pracujących. Niesamowity kraj (a nie był to mój pierwszy pustynny kraj) przemili uśmiechnięci ludzie, piękne widoki. Jestem oczarowana i w każdej chwili bym tam wróciła.

  • Monika |

    cudowne zdjęcia i ten piasek. ach rozmarzyłam się.

  • Magadalena88 |

    Jak zobaczyłam ten Katar na insta to pierwsza moja myśl była po co Wy tam? Na co? Później zobaczyłam zdjęcia z Twoją przyjaciółką i komentarze i coś mi tam zaświtało, że Wy tam do kogoś w odwiedziny. Więc ok. Ale nadal pytałam się no co tam ładnego? Tylko piach…. Ale, ale jak przeczytałam to co jest wyżej napisałaś to po pierwsze powinnaś pisać przewodniki turystyczne 🙂 A pojadę wszędzie jeśli Ty to opiszesz 🙂 Po drugie zdjęcia…. Masakra jakaś… Piekne jest wszytsko… Ty potrafisz tak złapać moment… Takie zwykłe ujęcia (kiedy Twój mąż rozmawia z Twoją koleżanką- on piękny ona piękna), a taaakie cudne… Płakałam i się śmiałam na zmianę…. wszystko to takie chaotyczne jest, to moje pisanie… Ale jestem zachwycona…. 😀 No i Twoje dziewczyny 🙂 Radosne i szalone. W ogóle to ja mam wrażenie, że Wy jesteście taką fajna rodziną. Pobyt z Wami, nie wiem gdzie na bezludnej wyspie albo na Arktyce byłby interesyjący 🙂

    Pozdrawiam Cię serdecznie i ciepło z moich zasypanych śniegiem Bieszczad :*

    • Mam nadzieję że jakaś przewodnikowa firma czyta ten Twój komentarz 😉 Magda jak ja to zdjęcie kocham!! to gdzie mój mąż rozmawia z Donatą. Uwielbiam! Nie lubię zdjęć ustawianych. Lubię zamęt na fotografiach.. życie.. Bo takie momenty kiedyś będą nadwyrężać na starość nam serca a nie ustawiane zdjęcia na których nie widać kto, co i dlaczego.
      Dziękuję za tyle przemiłych słów! 😘😘

  • Dorota |

    Dziękuję, że dzielisz się z nami swoimi wrażeniami i przeżyciami. Cieszę się, że trafiłam na Twój blog 😉 To przyjemne uczucie „dotykać” Ciebie i Twojej Rodziny poprzez posty, które piszesz. Fajnie mi z tym 😉 Pozdrawiam serdecznie !

  • Aniela |

    Donata to przyjaciółka? Na początku piszesz o koleżance ze studiów imieniem Julitta. Pogubiłam się.Ale ja dziś słabo ogarniam rzeczywistość. Katar wspaniały, przygoda i to za free niemal, cudo! Dziewczyny będą miały wspaniałe wspomnienia! Magia. Wyobrażam sobie Wasz zachwyt tą cała innościa. Tez bym się zachwycała. Pozdrawiam ciepło z zimna 😉

  • Agnieszka |

    Piękna wyprawa. Piękni ludzie. I piękne okulary:))) Mogę zapytać co to, co to, co to?:))

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *