piątek

Piątek. Zwykły piątek ze stertą prania do rozłożenia po szafach.

Z podłogami do odkurzenia. Z niedopitym sokiem w szklance z zielonego szkła. Z pracą papierkową na za chwilę.

Z brakiem chwili na oddech.

Najdłuższy dzień tygodnia.

Z planami na pierogi z cebulką. I tymi na wakacje w Grecji.

Z głową w garnku, w pralce i w kurzu.

Dzień. Złożony z chwil.

Które ulatują, prawie niewidoczne.

Zapach otwieranej czekolady z orzechami.

Świeżo zerwana lawenda w białym wazonie.

Tatuaż w kształcie łódki pod okiem Clary.

Zapach rozmarynu na schnących w piątkowym słońcu włosach.

Pościel w drobne różyczki zdejmowana do prania.

Łza na policzku rozmazująca idealny tatuaż.

Niebo. Niebieskie, ciepłe niebo, na którym słońce coraz niżej.

Świeca pachnąca jesienią. Biały tkany koc.

 

Mój piątek złożony z chwil.

Bezustannych chwil.

Które kiedyś dotrą do mnie dużo wyraźniej.

Dziś są sprzątaniem. Pierogami. I lawendą.

Kiedyś staną się odgadniętą zagadką życia.

 

Clara machająca nogami na schodkach w basenie.

Cień kukurydzy, która sama się u nas posiała.

Kubek kawy i sens bransoletki z wygrawerowaną szerokością geograficzną.

 

Może i mnie dziś w pełni nie było.

Może świadomość chwili wyparowała w gorącym słońcu.

Może zapomniałam o kocham Cię i dziękuję.

O zapatrzeniu się w niebo bez powodu.

Ślady mokrych stóp na kamieniach wyschły zbyt szybko by za nimi nadążyć.

Może przeszłam obok kredowego rysunku tęczy bez westchnienia.

 

Pranie zbyt intensywnie zawróciło mi głowie.

 

Kubki w szafce ustawiłam napisem do przodu.

Zlew odszorowałam wybielaczem.

Warkocze francuskie uplotłam ze starannością o 8 rano.

Wykonałam kawał dobrej roboty. Jak co piątek.

Jak co piątek, przygotowałam się do soboty.

 

Żeby w sobotę ptaki latały wyraźniej…

Żeby bez celu siedzieć na ciepłym leżaku.

W kłótniach rozpoznać coś więcej niż tylko dokuczanie.

Rozłożyć na części pierwsze każde źdźbło trawy. I każde słowo.

Żeby woń kawy docierała powoli…

Żeby te nieistotne chwile, całe pęki nieistotnych chwil, ułożyły się w niezapomniane obrazy i zapachy.

Od tego są nasze soboty.

Tak samo jak szybkie i nieuważne są piątki.

 

W życiu na wszystko jest czas i miejsce.

Dużo łatwiej mi się żyje od kiedy daję sobie prawo do każdego uczucia i do każdego niedbałego spojrzenia.

Do wytchnienia od mądrości życia.

Do przeoczeń. I nieuwagi.

Dużo więcej wtedy widzę. Dużo mniej wymagam.

 

Daję sobie prawo w piątki nie widzieć nic oprócz sterty prania.

I w soboty patrzeć w niebo nieprzytomnie.

 

A jak kiedyś postanowię że będzie na odwrót, to będzie na odwrót.

 

Jestem człowiekiem. Szczęście wybieram świadomie. Ode mnie zależy tak wiele, że aż strach nie zdawać sobie z tego sprawy.

Od kiedy zdaję sobie sprawę, wszystkie jest tak zadziwiająco proste…

 

 

23 komentarze

  • To ja sobie właśnie pozwalam na odwrót Iwonko ? Pozdrawiam

  • Alicja Lopes |

    Ślady mokrych stop wyschły na kamieniach zbyt szybko by za nimi nadążyć …. ajjjj … nie mogę przestać powtarzać 🙂 piękne!!!
    Jak cały post …

  • Karolina S. |

    Iwonka, mam dokładnie tak samo.. Piątek wypełniony po brzegi, a sobota.. sobota jest dla nas. Lekka i pachnąca wolnością 🙂

  • Sandratabezsily |

    Witaj, madrze napisane i wlasnie ja tez tak robie. Juz w PT wszystko Pranie odkurzanie sprzatanie zeby sie zatracic w leniwej sobocie. 🙂 pozdrawiam 😉

  • A co dokladnie znaczy napis na tabliczce?bo nie wiem czy dobrze sobie tlumacze:)

    • na zdjęciu tutaj nie wszystko się wyświetliło. Napis brzmi: „I wouldn’t give a nickle to have it paved in gold.. Everything I love is at the end of a dirt road” Co w wolnym tłumaczeniu znaczy: nie dałabym nawet grosza by wszystko mieć wybrukowane złotem .. Wszystko co kocham jest na końcu piaszczystej drogi.
      Tylko, że po angielsku się wszystko ładnie rymuje 🙂

  • „Dużo łatwiej mi się żyje od kiedy daję sobie prawo do każdego uczucia i do każdego niedbałego spojrzenia” – cudne.
    I oto całe clue… Dać sobie prawo. I innym też je dać. Zaakceptować siebie w piątek i sobotę. I w każdy inny dzień tygodnia, ze wszystkim, co przyniesie.
    Pozdrawiam. Po prostu:)

    • Aniu zajęło mi to kawał życia ale od kiedy zrozumiałam że mam prawo i inni to prawo mają i że jesteśmy tak bardzo różni i że każdy ma swoje powody.. naprawdę żyje mi się dużo łatwiej! Niesamowicie prościej 🙂

  • suungirl |

    A ja czasem mam taką sobotę, bez piątku, a ten piątek u ciebie jakoś w środku tygodnia…. Może powinnam się uporządkować? A może jeszcze wszystko przede mną. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Najbardziej podziwiam twoja wolnosc, wolnosc do uczuc, ta otwarta dusza na wszystko, ten poglad i widocznosc tego pieknego w tym i najgorszym. Ta lekkosc, z jaka lekkoscia o tym piszesz. To jak nie musisz trzymac swoich emocji i uczuc w sobie a wykorzystujesz je w 100% jak tylko potrafisz. Nie kazdy tak moze, nie kazdy potrafi, niektorzy nie chca, a inni mysla ze tak bedzie lepiej. Ty sie nie boisz. To co jest Twoje, jest Twoje. Mysle ze wiele kobiet chcialo by miec tyle sily. 🙂 i zycze tego kazdej. Gratuluje 🙂

    • Po prostu .. wielu ludziom jest po prostu łatwiej nie myśleć o tej wolności.. o tym co z czego wynika.. biorą życie na klatę takim jakie jest. Ja też tak miałam. I dlatego teraz jak znam różnicę między wolnością a uwikłaniem to mocno pielęgnuję to co mam 🙂 dziękuję Ci za przemiłe słowa 🙂

  • Jak ja lubię Twoje wpisy. Pozdrawiam serdecznie

  • cudowny jest ten Twój blog, i ta Twoja poezja. Pozdrowienia od Iwony dla Iwony:)

  • Ja tez te piątki tak wyciskam jak cytryne zeby delektować się wspolnymi weekendami…a od niedawna mam wolne weekendy wiec doceniam ze zdwojoną siłą…jakos tak zwalniam na weekend? uwielbiam twoje wpisy daja mi energię i wiarę w lepsze jutro ???

  • Urszula Buczyńska |

    Kochana Iwonko,
    przepraszam, że poza tematem notki, ale sprawdź, proszę, pocztę.
    Wysłałam maila w związku z 50-leciem SP 4.
    Pozdrawiam Autorkę i wszystkich czytelników

  • Twoje słowa są dziś dla mnie niczym poezja. Zatonęłam w nich, delektuję się, słucham ich melodyjnego brzmienia w mojej głowie. Są takie prawdziwe, nie zawsze proste do napisania i takie lekkie, pomimo ciężaru, jakiego czasem dotykają. Lubię! pozdrawiam serdecznie 😉

  • ..uwielbiam do Ciebie tutaj wracac, do postow i jakze pieknych komentarzy czytelniczek. Wroc do nas, wroc, bo teskno za pieknem Twojego swiata…
    sciskam mooocno :*

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *