proste

 

Kiedyś mi napisała „u nas kiełbaski i ziemniaki z ogniska, budlight lime, dzieci w piżamach na ślizgawkach szaleją – raj”.

Uwielbiam ją od nie pamiętam kiedy.

Jej proste wszystko.

Prosty przepis na sałatkę. Proste zakupy. Prosty sweter w szarym kolorze.

Proste wybory w skomplikowanych sprawach.

To jej proste szczęście.

Raj w kiełbaskach i ziemniakach.

 

Przy takich ludziach jest trudniej.

Trudniej narzekać na niezapłacony rachunek

i płakać z powodu braku wakacji.

 

Przy takich ludziach jest wstyd

powodem nazywać brak chęci do życia.

 

Przy takich… człowiek pretensje do świata układa sobie w głowie.

Segreguje i wciska w szufladki priorytetów.

 

Przy mądrości, nie tej krzykliwej i efekciarskiej, ale tej cichej i spokojnej,

zaczynasz widzieć „rację” na 18 różnych sposobów.

Zatrzymujesz się. Zastanawiasz. Sięgasz po mniej skomplikowane drogi.

Da się. Jednak się da – myślisz.

I wchodzisz w swoją spokojną historię…

A potem…

zdajesz sobie sprawę, zaczynasz wierzyć, że tak naprawdę to nie Ona jest przyczyną Twojej zmiany, ale Ty sama.

Bo nic bez Ciebie.

Nic.

Jeżeli nie zechcesz nadać początku wydarzeniu, nic się nie wydarzy.

Choćbyś otaczała się tysiącem mądrych, rozsądnych ludzi. I przeczytała setki mądrych książek.

 

Dobrze mieć przy sobie ludzi, którzy wspierają. Motywują. Rozwijasz się przy nich. Uczysz. Zastanawiasz się. Zaczynasz od nowa. Wracasz. Przestawiasz życie.

Ale to wciąż do Ciebie należy decyzja, czy skorzystasz z tego wszystkiego. Wejdziesz w to albo nie.

 

I nikt szczęśliwym Cię nie uczyni.

Ani Ci ludzie, ani książki, ani motywujące blogi.

Nic nie spowoduje, że zmieni się Twoje życie, bo jedyna osoba, która cokolwiek spowodować może, to Ty sama.

 

Bez Ciebie nie ma nic.

Nic się nie wydarzy, dopóki nie nadasz początku wydarzeniu.

 

A dobrzy, mądrzy ludzie wokół nas to tylko i aż połowa naszego sukcesu.

 

 

 

Nasze amerykańskie góry … (w zasadzie to wyżyny chyba tylko 😉 )

zdjęcia są sprzed roku, z marca

IMG_7668 IMG_7674 IMG_7702 IMG_7747 IMG_7750 IMG_7679 IMG_7774 IMG_7874 IMG_7883 IMG_7927 IMG_7928 IMG_8019 IMG_8098 IMG_8323 IMG_8327 IMG_8737 IMG_8676 IMG_8700

25 komentarzy

  • Dobrze, że mogę sobie poczytać takiego motywującego bloga;) ale od czytania życie się nie zmieni. Masz rację Iwono. To zabawne ale zaczęłam doceniać wszystko co mam i uczyć się bycia szczęśliwa z tego powodu, gdy wszystko straciłam. Krok po kroku by się nie załamać. Małe decyzje, małe radości ,małe kroczki…i jakoś zbudowałam całkiem niczego sobie całość 😉 Ja sama. Hm. Aż się zrobiłam z siebie dumna teraz – jeszcze chwila a popadnę w samouwielbienie – a to wszystko przez to, ze mnie do chwili refleksji zmusiłaś 😉

    • Olemonka!! napisałaś, że jesteś dumna i od razu zaraz że za chwilę popadniesz w samouwielbienie.. jakby być dumnym z siebie to zbyt wiele. A trzeba być 🙂 🙂 masz powody by być dumną bardzo! Uściski przesyłam.

      • Z tym samouwielbieniem to ja tak pół żartem, pół serio

        • Komentarza połowęmi zjadło no 😉 żartem bo typem narcystycznym nie jestem 😀 a serio, bo znam siebie i wiem,że czasami mam skłonność do osiadania na laurach – więc muszę sie pilnować;)

  • Najpierw się poryczałam, a potem mi się budlight lime zachciało haha
    Sto serduszek Iwonka 🙂

  • To jest piekne, ze czasem spotykamy kogos, kto wklada nasze mysli i zachowania do wlasciwej szuflady, daje nam bodziec.
    Czasem jestesmy taka osoba dla innych.
    Uwilebiam to uczucie, gdy jest mi zle, albo jestem rozsypana jak puzzle i wtedy trafiam na jakis wpis, albo dostane wiadomosc od przyjaciol i wracam na wlasciwe miejsce, ukladam sie na powrot.
    Jednak tego trzeba sie nauczyc, poznac samego siebie, polubic siebie i nie besztac sie za drobnostki!
    Buziaki Iwonko!

  • Izabela |

    Iwonko, cudownie sie ciebie czyta, od tych twoich słów to tylko ta wasza przyjaźń jest piękniejsza tylko. 🙂
    Motywatorko ty nasza, uściski śle 🙂

  • To wszystko prawda, bez nas samych nic się nie wydarzy. Ale czasem tak trudno zapoczątkować jakieś zmiany bez odpowiedniej motywacji. A kiedy przychodzę tutaj i czytam i widzę, że Tobie też jest czasem ciężko, ale mimo wszystko bierzesz się w garść i robisz krok naprzód…wtedy jest o wiele łatwiej. Wtedy i ja zaczynam wierzyć, że można, że da się, że warto. Wtedy dopiero w mojej głowie wszystko się powoli układa i segreguję te swoje priorytety i jakoś wtedy wszystko wydaje się łatwiejsze.
    Więc tak, to ja jestem sobie niezbędna do zapoczątkowania zmian, ale Tobie dziękuję za to, że motywujesz, wspierasz i dajesz nadzieję, bez której kto wie, może to ziarenko zmian nie miałoby nawet okazji wykiełkować…

    • a ja jaj… aż łza mi się zakręciła.. pięknie to napisałaś. a mi szalenie miło się zrobiło.. bo wiesz, niby nie ja, nie blog.. ale przemiło usłyszeć takie słowa.

  • To wszystko prawda co piszesz. To my decydujemy o sobie, bez nas nic. Ja to też wiem. No właśnie czytam dziesiątki książek o tym, jak to inni robili, jak innym się udało zmienić życie, wygrać szczęście. Jak dotąd nie bardzo ruszyło mnie to z miejsca. Ale Twoja historia, opisy tego jak zmagasz sie z różnymi sytuacjami będąc tam, jak opadasz z sił a jednak wstajesz bo gdzieś tam kawałek tej siły został dały mi do myślenia. Nie te książki ale prawdziwa historia, prawdziwe życie. Fajnie, że się nim dzielisz. Nigdy bym Cię nie poznała gdyby nie blog. Super że jest. Jak go czytam to stwierdzam że ty tam dajesz radę ogarnąć dom, dzieci, wszystko, to i ja ogarnę „tylko” moją niesforną dwójkę łobuzów, ogarnę dom, męża i o sobie albo dla siebie o czymś pomyślę. Niech się coś wydarzy.

  • Niby my sami ale tak ważni są ludzie dookoła … Niekiedy mamy wrodzone bądź z domu wyniesione podejście do życia, nawyki, tok myślenia … I nawet do głowy nam nie przyjdzie, ze można inaczej. Dopóki ktoś nie zapali światełka w naszej głowie , tej malutkiej iskierki niezbędnej do zmian …

    • Bardzo ważni. Tak jak na końcu powiedziałam są połową naszego sukcesu. Tylko i aż. Bo są motywacją, wsparciem, mądrością której czasem brakuje, otuchą i najcenniejszym zaczątkiem spokoju… ale .. ale bez naszych chęci niczego nie wskórają.
      Jedną książkę przeczyta 100 osób. 20 z nich powie że to tragedia na kółkach, 30 że nuda ale w sumie może być, kolejne 20 powie że cudowna, a 30 że książka dała im nowe życie.. wszystko zależy na jaki grunt trafi mądrość drugiego człowieka. tak myślę 🙂
      Uściski Ala!

  • I znów złapałam się na potakiwaniu 🙂 Masz całkowitą rację, że nic się samo nie zrobi, jeśli my nie zapoczątkujemy, czasem lawiny, zmian. Możemy się dobrze do nich przygotować, otoczyć przyjaznymi nam osobami, odnaleźć mnóstwo motywacji, choćby na takim blogu jak Twój, określić cele, ale i tak najważniejsze – pierwszy krok – leży w naszych głowach i sercach. Dobrze jednak, że można czasem u kogoś przeczytać to, co tak naprawdę myśli się samemu 🙂
    Pozdrawiam ciepło.

  • I ja też muszę przyznać Ci rację, z przyjemnością zresztą 🙂 robię to codziennie i gadam do znudzenia moim klientkom, że warto mieć kontrolę nad własnym życiem
    Zapatrzyłam sie na zdjęcia i na chwilę zapomniałam o czym pisałaś 🙂 piękne
    U mnie dziś zimno, za chwile wypiję kolejną kawę po kolejnym kliencie przed kolejnym klientem ….
    Uściski Iwonka

  • Codziennie staram się nadawać początek wydarzeniom, które zmienią moje życie, codziennie! Nie zawsze się udaje ale próbować też warto :*

  • Ale i też nam. Tym prosto liczącym każdy krok życiowy. Tym, dla których problem to nie problem, a kolejne wyzwanie ciężko jest trwać w obecności tych, dla których problem to wszystko. I problemem świat swój brukują. A życie jest zbyt krótkie by zwalniać tempa z powodów niewartych najmniejszego powodu. :*

  • Iwonko,
    Sledze twoj blog i komentarze bardzo scisle. I musze przyznac, ze ludzie potrafia niezle zaskoczyc zarzucajac ci to i tamto.
    Ty tak pieknie i kolorowo wszystko opisujesz, te szczesliwe chwile i te smutne…..nawet jesli to sa momemty smutne, przykre, to ty i tak nadajesz temu barwe i sens…..i uwazam, ze poprostu jestes soba, prawdziwa, oryginalna….i dla mnie bomba! Twoje blogi daja mi wiele do myslenia, podobnie jak wielu innym twoim czetelniczkom nadaja iskierke nadzieji na lepsze, motywuja do optymizmu, daja sile na lepsze i nadaja sens smutnym chwilom, bo wszystko dzieje sie nie bez powodu….a kazdy z nas ma swoj swiat, swoj styl na bycie, swoj wlasny przepis na zycie, scenariusz dyktowany nam przez los, do ktorego poprawki mozemy naniesc mi sami….i nie koniecznie to swiadczy o tym, ze ktos sie chwali i wymadrza, bo lepiej mu sie w zyciu ulozylo…niepowodzenia nie dzieja sie tez same, my swoimi codziennymi krokami i postepowaniami doprowadzamy do koncowego wyniku…a jaki to wynik juz zalezy od nas. Nic w zyciu nie bierze sie samo z siebie, ot tak po prostu. Oczywiscie, ze czasem pech chce, ze podwinie sie noga, ze nad pewnymi rzeczami nie mamy kontroli, ale najczesciej byc moze popelnilismy blad w przeszlosci, ktorego teraz sa tego skutki. Najlatwiej jest jednak popatrzec na tego, ktory jest szczesliwy, ktory ciezko wlasnymi rekami zapracowal sobie na wszystko co posiada, ktory musial sie w pewnym momencie wielu rzeczy i przyjmnosci wyrzec….po to by teraz tym sie cieszyc…ale oczywiscie inni widza tylko ten koncowy owoc…i oh jak im dobrze…anyways…..mieszam i mieszam, ale o co mi chodzi to mianowicie o to, ze ludzie potrafia byc okrutni wchodzac tu, czytajac, zerujac a pozniej bezczelnie krytykowac.
    Ja cie uwielbiam!!!! Twoj tok myslenia i styl pisania i umiejetnosc przeniesienia tego na kartke potrafi uniesc w zachwyt, scisnac za gardlo….i….ujac za serce….Iwonko…pisz i uszczesliwiaj nasze czasem zagubione dusze

    • Kasiu, miód na serce :)) uściski przesyłam! A krytyki wcale tak dużo tu nie ma 😉 Choć czasem ciężko zrozumieć co ktoś ma na myśli zarzucając mi np. zbyt duży dom na niezbyt dużą rodzinę 😉 Mogę sobie przecież w pałacu mieszkać, to moja sprawa. Z takiej krytyki się śmieję. Najbardziej boli ta dotycząca mojej rodziny, albo mojego pisania… ale tych jest niezwykle mało. Uściski raz jeszcze! 🙂

      • O tej krytyce to tak napisalam ogolnie, nie koniecznie dotyczacej jednego poszczegolnego posta….ale sledzac twoj blog i komentarze od samego poczatku istnienia twego dziela, zdarzylo mi sie zauwazyc, dostrzec czy byc moze odczuc niejaka nutke zazdrosci tu i owdzie no i czasami krytyke, bo ty nikomu nie ublizasz i niczego nie zarzucasz…nie pouczasz co, kto, jak powinien..dzielisz sie z nami swoim wlasnym pogladem na swoje wlasne wymarzone przez ciebie zycie, i dazysz, probujesz i opisujesz…nam jako czytelniczkom moze sie to podobac lub nie….ja popadlam w uwielbienie i dlatego tu zagladam notorycznie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *