o sobie

11 sierpnia 2017

I gdy wieje od wschodu wiatr. Taki, że głowę urywa.

I gdy śnieg.

Liście jesienne zaczynają dotykać ziemi.

I gdy słońce pali jak na pustyni.

Z każdym dniem i nocą i westchnieniem.

Z każdym uśmiechem,

niedosytem,

żalem,

 

wierzę, że mam powód.

 

Prosty powód, w najprostszym słowa znaczeniu.

By nie czekać.

By nie być zanadto cierpliwym.

By nie odmawiać sobie, odkładając wiecznie na potem.

By rozpieszczać się drobiazgami.

 

Wierzę, że w życiu można zwracać na siebie uwagę. I nie być najmniej ważną we wszystkim.

Wierzę, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci? i wszyscy w koło? NIE.

Wierzę, że szczęśliwa kobieta, to szczęśliwa kobieta.

 

Mam powód by nie czekać.

Bo jak dzieci dorosną,

dom się urządzi,

kredyty się pospłaca,

wyprawi się komunie, wesela, chrzciny,

i jak już w końcu będzie więcej czasu i mniej na głowie

to może okazać się,

że już za późno…

że nie ma po co,

że na starość to już bez sensu.

 

Dlatego walczę każdego dnia o siebie.

W krzyku, płaczu, i pretensjach dzieci.

W dobrobycie i wtedy gdy nie starcza.

W momentach gdy ciężej niż kiedykolwiek.

I gdy brakuje czasu a wszystkie sprawy jednocześnie są na już.

Wtedy to szczególnie.

 

Bo o sobie zapomnieć jest najłatwiej.

Dopóki nie spojrzymy w lustro możemy siebie nie zauważyć.

Nawet ból nauczyłyśmy się oszukiwać, bo tysiące rzeczy ma większe znaczenie.

Dlatego trzeba sobie przypominać codziennie.

Że jedno życie, jedno ciało, jedna młodość… i trzeba…

Nawet jak czasem się nie chce, to trzeba..

utrzymać ten powód na powierzchni.

 

A teraz napiszę wam co wymyśliłam.

“Na starość” posypały mi się zęby. Ale tak totalnie. Jakieś ubytki kości poważne, operacje z tym związane, wszczepianie zawiązków zębów od prosiąt 😳, wszczepianie sztucznych kości.. 5 zębów do leczenia kanałowego, 4 wyrwane w przeciągu 6 ostatnich miesięcy… aa no i jeszcze operacja usuwania zapalenia włącznie z wycinaniem uszkodzonego nieodwracalnie dziąsła. W życiu nie miałam takich problemów z zębami.. plomby owszem ale nic z takich rzeczy.

A tu raptem skończyłam 40 lat i symbolicznie się posypałam.

Na 10 zębach górnych miałam licówki i korony.. tyle mnie to kasy kosztowało że aż nie mogę.. ALe w związku z rokiem zagłady mojego uzębienia postanowiłam rozbić licówki, korony.. i zrobić je na nowo. Żeby wyglądały bardziej naturalnie zalecono mi z naciskiem na “naprawdę powinnaś” podnoszenie górnych dziąseł. No i dałam się namówić. Tylko że podnoszenie okazało się wycinaniem dziąseł nad górnymi zębami. Potwornie dużo wycieli mi skalpelem, skrobali, stukali…

Wczoraj byłam i jakoś przeżyłam. Mąż patrzy i mówi że mu niedobrze.. dzieci uciekają ode mnie na kilometr, a ja SZCZĘŚLIWA!!

W końcu zrobię sobie porządnie zęby. I co z tego że po 40stce! Poprzednie były bardzo źle wykonane i stąd też część problemów z ubytkiem kości i zapaleniami.

I po co mi to wszystko? Bo patrzę w lustro nieustannie. Pamiętam o sobie. Jestem dla siebie ważna.

Nie zrobię tysiąca rzeczy, typu liftingi, botoxy, i takie tam.. ale zrobię sobie zęby. A potem polecę do Barcelony! Nie wiem jeszcze kiedy ale polecę! Mam całe życie by wymyślić jak..

Ale póki co mam tymczasowe plastikowe zęby i wyglądam jak siódme nieszczęście, dlatego moich zdjęć szybko nie zobaczycie 😉

 

A czy wy zrobiliście może coś szalonego dla samych siebie? Jestem bardzo ciekawa!

 

21 komentarzy

  • Iwonka, uwielbiam Twoje posty! Zawsze zatrzymuję się na chwilę i zastanawiam się… Nad życiem, nad łapaniem chwil, spełnianiem marzeń.. I teraz nad tymi zębami. Choć uważam, że wygląd w ogóle nie jest istotny, to już samopoczucie jak najbardziej! I jeśli nowe zęby mają sprawić, że ktoś się lepiej poczuje, niech je je sobie zrobi! I też o tym marzę. Aby mieć ten hollywódzki uśmiech. Bo wtedy moja kobiecość poszybuje w górę. Tylko finanse…
    Ale wiem, że wszystko da się zrobić. Że w swoim czasie. Że do 40 jeszcze parę lat 🙂
    Ściskam Cię mocno! I życzę nam wszystkim więcej Twoich postów, okraszonych pięknymi zdjęciami! <3

  • W samo sedno…oczywiście łza sie w oku zakręciła jak zawsze jak czytam Twoje posty. Ciesze sie ze powoli do nas wracasz ze dla nas piszesz…proszę, zostań na dłużej…❤️

  • Ściskam Cię (delikatnie, żeby nie zabolało) i podziwiam! Za te zęby i dziąsła…
    A za to „o sobie”… mam nadzieję, że przeczyta te słowa mnóstwo nas:) Bo masz rację, najłatwiej zapomnieć o sobie. Złapałam się kiedyś na tym, że najlepsze kąski zostawiam Im.. a ja?:) Jakie byłoby Ich życie beze mnie? Dlatego ja również muszę brać witaminy, więcej spać, odpoczywać i mieć fochy. Nie odkładać i nie czekać.
    Moje szaleństwa? Buty na mega wysokich szpilkach, w których nauczyłam się stać i chodzić:) I wychodzić:)
    No i marzenia, których się nie boję, w które wierzę, mimo, ze absurdalne są – są moje:)
    Uściski! Nadal delikatnie:)

    • jej jak ja lubię Twoje komentarze!! no ten fragment mnie rozwalił : „w których nauczyłam się stać i chodzić:) I wychodzić:)” hahaha cudownie 🙂 obolała dziś jestem potwornie ale uskrzydlona 🙂 choć zęby będą dopiero coś około gwiazdki.. wszystko musi się wygoić, przyjąć itd.

  • No ja nie mogę. .. to niewiarygodne aż. ..bo wczoraj byłam ja konsultacji u „ąę” stomatologa estetycznego i ortodontyczny bo też już mnie żeby odbiły i wychodzi na to ze po 40 będę mieć aparat i wreszcie ktoś porządnie mi te żeby ponaprawia…. kasa tylko mnie dobija ale jak pomyślę ile u kosmetyczki zostawiam albo ile kosztowała torebka czy koszulka to chyba już jednak wolę stare donosi a nowe żeby zrobić. .. a cześć pierwsza a tym żeby nie odkładać na później bo może być za późno – za to dziękuję. ..zrobiłam screena i będę sobie przypominać. .

    • Cześć Edyta! Dawno Cię tu nie widziałam! Mnie też dobija kasa i musimy zrezygnować z paru rzeczy bym mogła mieć te zęby.. tu to kosztuje majątek… Ale też pomyślałam sobie ile wydaję na inne rzeczy.. i wyszło mi że teraz albo nigdy 🙂 naprawa każdego zęba z osobna kosztuje dużo więcej a tak jak zdjęli mi stare to wszystko ponaprawiają, zrobią dokładnie i będę mieć (mam nadzieję!) spokój na długo. Choć cholera wie co przyniesie pięćdziesiątka 😉 😉 ale o tym pomyślę przy pięćdziesiątce 🙂

  • Cześć Iwonko, a ja właśnie wstałam jeszcze nie umyta, mówię sobie – a otworzę komputer, może Iwonka coś napisała i proszę jest. Cudowny post o nas, kobietach, że my właśnie, w tym codziennym biegu zapominamy o sobie. Ja dopiero około pięćdziesiątki zaczełam tak myśleć, nazwijmy ”egoistycznie”. Ale to jest taki pozytywny egoizm, bo właśnie kto o mnie zadba jak nie ja sama. Podziwiam Cię, że zdecydowałaś się na tak drastyczną ingerencje stomatologiczną, ale będzie pięknie. Moim marzeniem jest ”zrobienie” zębów, ale ciągle te koszty mnie dołują, śmieję się że jak wygram w totolotka, to pierwsze co zrobię to zęby.Ja z natury nie jestem szalona i tych szaleństw u mnie na koncie nie ma, ale może kiedyś, ale że po pięćdziesiątce, a dlaczego nie… Życzę Ci zdrówka kochana. I pisz, pisz, i dużo zdjęć poproszę z tego wspaniałego domku 🙂 Pozdrawiam

  • Dla mnie zawsze będziesz młoda i piękna Iwonka ☺ I zawsze będziesz NAJLEPSZĄ ciocia na świecie ☺

  • Jak dla mnie to twoje zeby wygladaly bomba!!!
    Ale skoro byly niedokladnie zrobione i sprawialy ci tyle klopotu to warto teraz zainwestowac i zfundowac sobie piekny usmiech, bo jak nie teraz to kiedy. Ja tez od zawsze marzylam o pieknych zebach, duzo to pracy, cierpliwosci, wytwalosci a jeszcze wiecej kasy ale jestem na dobrej drodze. Po urodzeniu drugiej corki, juz po 30tce, zafundowalam sobie braces, ale zanim braces to musialam miec rozciagana szczeke, czyli nosilam „expander” przez kilka miesiecy, jesc nie moglam NIC przez 6 tygodni, pozniej juz bylo lepiej, po kilku miesiacach zalozli mi braces i nosilam je 2 lata i 8 miesiecy, teraz pracuje nad implantem, gdzie w styczniu mialam nadbudowe kosci, mialam ogromny ubytek, spuchnieta bylam jak bania bardzo dlugo, w lipcu poszlam na wkrecenie „srubki” ale to to juz pryszcz w porownaniu z nadbudowa kosci, za 2 miesiace ide na odcisk i za miesiac bedzi finito. Ale tez czekaja mnie 2 koronki na innych zebach (na szczescie nie mislam nigdy kanalowego ani zadnej koronki wczesniej). Skonczylam w tym roku 40 lat…wiec czyzbys naprawde miala racje, ze po 40stce…troszke sie zaczynamy sypac? Haha.
    Pozniej juz mnie zejs bardziej kosmetyczny zabieg….wydluzyc troszke przednie 4 zeby, skrocic „kly” no i nalozyc porcelanowe veneers (nie wiem jak to po polsku…😬😬), takze kiedys osiagne ten swoj zawsze wymarzony usmiech. I podobnie jak ty…nie interesuja mnie botoxy….wieksze cycki…ale zeby i usmiech to jest to! Takze zycze ci powodzenia…wytrwania i cierpliwosci i trzymam kciuki ze tym razem bedzie to dokladna robota, ktora sprawdzi sie na dlugie, dlugie lata!!!!!

  • Sorry za bledy, stukam na telefonie 😜.

  • Podoba mi sie to zdanie ;;by rozpieszczac sie drobiazgami”, i jak tak robie, fajne ciuchy na codzien,makijaz, bizuteria, stoł do obiadu nakryty, od razu sie lepiej zyje.

  • Ps. od dosyc dawna Cie czytam bo czytam rowniez Julie, a teraz zeby sie odezwac to skłoniły mnie …zeby. Tez miałam problem, duzy problem, najgorzej jest szukac odpowiedniego fachowca[o pieniadzach nie mowimy ,bo je trzeba wydac]. Znalazłam, tez była mowa o dziąsłach ,ale moja stomatolog jest dzielna, wpakowała implanty, oblekło sie to moja tkanka mam je kilka lat i jestem bardzo zadowolona. Tak, zeby to duzy problem, pamietam jak ruszał mi sie jeden przedni ząb i wiedziałam ,ze nalezy go usunać ,przypominało to np amputacje, bardzo złe emocje i samopoczucie. Takze Iwonka, trzymaj sie i wszystkiego dobrego, pozdrawiam.

  • I bardzo dobrze, że robisz coś dla siebie. I nie ważne, czy to coś niewielkiego czy przeogromnego, ważne ile to znaczy dla Ciebie. I w związku z tym życzę Ci jak najpiękniejszych efektów 🙂 Ja się wciąż uczę pamiętania o sobie, nie tylko w swerze cielesnej, ale i duchowej i powoli, powoli coś niecoś pcham w związku z tym do przodu.
    A coś szalonego dla siebie? Tatuaż. Zdecydowanie. Może zdążę zanim się cała pomarszczę 🙂 Zrobiłam już pierwszy krok i zleciłam wykonanie profesjonalnego projektu, bo w głowie wszystko widzę, ale sama na przysłowiowy papier nie umiem przenieść. Potem to już zostanie „tylko”, albo „aż” formalność – przekroczenie progu salonu i niech się dzieje co chce 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

  • Powiem Ci, że ja właśnie rozpieszczam się w codzienności. Pryskam się ulubionymi perfumami na co dzień. Zakładam czerwoną sukienkę, gdy ciepło i świeci słońce. Nie tylko na wesela i chrzciny. Zaparzam sobie ulubioną kawę w kubku, w ktòrym smakuje najlepiej. Słucham ukochanej muzyki i tańczę z dziećmi. Robię finezyjne kanapki na kolację i mimo nadwagi uparcie jem lody w upalne dni. Spontanicznie umyję okna i wypiorę firanki by potem napawać się tym zapachem świeżości.. Kiedy z doskoku przyjdzie niania do mego 10miesięcznego synka, ja zamiast spożytkować ten „wolny czas” na zakupy czy inne załatwienia szybko pędzę do kina, w środku dnia kiedy wszyscy w pracy, zajęci.. i to jest ten mój egoizm :)Codziennie celebruję życie. Widzę, zatrzymuję się i chłonę.. żyję świadomie i konsumuję te cudowne małe chwile. Jak pomyślę o tych Twoich dziąsłach i ile to bólu musiało przynieść… oj Iwonko będziesz mieć nieziemski uśmiech! :*

    • Iwona wspołczuję bo przechodzę podobna drogę 🙊Może Nie tak hardcorowo jak Ty , ale też cieli żeby podnieść dziasło i też dzieci uciekały przede mna 😂
      Ale pomyśl jakie będziemy miały uśmiechy jak skończa ;-))). Zawsze możesz mnie odwiedzic , będzie nam raźniej z palstikowymi temps :-)))
      A co do pytania w poście – planuje zrobić coś dla siebie , coś o czym marzę od dawna, ale to za kilka lat. Na 50-tkę chcę sobie zrobić prawko na… motor !🙊🙊 kupię babskiego harleya albo inne cudo i będę popierdzielać ze starym 🏍🏍
      Ale to muszę dzieci teochę odchować … jakby coś…. :-)) ściskam ❤️❤️❤️

  • moje szaleństwo będzie za 1,5 roku. Na czterdziestkę chcę sobie zrobić tatuaż na kostce. Mam nadzieję, że dam radę bo okrutnie boję się bólu…

  • Pamiętam,że w dzieciństwie często mama czy babcia karciły mnie i nazywały EGOISTKĄ. Zawsze to tak bolało i było dla mnie taką karą. A teraz myślę,że to dobrze być trochę ta egoistką,że w tym zabieganiu,byciu żoną,mama, pracownicą, przyjaciółką,panią domu muszę uczyć się dbać o siebie,muszę uczyć się tego pozytywnego egoizmu. I po przeczytaniu twojego wpisu jutro dzwonię do dentysty. Żadne to szaleństwo,ale dbajmy o siebie, o wizyty u lekarza, kosmetyczki. Dałaś mi dzisiaj do myślenia 😉

  • Agnieszka |

    A ja dostałam od męża na czterdzieste urodziny klacz i uczę się jeździc. Jest cudowna… Evita

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *