Kontrola

To czego wydaje mi się że nie mogę, muszę podejść z innej strony.

Stawiam sobie poprzeczkę zawsze bardzo wysoko.

Jak czegoś chcę, to całą sobą. Jak czegoś nie chcę – podobnie.

Płaczę zawsze tak, że mnie słychać. I cieszę się na cały głos.

Wychodząc gdzieś albo wyglądam skromnie albo wystrzałowo. Raczej nigdy po środku.

Kocham na zabój. I krytyczna jestem mocno, jak ktoś zalezie mi za skórę.

Lubię być lubianą. Ale nie przeżywam jak ktoś mnie krytykuje. No może trochę niekiedy.

Za mocno czasem chcę.

Cała wchodzę we wszystko co robię.

Odrywam się od rzeczywistości, by było tak jak to sobie wymyśliłam.

I dlatego gdy nad czymś zapanować nie mogę staję się sfrustrowanym człowiekiem.

A to bardzo niedobrze. Dla mnie samej i dla innych wkoło.

Przesadne roztrojenie z powodu utraty kontroli powinno się leczyć. Mówię wam.

Ale liczę na to, że praca nad sobą to załatwi.

Jakie będą tego owoce? Okaże się kiedyś. No wiecie, jak już będzie za późno.

Coś jak na roli. Sieją, sadzą, zbierają to co wyrosło z ich starań, słońca i opadów.

Zbiorą co zbiorą. Podobnie jest z życiem.

 

 

6 komentarzy

  • suungirl |

    Ach Iwona, jak wiele mamy cech wspólnych. Dużo w Twoim wpisie siebie znalazłam. Cóż… mamy swój charakter i to on nas wyróżnia od innych. Cech, których u siebie nie lubimy, możemy tylko próbować zmienić, starać się…ale czy damy radę?… tego nie wiem sama ?. Pozdrawiam ciepło ??

  • Fajny wpis ,choć go nie rozumiem ,ale za to rozumiem ,ze miałaś potrzebę coś wywalić z siebie. i jest ok. Ale co z tym koniem z instagrama, przerobiłaś go, gdzie teraz będzie stał???

  • Praca nad sobą to załatwi…
    Z pewnością. Ale ile razy okazuje się, że to praca w nadgodzinach? W weekendy i święta…
    Wszystko fajnie, jeśli ostatecznie uda się wypracować choćby małe wolne, urlop od kontroli, od MUSZĘ i POWINNAM. Czas na oddech, spojrzenie z boku. Na siebie. Łagodnie. Nawet, gdy tak bardzo się chce zapanować nad wszystkim, dopiąć, zapewnić, bo inaczej nie po naszemu by było, dobrze jest zatrzymać się, odetchnąć, westchnąć, to nic złego. To nic złego.

  • marielle |

    Umiar.
    Zyjac, od urodzenia, obok osoby przezywajacej wszystko „bezgranicznie” marzylam o…spokoju. O umiarze we wszystkim.
    Myslalam, ze to da mi poczucie bezpieczenstwa.Mysle, bo unikam u siebie , i u ludzi, braku kontroli.Kontroli siebie.
    Chyba jest odwrotnie Iwonko, to Ty chcesz kontrolowac swiat, zycie, bo ma byc tak, jak Ty chcesz, czy nie chcesz.
    Zasieg kontroli konczy sie…na nas.I nawet tu mamy wplywy ograniczone.
    Patrze na tych, co to umieja i ucze sie lagodnego przezywania zycia.
    Zycze Ci lagodnosci na Twoja miare.

  • Bardzo piękny wpis, dużo w nim emocji, dużo w nim ze mnie. 🙂 Bardzo mi się podoba. Widać, że pisany z głębi serca. Serdecznie pozdrawiam. 🙂

  • westrosa |

    Thanks for the blog post.Really looking forward to read more. Really Cool.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *