piątek

25 września 2017

Piątek. Zwykły piątek ze stertą prania do rozłożenia po szafach.

Z podłogami do odkurzenia. Z niedopitym sokiem w szklance z zielonego szkła. Z pracą papierkową na za chwilę.

Z brakiem chwili na oddech.

Najdłuższy dzień tygodnia.

Z planami na pierogi z cebulką. I tymi na wakacje w Grecji.

Z głową w garnku, w pralce i w kurzu.

Dzień. Złożony z chwil.

Które ulatują, prawie niewidoczne.

Zapach otwieranej czekolady z orzechami.

Świeżo zerwana lawenda w białym wazonie.

Tatuaż w kształcie łódki pod okiem Clary.

Zapach rozmarynu na schnących w piątkowym słońcu włosach.

Pościel w drobne różyczki zdejmowana do prania.

Łza na policzku rozmazująca idealny tatuaż.

Niebo. Niebieskie, ciepłe niebo, na którym słońce coraz niżej.

Świeca pachnąca jesienią. Biały tkany koc.

 

Mój piątek złożony z chwil.

Bezustannych chwil.

Które kiedyś dotrą do mnie dużo wyraźniej.

Dziś są sprzątaniem. Pierogami. I lawendą.

Kiedyś staną się odgadniętą zagadką życia.

 

Clara machająca nogami na schodkach w basenie.

Cień kukurydzy, która sama się u nas posiała.

Kubek kawy i sens bransoletki z wygrawerowaną szerokością geograficzną.

 

Może i mnie dziś w pełni nie było.

Może świadomość chwili wyparowała w gorącym słońcu.

Może zapomniałam o kocham Cię i dziękuję.

O zapatrzeniu się w niebo bez powodu.

Ślady mokrych stóp na kamieniach wyschły zbyt szybko by za nimi nadążyć.

Może przeszłam obok kredowego rysunku tęczy bez westchnienia.

 

Pranie zbyt intensywnie zawróciło mi głowie.

 

Kubki w szafce ustawiłam napisem do przodu.

Zlew odszorowałam wybielaczem.

Warkocze francuskie uplotłam ze starannością o 8 rano.

Wykonałam kawał dobrej roboty. Jak co piątek.

Jak co piątek, przygotowałam się do soboty.

 

Żeby w sobotę ptaki latały wyraźniej…

Żeby bez celu siedzieć na ciepłym leżaku.

W kłótniach rozpoznać coś więcej niż tylko dokuczanie.

Rozłożyć na części pierwsze każde źdźbło trawy. I każde słowo.

Żeby woń kawy docierała powoli…

Żeby te nieistotne chwile, całe pęki nieistotnych chwil, ułożyły się w niezapomniane obrazy i zapachy.

Od tego są nasze soboty.

Tak samo jak szybkie i nieuważne są piątki.

 

W życiu na wszystko jest czas i miejsce.

Dużo łatwiej mi się żyje od kiedy daję sobie prawo do każdego uczucia i do każdego niedbałego spojrzenia.

Do wytchnienia od mądrości życia.

Do przeoczeń. I nieuwagi.

Dużo więcej wtedy widzę. Dużo mniej wymagam.

 

Daję sobie prawo w piątki nie widzieć nic oprócz sterty prania.

I w soboty patrzeć w niebo nieprzytomnie.

 

A jak kiedyś postanowię że będzie na odwrót, to będzie na odwrót.

 

Jestem człowiekiem. Szczęście wybieram świadomie. Ode mnie zależy tak wiele, że aż strach nie zdawać sobie z tego sprawy.

Od kiedy zdaję sobie sprawę, wszystkie jest tak zadziwiająco proste…

 

 

23 komentarze

  • To ja sobie właśnie pozwalam na odwrót Iwonko 🤗 Pozdrawiam

  • Alicja Lopes |

    Ślady mokrych stop wyschły na kamieniach zbyt szybko by za nimi nadążyć …. ajjjj … nie mogę przestać powtarzać 🙂 piękne!!!
    Jak cały post …

  • Karolina S. |

    Iwonka, mam dokładnie tak samo.. Piątek wypełniony po brzegi, a sobota.. sobota jest dla nas. Lekka i pachnąca wolnością 🙂

  • Sandratabezsily |

    Witaj, madrze napisane i wlasnie ja tez tak robie. Juz w PT wszystko Pranie odkurzanie sprzatanie zeby sie zatracic w leniwej sobocie. 🙂 pozdrawiam 😉

  • A co dokladnie znaczy napis na tabliczce?bo nie wiem czy dobrze sobie tlumacze:)

    • na zdjęciu tutaj nie wszystko się wyświetliło. Napis brzmi: „I wouldn’t give a nickle to have it paved in gold.. Everything I love is at the end of a dirt road” Co w wolnym tłumaczeniu znaczy: nie dałabym nawet grosza by wszystko mieć wybrukowane złotem .. Wszystko co kocham jest na końcu piaszczystej drogi.
      Tylko, że po angielsku się wszystko ładnie rymuje 🙂

  • „Dużo łatwiej mi się żyje od kiedy daję sobie prawo do każdego uczucia i do każdego niedbałego spojrzenia” – cudne.
    I oto całe clue… Dać sobie prawo. I innym też je dać. Zaakceptować siebie w piątek i sobotę. I w każdy inny dzień tygodnia, ze wszystkim, co przyniesie.
    Pozdrawiam. Po prostu:)

    • Aniu zajęło mi to kawał życia ale od kiedy zrozumiałam że mam prawo i inni to prawo mają i że jesteśmy tak bardzo różni i że każdy ma swoje powody.. naprawdę żyje mi się dużo łatwiej! Niesamowicie prościej 🙂

  • suungirl |

    A ja czasem mam taką sobotę, bez piątku, a ten piątek u ciebie jakoś w środku tygodnia…. Może powinnam się uporządkować? A może jeszcze wszystko przede mną. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Najbardziej podziwiam twoja wolnosc, wolnosc do uczuc, ta otwarta dusza na wszystko, ten poglad i widocznosc tego pieknego w tym i najgorszym. Ta lekkosc, z jaka lekkoscia o tym piszesz. To jak nie musisz trzymac swoich emocji i uczuc w sobie a wykorzystujesz je w 100% jak tylko potrafisz. Nie kazdy tak moze, nie kazdy potrafi, niektorzy nie chca, a inni mysla ze tak bedzie lepiej. Ty sie nie boisz. To co jest Twoje, jest Twoje. Mysle ze wiele kobiet chcialo by miec tyle sily. 🙂 i zycze tego kazdej. Gratuluje 🙂

    • Po prostu .. wielu ludziom jest po prostu łatwiej nie myśleć o tej wolności.. o tym co z czego wynika.. biorą życie na klatę takim jakie jest. Ja też tak miałam. I dlatego teraz jak znam różnicę między wolnością a uwikłaniem to mocno pielęgnuję to co mam 🙂 dziękuję Ci za przemiłe słowa 🙂

  • Jak ja lubię Twoje wpisy. Pozdrawiam serdecznie

  • cudowny jest ten Twój blog, i ta Twoja poezja. Pozdrowienia od Iwony dla Iwony:)

  • Ja tez te piątki tak wyciskam jak cytryne zeby delektować się wspolnymi weekendami…a od niedawna mam wolne weekendy wiec doceniam ze zdwojoną siłą…jakos tak zwalniam na weekend😃 uwielbiam twoje wpisy daja mi energię i wiarę w lepsze jutro 😘😘😘

  • Urszula Buczyńska |

    Kochana Iwonko,
    przepraszam, że poza tematem notki, ale sprawdź, proszę, pocztę.
    Wysłałam maila w związku z 50-leciem SP 4.
    Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników

  • Twoje słowa są dziś dla mnie niczym poezja. Zatonęłam w nich, delektuję się, słucham ich melodyjnego brzmienia w mojej głowie. Są takie prawdziwe, nie zawsze proste do napisania i takie lekkie, pomimo ciężaru, jakiego czasem dotykają. Lubię! pozdrawiam serdecznie 😉

  • ..uwielbiam do Ciebie tutaj wracac, do postow i jakze pieknych komentarzy czytelniczek. Wroc do nas, wroc, bo teskno za pieknem Twojego swiata…
    sciskam mooocno :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *