otwarte na oścież drzwi…

Niezależnie od szerokości geograficznej, w której się znajduję głębia mojej duszy jest niezmienna. Zew natury objawiający się pragnieniem poczucia brudnej ziemi na dłoniach, piachu w przedpokoju, rozgardiaszu na grządkach z burakami, i dążenie do poczucia wiejskiego bytu, wolności w swoim gospodarstwie… to ja i mój sposób na życie. 

Gdybym miała więcej odwagi miałabym stodołę, kury i pole ziemniaków. Chodziłabym w fartuchu w kolorowe kwiaty, szorowała obejście i marzyła o miastowych wypadach. 

Na razie jednak wystarcza mi zielona trawa. Dzieci wspinające się po drzewach, biegające wszędzie na bosaka, rozszyfrowujące życie „w polu”. Czasem przynoszą żabę złapaną w wiaderko, czasem salamandrę, robią pogrzeb motylowi, który usechł biedny gdzieś pod krzakiem agrestu. Na drzewie wieszają tasiemki w różnych kolorach i obserwują które z nich będą widoczne jak rozwiną się liście. Karmią gąsienice wypielęgnowanym przeze mnie koprem i pietruszką. Całymi dniami są brudne… mają poobdzierane kolana i tonę wszystkiego w długich włosach. Na policzkach przyschniętą nutellę z pikniku z niezdrową żywnością. A jak leje deszcz to pływają w strojach kąpielowych w kałużach i zjeżdżają ze wzgórza na reklamówkach. 

A ja mam poczucie niesamowitego spokoju. Wychodzę wieczorem przed dom, siadam i przysłuchuję się tej żabie z wiaderka, której się u nas najwidoczniej spodobało i uwiła sobie gniazdko.

Spokój odnajduję pośród tych szalonych wrzasków, 

harmonię w chaotycznie upchanych w skrzyniach zabawkach, 

dom w niedomytych podłogach.

I w całym tym rozgardiaszu – swoją siłę.

Właśnie w tym niepoukładanym świecie odnajduję do granic poukładaną siebie. 

 

W wielu sprawach jestem perfekcjonistką. Na przykład zawodowych. Lubię mieć porządek w szafkach i w lodówce… ale nie cieszy mnie porządek w zabawie dzieci i w wyczyszczonej codziennie podłodze. Podłoga jest czysta czasami i to mi wystarcza.

Kiedyś, gdy jeszcze czysty dom był moim priorytetem przyszło mi do głowy, że moje dbanie o porządek ogranicza radość dzieci. Przecież dzieciom te brudne podłogi nie przeszkadzają, umorusane buzie, i zjedzony banan z resztkami żaby na dłoniach… 

W tamtej chwili krążących myśli w mojej głowie, podjęłam decyzję. Że ład i porządek nie będzie nigdy ważniejszy niż One. Porządku na starość nie będę wspominać. I nie będę dumna z wyszorowanej podłogi. Będę dumna z tego, że Clara wybudowała zamek z 14 wiaderek piasku i z radości prawie pękła, a że naniosła tego piachu pędząc ogłosić to wszystkim w domu? I co z tego…

 

Wywodzę się z domu perfekcyjnego. Moje postanowienie długo biło się z charakterem i przyzwyczajeniami. Bo choć żyję sercem, myślę sercem, podejmuję decyzje sercem to tutaj musiał zwyciężyć rozum. Wiem, że moje dzieci będą pamiętać kiedyś swój dom… I to jak będą go pamiętać będzie mnie kiedyś boleć lub cieszyć. I koniec. Nie było więcej myślenia. 

Dla ich wspomnień. I dla siebie samej. Bałagan w końcu potraktowałam inaczej. 

Nie szoruję domu od lat. Mam porządek. Ale taki na spokojnie. Taki że jak go przez jakiś czas nie ma, to świat w moich oczach się nie wali. Zlew może poczekać do jutra (choć nie lubię) a podłogi to nawet dwa tygodnie. A jak trzeba to i dłużej. 

I wyobraźcie sobie, że pokochałam ten cały rozgardiasz, nieład i piach w przedpokoju. To życie wakacyjne z otwartymi na oścież drzwiami. I niech piasek się sypie, i niech muchy lecą i niech wpadają w te drzwi uschnięte gałęzie.

Tak żyje mi się… pełniej. I swobodniej. Tak żyje mi się autentyczniej. 

 

Zośka dziś cały dzień robi eksperymenty… wszystko w kuchni na głowie stoi. Clara z koleżanką na drzewie siedzą. Nadia naburmuszona od rana odpowiada stanowcze TAK lub NIE – jak to moja Nadia nastolatka. W czwartek wraca mój Marcin z polskich gór. A ja piszę przy kawie i rumiankach w wazonie… Życie, te najzwyklejsze, obok mnie trwa. A mnie przepełnia poczucie niezwykłego spełnienia. Piachu mam tonę w salonie i kuchni i obchodzi mnie to tyle, co nic. 

 

Zmienić można bardzo wiele. Ale czasem nie trzeba aż tak wiele. Czasem wystarczą drobiazgi, by nasze życie wyglądało zupełnie inaczej. Wszystko w naszych rękach i głowach. Siedzieć? Czy wstać? Działać? Czy przekręcić się na drugi bok? Podziwiać? Czy wyśmiać?… Cały świat kręci się tak, jak mu zagramy (nie licząc tragedii). Możemy WSZYSTKO. Tak samo jak możemy NIC. 

A na koniec będziemy mieć tyle, o ile podjęliśmy walkę. I wtedy tym, co zarzucą nam, że niczego o prawdziwym życiu nie wiemy bo jesteśmy bogate, urodziłyśmy się mądre i udały nam się dzieci, i w ogóle mamy szczęście do wszystkiego od zawsze, odpowiemy: Wiesz co to jest efekt motyla? Trzepot skrzydeł motyla na półkuli północnej może zmienić bieg historii na półkuli południowej… a co dopiero konkretne decyzje względem własnego życia. 

Potęga, którą każdy z nas nosi w sobie. Aż głupio byłoby nie zastanowić się nad tym. Odpuścić. I zesmętnieć na starość.

Myśleć, że życie nasze własne buduje ktoś inny a my tylko przesuwamy się na boki żeby zbytnio nie przeszkadzać.

Taka perspektywa przytłacza. I daje jednocześnie nadzieję, że otrząśniemy się w porę. Bo po co chcieć być nieszczęśliwym jak można chcieć być szczęśliwym.

 

 

Zdjęcia z wakacji na Florydzie. Trochę zaległe. Ale zrzuciłam wczoraj z aparatu więc wrzucam kilka.

 

Miało być kilka a wyszło kilkadziesiąt 🙂

 

 

8 komentarzy

  • Przepiękne zdjęcia! i to co napisałaś …jest tak jakby do mnie…zawsze w jakiś sposób podnosisz mnie na duchu w chwilach takiego zrezygnowania, zwatpienia w sens czegokolwiek…dziękuję Iwonko, u Ciebie zawsze ładuję akumulatory 🙂 tak pięknie piszesz o naturze, o nieuporządkowanych grządkach, że znowu poczułam że mam się z czego cieszyć, że mimo iż tych grządek aż nadto , że trzeba to wszystko ogarniać , ale jest się z czego cieszyć – jest rodzina, jest kawałek miejsca , kawałek ziemi na Ziemi .

    • Gosiu no właśnie 🙂 grządki oznaczają zdrowe, ekologiczne warzywa i owoce 🙂 Tylko się cieszyć 🙂 choć zakląć też jak najbardziej można! że te chwasty jak głupie non stop rosną 😉

  • Przejmująco to opisałaś, zapada w pamięć i serce. I to piszę ja, wielbicielka porządku i poukładania rzeczy wszelkich… Przemyślę i mam nadzieję, że odpuszczę, wezmę z Ciebie przykład. Zdjęcia jak zawsze cudne, ale ja i tak wolę Twoje słowo pisane. Buziaki!

    • Ja też wolę słowo pisane, dlatego zdjęcia wrzucam tylko czasem. Wielbicielką porządku też jestem… lubię bardzo mieć porządek ale pokochałam też ten piasek i cały rozgardiasz.. bo jak już będę mieć lat 50 czy 60 i usiądę w tym swoim porządku to wtedy serce mi ściśnie na myśl o tym dzisiejszym zwariowanym naszym domu. Porządek potem będę mieć ciągle pewnie.. a te momenty z dziećmi miną, i to szybciej niż się spodziewam. Podeszłam do tej zmiany siebie bardzo świadomie, z rozumem. Nie było lekko ale udało mi się chyba. Szkoda życia na porządkowanie jak można ten czas spędzić z dziećmi! Ale oczywiście na porządek też musi być czas! trzeba sprzątać i mieć ładnie w domu.. tylko żeby te porządki nie przeszkadzały nam i naszym bliskim.. to chyba najważniejsze 🙂 Pozdrawiam i trzymam kciuki!

  • Uwielbiam jak piszesz, czy mozna twoje ksiazki kupic w Stanach? czy tylko w Polsce? Universal uwielbiam ja i moja rodzinka, wspaniale chwile tam spedzilismy, duzo smiechu i super zabawy:) Milego weekendu:)

    • Możesz zamówić na blogu do USA. Wtedy ja je wysyłam z Pennsylvanii od siebie 🙂 Jeżeli chcesz dwie to mamy komplet do kupienia w promocji. Kliknij na zdjęcie książek lub w zakładkę księgarnia. 🙂

  • Dobrze napisane. Doszłam do tego samego, kiedy odmówiłam Liwce zabawy, bo podłogę jeszcze umyć muszę.. Teraz nie odmawiam 🙂 Ta brudna podłoga tylko mnie przeszkadzała. Co nie oznacza, że mam w domu syf. Ale dom to nie muzeum ;)))

    Aaaaaaa – byliście na ulicy Pokątej z Harrego Pottera!!! Ile ja bym dała, żeby tam pojechać z moją Liwką!!! Na razie musi nam wystarczyć „Dziórawy Kocioł”- knajpka w Krakowie przy Rynku. Odwiedźcie koniecznie kiedyś przy okazji wizyty w Polsce 🙂

  • Już to kiedyś pisałam, ale Ty uczysz mnie życia.. jak się tym życiem cieszyc. Dzięki Tobie zaczęłam dobrze czuć się żyjąc w Niemczech i w ogóle ja nie wiem ale Ty te książki pisz i pisz ich więcej, bo mądrze piszesz😘

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *