konkurs

Dziś mam dla was małą niespodziankę. Chciałabym podarować wam kilka moich książek. Wiem, że wielu z was książkę już kupiło. Ale być może są gdzieś obok was ludzie, którym chcielibyście zrobić prezent? Być może jest ktoś kto potrzebuje właśnie taką książkę przeczytać?

 

Zasady wzięcia udziału w konkursie są proste.

Pod dzisiejszym postem chciałabym żebyście napisali co lub kto daje Wam w dzisiejszych czasach siłę. Siłę, która pozwala wam iść do przodu i walczyć o lepsze jutro. Albo przekornie – siłę która pozwala wam się zatrzymać i zwrócić uwagę na to co tuż obok. Możecie podejść do tematu siły dowolnie.

Dodatkowo byłoby mi bardzo miło gdybyście opublikowali informację o konkursie (z hashtagiem #onamasile )  na Instagramie, facebooku, blogu, twitterze… gdziekolwiek wam pasuje 🙂 Możecie do tego wykorzystać zdjęcia z tego posta lub jakiekolwiek zdjęcie z książką z mojego instagramu.

Macie czas do przyszłej niedzieli (7 luty) Wybiorę 4 komentarze najbardziej do mnie przemawiające. A z pozostałych wylosuję dodatkowo 1 osobę. Między 8 a 12 lutego ogłoszę wyniki.

5 osób otrzyma ode mnie książkę a ich komentarze zostaną opublikowane w kolejnym poście u mnie na blogu.

 

Ale to nie koniec niespodzianek. Kto nie chce czekać na wyniki konkursu i chce zamówić książkę już dziś, przy zakupie jej na moim blogu otrzyma zniżkę (książka będzie kosztowała 26zł). Należy po dodaniu książki do koszyka wpisać kod kuponu „onamasile” (w lewym dolnym rogu).

Cena w koszyku się nie zmieni ale widoczna będzie odjęta kwota (8,90zł).

 

Miłej zabawy kochani!

 

Jeszcze tylko przypomnę wam, że możecie skomentować książkę w zakładce „moja książka”. Dziękuję wam ogromnie za ciepłe słowa które tam padają, za maile, wpisy na instagramie dotyczące mojego „dzieła”, na facebooku… Ogromnie cieszę się jak czytam tak pozytywne opinie 🙂 Serce mi wtedy .. no wiecie wali jak oszalałe!

 

 

thumb_IMG_1859_1024 thumb_IMG_1849_1024 thumb_IMG_1454_1024 thumb_IMG_1457_1024 IMG_1934 IMG_1933 IMG_1938 thumb_IMG_1880_1024 thumb_IMG_1888_1024 thumb_IMG_1865_1024 thumb_IMG_1869_1024 thumb_IMG_1890_1024 thumb_IMG_1914_1024 thumb_IMG_1904_1024

 

 

87 komentarzy

  • Co mi daje siłę ? Kiedy rano wstaję z łóżka, wiem że mam cel, który chcę osiągnąć.
    Mam listę rzeczy do zrobienia prywatnie i to one dają mi motywację i energię.
    Co do spraw bardziej przyziemnych na pewno muzyka (w moim przypadku bardzo różna: od chillout’u po „Planet funk”) ale przyznam, że prawdziwego powera daje aerobik lub pływanie, ale takie do upadłego:-)

  • Justyna Chojnacki |

    Moja sile dziele na troje. Moja siła ma trzy imiona, trzy serca i trzy charaktery. Moja siła to Tymon, Julian i Livia. I mimo, ze czasem odnoszę wrażenie, ze to całe moje energetyczne zródło jest trojglowym smokiem z którym muszę walczyć każdego dnia dobrze wiem, ze dzięki nim potrafię przekraczać wszelkie granice. Granice cierpliwości, wytrzymalosci i zdrowego rozsądku. Oni sa moja siła na wczoraj, dzis i jutro. Chociaż czasem krzyczę: ‚Nie mam juz sily do Was’ to chyba wlasnie teraz zrozumiałam, ze nie mam zielonego pojęcia o czym wrzeszczę. Moje dzieci to siła sama w sobie.

  • Dla mnie siłę daję mój wnuczek Jasiu Dabrowski(waleczne serce)od kad się urodził zmienił mój cały dotychczasowy pogląd na życie, to On jest dla mnie wzorem przez co musi przechodzić w swoim piecio miesiecznym życiu, Jestem silna i wierzę że uda nam sie wyzdrowiec.pozdrawiam babcia Jasia

  • Witam pierwsze co przychodzi mi do głowy to moi synowie i mąż ,może to zabrzmi banalnie ale zawsze mogę liczyć na zrozumienie z strony mojego męża, ze wglądu na jego pracę nie możemy cieszyć się ciągłym byciem razem ,szanujemy każdą chwilę.A synowie dają tyle miłości i dobrej energii dla nich poświęci człowiek życie.☺

  • Na codzien sile do dzialania daje mi moj 11-sto miesieczny synus,Wojtus.Jest najwspanialszym Skarbem jakim mnie los obdarzyl.Kazde jego spojrzenie,kazdy usmiech jest czyms najwspanialszym co mnie moglo w zyciu spotkac.Dziekuje Ci Wojtusiu,dziekuje ze jestes :*

  • Witaj ☺ moją siłą napędową do tego by codziennie rano wstać i przeć do przodu są moje dzieci ich uśmiech ? nerwy poranne że zapuźno wstały że ubrania nie takie ? a także gdy przez cały dzien młodsza córka ma dobry cukier bo od 4 lat jest cukrzykiem ?i wiele żeczy musi sobie odmówić . A także uśmiechnięta twarz drugiej osoby na ulicy gdy idę a ktoś powie Dzień dobry choć go nie znam ?i gdy wiem że gdzieś jest ten Mój Anioł Stróż ktory czówa i podaję pomocną dłoń a w niej piękno serca i lizaki na osłodę życia?

  • Wiesz co daje mi siłę? Prosto by było napisać, że dzieci, że mąż bo to na pewno też. Oni są moim światłem ale jednak to nie oni. To moje porażki, to moje potknięcia i błędy. To moje zle wybory, niesłuszne decyzję, źle dobrane slowa. To one popychaja mnie do przodu uczą życia, uczą szczęścia i pokory. Bo siła tkwi w pokorze często. Tkwi w braku makijażu w nieumytych włosach nawet, najsilniejsza jestem gdy padam ze zmeczenia, zarówno tego fizycznego jak i psychicznego.
    Moja siła tkwi tam gdzie jej nie widać na pierwszy rzut oka. Jest tam gdzie nikt nie patrzy a ja wiem ze ona tam jest

  • Moja siła… skąd się bierze? Sama nie wiem. Był czas kiedy nie miałam ochoty wstawać z łóżka ciężko było zająć się poerwszym dzieckiem ale COŚ sprawiło że dałam radę. Kiedy urodziłam drugie dziecko, chore i dwa miesiące czekaliśmy na diagnozę, potem operacja i walka o jej zdrowie… skąd siła? Ona jest we mnie i za każdym razem gdy wydaje mi się że nie dam rady ona się pojawia… jak Ty nie dasz rady to kto. Życie mamy jedno trzeba walczyć żeby było takid jak my chcemy. Moje dzieci, mąż, rodzice dają ogromną siłę dla nich warto ją wykrzesać z siebie. A gdy mam już dość sięgam po dobrą książkę, zapominam o moich problemach, przenoszę się w inny świat i to daje mi dużego kopa. Taki reset jest chyba najlepszy. Moja mama jest silną kobietą, a tato ma duże pokłady spokoju i wrażliwości i chyba przelazali mi to w genach. Ona- ja mam siłę!

  • Największą siłę daje mi poczucie wolności, bezpieczeństwa, rodzina, ciepło, uśmiech, który codziennie moge widzieć u małego Antka. Siłę, którą daje mi również Bóg, że sie obudziłam cała i zdrowa. Siła ,to także motywacja do działania „carpie diem”, które pozwala mi wstać, przywitać dzień i móc dzielić się szczęściem z innymi. Co mi daje jeszcze siłę? Spokój, dzięki któremu nie musze się spieszyć. Mogę usiąść wygodnie na swoim łóżku z książką w ręku i w pełnym spokoju i skupieniu ją czytać nie martwiąc się zupełnie niczym.

  • Kaska Giieniec |

    Gabrysia – moja 11letnia corka, moj aniol stroz, moja milosc, moje natchnienie, moja sila!

    Nie wiem, kto napisal horoskop o Koziorozcu, ze jest powazny, zorganizowany i zrownowazony! Ja, Kaska – Koziorozec z innego wymiaru, szalona, „hormonalna”, ciagle probujaca nowych diet, nowych cwiczen, przeciwienstwo tego znaku:)

    Moja corka codziennie dodaje mi sil do walki z moim niesfornym charakterem, dzieki nie zwalczam swoje nawyki, staram sie byc lepszym czlowiekiem.Dzieci dodaja skrzydel i tej nieopisanej sily, ktora w zyciu jest tak potrzebna.

    Planowanie wakacji w Polsce i wspomnienie dziecinstwa – babcia, mama, Tatry, zapach siana w stodole, maliny i jablka, ktorych smaku sie nie zapomina. To moja sila i energia na caly rok!

    Rodzina – maz, corka i maly cockapoo, Jack – dzieki nim moge przetrwac wszystkie stresujace chwile w pracy, bo wiem, ze pod koniec dnia wroce do kochajacego, cieplego domu, ktory pachnie Polska!

  • Siła… Ile razy powtarzalam to słowo po ślubie kiedy moj mąż zachorował na cholerstwo którego nikt nie potrafił nazwać konkretnie… Bądź silny. Mowilam wielokrotnie każdego dnia a sama wracając dziesiątki km do domu ze szpitala wyłam jak głupia… Bądź silny. A ja? Co ze mną w tym wszystkim? I wtedy powiedzialam sobie – to Ty musisz być silna to Ty musisz dawać mu pozytywnego kopniaka a nie rozczulac się i płakać bo to w niczym mu nie pomoże. I dostalam takiego powera, dostalam takiej siły samej w sobie że do dziś jestem dumna z siebie, bo choroba za nami. I czytając tytuł Twojej książki jakbym czytała o sobie. Ona ma siłę mówił mój mąż. I to właśnie ta sila pozwoliła nam cieszyć się sobą każdego dnia już szósty rok po ślubie i to właśnie świadomość siły jaką mam w sobie, siły która naprawdę potrafiła zdziałać cuda daje mi codziennie pozytywnego kopa, daje mi właśnie siłę by cieszyć się zdrowiem by celebrował każdy dzień z moim zdrowym mężem i naszą dwójka dzieci! To ta sila która mam w sobie pozwoliła mi zrozumieć że można i że warto ta siłę w sobie obudzić i budzić każdego dnia…

  • Ania Dołowacka |

    Są takie dni, kiedy mnie opuszcza.
    Są takie, w których mnie rozpiera.
    Moja siła.

    Siła, która rodzi się z okruchów codzienności.
    Ze śniadania zjedzonego wspólnie przy jednym stole.
    Ulubionej herbaty wypitej przy oknie.
    Uśmiechu sąsiadów i nieznajomych.
    Pracy, która nie jest przykrym obowiązkiem.
    Doceniania każdej najdrobniejszej chwili,
    która złożyła się na to, co tu i teraz.
    I tej, która składa się na to, co jeszcze przede mną.

    Siła, która pozwoliła przetrwać to, co najgorsze.
    I uświadomić to, co najważniejsze.
    Moja siła, która rodzi się z okruchów codzienności.

  • Siłę daje mi moja córeczka Hania, która budząc się rano tuli się do mnie i mówi, że mnie kocha. Siłę daje mi świadomość, że mogę zobaczyć błękitne niebo, wschodzące słońce, posłuchać śpiew ptaków. Siłę daje mi bieganie, dzięki któremu pozbywam się wszelkich trosk, bo mam wtedy czas by poukładać myśli. Fotografia, ktora stała się moją pasją, a także wiele innych małych rzeczy, dzięki którym wiem, że żyję. Niedawno zrozumiałam, że życie należy brać garściami, bo tylko wtedy będziemy szczęśliwi. Gdy jesteśmy sxczesliwi, wtedy jesteśmy silni.

  • Siłę daje mi okno:) Głupio brzmi? A jednak. Kiedy jest źle, jest trudno i łzy cisną się do oczu… Kiedy nie ma nikogo obok, kto by przytulił, pocieszył. Powiedział, że będzie dobrze… To ja wtedy wyglądam przez okno w tej swojej brudnej pidżamie i patrzę na to wszystko co się dzieje wokół. Na burzę z piorunami, na płatki śniegu w zimie, na wschód słońca, na tęczę… I myślę sobie, Boże jaki ten świat jest piękny. Jaki przemyślany i niesamowity. Jaki niepowtarzalny. I ja w nim, w samym środku, mogę to wszystko oglądać. I potem ogarnia mnie wstyd. Że mam to swoje życie takie moje własne i zamiast ŻYĆ ja tu w tej pidżamie… A tyle ludzi nie może chodzić, widzieć, słyszeć… Więc wstaję, uśmiecham się do tego mojego okna i obiecuję, że nigdy więcej. Że nie zawiodę, że dam radę, że nie zmarnuję tego mojego życia… Że odnajdę siłę w sobie;)

  • Moją siłą są One…dwie dziewczynki o błąd włosach, niebieskich oczach i przecudownym uśmiechu. Gdyby nie one to nie wiedziałabym co to cud narodzin, nie wiedziałabym, że można o kimś tak myśleć, o kogoś tak mocno się troszczyć, nie wiedziałabym że można kogoś tak kochać… One są dla mnie całym światem,poświęcam im każdą minutę z godziny, każdą godzinę z doby zapominając w tym wszystkim o sobie… Właśnie przed chwilą przeczytałam na portalu społecznościowym o mojej koleżance ze szkolnej ławki, która startuje w jakimś konkursie: ukończone studia takie i takie, rozpoczęcie studiów takich i takich, rok prawcowała w firmie takiej i takiej na stanowisku takim a obecnie pracuje w firmie takiej na stanowisku tym…. Pomyślsłam… Boże, dlaczego jednym udaje sie wszystko a innym nic??? Po czym przybiegła do mnie jedna z tych dziewczynek o jasnych włosach i niebieskich oczach i powiedziała MAMO! Najpiękniejsze słowo na ziemi! Jestem najszczęśliwszą i najsilniejszą kobietą na ziemi z matura i dwójką dzieci!

  • A ja to sobie przekornie myślę, że siłę każdy z nas ma w sobie. Bo są tacy ludzie, którzy choćby siła płynęła ze wszystkich stron i będą oni chcieli widzieć wszystko to, co tylko negatywne to tak będzie. A są ludzie, którzy siłę biorą z najmniejszych rzeczy, doświadczeń, okruchów codzienności, szklanki ciepłej herbaty, uśmiechu dziecka, a tak naprawdę to z siebie. Bo siłę trzeba chcieć mieć. I zwykle chcą ci ludzie, którym życie najwięcej dało popalić. Ja myślę, że Ty to wiesz.

    Miałam kilka razy depresję. Chodziłam na terapię, do psychologów, psychiatrów nawet. I nigdy mi żaden nie pomógł. Przerywałam terapię, psycholodzy swoim światopoglądem i podejściem mnie zniechęcali. Wtedy jak feniks z popiołów walczyłam sama o siebie. Włączał się pierwotny instynkt przetrwania. Próbowałam wstawać z łóżka, kiedy mi się nie chciało i przespałabym całe życie. Bo nic, a nic mi się w życiu nie układało, a najbardziej zdrowie. Jeśli zdrowia nie masz, nic nie masz.

    Nauczyłam się, że im więcej dostaniesz po twarzy tym więcej wytrzymasz, a co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Banał, ale prawdziwy. Nauczyłam się, że jeśli sama nie zbiorę się w garść (choć czasami jest za mała) nikt nie zrobi tego za mnie. Jeśli nie zadbam o siebie, nie będę potrafiła zadbać o innych.

    Chcę widzieć dobre rzeczy. Cieszyć się z padającego śniegu, pięknych gwiazd na niebie, zapachu pieczonego ciasta czy prania. Chcę się cieszyć tym, że żyję, mam pracę, budzę się każdego dnia i tyle szans jeszcze przede mną.

    Gdybym miała na siłę napisać co mi daje siłę to napisałabym, że odludzie, przyroda, morze. Morze koi mnie najbardziej. Kołysze zdziczałe nerwy. A jeszcze lepiej ocean. Najlepiej jak wiatr mi chłoszcze zimnem twarz. Wtedy podwójną siłę czuję przy ciepłej herbacie czy zupie. Czasami mam tak, że muszę od ludzi odpocząć, wyjść na swoją prywatną pustynię, w jakąś dzicz. I wrócić silniejsza, uspokojona, naładowana dobrą energią.

  • Powiem krótko mój mąż to on jest tym czego tak naprawdę potrzebowałam w życiu. I to on daje mi największą siłę ?. Pozdrawiam Iwonko ?????????????

  • Ooo, a ja własnie dzisiaj nareszcie kupiłam Twoja książkę 😉 i czekam na nią z niecierpliwością 🙂
    Jeśli chodzi o ważne dla mnie osoby, które są , ja mówię, „dzielne” i dają swoja dobrą energię mi, to myślę o moich niektórych klientkach, kobietach , które doświadczyły dużo więcej złego niż przeciętni ludzie i nie dały się złamać, zawalczyły o siebie i dzisiaj pokazują innym, że można kierować swoim życiem 🙂
    Mam taką dziewczynę …. przyjechała z Ukrainy … wyszła za nieodpowiedniego faceta … urodziła chore dziecko ale także pracowała ponad siły, chodziła do szkoły, zdobyła zawód a dziś wyzwolona z toksycznego związku, pracuje legalnie, rehabilituje dziecko i uśmiecha się, bo w pojedynkę, z falstartem ale i tak uwierzyła, że dalej wszystko jest możliwe 🙂
    To Jej dałabym książkę 🙂
    Uściski Iwonka

  • Wiara. Wiara to największa siła!

  • Moja siła to on
    To moje dzieci
    Choć tylko jedno z nim
    Siła przyszła z miłością
    Dobrą szczerą prawdziwą
    Codzienne rzeczy to cud
    Wyczekany wytęskniony
    On a z nim obiad kolacja
    Spanie kochanie pranie sprzątanie
    Zawsze czekałam w marzeniach
    Choć pewnosc niepowodzenia
    Była najbliższa a tu taki cud
    Niech trwa ….

  • Jako mama trójki uroczych (choć charakternych i turbodoładowanych) dzieci powinnam napisać, że to one. Te ich całusy poranne, żarty, przyniesione bukieciki z kwiatów urwanych tuż przy pączku, te ich słowa przekręcane, to zaglądanie do nich kiedy już śpią (jak to możliwe, że wszystkie pachną identycznie) I to się w sumie zgadza. Wszystko to potrafi dać siłę kiedy po raz czwarty w ciągu dnia muszę szorować stół, podłogę i krzesła z resztek makaronu, Nutelli czy sosu pomidorowego, kiedy nadepnę na klocek lego i z bólu widzę wszystkie gwiazdy, kiedy w środku nocy mierze gorączki i przygotowuje mleko z miodem prosząc w duchu, żeby się na schodach nie wywrócić…Od ośmiu lat już przecież. Ale tak naprawdę siłę i radość ogromną daje mi moja pasja. Zdjęcia kocham Iwonko robić wiesz. Żaden tam fotograf ze mnie, ale to nieważne. Dzieciom oczywiście je robię, ale też słodkością, które piec uwielbiam. Kiedy mogę w ciszy i spokoju najodpowiedniejszy dla nich talerzyk wybrać, włączyć aparat i je sfotografować, a potem zrzucić i na monitorze oglądać to skrzydła mi wyrastają, kąciki ust unoszą się do nieba, serce bije szybciej. Jeju dziwne to pewno co?. No ale prawdziwe…Książkę kupię tak czy siak, gdybym miała dwie wysłałabym przyjaciółce. Tak niesprawiedliwie daleko ją mam…Pozdrawiam Cię cieplutko

  • Miłość daje mi siłę. I odwrotnie, ja daję siłę mojej Miłości. Trwam dzięki Niej i dla Niej w ciągłej symbiozie, która bywa równie bardzo wymagająca, co szczodra. Miłością są dla mnie moje dzieci i marzenia, to one dają mi siłę. Dzięki tej sile moje dzieci rosną szczęśliwie, a marzenia stają się planami. Dzięki tej sile trwam i doświadczam cudu chęci życia w najtrudniejszych chwilach. Dla – i – dzięki moim dzieciom i marzeniom.

  • Ludzie…to oni dają mi siłę
    i
    marzenia, wtedy „mam tę moc” 😉

  • Moja mama daje mi sile. Cale zycia jako samotna mama ciezko pracujac chciala tylko dla nas najlepiej, bardzo ciezko znosila ciezkie chwile ktore musiala przejsc a bylo ich kilka… Poczucie winy, lęk, zmartwienia, ciezka praca ktora meczyla. Cale zycie potrafila wybaczyc wszystko i nastepnego dnia zyc jak by nigdy nic. Widzac jak bardzo przezywa kazde sytuacje nawet te ktore dotycza mnie, chcialabym podarowac jej siłę ktora ja mam a nie zawsze ma juz ja moja mama. To daje mi najwieksza sile, aby miec ta sile codziennie ktora miala moja mama, zeby moc jej pomoc, gdy tylko bedzie trzeba. Ksiazke podarowalabym wlasnie mamie, aby mogla nabrac sił i zobaczyc te szczescie ktore otacza ja nawet w najbardziej deszczowe i szare dni 🙂 pozdrawiam

  • Kasandra |

    Sile daje mi swiadomosc ze dzisiejszy dzien jutro bedzie przeszloscia, ze jutro moze nie nadejsc. Moje zycie porozrzucane po tylu domach, miejscach, wyjazd do Stanow, tam 6 roznych miejsc pobytu, slub, narodziny dziecka, a teraz powrot do Polski, to sprawilo ze wiem ze nie przywiazuje sie do obecnego stanu rzeczy, wiem ze jutro moze zmienic wszystko, zeby byc gotowym na zmiany. Zycie krzyczy hej, takim jakie mnie znasz, nie znaczy ze jestem! I czeka mnie jesczcze wiele zmian, nasz dom tutaj, praca, moze i drugie dziecko, moze i kolejny gdzies wyjazd. Gdy glowa i nogi pokonuja stagnacje i zastoj, to juz nie chca ponownie zasiasc na kanapie 🙂 To daje mi sile, ta mysl ze moge co chce, moge gdzie chce i z kim chce, ze granice stawia tylko nasz umysl, albo niebo 😉 sila to takze czekanie, taka swiadomosc ze cos jeszcze nas spotka w zyciu, ta ciekawisc co to moze byc, jaka mozliwosc, jakie wyzwanie czeka jutro, pojutrze… To jak dziecko czekajace wieczorem na rozpakowanie prezentow rano. Nie wiesz co dostaniesz ale wiesz ze one tam beda, te prezenty, czekajace pod choinka. Choc nie zawsze wysnione i wymarzone, to ja wierze, to mam ta sile by wierzyc i czekac. Dopoki dni na nas czekaja, nic nie bedzie takie jak jest, jutro nie bedzie takie jak dzisiaj, innych to moze smucic i przerazac, mi to daje sile do walki i do zycia.

  • Kasia S. |

    Moją siłą są moje dzieci i mąż. Bez nich nic w moim życiu nie miałoby sensu.

  • Siłę dają mi malutkie rączki uczepione za szyję i cichutki szept ” Mamusiu kocham Cię. Jesteś fajna?” Choćby nie wiem co – to zawsze działa cuda.

  • Kongoset_mp |

    Mnie prosić dwa razy nie trzeba , mam kilka słów na „I” , które są moją siłą :

    -Intelekt
    -Intuicja
    -Istotność
    -Ikra
    -Intensywność
    -Iwona x 2
    -I moja R o d z i n a .

    I to by było pokrótce na tyle.

    Pozdrawiam serdecznie!

    Izabela Marzena -(zaczęłam wyjątkowo od drugiego imienia bo przecA też na „I” )

  • Pytasz o siłę. Tak trudno ją zdefiniować, ale u mnie to nieprzeparte dążenie do tego, by przez chwilę żyć dla siebie. Całe swoje życie pomagam i opiekuję się kimś. Moimi teściami. Bratem męża. Moimi rodzicami. Ratuję z opresji moją siostrę. Czasem to rzeczy trudne, a czasem błahe – np. origami na lekcję techniki dla jej synka. Ciągle jestem komuś do czegoś potrzebna. Ale kiedy nikt ode mnie nic nie chce …takich chwilach nie pamiętam. ..
    Chciałabym móc przez chwilę spełniać swoje marzenia. Chciałabym uciec tam, gdzie tylko przyroda, ja, dobra kawa i zapas książek do czytania.
    Chciałabym uciec od codzienności.
    Chciałabym złapać za rękę męża i przytulić córeczkę i iść na spacer. Synek tez jest w tych marzeniach , ale przytula już kogoś innego ?
    Chciałabym. ….
    To właśnie daje mi siłę, ta nadzieja, że ten czas jeszcze przede mną, że nadejdzie. ..

  • Karolina |

    Największą siłę daje mi mój chłopak. Zawdzięczam mu bardzo dużo. Po bardzo trudnej przeszłości pokazał mi że świat jest piękny, że przeszłość trzeba odciąć grubą krechą i skupić się na przyszłości, że jeśli się czegoś bardzo chce to wszystko można zrobić. To dzięki niemu po dwóch latach marzeń o założeniu własnego sklepiku internetowego w końcu zdobyłam się na ten krok. Pomaga mi jak może, kiedy jestem chora – przywozi lekarstwa, kiedy smutna – pociesza, jeździ ze mną po lekarzach, trzymał za rękę kiedy wyrywałam wszystkie ósemki, dzielnie znosi wszystkie moje fochy. Bardzo chciałabym spędzić z nim całe życie 🙂

  • Przez prawie 30l myślałam że siłę daje sobie sama pod każdym względem… Że nic mnie nie złamie i że zawsze się podniose. Ostatni rok był chyba najgorszym ze wszystkich najpierw strach o jedno dziecko potem strach o drugie, dziś już wiem że gdyby nie wsparcie P w tym wszystkim, gdyby nie nasza rodzina szybko bym się załamała. Na szczęście strach miał tylko wielkie oczy, a ja wiem że siła jest w nas ?

  • Siła. O sile pisać w czasach kiedy siły na pozór dostatek. Która tak naprawde niczym towar deficytowy. Siła niedoceniona. Siła niezauważona. W obliczu silnych samodzielnych kobiet. U boku ich niezależności. Pełnych i kształtnych piersi napierających wciąż do przudu. Wciąż. Krok za krokiem. Przed siebie. Ku chwale horyzontowi. Bo w tych czasach złudna siła walutą najwyższą. Byle ciągle. Byle nieustannie. A przecież prawdziwa siła – w braku siły. By potrafić usiąść i dłonie załamać. Dostrzec to co złe. Każdym zmysłem. By to dobre później docenić bardziej. Kobieca siła właśnie w jej słabości. W jej symbolicznej zależności od bliskich. Najbliższych. I zupełnie obcych czasami. Moja siła.. to moja wiara. W czas. Który przemijaniem swoim puchatą pierzyną kurzu skryje to co złe. Moja cierpliwość jest w czasie. Siła w zezwoleniu mu na działanie. Siła to całe garści słabości. Potoki łez wylane. Siła złymi chwilami utkana. Bo ja nauczyłam się z czasem, że czasem trzeba przeczekać. Usiąść. Łzę nie jedną uronić. Właśnie po to by wstać silniejszą właśn

  • Dokładnie 10 dni temu , dokładnie o tej godzinie, po całej nocy w bólach przyszedł na swiat mój Syn. Nie tak to miało być, miał być naturalny poród, z mężem przecinającym pępowinę, z dzieckiem położonym na piersi… Mikołaj urodził sie przez cesarskie ciecie – od momentu decyzji profesora o operacji do chwili kiedy ujrzałam Syna minęło zaledwie 30 min – pół godziny, przez które mój Mąż nabawił się siwych włosów, pół godziny najżarliwszych modlitw w moim życiu, największego strachu jaki kiedykolwiek czułam… O 12.20 już wiedziałam, ze siła to On – ten mały człowiek całujący mnie po całej twarzy swoimi idealnymi usteczkami. I choć nie mogłam Go przytulić przez znieczulenie On tak walczył o moja uwagę… Widząc Męża z zapłakanych oczami i to małe zawiniątko zdałam sobie sprawę, ze choćby nie wiem co sie działo Oni są moja siła, dla Nich zrobię wszystko, wszystko dzięki Nim jest możliwe.

  • Syn sensem i drogà ,Tuska radościà po całym dniu jak wita i czeka.w drzwiach.Siła i logika myślenia niejednokrotnie od ONEJ bo Ona Jà ma ;)Tyle lat na blogu poczytam,uroniè łzy, pośmieje siè czasem w duchu.Wstaje przemyślam zamykam laptopa…pèdze dalej..Nikt nie ma łatwo ,mają gorzej ..
    Fajnie ze jesteś i piszesz.Dajesz moc i chcesz się dzielić myślami.
    Morze -wyjazd nad morze czyni cuda.Ulecza całe ciało i daje kopa na długo pod każdym wzgl.
    Powodzenia w konkursie.Ksiàżkè mam jest świetna. Dałabym w prezencie…

  • Moja siła to, to że jestem, że żyję w tym pięknym świecie, że mam kochającą rodzinę, że moi rodzice czują się dobrze, że moje dzieci są wspaniałe, że mam dwoje fantastycznych wnucząt, że Ty jesteś Iwonko :-), że tak cudownie piszesz i nastrajasz pozytywnie, że są ludzie tacy jak Ty!
    Pozdrawiam Basia 🙂

  • Tiya_Anka |

    Dzień dobry 🙂 Od wielu, wielu miesięcy czytam wszystko tutaj na blogu, ale pozostawałam w cieniu. Dzisiaj się odważam, bo pokusa zdobycia książki silna. Skąd ja czerpię siłę? Paradoksalnie z takich blogów jak Twój, Iwono, z optymistycznych wpisów o dzieciach, o rodzinie, o uważności, o codzienności. Wciąż szukam swoje recepty na bycie silną, ale nie jest to takie łatwe. Nie mamy dzieci, bo – łaskawy los i medycyna zawiodły. Mamy za to siebie. Od 23 już lat. Dużo to – bo pozwala wstawać każdego ranka i stawiać czoła przeciwnościom, ale też i mało…bo, gdy czytam blogi takie, jak Twój i podobne – wydaje mi się, że to dzieci właśnie największy napęd życiowy generują. Bez nich pusto i jakby czegoś brak. A jednak żyć trzeba. BA! Żyć warto. Wciąż wierzę, że jeszcze znajdę ku temu wystarczające powody. Dziękuję za Twój mądry blog. Przeglądam się w nim, jak w lustrze. I choć odbicie inne – to podświadomie czuję, że …życie piękne jest. Że jeszcze znajdę sens i powodów sto, że pracę na lepszą zmienię, albo w aktualnej odnajdę się, że stanę się miłością, mądrością, uważnością, akceptacją… Pierwszy krok już za mną. Napisałam to, co teraz być może czytasz 🙂 To mój pierwszy mały krok w pokonywaniu słabości i ograniczeń 🙂

  • Kim jestem , jaka jestem , co mi daje nadzieje na lepsze jutro… ?? Mysle ze to zasluga moich Rodzicow. Oni wszczepili we mnie wiare , nadzieje i pozytywne myslenie !!!! Zycie zawsze sie uklada , ale nie zawsze tak jak chcemy. Poddamy sie czy zawalczymy – do nas nalezy wybor ktora droga pojdziemy !!!!

  • Moją siłą jest mój strach. Strach o to, że zabraknie mi czasu, że nie zdążę im wszystkiego przekazać, że nie zdąże na sto sposobów wyrazić swoich uczuć do nich, że nie nauczę pamiętać, że może być tak, że ty wspólnych pięknych chwil nie zostało nam tak wiele.…więc każdego dnia, bez wyjątku mój strach mi przypomina o tym co w życiu najważniejsze…

  • A ja każdego wieczoru jestem przekonana, że na więcej nie mam siły, że jutro to już nie chcę. Przemęczenie, ciągle w biegu i chroniczny brak czasu. To wieczór. A rano wchodzę w swój kolejny dzień, bo wiem, że przyjdzie taki czas, kiedy odnajdę swój spokój. To jest moja siła. Wiara, że przyjdzie ten dzień. To szukam – codziennie na nowo, bo może to już jutro 🙂 ? Głupio byłoby przeoczyć…

  • Mi siłę daje Przyjaciółka. A raczej Jej postawa wobec życia, które mocno Ją doświadczyło. Śmierć jedynej siostry. Wtedy – młodej, 19-letniej dziewczyny. Nowotwór. Dla mojej przyjaciółki to był szok i prawdziwe piekło, była na dnie rozpaczy, a jednak odnalazła w sobie siłę, żeby żyć i nadal smakować życie. Została jedyną pociechą, podporą dla swoich rodziców. Dźwigała swój ból i koiła ich. Czas pomału zaczął go przygaszać.
    Później wielka miłość, która okazała się bez przyszłości i bez sensu. Znowu ból, rozpacz, żal. Ale pozbierała się.
    Życie zaczęło się układać. Nadeszła nowa miłość, w końcu założyła rodzinę, późno urodziła dwójkę uroczych dzieci.
    A później wiadomość o chorobie jej ukochanej Mamy i walka – jakże desperacka, jak rozpaczliwa, aby wyrwać ją z choroby, tej samej, która zabrała siostrę. Ile godzin przesiedziałam na FB podtrzymując ją na duchu, gdy prosiła „bądź tu, pisz do mnie cokolwiek, bo oszaleję, zaczekaj, tylko zajrzę do pokoju mamy, bo jakoś coraz ciężej oddycha…”

    Była przy Mamie do końca. Do końca uśmiechnięta, choć tylko ja wiem, ile łez przełknęła a ile wylała. Zawsze, pogodna, wierząca w ludzi i z ogromnym sercem pełnym miłości. Jest tak dobrą, ufną osobą, że czasem karcę ją, że jej stosunek do świata trąci naiwnością. A jednak wciąż się od Niej uczę. I to właśnie Ona daje mi SIŁĘ. Bo kiedy popatrzę na moje problemy, na moje życie, gdzie los obchodzi się ze mną w miarę łaskawie – bezczelnością byłoby mówić, że jest mi ciężko czy źle i że nie daję rady, że nie mam sił. I bardzo często przywołuję siebie do porządku myśląc właśnie mojej Przyjaciółce.

  • Te Ich triki.
    Jak bierze moją twarz w swoje malutkie rączki i całuje z otwartą buzią.
    Jak w biegu łapie mnie za nogę i ściska tak mocno, że przez chwilę zatrzymuje płynącą przez tętnicę udową krew.
    Jak biegnie do mnie przez pół parku, mało sobie nóg nie połamie.
    Jak stoi o poranku przy moim łóżku w rączce trzymając moje okulary.
    Jak patrzy się w moje oczy, jak krzyczy MA-MA na całe gardło.
    Jak rwie mi polne kwiaty.
    Te Jej teksty.
    „Moja mama jest wspaniała chociaż nie jest ideałem”.
    „Dziękuję, że kiedy sikam na dworze to tak mnie trzymasz, że majtków nigdy nie osikowuję”.
    „Ta zupka to prawdziwa pychota”.
    „Miałaś dzisiaj fajny plan dnia. Gratuluję mama!”
    Ta Ich miłość, okazywana małymi gestami, wypowiedziana trochę większymi słowami. Taka szczera, bez podtekstów, intuicyjna. Jest dla mnie jak paliwo rakietowe. Jak espresso o poranku. Jak glukoza podana dożylnie.
    Chce mi się codziennie rano wstać. Chce mi się żyć…
    … ale to nie troje moich dzieci, to nie One najbardziej napędzają mnie do życia. Prawdziwą siłę do działania daje mi mój Mąż. Jego szacunek i miłość do mnie… To, że potrafi słuchać, i że chce mu się ze mną gadać, jeść przy wspólnym stole, i dzielić to samo łóżko. Żyć tymi samymi problemami i tymi samymi radościami. Posiadać wspólne marzenia…
    To przede wszystkim On, ale i One. Moja rodzina to siła. I może jeszcze ta myśl… żeby tylko życia nie zmarnować sobie i innym.

  • Sylwitka |

    Dobrze, że zorganizowała Pani ten konkurs, bo chyba nigdy nie zadałabym sobie tego pytania. Mi siłę daje dosłownie wszystko. Naprawdę nie ma czegoś, z czego nie wyłuskałabym jej choć odrobinę. Siłę daje mi poranny bieg po lesie przez pół godziny, płatki kukurydziane zjedzone w biegu, słońce wyglądające zza chmur, ptaki śpiewające za oknem kiedy się budzę i szelest liści przy wietrznej pogodzie. Tak jakby ten wiatr chciał pchać mnie do przodu. Daje mi ją dom, do którego chce się wracać i w którym zawsze ktoś na mnie czeka. Ale przede wszystkim siłę dają mi ludzie. Jak już sobie myślę jak bardzo mi się nie chce i jak strasznie jestem zmęczona widzę oczami swoją mamę, która już od tylu lat nie miała chwili, żeby spokojnie odpocząć i zrobić coś dla siebie, a mimo tego wciąż chodzi uśmiechnięta- wtedy od razu mi się chce i mam siłę na wszystko. Siłę daje mi ukochany, który każdego dnia okazuje miłość i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Daje mi tę siłę siostrzenica w słowie „ciociuniu” i bezwzględnym zaufaniu, przyjaciółka w powierzanych mi sekretach, 91-letni dziadek w swym codziennym uśmiechu. Wreszcie ludzie, którym wydaje się, że są lepsi, ludzie, którzy rywalizują ze mną o rzeczy tak błahe, że aż mi ich szkoda. Ludzie, którzy usilnie próbują sprawić, że będę nieszczęśliwa- nigdy im się nie udało. Nic nie daje mi takiej siły jak moje własne porażki- te małe i duże, potknięcia tuż przed metą i kolejne nieudane sprawy. Nic nie potrafi zmotywować mnie do życia tak, jak te najgorsze chwile, w których wydawać by się mogło, że należy odpuścić. Ja nigdy nie odpuszczam. A kiedy pomyślę, że przyszłość może być jeszcze lepsza niż teraźniejszość… ach! Ja bym mogła napisać książkę o tej mojej sile. Może kiedyś… 🙂 Pozdrawiam!

  • Witaj Iwonko,
    od 8 miesięcy, od 31 maja 2015 usłyszałam dziesiątki pytań „skąd masz tą siłę?”, kilkadziesiąt pytań nad którymi nigdy się nie zastanawiałam. nie chciałam rozmyślać.
    dziś w pracy ujrzałam ten post i sama zaczęłam zastanawiać się nad tym pytaniem.
    bo…gdy umiera cząstka Ciebie, gdy umiera cząstka Was, którą nosisz pod sercem przez kilkanaście tygodni – brakuje Ci tchu, brakuje sił by oddychać.
    bo… gdy odchodzi od Ciebie ktoś z kim przez lata budowałaś związek, gdy odchodzi po największej tragedii jaka mogła Was spotkać to brakuje sił.
    brakuje sił by być.
    ale życie wokół toczy się dalej.
    sąsiad z góry nadal przy każdym spotkaniu życzy: Najpiękniejszego dnia sąsiadko!
    „Pan z radyjkiem” z Domu Spokojnej Starości z naprzeciwka, pilnuje roweru, zeby żadne zbiry nie ukradły. i on tak bardzo pragnie jakiejkolwiek rozmowy: o pogodzie, rowerach, potańcówkach z młodości, dzieciach.
    dzieci którymi się opiekowałam wydzwaniają z zapytaniem kiedy pójdziemy na „bazaazac”.
    ludzie na ulicach nadal biegną gdzieś z telefonami w rękach.
    nastolatki śpiewają pod oknem „Niech żyje bal” (a dałabym sobie rękę uciąć, że takiego repertuaru to one nie znają)
    słońce nadal mocno świeci.
    niebo nadal tak błękitne.
    najbliższa przyjaciółka bierze ślub z najwspanialszym facetem na jakiego mogła trafić. a ja stojąc wtedy za nią przy ołtarzu w wściekle różowej sukience pomyślałam sobie: taki piękny dzień, i A.- przyjaciółka od kołyski tak uśmiechnięta, taka szczęśliwa. cholera! życie jest piękne, a siła jest właśnie w nim, własnie w tym życiu obok nas. siła jest w sąsiedzie, w przechodniach na ulicy, w moim maleńkim siostrzeńcu, w moich małych klientach, w stukocie kół najpiękniejszej walizki za pół wypłaty którą sobie kupiłam, w rozmowie z najbliższymi, w relacji mojego „twardego” taty z kilkudniowym wnukiem, w mojej nowej pasji..
    siła jest we wszystkim co nas otacza tylko musimy nauczyć się ją dostrzegać.
    życie jest siłą.
    K.

  • Magdalena |

    Kiedy weszłam tu, czekając na kolejny post, i zobaczyłam wpis o konkursie, pomyślałam, że to znak jakiś być musi :). Bo zakup Twojej książki planuję odkąd się pojawiła informacja o jej wydaniu. Z braku czasu odłożyłam na później, Ale ona nie dała o sobie zapomnieć, bo któregoś dnia na blogu Julii (szafatosi) pojawił się wpis właśnie o niej, w dodatku z możliwością zakupu z rabatem. Więc zaganiana ja – znowu szybko przeczytałam i obiecałam sobie, że teraz to ja już muszę ją kupić. Do czasu aż znowu odłożyłam na potem i w końcu nastał ten dzień. A że do trzech razy sztuka, to zatrzymać się w tym pędzie dziś musiałam.
    Początkowo chciałam kupić ją od razu, bo ile można czekać ;), ale że ja myśli w głowie mam pełno i pisać zawsze chciałam, to bez względu na wynik, bo książkę i tak kupię, podzielę się swoimi myślami. Podzielę się, bo codziennie czytam przemyślenia innych i one są tak bardzo budujące, tak wiele dają do myślenia, tak bardzo czasem potrafią wskazać człowiekowi właściwą drogę…

    Największą siłę daje mi rodzina. Ta moja własna i bliskie mi osoby. Ale o niej dziś pisać nie będę, bo cały ogrom jej siły wystarczy zawrzeć w jednym zdaniu i każdy wie, że tak jest. Tę wielką siłę na co dzień dają mi moje marzenia. Te wielkie i te malutkie. Te jeszcze do spełnienia i te, które mogę spełniać sobie od razu. One dodają mi siły do działania, tworzą w głowie obrazy, szukają rozwiązań i wreszcie dają wiarę, że spełnienie ich jest możliwe. A kiedy oczekiwanie na ich spełnienie jest zbyt długie, kiedy zaczynam wątpić, w jednej chwili dają mi siłę, by się podnieść, by coś zmienić, by przemyśleć i popracować jeszcze nad sobą. A najbardziej doceniam w nich to, że dają mi ten czas do namysłu. Bo czasem okazuje się, że ja tak naprawdę nie o tym marzę, że ten czas niespełnienia zmienia mnie totalnie i że niemożność spełnienia jakiegoś marzenia jest dla mnie czymś lepszym. Bo nie gonię już za czymś, co nigdy może nie nastąpić, a doceniam bardziej to, co już mam. Dlatego nigdy nie przestaję marzyć, bo nigdy nie wiem, do czego mogą mnie marzenia doprowadzić. Zawsze ufam, że wskażą właściwy cel, doprowadzą do czegoś, co jest dla mnie dobre, chociaż może jeszcze dziś nie zdaję sobie z tego sprawy.

  • Sylwia |

    Siłą, która pozwala mi iść do przodu jest wiara w to, że dam radę.

  • Kasia G |

    Może to dziwne, ale siłę dają mi moi sąsiedzi. Są to ludzie, którymi się otaczam. Kilka rodzin każda inna, każda wyjątkowa na swój sposób. Jedna z tych narzekających na życie, druga z tych postaw się a zastaw się, inna z kolei z tych mruków co z wysiłkiem powiedzą dzień dobry i zamykają drzwi, jeszcze inna nawet nie patrzy w moją stronę kiedy wychodzi po listy do skrzynki przy płocie. Kiedy widzę ich na co dzień w codziennych czynnościach wiem , że u nich wszystko w porządku, ja też czuję siłę do działania.Kiedy sąsiadka nie wychodzi do skrzynki na listy martwię się. Kiedy mruki już któryś dzień z rzędu nie pokazują się na podwórku też się zastanawiam co u nich? A gdy mijam narzekającą na los i swoje dzieci sąsiadów i nikt nie ubolewa jak im źle, czuję, że coś jest nie tak.
    Kocham porządek dnia na mojej ulicy i tych ludzi, choć nie znamy się aż tak dobrze. Nie odwiedzamy w domach, to ich zwykłe, banalne, codzienne czynności dają mi siłę do swoich działań.

  • Hmm…może to zabrzmi przewrotnie, ale silę zarówno do tego aby iść do przodu jak i zatrzymać się w chwili obecnej tu i teraz daję sobie ja sama:) Moja codzienna praca nad sobą, przełamywanie własnych oporów, obaw i lęków, słuchanie głosu serca, zaufanie i ogromna wiara, że wszystko w życiu jest po coś, nawet to co wydaje się nas „dobijać” nie jest bez przyczyny. Każde wydarzenie, każda poznana osoba coś mi w moim życiu dały, ale musiałam się nauczyć właśnie tak to postrzegać. Bo dziś wiem, że nie życie bez problemów jest piękne, ale to jak sobie z tymi problemami radzimy, to jak widzimy świat i ludzi sprawia, że życie może być piękne. Odkąd naprawę świata zaczęłam od siebie, nie od innych, to tak właśnie widzę świat jako piękny dobry i przyjazny, a ja mam silę, aby iść do przodu, pokonywać trudności, dawać przykład, żyć tak aby inni…moje dzieci, mój mąż i moja rodzina, sąsiedzi oraz znajomi też tak chcieli żyć. To ja, nikt inny jestem odpowiedzialna za swoje życie, to ja jestem siłą aby żyć w zgodzie ze sobą, to ja mam wewnętrzną moc, aby zatrzymać się w pędzie dzisiejszego świata i dostrzec to co jest naprawdę ważne i piękne, mam siłę wsłuchać się w siebie, usłyszeć głos silniejszy ode mnie, głos, który prowadzi mnie do spełniania marzeń, do bycia szczęśliwą tak po prostu:)

  • Lawenda |

    Siła. Mam ją w sobie. Bo gdyby nie ona, nie powstałabym z ziemi, kiedy rozpadłam się w rozpaczy na milion kawałków. Nie wstawałabym rano i nie piła kawy w ulubionym, lawendowym kubku. Nie myłabym włosów pachnącym szamponem ani nie malowała paznokci na malinowy kolor. Nie wystawiałabym twarzy muśnięciom słońca i pocałunkom wiosennego deszczu po burzy. Nie smakowałabym chrupiącej bagietki i francuskiego wina. Nie oglądałabym ukochanych twarzy i nie przeglądała się w oczach ludzi, patrzących na mnie z tęsknotą i miłością – choćby przez monitor komputera. Nie wiedziałabym, co to czułość. Co to przytulenie, kompletnie bezinteresowne. Nie wysyłałabym dziesiątek cv, choć jedno mogłoby wystarczyć. Nie wiedziałabym, co to odwaga i czym jest ryzyko, które przynosi spełnienie. Nie wiedziałabym, że tyle fascynujących podróży przede mną i tyle samo za mną. Że tyle we mnie głodu piękna i apetytu na życie. Nie wiedziałabym, że wszystko ma się dobrze potoczyć. Że tamto to była tylko chwila. To była tylko rozpacz. Że te milion kawałków to ja. I że to normalne i nadzwyczajne zarazem. Że podniosłam się z tej zapłakanej ziemi, by jeszcze raz dać się pocałować słońcu, jeszcze raz pomalować paznokcie na malinowy kolor, jeszcze raz przejrzeć się w oczach patrzących na mnie z czułością i napić się francuskiego wina… Jeszcze raz… Do następnego razu…

  • Mieszam w garach właśnie 🙂 tzn. przygotowuję obiad i myślę, a co mi daję siłę… no wiadomo rodzina, mąż, dzieci, przyjaciele.. ale tak naprawdę to wiele ludzi, na których trafiam w życiu daje mi siłę. Autorytety takie jak mama czy babcia, która miała siedmioro dzieci i świetnie sobie rodziła, godna naśladowania.. Kiedy nie mam siły już do mojego małego dziecka, przypominam sobie ją i myślę jak dawała sobie radę, ta moja babcia ukochana. Siłę dają mi też ludzie, których nigdy nie poznałam osobiście, np. Ty Iwonko, tym blogiem i książką wiele u mnie zmieniłaś. Siłę dają mi też doświadczenia, w sensie – co nas nie zabije… Oj wzmocniona jestem bardzo przez życie.. Już nie będę tutaj zagłębiać się w szczegóły. Ale wiecie co jeszcze? Moja bujna wyobraźnia… Jak sobie zaczęłam wyobrażać już jako nastolatka swój dom, wnętrza, tak w wieku 24 lat rozpoczęła się budowa, a za rok się wprowadzałam do nowiutkiego, małego domku 🙂 Skąd ja wtedy miałam siłę na to? Zebranie funduszy itd. Praca na 1,5 etatu. Wszystko z mojej głowy. Tak więc trochę we mnie też jest tej siły, jeśli wiecie o czym mówię 😉 idę mieszać dalej.
    Pozdrawiam

  • Siła według mnie to pokora wobec życia i pokora w spojrzeniu na świat. Często zapominamy, że nasz zwyczajny dzień dla kogoś może być nieosiągalnym marzeniem. Chcemy więcej i więcej, gonimy za czymś tak naprawdę nieistotnym, złościmy i wpadamy w rozpacz, a potem okazuje się, że to nie było aż tak ważne. Często powtarzam sobie, że nic nie dzieje się bez przyczyny i że wszystko co nas doświadcza – dobro i zło, szczęście i rozpacz są „po coś”. Myślę, że po to, by spojrzeć głębiej. By nie zatracić się w egoizmie, że nam się wszystko należy. Szczęście, zdrowie, miłość, uroda i pieniądze – najlepiej wszystko, od zawsze i na zawsze. Ale czy wtedy będziemy naprawdę szczęśliwi? Myślę, że też zaczniemy szukać „dziury w całym”. Bo tak naprawdę szczęście trzeba odnaleźć w sobie, ale żeby je odnaleźć, trzeba spojrzeć na życie z pokorą. To ona daje siłę by zatrzymać się i docenić to co mamy i daje siłę by zawalczyć o więcej. Jednak to „więcej” będzie przez nas świadomie dostrzeżone i docenione.

  • ola la |

    Codzienności to siła która napędza moje życie, dni przeplatają się ze sobą dzieła się mnożą i łączą w całość Małe momenty, chwile bezcenne jak oddechy wielkiego miasta nocą kiedy pustoszeja ulice, gasną światła i nastaje cisza…

  • Moja siła bierze swój początek w moim sercu. Jest zawsze-czasami większa, czasami mniejsza. Płynie ze środka. Uwydatnia się pod wpływem różnych wydarzeń, moich osobistych doświadczeń. Stawiam sobie w życiu różne cele, mniejsze i większe, łatwe i trudne. Staram się do nich dążyć i wówczas wydobywam z siebie siłę. Choć nie wszystko w życiu jest łatwe, bywają gorsze dni i myślę wówczas, że nic mi się nie chce, ale popatrzę do środka, do mojego ja i widzę iskierkę. Chwilę pomyślę, przeanalizuję i ona się rozpala. Mam wokół siebie bliskie osoby, które mnie wspierają, pomagają. Czasami nie muszą One nic mówić, ale wystarczy, że są, czuję ich obecność, widzę uśmiech i ta siła rośnie, choć była malutka, prawie niewidoczna…

  • Siłę daje mi przyroda. Zaczęłam sadzić kwiatki w 2011 roku żeby nie zwariować po tym jak nagle zmarły dwie najbliższe mi osoby. Moja rodzina. Wyglądałam przez okno i zastanawiałam się co zrobić ze sobą – zacząć pić, wpaść w depresję, położyć się i umrzeć? Było to kuszące. Mam malutki kawałek ziemi pod oknem w bloku, w którym mieszkam. Całkiem nieduży, dwadzieścia siedem metrów kwadratowych. Pierwsze były bratki. Małe, szczere oczka. Wpatrywały się we mnie kilkoma barwami. Źle byłoby ich nie podlać, zapewne ciężko byłoby uniknąć ich spojrzeń bez wyrzutu. To był powód by wstać. Kolejne były wdzięczne niezapominajki, a sielskie nagietki tworzyły pod oknem jasne, żółte plamy. Miło było wyjrzeć przez okno i popatrzeć nie tylko na parking. Pszczoły bardzo polubiły zwiewną lobelię, nurkowały w jej drobnych kwiatach, pękate zaś trzmiele pokochały lawendę. I motyle. Motyle
    rozkochały się w silnych jeżówkach, które stały na swych mocnych łodygach, także w deszcz i wiatr, zawsze na swej warcie. Odkrywałam, że wraz z kolejnymi roślinami przybywa na tym malutkim skrawku przyjaciół. W kolejnym roku, wraz z nadejściem wiosny postawiłam w ogródeczku ławeczkę, a na klatce schodowej krzesło. Nazwałam je Krzesłem Dla Strudzonego Wędrowca. Niespodziewanie radość wypełniła moje serce gdy mieszkańcy zaczęli dopytywać czy i w tym roku będę coś sadzić oraz czy mogą korzystać z krzesła. Do ławeczki podchodzili z większą nieśmiałością, ale gdy rozkwitły tulipany, hiacynty i żonkile pojawili się i pierwsi chętni. Już nie przemykali w pośpiechu do swoich mieszkań, już nie zamykali się w swoich łupinach. I tak zostało do dziś. Jestem tą trochę szaloną dziewczyną, która przeżyła tragedię i od tej pory sadzi kwiatki. Ja chce wierzyć, że dzięki tym roślinom jest po prostu mniej szaro, a ludziom trochę do siebie bliżej. Siłę dają mi też inne rzeczy, te codzienne, najprostsze. Dobra herbata, ugotowanie obiadu, spacer, rozmowa. Sam fakt, że mogłam się obudzić. Czytam tu wiele inspirujących i pięknych historii. Moja jest właśnie taka. Pozdrawiam serdecznie.

  • Gosia131 |

    Sila przychodzi do mnie tylko wtedy gdy naprawde chce cos osiagnac. Bez takiej checi nic nie jest w stanie dodac mi sily

  • Sile i energie dodaje mi codzienna dawka witamin. Natomiast to ochota i nadzieja sprawia, ze zyje moje codzienne zycie, ze powtarzam tysiac razy te same zdania i jeszcze nie wariuje, tlumacze te same rzeczy, wiedzac, ze jutro uslysze te same pytania, bawie sie lalkami, ukladam puzzle, ale tez mam ochote zamyknac sie w lazience i polezec troche w cieplej wodzie z sama soba i myslami, ktore czasami sa przerywane „mamo…”.
    To ochota na dobre dzisiaj i nadzieja lepsze jutro! Ochota i nadzieja to „chciec”, bo ja chce „chciec”, a niekoniecznie „musiec”.

  • marika |

    Nie mam już sił, wstaje mimo tylu lat i ran i wciąż muszę iść do przodu. Brakuje sił ale jest wiara, że będzie lepiej, łatwiej i piękniej….

  • Paulinka |

    Mi ogromną siłę daje ten blog Iwonko. Zupełnie nie wiem jak to się dzieje, ale czują jakbyś znała mnie i moje problemy. Bo za każdym razem gdy coś mi w życiu nie idzie to wchodzę tu i zawsze wtedy czeka na mnie nowy post. I zawsze, ale to zawsze mam wrażenie ze jest o mnie 🙂 nie potrafię nawet trgo wytłumaczyć ale wszystkie wpisy wszystkie posty są dla mnie tak prawdziwe i tak identyfikujące się z moim życiem ze czasem trudno w to uwierzyć 🙂 moja siła są Twoje słowa. Moja siła jestes Ty. Moja siła jestem ja sama. Pozdrawiam Cie serdecznie.

  • Siłę daje mi moje wewnętrzne dziecko- szepcze mi do ucha w chwilach zwątpienia – Hej nie jesteś sama, Bóg Cię kocha i dlatego jesteś na tym świecie. Ze zawsze będą trudności, zawsze będą przeszkody, chwile zwątpienia, chwile rozpaczy, chwile samotności i poczucia że jestem sama na świecie i że już nigdy nic…
    Zawsze bo takie jest życie i mam wiarę, że dostaję w życiu tyle ile jestem w stanie znieść. Że uczę się po to żeby stać się innym człowiekiem – bardziej wrażliwym, silniejszym, spokojniejszym i pogodzonym.
    Bo wszystko jest w życiu potrzebne: noc i dzień, lato i zima, burza i słońce, choroba i zdrowie, ból i szczęście.
    I wierzę, że wszystko co mnie spotyka jest dla mnie dobre – chociaż czasami trudne…

  • Po pierwsze zaznaczę, że Twoją książkę już mam 🙂 Czytałam w tramwaju, w toalecie, kiedy tylko miałam czas (a nie mam go dużo) i bardzo dużo owa lektura mi dała. Bo czasem, kiedy człowiekowi wydaje się, że świat się już kończy, wystarczy wyjść i popatrzeć na swój dom przez okno. Od zewnątrz. I od razu zmienia się perspektywa 🙂 (ten post koniecznie musi się znaleźć w Twojej drugiej książce!!!). A Ty to umiesz. Popatrzeć z innej perspektywy. Docenić to, co na co dzień się ma, że aż powszednieje, a jest zwyczajnym, codziennym cudem 🙂

    I dlatego pomyślałam, że teraz tą książkę powinna dostać moja Mama. Mama kochana i jedyna, ale z którą nie do końca mogę znaleźć wspólny język. Bo dla Mamy zawsze wszystko było nie tak. Bo krzywo powiesiłam bombki na choince, ona by to inaczej zrobiła. I poprawiała. A mi było przykro. Poprawiała nawet skarpetki, które wieszałam żeby wyschły na sznurku. Na serio! Zawsze niezadowolona. W zimie za zimno. W lecie za gorąco. Pogoda zawsze nienormalna. Rodzina rozbita, bo z ojcem za wcześnie wstaliśmy od stołu. A ona sama rzadko z nami jadała, bo przecież gary w kuchni nie umyte…

    Co lub kto daje mi siłę? Nie wiem. Siła drzemie wewnątrz nas. Po prostu tam jest. I ma ją każda z nas. Tylko trzeba znaleźć drogę, aby ją w swoim wnętrzu odnaleźć. Może moja staruszka znajdzie ta siłę w sobie dzięki Twojej książce. Siłę, żeby odpuścić 😉 Żeby docenić swoje życie, które nigdy przecież nie było złe… tylko trzeba było na nie spojrzeć innymi oczyma… Może jeszcze nie jest za późno?

  • Magdalena |

    Poczytałam komentarze i się zamyśliłam…
    Siła… Z perspektywy lat muszę przyznać, że mam siłę.
    Tyle było zdarzeń, sytuacji, które mogły mi siłę odebrać. Śmierć Mamy, kryzys małżeński, przeprowadzki, kryzys w pracy, zresztą bardzo poważny, zakończony leczeniem psychiatrycznym…
    Przez te wszystkie lata nauczyłam się jednego: najważniejsza dla mnie jestem JA.
    Muszę o siebie dbać najbardziej na świecie. Mnie zadbaną chce widzieć mąż, dzieci, rodzina, przełożeni, współpracownicy, znajomi, wszyscy…
    I to nie tylko zadbaną fizycznie: troszczącą się o swoje zdrowie, wygląd, ubiór, ale i zadbaną duchowo, psychicznie: odpoczętą, z czasem poświęconym sobie, moim zainteresowaniom.
    Mnóstwo osób pisze w komentarzach, że siłę dają im mąż, dzieci. Bez moich nie wyobrażam sobie życia.
    Jednak mimo wszystko dla mnie najważniejsza jestem JA poukładana sama ze sobą.
    Wtedy jest i szacunek dla mnie, czasem nawet podziw.
    Z takiej siebie mam siłę!
    Dziękuję, że skłoniłaś do takich refleksji.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Lidia P. |

    Wierzę w taką prawdę, że każde dobro powraca do Nas (doświadczyłam już tego tyle razy iż wiem, że tak po prostu jest) i to pozwala mi w życiu nieprzerwanie szukać choćby tych najmniejszych, pięknych chwil, które sprawiają, że chce mi się chcieć, chce mi się być, kochać i śmiać. Szukam codziennie (nawet w trudnych momentach, słabych i gorszych dniach) tego co dziś sprawiło, że warto żyć. Szukam (często zastanawiam się czy aby ja szukam czy to może one/oni mnie odnajdują?) słów (np. na blogach, które celebrują takie wartości jak RODZINA, MIŁOŚĆ, SZACUNEK), ludzi (staram się patrzeć i rozmawiać z drugim człowieka w codziennym biegu po…no właśnie po co?) i miejsc (w których odnajduję spokój i wytchnienie) z którymi mogę wzajemnie się naładować pozytywną energią. Moja SIŁA to każdy mój oddech, życie mam jedno i przeżyje je tak aby „wypuścić” tyle dobra w świat ile dam rady z siebie wykrzesać (a mam dużo siły:)). Pozdrawiam i śle uśmiech.

  • Droga Iwonko!
    Czytam Cię od lat. A to czytanie – oprócz przyjemności wielkiej – również daje mi siłę. I tak umacniam się Twoją siłą, innymi mądrymi… i swoją słabością… Na moich oczach ożywają zapisane słowa – moc w słabości się doskonali… Przez lata nieciekawych splotów wydarzeń… traciłam bardziej i mniej pozorne dobra: pierwszą i drugą młodość, pieniądze, małżeństwo… Dziś jestem w punkcie kulminacyjnym. Bez tych pozorności. Jeszcze jest ciężko. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Stanęłam w prawdzie i wszystko (w ludzkich granicach;)) jest możliwe. Nie mam cienia wątpliwości, że moje Dzieci i ja będziemy szczęśliwi. Co ja gadam – jesteśmy szczęśliwi! I dopóki tego pragniemy, dopóki robimy wszystko, by tak było – będziemy.
    Ściskam Cię!;)
    Jo

  • McKacha |

    Odpowiedź nasuwa się od razu… Rodzina. Tak jak w wielu powyższych komentarzach. Mój Mąż i Syn. Ale to jest coś naturalnego, coś w życiu potrzebnego… Chcę jednak napisać co dawało mi siłę przez wiele ostatnich miesięcy. Mój Brat. Każdego ranka, gdy się budziłam wcześnie i jak zwykle pierwszą myślą było NIECHCEMISIĘ wstać, ogarnąć, dojechać, poużerać się, nadenerwować… I wtedy zawsze stawał mi przed oczami mój brat, który nagle stał się osobą niepełnosprawną i niesamowicie sobie z tym poradził. I myślałam sobie… Idiotko, wstawaj, masz tak łatwo, zbieraj tyłek i nie narzekaj! Za każdym razem, gdy trapił mnie leń lub inny zgred pomagała mi ta myśl i słowa, że skoro On potrafi, a przychodzi to z ogromnym trudem, to ja powinnam dwa razy więcej… Dziękuję Ci za to Braciszku i chociaż od września nie ma Cię ze mną, to siłę dajesz mi dalej.

  • Siłą, która pozwala mi iść do przodu a czasem i biec, która każde walczyć o każdy skrawek szczęścia, wyrywać z dnia najmniejsze choćby momenty spokoju, harmonii i uwewnętrznienia, motorem, który mnie napędza każdego dnia jestem JA sama, ale nie tak po prostu. JA Jutra, JA z Przyszłości. JA gdzieś daleko za kilkadziesiąt lat, która z miłością w sercu i spokojnym umysłem spogląda czasem jeszcze w przeszłość. JA spełniona, otoczona najwspanialszymi osobami, jakie udało mi się poznać podczas całego życia. JA w pełnym zdrowiu fizycznym i równowadze psychicznej. JA kosztująca owoce swojej wieloletniej pracy na różnych poziomach i w różnych dziedzinach. Teraz ja obecna, spoglądam w przyszłość, ona w przeszłość, ja marzę, ona wspomina, i tak przybliżamy się do siebie z każdym wybiciem zegara … 🙂

  • Karolina |

    Moją największą siłą jest miłość mojego męża, wsparcie jakie mi daje, jego uśmiech, który budzi mnie każdego ranka i pocałunek, który usypia, każdej nocy. Kiedy patrzę w jego oczy wiem, że on zawsze da mi siłę do dalszego działania nawet kiedy już będę miała dość, i będę chciała się poddać, ON będzie stał na straży mój bohater i Nasza rodzina to jest największa siła.

  • Kasia N |

    Iwonko jak wspomniałam popróbuję , może los będzie sprzymierzeńcem 🙂 Chociaż muszę się przyznać, że Twoje wyzwanie wcale nie jest tak łatwe jak się wydaje . Chcąc być szczerą musiałam sobie wszystkie składnik mojej siły poukładać, przemyśleć co takiego i kto daję mi MOJĄ SIŁĘ 🙂

    M – Miłość brana i dawana . Mądrość innych.Moje ukochane wnusie. Moja rodzina. Moja mama i tata. Moi przyjaciele – bo
    teraz przyjaciel to wielki skarb.
    O – Odwaga radzenia sobie z przeciwnościami losu. Osoby, które cenię za przyjaźń mimo wszystko, akceptację moich wad.
    J- JA taka jaka jestem, anie taka jaką chcieliby inni bym była. Jestem po prostu sobą.
    A- Akceptacja na miarę możliwości swoich wad 😉 i zalet, chociaż wiem dobrze, że nie jestem idealna. Wiara w to, że
    stwórca dając mi , życie dobrze wiedział co robi i miał w tym swoim dziele jakiś cel 🙂

    S – Słuchanie i akceptowanie siebie i innych – chociaż niekiedy jest ciężko . Staranie się i to bardzo mocno byciem dobrym
    człowiekiem.
    I – Intuicja. I to , że nie zawsze jest łatwo, I to, że mogę i jestem inna, niż inni. INNA TO TEŻ CZŁOWIEK.
    Ł – Łatwo w życiu nie jest , ale nikt nie powiedział, że będzie. Łapię całymi garściami dobro , które idzie w moją stronę i nie
    omijam dobrych ludzi.
    A – Aprobuję głupotę, bo bez niej nie byłoby mądrości.
    I poza wszystkim cytując słowa piosenki troszkę zmienione ” UŚMIECHAM SIĘ DO LUDZI BO NIE JESTEM SAMA ”

    I tak Iwonko prawie to wszystko co daje mi moją siłę by chciało się rano wstać , a wieczorem spokojnie ułożyć się do snu. Ot i wszystko 🙂
    Ps. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  • Edziab |

    Moja siła bierze się z upadków i wzlotów. O ile te drugie są przyjemne i stanowią naturalną trampolinę kolejnych działań o tyle te drugie są mniej lub bardziej bolesne. Bo można upaść i odbić się od dna i być silniejszym siłą doświadczenia. Ale może być tez tak, że na dnie jest muł i wtedy można usiąść i zapłakać ale można też jak dzik pchać ryjem to błoto do przodu aż się twardy grunt pojawi na nowo. I ja wolę to drugie.
    Lat temu naście świat mi się zawalił ( a przynajmniej tak wtedy mi się wydawało). Pierwsza rzeczą jaką zrobiłam po wylaniu morza łez była zmiana haseł komputerowych na jedno ” jestem silna” – chcąc nie chcąc musiałam je wstukiwać kilkanaście razy dziennie aż końcu w nie uwierzyłam a na niebie pojawiło się słońce…. wtedy też trafiłam na książkę-wytrych – Biegnącą z wilkami – a w niej m.in. te słowa:
    „Dzika kobieta biegnie przed siebie z zamkniętymi oczami, zdana wyłącznie na wewnętrzne zmysły. Nigdy nie rezygnuje z marzeń i jest gotowa dla nich żyć. Od dawna wciskana w twarde tryby domowych obowiązków, ociosywana z głębokich pragnień, przerabiana siłą na miłą i grzeczną dziewczynkę, nigdy – jednak – nią nie zostanie. Potrafi przecież patrzeć na krew, dawać życie, układać do grobu, dawać opiekę i przeciwstawić się przemocy, mówić głośno o swoich uczuciach. Jest dumną i pewną siebie La Lobą, wolną Wilczycą, żyjącą w stadzie przewodniczką. Jak większość kobiet potrafi wyczuć najlżejszą zmianę w nastroju drugiego człowieka – czytać z twarzy, gestów, tonu. To intuicja dana jej przez Naturę. Wrażliwość, która jest najważniejszą z cech Dzikiej Kobiety”… i narodziłam się na nowo, bardziej świadoma tego jak chcę żyć. Pewnie to upływ czasu i tzw. doświadczenie życiowe sprawiaja, że z biegiem czasu jestem coraz silniejsza… pojawienie się dzieci ujawnia niespotykana skalę siły, ale też świadomość upływu czasu i kruchości zycia sprawia, że to co było jest niewazne, to co przyniesie jutro- nieznane a wazne jest tu i teraz. Ze mam jedno zycie i jedna szansę zeby budzic się z usmiechem ciekawości a zasypiać z usmiechem spełnienia. Bodajze miesiecznik Pani ma akcję „Siła jest kobietą” i jest to jedno z bardziej prawdziwych haseł. Bo kto jak nie my?;-)

  • Moja siła. Skąd się bierze? Gdzie jej szukam? Kto mi ją daje?
    Zwykle tak po prostu ją mam. Wierzę w dobro, jestem optymistką i chciałabym przynajmniej część tej energii oddać innym. Kiedy widzę ich szczęście sama mam go jeszcze więcej.
    W życiu wcale nie jest tak kolorowo dopóki nie chcemy znaleźć tych kolorów.
    Każdego z nas dotknęła jakaś tragedia, każdy z nas kogoś stracił, coś zaprzepaścił, cierpi lub widzi cierpienie. Ale każdy z nas ma też jedno życie. I ja wierzę w to, że można być szczęśliwym. Szczęśliwym mimo wszystko.
    Ale może to po prostu powołanie? Muszę mieć siłę. W końcu to ja chcę ratować innych ludzi. Muszę zmierzyć się z cierpieniem, bólem, stratą. Być na linii frontu. Zachować zimną krew, zaopatrzyć rany, i przede wszystkim być dla pacjenta człowiekiem, nie maszyną wykonującą schematyczne zadania. Wtedy to ja staje się siłą- kiedy rozmawiam, daję powody do zaufania, dodaję otuchy w tych najtrudniejszych chwilach.
    Ale jest we mnie ta druga strona, przerażająco wrażliwa, krucha, której się boję. Czasami po prostu się rozpadam na kawałki i chociaż ukrywam łzy, nie lubię słabości, to właśnie one mogą pokazać nam samym ile w nas dzielności. Łzy dają mi siłę, siłę by powrócić znowu do normalności, optymizmu, uśmiechu. Kim byśmy byli bez tej wrażliwości? One pokazują nam, że jesteśmy silni, że żyjemy, że walczymy każdego dnia. Nie tylko o siebie, ale o innych.
    Siłę dają mi moi bliscy, którzy wierzą we mnie bardziej niż ja sama, którzy żyją dla mnie i nigdy nie odrzucają mnie, moich pomysłów i sposobu na życie. Kiedy razem spożywamy posiłki, śmiejemy się, oglądamy stare zdjęcia. A ja widzę kochającą się rodzinę. Ja ją czuję.
    Mój wspaniały chłopak, który stara się na każdym kroku mnie uszczęśliwiać. Spełniać marzenia, które siedzą w mojej głowie, o których mówię, ale realizację odkładam na potem. On znajduje czas, możliwości aby mnie uszczęśliwić i cieszyć się moim szczęściem, uśmiechem i błyskiem w oczach. Wyzbył się także stereotypów kobiety. I to on po ciężkim dniu zajęć zaprasza mnie do siebie na kolację, którą za każdym razem podbija moje serce i w którą wkłada mnóstwo czasu i wysiłku.
    Dzieci i ich słodkie, bezinteresowne uśmiechy. Zaczytani ludzie w środkach komunikacji. Ale i Ci którzy ustępują miejsca staruszkom. Małżeństwo dziadków spacerujące ze splecionymi dłońmi. Ludzie z pasją, powołaniem i Ci, którzy potrafią okazywać wdzięczność. Każdy kto wyciąga pomocną dłoń do innego. Dobre jedzenie, długi sen, uśmiech, muzyka, słodycze, książki, trybuny stadionu, dopingujące pieśni i wiele, wiele innych „drobiazgów”…
    I Bóg. On daje mi największą siłę, on stawia na mojej drodze ludzi, zdarzenia, każde- z pozoru- przypadkowe spotkanie, pacjenta, książkę, film… a nawet Pani bloga na którego trafiłam zupełnie przypadkiem a który pozwala wierzyć w to, że nie tylko ja cieszę się małymi rzeczami, doceniam i oddycham głęboko każdą chwilą.
    Czasem nie trzeba szukać siły w wielkich rzeczach, ale wystarczy wyjść na spacer asfaltową drogą w mojej wsi kierując się w stronę lasu, wdychać czyste powietrze, czuć powiew wiatru na ciele, słyszeć cykające „pasi koniki”, czuć zapach macierzanki, podnieść głowę i zobaczyć ogrom gwiazd na czarnym niebie … i wiedzieć, że mam gdzie wracać, mam dom gdzie wszyscy żyją w zgodzie, są w komplecie, zdrowi i szczęśliwi.

  • Agnieszka |

    Moją siłę daje mi każdy nowy poranek. Każdego dnia zdaję sobie sprawę, że to nowa szansa na to, by ten dzień stał się wyjątkowy. Każda chwila to możliwość radości z tego, co mam. Kiedy budzę się pierwszą moją myślą jest „wstań, masz po co żyć”. Moja siła to mój Luby, jego całus, gdy wstaje o 5 rano, żeby mnie podrzucić na zajęcia, żebym nie stała na zimnym przystanku. Moja siła to uśmiech Mamy, kiedy rozmawiamy. Moja siła to każdy zdany egzamin dający motywację do dalszej nauki. Moja siła to chwila spędzona z rodziną i przyjaciółmi lub spokojny poranek z książką przy ulubionej kawie. Jednak przede wszystkim moją siłą jest wiara i modlitwa, to coś dzięki czemu jestem silna choćby nie wiem co, nawet w największym dołku. To mi daje nadzieję. Dlatego każdy nowy poranek zaczynam od modlitwy, za nowy dzień, prosząc o siłę w czasie słabości i umiejętność radości z drobnostek oraz dziękując za Miłość, tę, bez której nie potrafię żyć.

  • sylwia |

    Jest już po północy, mąż z dziećmi dawno śpią, a ja nie mogę, mam tyle spraw do załatwienia, które nie zdążyłam załatwić w ciągu dnia. Kuchnię muszę posprzątać, bo nie lubię rozpoczynać dnia od widoku brudnego blatu. Grafitowy jest, gruby, sprowadzany, na wymiar robiony, jeszcze trochę a minie 10 lat jak cieszy moje oko. Wiele rzeczy w domu takich mam, takich wyszukanych, wypieszczonych, pięknych dla mnie. Lubię otaczać się pięknymi, wyjątkowymi rzeczami, chyba nie jest to dziwne u osoby, która przez połowę swojego życia, piękna doświadczała jedynie w marzeniach.
    Pochodzę z rodziny, o której się mówi, że z nizin społecznych. Naprawdę, nie było w moim dzieciństwie , wczesnej młodości i jeszcze trochę nic pięknego. Te moje dawne życie było pełne bólu, takiego prawdziwego, rozdzierającego serce, pełne rozpaczy, nic nierozumienia, obezwładniającego strachu. Życie w skrajnej biedzie, gdzie śmietnisko było ucztą zarobkową dla mojej dawnej rodziny…dorastałam w poczuciu, że jestem zerem, że zniszczyłam życie moim rodzicom i swojemu rodzeństwu samym istnieniem, że zostali zmuszenie dzielić trudne do zdobycia jedzenie ze mną, że nie miałam się urodzić…dorastałam w poczuciu, że przemoc fizyczna, to coś normalnego, i wszyscy tak mają, doświadczałam wiele innych strasznych rzeczy, tak bardzo przerażających, których nigdy nie uda mi się zapomnieć… dlaczego nie zwariowałam? Dlaczego po upadku zawsze się podnosiłam? Po wielu latach pracy nad sobą zrozumiałam, ze uratowały mnie książki. Zaczęłam je czytać dopiero pod koniec 8 klasy, zaczęłam dzięki książkom poznawać świat, dowiadywać się o innym życiu. Książki podarowały mi coś niezwykle cennego: marzenia i nadzieje. To marzenia i nadzieje chroniły mój umysł. Teraz, z perspektywy czasu wiem, że to była ogromna siła, potężna, która chroniła mnie, pomogła przez to wszystko przebrnąć, która skłoniła mnie abym sama szukała odpowiedzi, co jest dobre, co jest złe, szukała lepszych, pozytywnych chwil i przeżywała je z godnością. Nauczyć się żyć w zgodzie ze sobą i nie płakać już więcej żałośnie, wspominając…
    Mam za sobą ogromny bagaż doświadczeń, ale któż nie ma? Każdy z nas ma doświadczenia, lepszy lub gorsze, istotne jest, co my z tym robimy… co ja z tym robię. A ja robię bardzo dużo, codziennie karmię tę moją siłę, te moje marzenia, te nadzieje, które noszą mnie szczęśliwą na skrzydłach, wysoko do góry…. Gdyby nie ta ogromna siła jaką noszę w sobie, moje dzieci nie spałyby teraz w czystej, ładnej pościeli i nie śniłyby teraz kolorowych snów…
    Bez książek, moje życie wyglądałoby teraz zupełnie inaczej. Nadal je czytam, nadal marzę i mam nadzieję, z tym że te moje marzenia i nadzieje mają już zupełnie inny wymiar 🙂

  • Siłę dają mi zdjęcia, które robię, a potem którym się przyglądam… one ukazują mi, że nie jest tak źle, że mam za co dziękować, że mam o co się starać. Czasem otacza mnie światło, przy którym zdjęcia tańczą. Mamy z rodzinką takie ukochane miejsce za miastem, wtulone w las, gdzie niezauważalny czas zasiada wysoko na czubkach drzew, a spokój gwarantuje rzut oka na siebie, ptaki, drzewa… tu można poczuć siłę w sobie.
    Ostatnio siłę daje mi również znaleziona w biblioteczce mężowej „Potęga teraźniejszości”, która pozwala mi na wytchnienie, zatrzymanie, bycie.
    … dziękuję również za siłę, którą dajesz mi Ty (to już poza konkursowo).

  • Przypomniało mi sie o konkursie gdy znalazłam chwile. Na czytanie, a ostatnio z tym cieżko … Weszłam tutaj i … Przeczytałam tyle pięknych komentarzy, ze nocy mało ! Wiec cóż ja mogę, malutka ? Książkę kupie sobie sama 😉

  • A ja mam tam mam taką jedną piosenkę… usłyszałam ją po raz pierwszy na „Szafie Tosi”. Teraz towarzyszy mi codziennie.
    I gdy strasznie denerwuję się tymi okropnymi sprawdzianami z fizyki i pytaniami z chemii włączam ją sobie i od razu mi lżej.
    To niby tylko kilkadziesiąt słów, zdań, nieco nut, ciepłej energii… a jednak ona działa cuda 🙂 – https://www.youtube.com/watch?v=WqmbqnjbLco

  • A ja o mojej sile napisałam kilka miesięcy temu tutaj:
    http://cudcodziennosci.blogspot.com/2015/10/moje-macierzynstwo.html

    Wbrew pozorom, wbrew tytułowi, źródłem mojej siły nie jest bycie mamą..

    Pozdrawiam Iwonko!

  • Chciałbym napisać o sile mojej żony, która osobiście napisać nie może, ale całą sobą wierzy w to ŻE NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO!… Na nowy rok, na nowy dobry rok, na chwile ciszy, na radość, na uśmiech, na marzenia, na realizowanie planów,
    na przeprowadzkę, na kwiaty bez okazji, na nowy smak, na życie – póki trwa. Ona wierzy… i stąd Jej siła, że nigdy nie jest za późno na lato zimą, na doczekanie się… Ba! Mocno Ją za to KOCHAM.

  • Moja już dorosła córka ma marzenie – zrobić sobie tatuaż. Pięknymi maleńkimi literami wydziergać na skórze „Wszystko co mam zawdzięczam mojej Babci”. Trochę byłam urażona, dlaczego nie mamie? A bardzo urażona, że tatuaż. Dzisiaj usiadłam, żeby napisać skąd mam siłę. Siła moja narodziła się z miłości i poświęcenia mojej Mamy. Kiedy w latach 70 konsylium lekarzy orzekło „przypadek prawie beznadziejny”, a konsylium sąsiadów zawzięcie twierdziło, „że z tego dziecka nic nie będzie”, moja mama uparcie pukała od drzwi do drzwi, woziła po lekarzach, sanatoriach, znachorach nawet. Organizowała w domu centrum rehabilitacyjne. A to centrum znajdowało się w kuchni, za stołem. Taki podest zbity z desek, kawałek dywanu. I spracowane dłonie Mamy. Po całym ciężkim dniu pracy w gospodarstwie. Po kolei, wg kartki każde ćwiczenie. 20 razy noga prawa, dwadzieścia lewa…. Nigdy nie skarżyła się na los, zawsze była uśmiechnięta. Wieczorem kroiła jabłka, na cząstki…herbatę podawała. Dzisiaj jestem matką trojga dzieci. Siły wystarczyło, aby je wychować.Aby paniom u lekarza z uśmiechem odpowiadać, że ja i owszem choroby to takie mam…a kiedy koniecznie chciały wpisać mężowi coś w rubryce odpowiadać ” Mąż zdrowy,pełnosprawny”. Dzisiaj moim dzieciom kroję jabłka na cząstki, zupę pomidorową gotuję x3 z ryżem, makaronem i kluskami. I wierzę uparcie, że stąd pochodzi siła. Z mojej miłości. Chciałabym, aby kiedyś powiedziały, że ich siła pochodzi od ich mamy. A może ona pochodzi od Babci?

  • błękitna |

    Prawdziwą siłę do życia daje mi każdy piątek.Budzę się rano i powtarzam jak mantrę:piątek,piątunio,piąteczek.Cudowny dzień tygodnia 🙂 Znowu możemy zwolnić obroty w naszym ulubionym tempie,spotkać się z przyjaciółmi,zaplanować sobotę i niedzielę.Wstać wcześnie rano albo spać do południa.Spokojnie zjeść wspólne śniadanie rozmawiając albo czytając.Bez pośpiechu i z radością.Cokolwiek postanowimy będzie to tylko nasz czas.Błogie lenistwo i intensywny wysiłek.Ja i moja rodzina,Poczucie bezpieczeństwa i bliskości.
    Tak,piątek to zdecydowanie wspaniały dzień tygodnia.Od jutra znowu będę na niego czekała oddając najlepsze godziny dnia swojemu pracodawcy:)
    Pozdrawiam i życzę żeby nigdy nie opuściła Cię ta pozytywna energia:)

  • Olivia |

    Co jest moją siłą? MOI RODZICE
    Mam 17 lat (w zasadzie już prawie 18) ale mam ogromną świadomość tego jak ważną częścią mojego życia są. Mając 12 lat wymarzyłam sobie że będę aktorką i postanowiłam ze to marzenie zrealizuje. I w zasadzie gdyby nie oni nic z tego by nie wyszło. Ale dzięki nim spełniam sie w tym o czym marzyłam. To oni poświęcili swoją pracę i swoj czas dla moich marzeń i od 6 lat pomagają dojść do mojego wymarzonego celu. Wspierają mnie jak nikt inny bo wiedzą jak cieżko jest mi to wszystko pogodzić ze szkołą i z normalnym życiem. Oprócz tego ja i moja mama jesteśmy na zabój zakochane w USA i co roku z jeszcze większą miłością do tego miejsca powracamy. To daje siłę nam wszystkim, daje siłe żeby codziennie żyć z radością i uśmiechem. Dlatego tak bardzo chciałabym podarować tą książkę mojej mamie, aby tą małą cząstkę jej ukochanego miejsca miała u siebie i zeby to dawało jej sile, energię i motywację tak jak ona daje ją mi 🙂

  • Spóźniłam się, buuu, już po niedzieli, 7 lutego, ale nic to, napiszę i ja. Siłę daje mi Pan Bóg, w którego wierzę i jeszcze mąż, który tak pięknie potrafi żyć, cieszyć się i być wdzięcznym i jeszcze tyle, tyle, tyle…. wiosna i pierwsze pąki na drzewach, jesień i zapach pieczonych ziemniaków….i jeszcze tyle, tyle, tyle….Dzięki Iwonko za świetny temat konkursowy. Ja jeszcze nie mam książki, ale od jutra zaczynam działać w tym kierunku 🙂

  • Iwona |

    Wiem, wiem, już po magicznej dacie, ale dopiero teraz tu po poście Agnieszki trawiłam. Trafiłam i przepadłam, czytam, czytam… książkę też przeczytam.
    Co mi daje siłę? Upadki i porażki, błędy i pomyłki. To one dają mi największą siłę aby się podnieść i iść dalej.
    Rodzina i dom. Mąż, synowie i ukochana adoptowana córeczka.Anioły. Słońce i deszcz. Marzenia. Dobrzy ludzie. Nadzieja. Pozdrawiam cieplutko, pisz dalej koniecznie.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *