mieliśmy w głowie plan…

20 lipca 2015

Wszystko nam się rozjechało.

Mieliśmy w głowie plan. Na przeprowadzkę, na dom, na ogród, na zagospodarowanie terenu wokół basenu.. na sam basem, na patio do nieba, na zewnątrz domu miał być kamień, nowy dach, panele słoneczne, przy domu kominek, ścieżki różane i inne cuda na kiju. Rozjechało nam się wszystko już pierwszego dnia kiedy zamieszkaliśmy w nowym domu.

A to w wodzie bakteria i śladowe ilości arszeniku (moja pierwsze reakcja to słabość nóg, rąk i mózgu a druga: cooooooo???), a to komin coś, a to cena ogrodzenia przechodząca ludzkie pojęcie, a to wakacje (które przecież nam się do cholery należą, a przede wszystkim dzieciom, bo wakacje spędzają w nowym domu bez koleżanek, znajomych i wewnętrznej harmonii), a to meble dla dzieci 3 razy drożej niż sądziłam, a to ktoś zachorował, komuś rura pękła i zalewa świeżo wykończoną łazienkę i trzeba pomóc, a to goście zaraz (żeby nie było na nich to czekam jak na boskie zbawienie!!) a to w piwnicy wilgoć, a to robotnicy teraz nie mogą, a to wielki telewizor wygięty w paragraf musi być najważniejszym i pierwszym nabytkiem meblowym w domu…. a to… a niech to ch…. strzeli.

Jak ja tego w sobie nie lubię! I jak ja nie umiem sobie z tym poradzić. I jak mnie do szału doprowadza ta moja niecierpliwość!

Pomalutku, powolutku, spokojnie… to nie dla mnie. Ja chcę już! Wszystko już!

Mam marzenia spokojne, takie które albo się zrealizują albo nie. Mam tysiące rzeczy, na które nawet nie czekam tylko je wewnętrznie przeżywam i uwielbiam ten stan. Bo nie w tym rzecz. Jestem spokojna ogólnie (no może to przesada że jestem spokojna, ale umiem być 😉 ). I do dzieci też mam cierpliwość. I do wielu rzeczy… Ale jak już sobie jakiś plan ułożę, przeliczę, dopracuję a potem on się rozsypuje i słyszę słowa, że podłogi na dole to jednak zrobimy za rok, a kamień na domu to może za 5… to jestem wściekła. I wtedy cierpliwości nie mam. Wtedy wyciągam 30 kartek, dwa kolory długopisów. Piszę, rysuję, tłumaczę mężowi.. staję na głowie i rzęsach żeby coś wykombinować… kiedyś sama wymyśliłam na to nazwę: bezkompromisowe zarzynanie mózgu dla przestrzeni. Ha! I kto wie o co chodzi??

No zarzynam się wewnętrznie żeby przestrzeń grała ze mną a ja z nią. Żeby było tak jak lubię. Nienawidzę kompromisów przestrzennych. Jezu jakie to puste! Obraz nędzy i rozpaczy. Rozpieszczona pannica. Egoistka przestrzenna.

Nie lepiej by to było…?

Czy warto tak…?

Czy nie łatwiej….?

Otóż nie. Nie dla mnie.

Ale czasem nie ma wyjścia.

I wtedy ta złość, która w człowieku puchnie znajduje ujście na forum publicznym. Jakie to też puste! Ciach ciach wyrzuciłam z siebie i idę zaparzyć pachnącą kawę i pograć z dziewczynami w CLUE.

 

Ale to tylko chwile są….

Tylko moment wkurzenia.

Tylko krótka rozprawa we własnej głowie (ekhem.. i na publicznym blogu).

Bo przecież w życiu nie to jest najważniejsze…

Nie to rano gdy wstaję i wieczorem gdy się kładę mam w głowie. Nie, nie to…

 

To by było na tyle dziś. Teraz was żegnam i idę po pyszną kawę latte macchiato z nowego ekspresu za milion dolarów. A mogłam w to miejsce mieć podłogę w jednym pokoju.

Życie to wybory. I konsekwencje. Więc nie narzekaj. Ciesz się ekspresem. Pij kawę. A podłogę zrobisz jak zmądrzejesz.

 

 

thumb_IMG_3663_1024 thumb_IMG_3681_1024 thumb_IMG_3684_1024 thumb_IMG_3692_1024 thumb_IMG_3670_1024 thumb_IMG_3674_1024

24 komentarze

  • Haha! Jak ja bym siebie słyszała! Rok temu marzyłam żeby ta kuchnia wreszcie była nowa, żebym mogła ludziom pokazać i to mieszkanie takie całe brzydkie. Dziś kiedy wszystko nowiutkie, ja krzyczę na męża, że chce działki, bo zieleń, dzieci będą miały gdzie biegać i to już, w tej chwili a nie za ileś tam… Nawet z wiekiem robię się bardziej cierpliwa, ale ciągle za czymś gonie. Trudno mi tak w miejscu stać! Dla pocieszenia powiem Ci, że dzięki temu mojemu pośpiechowi jakoś więcej zawsze i szybciej mam. Szkoda tylko, że tak krótko potrafię się tym cieszyć 🙁 Czasem trzeba zrobić rachunek sumienia i wszystko co dobre wypunktować, schować do szuflady i za rok zobaczyć ile przybyło 😉 Pozdrawiamy z upalnej Polski!

    • To fakt rachunek sumienia jest bardzo potrzebny… i ja go robię bardzo często.. I umiem stać w miejscu, wolno sobie być. Umiem widzieć najważniejsze rzeczy na świecie, którymi nie są ani basen ani podłoga 😉 Ale jak już sobie plan poczynię bazując na realiach a potem mi się ten plan sypie … to zionę ogniem! ale tak jak napisałam tylko chwilę… bo potem widzę moje 3 córki buszujące w trawie i czołgające się w błocie… i wszystko nabiera takich barw, że żadne cuda świata mi tego uczucia nie dadzą 🙂 U nas też potwornie upalnie! Pozdrawiam z klimatyzowanego pomieszczenia które dziś baaardzo doceniam że mam ;))

  • mama x4 |

    Ja też miałam to samo nowe meble do kuchni elewacja na domku bo ile będzie taki szary stał i bury ,wiecznie tylko ta kuchnia gary dzieci dom ogród warzywniak bozz paznokci nie mam kiedy pomalować a zresztą po co jutro też dużo pracy i zaraz lakier odprysnie a jak Tata zachorował i za dwa mc już to nie było wtedy przyszło otrzezwienie co jest w życiu ważne zdrowie bo bez tego nie ma nic ,i już nie jest dla mnie ważna nowa kuchnia czy zmywarka ktorej nie ma a przy 4 dzieci przydała by się przewartosciowalam moment swoje życie tylko tego Taty tak brak…:((

    • Wiesz… ja też takie momenty przewartościowania miałam. Ciągle robię (jak napisałam powyżej w odpowiedzi do Kasi) rachunek sumienia. Ciągle i ciągle i ciągle mocno doceniam to co mam. Widzę wyraźnie jak dużo mi życie daje… ale człowiek jest człowiekiem a ja sobą. I jak narobię planów to do nich dążę… a jak mi się coś w tych planach pomiesza to się wkurzam.. taką mam niecierpliwość ogromną jeżeli chodzi o dom. I zawsze tak miałam, od pierwszego wynajmowanego mieszkania. I w tych momentach się wkurzam i śmieję jednocześnie bo widzę jak to jest puste! bo tak naprawdę w sercu wiem co liczy się najbardziej i trochę śmieszne że płaczę nad podłogą!
      A z powodu taty bardzo mi przykro :((

  • Oj nie ty jedna tak masz….bo po ca jutro skoro można dzisiaj, już teraz i choćby o północy. I co mi z tego za 5 lat, jak nie wiadomo czy wtedy będę chciała, miała i w ogóle – lepiej teraz 😉 ja jestem paskudnie niecierpliwa, a przy tym lubię stan przygotowań, oczekiwania i tego niecierpliwienia się. I nie znoszę kompromisów, poddawania się i nijakości. Ot tak! A co mi tam 😀
    P.S. A dobry ekspres to jest wart każdej podłogi 😀

    • hahahaha jak ten post napsiałam to sobie mówię, boże przecież to nie w jednym pokoju podłoga ale w 3 co najmniej za ten ekspres! ale skoro mówisz że ten ekspres to wart każdej podłogi to mi już dużo lżej na duszy 😉 Uściski!

  • Też tak mam 🙂 A właściwie miałam… Chciałabym miec piekny,ogromny dom… Ale nie bede sie zarzynac i zyc tylko dla patio i podlogi… Wierz mi,bylam mistrzynia niecierpliwosci! A teraz mysle sobie,ze zapraszam znamojych do mojego malego mieszkania,bo chce po prostu z nimi byc.A oni ze mna. Gdyby komus sie to nie podobalo… Coz,to nie moj problem. Gdybt ktos dal mi odczuc,ze wymaga ode mnie domu z ogrodem to znaczyloby,ze nie jest przyjacielem. Uwielbiam piekne wnetrza,wydaje mi sie,ze mam poczucie smaku i fajny styl jesli chodzi o urzadzenie wnetrz. Ale pewnego dnia przewartosciowalam pewne sprawy. Fajnie miec podloge,ale nie za wszelka cene. Fajnie miec mega telewizor,ale ten czas i kase wole poswiecic na kawe w fajnym miejscu z przyjaciolmi. I pisze to ja – krolowa niecierpliwosci 😉 Zycze Ci takiego domu,jaki sobie wymarzylas! Ale tez zycze spokoju i cierpliwosci :*

    • Aniu dziękuję 🙂 i jestem pewna że ten dom urządzę kiedyś tak jak chcę. Ale nie do końca o to mi chodziło… ja mam w sobie bardzo dużo spokoju. Pisałam powyżej odpowiadając na komentarze, jak często robię rachunek sumienia, jak mocno doceniam to co mam. A ten post napisałam szydząc z własnego „pustego” podejścia do sprawy, dodając że to tylko chwile w moim życiu, szybkie myśli.. z których się śmieję jednocześnie. i ta niecierpliwość nie ma nic wspólnego z tym, że nie doceniam życia czy że nie umiem się skupić na niczym innym niż meble. Bo najważniejsze sprawy pozostaną zawsze najważniejsze. I nie z przymusu i rozsądku ale zupełnie naturalnie. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

      • Iwonka,ja juz troche Cie znam i wiem co mialas na mysli : ) I wiem,ze dla Ciebie liczy sie cos wiecej niz tylko ladnie urzadzony dom. Ja pisalam o sobie,bo w jakims momencie zdalam sobie sprawe,ze to w zasadzie nie ma znaczenia jaki mam telewizor czy kanape. A spokoju zyczylam i cisrpliwosci,boto sie zawsze przydaje,a juz zwaszcza przy urzadzaniu:) I coz… Musze,musze,musze wpasc do USA i Cie usciskac! :*

  • Karolina S. |

    Buziak i uścisk mocny na rozładowanie tego chwilowego wkurzenia :* :* :*

  • Magadalena88 |

    I tak masz cudny ten dom 🙂 Taki amerykański :)) Nie życze Ci cierpliwości, bo samej mi jej brak. Ale życzę spełnienia marzeń. Bo nie ważne czy za rok czy za pięć i tak Ci się uda :))) Pozdrawiam ze słonecznych Bieszczad :***

    • Dziękuję!! A dom tak, mam cudowny. Mocno o niego walczyłam. A teraz go mam! I zdrowie nam dopisuje i mamy więcej niż mogłam sobie wyobrazić jeszcze 5 lat temu… A te momenty to tylko momenty 🙂 Nieważne na dłuższą metę!

  • No nie wierzę! Dokładnie jakby o mnie to wszystko było! Też remontujemy, nasze pierwsze mieszkanko. O ciągle krzywo, nie tak, inny był plan, wszystko miało być inaczej. I nie ma, że się nagnie, poprawi, naprawi. Ma być pięknie. Idealnie- już teraz! Też tego nie lubie. I walcze. Ale czasem przegrywam…

  • Hihihi, czyli najprawdziwsza „baba” z Ciebie!!! Która wszystko chce już, teraz, now ale przy okazji nie traci z oczu tego co najważniejsze:) Pozdrawiam z Wielkopolski:)

  • Iwonko, nie za to, że jesteś „amerykańska”, ale za to, że prawdziwa jesteś – lubię Cię bardzo! 🙂 Już prawie trzy lata tu do Ciebie zaglądam 🙂 A na „bezkompromisowe zarzynanie mózgu dla przestrzeni” polecam lawendę https://mamafulltime.wordpress.com/2015/07/20/lawendowe-pole-w-anglii-lavender-field/. Zapraszam do mnie i pozdrawiam serdecznie! Justyna.

  • monia_maruda |

    „Życie to wybory. I konsekwencje. Więc nie narzekaj. Ciesz się ekspresem. Pij kawę. A podłogę zrobisz jak zmądrzejesz”.

    To zdanie jest jak dobra sentencja, którą można sobie oprawić w ramki i powiesić na ścianie. Genialne! I jak tu nie uwielbiać Twojego bloga, skoro za każdym razem jak tu zajrzę, w wyniku chociażby jednego zdania, schodzi ze mnie całe nagromadzone napięcie 🙂

  • Iwonko Ty moja kochana nerwusie nad nerwusami. Wyluuuuzuj spokojnie, weź tą kawę w łapę z tego ekspresu za milion usiądź na kanapie, otwórz oczy i …. ciesz się tym co aktualnie masz, bo ja za własny dom oddała bym wiele.
    Ściskam :*

  • kotulinka |

    Nasze zycie to caly czas wybory, dziekuje za ten wpis, za czas na refleksje.Czasmi tyle wrzucimy sobie na kark, zaplączemy sie w swoim planach a okazuje sie ze chwila przy kawie jest bezcenna … pozdrawiam cieplo

  • U Was już pięknie, bez planów i ich realizacji, dziewczyny szalone, okno! jakie okno! tylko się gapić opartym o framugę z kubkiem kawy, w tym ekspresie za bańkę zrobionej, aaaaa Iwcia masz raj

  • To jest normalne, że nie wszystko idzie zgodnie z planem. I tak już możesz się cieszyć, że jesteś w nowym domu:) W końcu uda Ci się go wykończyć, tymczasem ciesz się życiem:) Nie ma co spędzać sobie snu z powiek;)
    Ja też byłam na siebie zła bo nie udało się dokończyć budowy. I trzeba wynajmować… Może uda się w przyszłym roku, a może nie. Będę do tego dążyć, ale nie kosztem wszystkiego.
    Tak jak u Ciebie, wakacje Wam się należały, a podłoga może być później. Wspomnienia wakacji z dziećmi nie mogły czekać:)
    Pozdrawiam serdecznie Iwonko

  • Justyna |

    Aaaa, jakbym o sobie czytala!!! Mam dokladnie tak samo, z tym ze do dzieci tez nie mam cierpliwosci 😉
    Na domiar wszystkiego pozniej mam straszne wyrzuty sumienia, ze cisne biednego meza zeby np po skonczeniu lazienki bral sie za malowanie salonu (wyremontowany rok temu), bo nie moge sie doczekac kiedy zobacze nowy kolor na scianach.
    No zolza ze mnie wyjatkowa! Biedny nie ma kiedy odpoczac, bo ja ciagle cos znajde do „ulepszenia”. No dobra, wszystkie meble skladam sama, i to z dzika przyjemnoscia, ale wiekszosc remontow i tak on odwala sam. Pojde do piekla za ten wyzysk slubnego, to juz pewne! 😉

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *