moje „gospodarstwo”

 

thumb_IMG_2453_1024 thumb_IMG_2452_1024 thumb_IMG_2464_1024 thumb_IMG_2466_1024 thumb_IMG_2468_1024 thumb_IMG_2470_1024 thumb_IMG_2472_1024 thumb_IMG_2487_1024 thumb_IMG_2489_1024 thumb_IMG_2492_1024 thumb_IMG_2495_1024 thumb_IMG_2508_1024 thumb_IMG_2512_1024 thumb_IMG_2517_1024 p2 p1 thumb_IMG_2545_1024 thumb_IMG_2528_1024 thumb_IMG_2554_1024 thumb_IMG_2557_1024 thumb_IMG_2572_1024 thumb_IMG_2595_1024 thumb_IMG_2598_1024 thumb_IMG_2672_1024

p3

thumb_IMG_2710_1024 thumb_IMG_2726_1024 thumb_IMG_2741_1024 thumb_IMG_2750_1024 thumb_IMG_2795_1024 thumb_IMG_2816_1024

Zaniedbałam dzieci, blog, paznokcie i czwartkową pracę w biurze, choć kolejny czwartek już tuż tuż. Wszystko mam w totalnej rozsypce. Stroju kąpielowego szukam 40 minut latając jak pies z nosem przy górach pudeł. Całe szczęście że zdecydowaliśmy się przy przeprowadzce na plastikowe pojemniki, przez które wszystko można zobaczyć. Zdecydowaliśmy się też na kilka dużych czarnych worków. Jak już obleciałam jakieś 60 pojemników to się okazało, że stroje są jednak w jednym z tych kilku worków… Codziennie czegoś szukam, codziennie załamuje dłonie patrząc ile to jeszcze…. i codziennie biorąc głęboki oddech dziękuję sobie, że podjęłam decyzję o przeprowadzce.

 

Niezależnie od szerokości geograficznej, w której się znajduję głębia mojej duszy jest niezmienna. Zew natury objawiający się pragnieniem poczucia brudnej ziemi na dłoniach, piachu w przedpokoju, rozgardiaszu na grządkach z burakami, i dążenie do poczucia wiejskiego bytu, wolności w swoim gospodarstwie… to ja i mój rock ‚n’ roll.

Gdybym miała więcej odwagi miałabym stodołę, kury i pole ziemniaków. Chodziłabym w fartuchu w kolorowe kwiaty, szorowała obejście i marzyła o miastowych wypadach.

 

Na razie jednak wystarcza mi ta przestrzeń. Dzieci wspinające się po drzewach, biegające wszędzie na bosaka, rozszyfrowujące życie „w polu”.

A ja mam poczucie niesamowitego spokoju. Wychodzę wieczorem przed dom, siadam i przysłuchuję się..

Spokój odnajduję pośród wrzasków,

harmonię w chaotycznie upchanych w pudła przedmiotach,

dom w niedomalowanych ścianach.

I w całym tym rozgardiaszu – swoją siłę.

Właśnie w tym niepoukładanym świecie odnajduję do granic poukładaną siebie.

 

 

Koła w rowerach kręcą się świecąc kolorami tęczy.

Kawa nie stygnie, taki upał.

Łąki moje z rumiankami i jaśminem.

Zielono mi. Bezsprzecznie.

Żyję tu i teraz.

Jakiś raj.

Zachłysnęłam się zmianą w życiu.

 

 

47 komentarzy

  • Cudnie u Was!
    cieszę się razem z Wami z tych zmian i nabieram odwagi na takie zmiany w swoim życiu!
    Pozdrawiam
    KasiaS

    P.S. a te kwiaty w wazonie to jakby wprost z łąki tuż za domem rodzinnym. całe dzieciństwo przed oczami <3

  • Pięknie 🙂 Jak u Ani z Zielonego Wzgórza :))

  • Tak się ciesze! Że masz ten dom, ta ziemie, trawę, kwiaty i przestrzeń 🙂 udało ci sie – musiało się udać;) gratuluję i ściskam mocno:) i z własnego doświadczenia dodam, że jeszcze rok, dwa i będziecie mieli wszystko rozpakowane ;D

  • Karolina S. |

    Kochana, i właśnie o ten spokój wewnętrzny w tym wszystkim chodzi. O to bezpieczeństwo i poczucie odnalezienia wreszcie swojego małego świata na tej ziemi.. Cieszę się bardzo, że szczęście z takim impetem wdarło się w Twoje życie i daje Ci poczucie spełnienia.
    A co do życia „na kartonach” to doskonale Cię rozumiem.. Właśnie jestem w trakcie porządnego remontu.. I choć czasem mam zwyczajnie dość to cieszę się na nadchodzące zmiany 🙂

  • To ja Ci tego fartucha życzę…! Buraków słodkich jak miód i choć dwóch kurek z… kogutem, aby biedaczki nie popadły w depresję.
    Dobrze Cie czytać 🙂 znów :).
    Szczęścij sobie!

    • Z tymi kurami to tak u nas jest, że choćbyś 20 hektarów ziemi miała a ziemia nie zwie się ranczem w dokumentacji to kur nie możesz mieć 😉 ale i tak nie chcę! Na razie jestem na etapie takim, że wystarczają mi rumianki 😉

  • Pieknie 🙂 i wiesz, ja zawsze mowię do męża, ze jacyś jednak urodziłam sie wieśniakiem 😉 nic mnie tak nie uspokaja jak ziemia , ogród , praca fizyczna na świeżym powietrzu … Choć lubię miasto i cywilizacje to nic mi nie zastąpi brudu pod paznokciami 😉 szczęścia w nowym domu Iwonko ! Niech zamieszkają z Wami dobre duszki 🙂

  • Taki mnie spokój ogarną przy oglądaniu Twojego gospodarstwa , może i chaos na razie macie ale spokój przenika go jak mgła …
    Pięknie
    Bardzo Ci życzę tych wiejskich klimatów bo one naprawdę pomagają złapać równowagę
    Mój mąż dziś fotografował nas przy podlewaniu ogrodu … i co chwila zachwycał się naszą zielenią i tym, że własnymi rękami ją stworzyliśmy … cudownie tego słuchać
    Uściski, trzymajcie się cieplutko 🙂

  • Uwielbiam te ich kaski 🙂
    To zachłyśnięcie się zmianą w życiu… hmm… ja to chyba sama ostatnio przerabiam. Za miesiąc przeprowadzamy się do Stanów, z Polski. Gdy wyprowadzaliśmy się ze Stanów prawie cztery lata temu to myśleliśmy, że ten bilet z San Francisco do Europy to w jedną stronę 🙂 A tu się okazuje, że nie. Już w lipcu zamieszkamy pod Seattle.
    Płakałam tydzień, ale tak mocno, a potem przeszło mi jak ręką odjął. Zdecydowałam: dość płaczu, no przecież nie wchodzę do grobu 🙂 Przede mną, przed nami przecież Nowe. I właśnie tą zmianą się zachłysnęłam, jakich by ona we mnie nie budziła mieszanych uczuć, zmianą, po prostu.
    No a w Polsce, jeśli nas biurokracja nie pokona, hehe, to zbudujemy na naszej działce niewielki dom. Na lato i na święta. Nie zabieram bombek, zajęcy i koszyków. W Polsce zostaje cała moja rodzina, mama, tata, brat, przyjaciele, więc będziemy latać jak zawsze (pierwszy lot transatlantycki syn odbywał w dojrzałym wieku 3 miesięcy). Takie moje życie ma być, widać, w locie 🙂 Tak sobie gdzieś w tym wszyskim przypomniałam, Twoje, Iwonko, słowa, jakoś tak one szły, że nie muszę przecież wybierać – Ameryka czy Polska. W naszym przypadku ten brak konieczności wyboru oznacza dwa domy. Niech będzie, dwa domy, no lepiej dwa domy niż żaden – jak dotąd wynajmujemy, a ja już chcę kuchnię mieć taką po swojemu 🙂
    Ale też się na to, co w Ameryce, cieszę, na wybieranie stołu i krzeseł, na Target, hehe.
    Nowa praca mojego męża płaci za całą tę przeprowadzkę, zapewniają nam kontener morski. Część naszego dobytku popłynie/pojedzie, część zostanie do domu tu.
    No i sobie, Iwonko, wyobrażasz, moje tu rozterki – co jeszcze wziąć, skoro przestrzeń/waga mnie nie ogranicza?? Książek przyszło już tyle, że się poważnie zastanawiam, czy strop to wytrzyma, jak je tak w stosach układam na ziemi. Kosze wiklinowe polskie przyszły. Jeszcze mnie Bolesławiec nęci! Ale który wzór, który, hehe!
    No i się rozpisałam. Dużo sił w zaglądaniu do pudeł i worków! Piękna ta trawa, przestrzeń, i w tym dzieci, kwiaty, życie 🙂

    • Ależ historia!! Wiesz co przykuło mój wzrok najbardziej? ten Bolesławiec 😉 Może (skoro masz darmowy kontener) Ty mi go kupisz, prześlesz przez ocean a potem wyślesz z tego Seattle na drugie wybrzeże? ;)) A tak serio to trzymam mocno kciuki za was! Niech zakupy w Target się cudownie robią 🙂

  • Piękny dom, powodzenia na nowym :)!!!

  • sarawalsh |

    Wspaniala przestrzen piekny DOM ktory daje bezpieczenstwo.Jest piekny sam w sobie bo tak zaplanowaliscie jego urzadzanie ale tez piekny bo Wy go tworzycie i bedziecie tworzyc dzien po dniu …piszecie nowa w nim historie…Jestem pelna podziwu Twojej determinacji w spelnianiu marzen i delektowaniu sie malymi dawkami szczescia.Sama przeprowadzam sie juz wkrotce do naszego Raju i jestem u progu wielkiej zmiany.Pomysl z przezroczystymi pojemnikami zabieram:)

  • Ania z Osobiedlamnie |

    niesamowicie to napisałaś
    dopasowały się słowa same
    ubrałaś emocje
    dobra
    czytam jeszcze raz

    a potem jeszcze ze dwa, na jutro, bo nie wiem, czy w pracy zdążę od rana zaglądnąć

    i zapraszam się do Was na kawę
    lawendę pogłaskać
    i sprawdzić czy dłonie tak samo jak po naszej pachną
    ale to może z siedem lat potrwać
    zanim dolecę:)

  • Kongoset_mp |

    Uwielbiam zmiany!
    Ze mną tak jest,że jak się na nowym już tak wymoszczę i wykokoszę,jak ta kura, co to Ty, tak bardzo byś je chciała mieć, to zaczynam rozglądać się za nowym „kurnikiem” 😉
    I chociaż dobrze mi w obecnym , to gdzieś pod skórą czasem czuję,że nie jest to moja ostatnia „grzęda” 😉

    A Twoje „gospodarstwo” jest magiczne!
    Lawenda urocza niczym moja (no co, ja też mam się czym chwalić ,hihi) 😉
    Po prostu- bajka.

    Ps-wiesz co, ja bym nie nazwała tego miejsca -gospodarstwem, bardziej hrabstwem 😉

    • hahaha wiesz co? a my tu w Ameryce takie mamy gospodarstwa właśnie ;))
      A tak serio… to gospodarstwo wzięłam w cudzysłów bo dla mnie to taka mega natura w koło ptaki takie głośne, drzewa szumią… że czuję się czasem jak na wsi u babci 🙂

  • Kongoset_mp |

    hahaha, doskonale ten cudzysłów widziałam i wyobrażam sobie,że ta natura na myśl cudowne wakacje u babci na przywodzić musi 😉 z tą różnicą ,że ta obecna jest teraz taka Twoja, na tych amerykańskich „hektarach” 😉

  • czekałam na ten post od dawna 🙂 i sie doczekałam
    piekne to Wasze miejsce az mnie zazdrosc wzieła :)ale taka dobra zazdrość .siedze z rana przy laptopie z kawą i oglądam te Wasze piekne miejsca 🙂 🙂
    i na bosaka …u Nas sie nie da 🙂 Mam 27 lat mam męża i córeczke , własne mieszkanie małe to małe ale własne 🙂 mąż dalko bo w szwecji pracuje ale żeby w polsce mogl pracowac chyba nic byśmy nie mieli 🙂

    pozdrawiam Was serdecznie twoje piekne córeczki i czekam na wiecej zdjec i postów 🙂
    ps. piekna łazienka taka w moim stylu ,całe wasze królestwo w moim stylu 🙂

  • Ile ja już tego bloga razy Iwonko czytałam, od deski do deski.
    Jestem z tych co się boją marzyć o rzeczach wielkich, a o maleńkich – też.
    Ale kiedy czytam, oglądam, nabieram ogromnej ochoty na zmiany w życiu.
    Wszystko przed nami 🙂

    Powodzenia!

    I pięknie tam macie!

  • Wszystkiego NAJ w tym Waszym nowym miejscu życzę. I dopięcia na ostatni guzik na czas także 🙂 Pięknie tam masz, wiesz? Ta zielona przestrzeń przyciąga niezwykłym spokojem. Pięknie! Moje zielone wzgórze póki co w fazie marzeń, ale cieszę się nawet z mojego ukwieconego balkonu nad którym sama pracowałam, by teraz móc na niego wyjść, popatrzeć, zaczerpnąć siły z piękna natury.

    Pozdrawiam ciepło znad późnego kubka kawy 🙂

  • Super to Wasze nowe miejsce na ziemi☺ z czasem wszystko rozpakujesz i ogarniesz ☺ ja też najbardziej u siebie cenię sobie ciszę i spokój a w około las rzeka i kwiaty…
    Dzieciaki mają tam teraz raj na ziemi ☺

  • Izabela |

    Iwonko jak ja ci zazdroszczę, zazdroszczę tej odwagi tego parcia przez wszystkie przeszkody do celu. Ja jednak nie umiem (choć staram sie jak tylko mogę) tak walczyć i tak marzyć. We mnie jednak za duzo strachu a zmiany z kataklizmem mi sie kojarzą. Teraz znowu na nas runęło z zaskoczenia i ja codziennie szczypie sie mocno czy to prawda i co teraz zrobimy jak damy rade.
    Iwonko wiesz, ze zycze ci z całego serca szczęścia, choć juz widze jak cudownie nowa przestrzeń zapelniasz, zapelniasz śmiechem dzieci, kolorowymi parasolami wspomnień i nowymi pragnieniami.
    Sciskam najmocniej jak umiem 🙂

  • Katharina J. |

    Nie wiem czy mnie sobie przypominasz, pisalam Ci , ze przyjdzie czas, jak siadziesz z kubkiem kawy, spojrzysz przed siebie i powiesz:”Tak,to byla dobra decyzja”. Wiem, ze tak teraz masz.
    Iwonka, bedziesz sie dziennie dziwic spogladajac na te piekne okolice, i nie bedziesz wierzyc, ze mozesz tak mieszkac.
    Ja tak mam juz 5 miesiecy i to uczucie ciagle we mnie jest.
    Kochana, Tobie i calej rodzince zycze zdrowia i szczescia na kazdy dzien w waszym Raju.
    Buziaczki

  • Cudownie tam jest. Dużo zieloności, przestrzeni i ten DOM. Piękny. I tyle mozliwości aranżacji, że aż nie wiedziałabym od czego zacząć.
    Pozdrawiam i udanego weekendu!

  • Szczęścia w nowym miejscu. Pięknie tam macie 🙂

  • Ja patrzę na te zdjęcia, to budzi się we mnie nadzieje na lepsze u mnie.. Marzę o domu z ogrodem, swoim, może i na kredyt, ale takiego domu, gdzie będę mieć poczucie” Znalazłam swoje miejsce na ziemi”.
    Życie za granicą mnie męczy..

  • Wiesz, Iwonko, czymn różni się Twój blog od wielu?!… Jest prawdziwy. Piszesz czasem, że może za bardzo odkrywasz siebie itd. Ale za to właśnie ci wszyscy ludzie, którzy tu zaglądają uwielbiają Cię 🙂 Ta Twoja szczerość sprawia, że kiedy piszesz, że świeci słońce, to ja mogę zamknąć oczy i wiem, że to słońce naprawdę świeci… Bądź ZAWSZE szczęśliwa i spełniONA, tego Ci życzę, a sobie życzę jeszcze wielu Twoich postów 🙂 Z szerokiem uśmiechem przesyłam pozdrowienia 🙂

    • Dziś właśnie próbuję post napisać. Ale kukurydza upadła na podłogę, pies zaplątał się w krzakach, Zosia uderzyła się szczotką w pliczek i potrzebuje lód do okładów, Clara tupie nogą, że czeka na czekoladę domowej roboty, cytuję „18 tygodni” .. Ale wiesz.. właśnie to wszystko powoduje, że jak siadam pod wieczór, to mam o czym pisać. I choć rzadko piszę o dzieciach stricte to zamieszanie z nimi związane jakoś napędza moją wenę 🙂 Pozdrawiam Cię i dziękuję za miód poranny na moje serce 🙂

  • Jak pięknie!

    Ja cztery, ponad cztery lata temu wyprowadziłam się z mieszkania, w którym mieszkałam całe moje ówczesne życie (czyli jakieś dziewięć lat). Mieszkanie było czteropokojowe. Brzydkie. Podłoga ta sama, od lat 80. Kuchnia z lodówką, z prechistorii chyba. Wszędzie duże białe szafy, w których można było się chować. I łazienka… w kolorze „wody”. Było mi smutno. Bardzo smutno. Znienawidziłam nowy dom całym moim sercem. Betonowa buda, bez dachu (marzyłam o skośnym). Bez strychu. Z ogrodem, bez drzew do wspinania się. Z roku na rok coraz bardziej podobał mi się dom. Okazało się, że choć na drzewa nie można się wspinać, to jest tam taka roślina, pod którą można urządzić domek (pomysł Pawła) lub czytelnię (mój pomysł). Że jest garderoba, pełna ubrań. Można do niej wejść i schować się do którejś szafy, pomiędzy futro zimowe mamy, a marynarkę taty. Że jest piwnica. Moje ukochane miejsce. Pełne dziwnych rzeczy. Nie jest to strych, ale… Że jest (wreszcie !) też schowek na miotły. W którym pachnie płynami do płukania. I tam się właśnie najlepiej czyta książki, słuchając przy okazji krzyków zaniepokojonej rodziny: „Melaaa! Gdzie jesteś?” 🙂

  • That’s a creative answer to a difcifult question

  • Imi place imaginea blog-ului tau (eu am ales ceva asemanator pentru un blog despre Brasov, doar culoarea difera). Despre cele doua site-uri: – stiam de primul, m-am logat, dar inca nu mi-am pus banner-ul;- al doilea mi se pare super – cu siguranta il voi urmari. Mersi 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *