przerwa

1111111

 

Przerwa od życia. Od bycia w pogotowiu i na posterunku. Od szpitala. Od wydawnictwa. Od dzieci.

Przerwa od obiadu i kompotu. Od przesyłki do. Od wycieczki po.

Od bycia dobrą mamą, kobietą, żoną.

Przerwa od wypolerowanej podłogi. Równo ustawionych butów w szafce. Od tu i teraz.

Bez owijania w bawełnę. Przerwa od samej siebie.

Od mądrości i zaradności. Od kompromisów.

Od łez. Od telefonów ze złymi wiadomościami. Od nadmiernej ilości czekolady własnej roboty.

Przerwa. Potrzebna jak powietrze.

Tak wsiąść do pociągu z biletem na przerwę i pustkę w głowie. I jechać, jechać, jechać.

Zawiesić się. Nie odpowiadać. Nie pytać. I nie mieć wątpliwości. Nie słuchać wyjaśnień. Nie być.

 

Potrzebuję przerwy.

Na już. Na teraz. Na zapas.

Nanatychmiast!

 

Bo pęknie mi głowa. Serce. I pewność siebie.

 

A musi mi wystarczyć dziesięć minut wyrzucania treści „na papier”. Oddech. Telefon do mamy. Ustawienie myśli do pionu. I w drogę.

 

Idę. Dalej. Idę. Krzyczę i idę.

 

Rzeczy zdarzają się przecież po coś. Wszystko zdarza się po coś. Gdzieś czeka na mnie moje po coś.

Policzyć do dziesięciu i uwierzyć. Że gdzieś, kiedyś udowodnię sobie kolejny raz, że nic nie dzieje się bez powodu.

Że było mi pisane. Że nie było. Że życie miało rację. Że pokory może mnie nauczyć tylko jej brak. Że.

Gdzieś. Kiedyś. Po coś.

Przerwa.

Czekam.

 

37 komentarzy

  • :* Sily i wytrwalosci!!! Iwnoko przesylam usmiech przez ocean…

  • Iwonko, nic bez powodu się nie dzieje, to na pewno. Ale… czasem w natłoku wszystkiego… żaden powód nie jest nas w stanie przekonać, że to wszystko ma sens. Dlatego… przerwy życzę. Oddechu i niemyślenia. Chociaż na chwilę. Głowa do góry! Pozdrawiam, Agata.

  • Kiedyś poradziłabym ci żebyś wsiadała do tego pociągu i nie patrzyła za siebie. Ale teraz gdy mam córkę, męża, owdowiałą mamę i kota „na głowie” wiem, ze tak się nie da. Przynajmniej ja bym nie mogła – po pięciu minutach w tym pociągu zadręczałabym się setką pytań – a co z nimi, a jak, a gdzie i czy dadzą sobie rade i w ogóle 😉 co najlepsze – pewnie radę by dali – pytanie czy ja dałabym sobie radę bez nich.
    Chwili oddechu ci życzę – pozdrawiam ciepło 🙂

  • krystyna |

    Oj jak bardzo dobrze wiem o czym piszesz….tylko tak ciężko „wsiąść do tego pociągu” Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowe wpisy.

  • Jak czytam to widzę siebie . Zabiegana , dzieci , dom itd. Tak jak ty potrzebuje przerwy choćby jeden dzien tylko dla siebie . Kiedy juz jestem blisko tego dnia zawsze coś sie wydarzy , teraz mam córkę z zapaleniem ucha . Myśle ze to sie dzieje to tylko po to byśmy stały sie silniejsze . Aby do wiosny będzie słońce , będzie cieplej to nam da więcej energi by pokonać wszystkie problemy taka mam nadzieje . Wytrwałości i więcej siły życzę nam matkom , żonom, poprostu kobietom .

    • Ja przerwy dla samej siebie nie potrzebuję. Ja potrzebuję nie być w ogóle przez chwilę.. przerwę mieć od myślenia i trwania.. a że tak się nie da, to strzepuję spódnicę i idę dalej. Krzyczę i idę. Płaczę i idę. Jestem. Bo taka jest kolej rzeczy. BO niczego nie przetrwamy obok. Wszystko musimy znieść, podnieść i przetrwać „na żywo”. Więc jestem. Dziękuję Danusiu za słowa pocieszenia! i pozdrawiam.

  • Mnie jakiś czas temu pękło serce. Do dziś trudno pogodzić się z tym, że coś zdarza się po coś… Życzę ogromu siły Iwonko. Od niedawna z wielką przyjemnością czytam Twoje wpisy i podziwiam za wszystko. Pozdrawiam cieplutko.

  • Ania z Osobiedlamnie |

    No tak, nawet gdybym wsiadła do tego pociągu, tramwaju, auta….dokąd miałabym jechać? Nicość gorsza jednak od wszystkości.

  • Większość by się dało zorganizować … Ale ta przerwa od siebie …kiedyś chyba pisałam o tym, zeby wyłączyć myśli … Bo w tym biegu i gonitwie człowiek sie tak rozgalopuje, ze nawet jak na chwile spokoju i teoretycznie nic nie chce i nic nie musi , to własnych myśli nie można zatrzymać, a tak dobrze byłoby włączyć reset czasami … Pozdrawiam Iwonko i wiesz? Ty masz siłę, nawet jak czasami wydaje Ci sie, ze gdzieś zgineła 😉

  • NIC NIE DZIEJE SIĘ PRZYPADKIEM – WSZYSTKO MA SWÓJ SENS
    WYTRWAŁOŚCI !
    IINNI MAJĄ GORSZY ŚWIAT – JAK W PIOSENCE

  • Agnieszka |

    Czytam ten blog codziennie, wertuję, cofam… Kto ma mieć siłę jak nie Ty do przetwrania tego….

  • I ja też tak bardzo chciałabym zrobić sobie przerwę od życia chociaż przez jeden dzień nie myśleć o niczym.

  • w ucieczkach jest… tragedia powrotu, więc lepiej nie uciekać, tylko tego byka za rogi wziąć, nawet z krzykiem, krzycz, jeśli to pomaga, płacz, milcz, pisz, udawaj, że dasz radę, dasz radę tak czy siak, a że będzie bolało, kiedyś przestanie, trzymam Cię myślami 🙂
    buziaki !

    • Ula, czy to Twoje słowa??: „w ucieczkach jest… tragedia powrotu” bo koniecznie muszę je zapisać i potrzebuję autora 🙂 cudowne, mądre… buziaki również!

    • nie mam pojęcia, kiedyś kiedyś dawno temu.. miałam chęć uciec, na tydzień od życia, wyciszyć się przemyśleć wiele, znalazłam nawet miejsce, klasztor Benedyktynów który udostępnia miejsce u siebie dla chcących ciszy, medytacji, zdrowej pracy, modlitwy, nie pojechałam, bo mój Przyjaciel mi to wyłożył w ten prosty sposób używając tych właśnie słów ;), mnie pomogło 😉

  • Iwonko, zawsze COŚ się dzieje po COŚ. Zawsze. A szczególnie, gdy dzieja się rzeczy ciemne.
    Iwonko, ja wiem, że Ty dasz radę, bo Ty masz siłę!
    Uściski serdeczne

  • Karolina S. |

    A ja dzisiaj napiszę tylko ten cytat:
    ”Bóg nigdy nie daje nam więcej, niż potrafimy udźwignąć. Niektórzy z nas potrafią znieść więcej, inni mniej. Nawet jeśli dostaniemy do dźwigania część nieba, nie będzie to ciężar. Będzie to dar”.
    „Bóg nigdy nie mruga” Regina Brett
    Dla Ciebie, Kochana, te słowa! I choć może bezsensowne i trudne do ogarnięcia na tę chwilę – bo przecież być nie chcesz (choćby przez chwilę) i myśleć też nie chcesz.. To jednak, gdy wrócisz z tej matni, zrozumiesz i urośniesz w siłę… Jeszcze większą siłę… Tulę mocno, Iwonko!!!

  • Iwonko,nie napisze nic madrzejszego i piekniejszego od Twojego wpisu,ale majac ta przyjemnosc ze Cie odnalazlam i Twojego bloga przypadkiem pozwole sobie napisac pare slow.. Podpisuje sie dwoma rekoma pod Ula „w ucieczkach jest..tragedia powrotow” i pod Karolina S „Bog nam daje tyle ile mozemy udzwignac”

    Ja kiedys rozsypalam sie na szczatki,swiat mi sie zawalil na milion kawalkow..i ucieklam i to za granice! Cale zycie swoje i swojej rodziny -bylo gorzej,byla „tragedia powrotow”. Ile ludzi tyle kazdy ma problemow-tylko madrzejsi chyba rozumieja to tak: jezeli ma pomoc trzeba sie zatrzymac, albo pisac,nie gotowac , krzyczec lub smiac sie, nie sprzatac i pic wino ( z umiarem-:) nie odbierac telefonow..i na koniec przytulic tego kogo mamy w obowiazku -maz,dzieci,Ci najwazniejsi, ktorzy czekaja-:)
    Minelo 1.5 roku a ja ciagle mam lzy w oczach kiedy pomysle o mojej ucieczce..nie umialam wtedy inaczej, ale dzis czytam piekne blogi, ucze sie zycia od innych, kocham swoje boskie corki i meza..i zerkam..czy „Bog mruga czy nie”
    A.❤️

  • Iwonka, padłaś? Powstań! Popraw koronę i zasuwaj.
    I pamiętaj: wszystko mija, nawet najdłuższa zmija 🙂
    I trzymaj się ciepło!
    I juz 🙂

  • To prawda „po coś” , chociaż w tym momencie, za godzinę a może bardzo bardzo długo nie dowiemy się „po co” to i tak warto wierzyć że to ma sens … to musi mieć sens bo inaczej „po co?”
    Ściskam Cie bardzo ciepło i wiesz, czasami w ciągu dnia o Tobie pomyślę … co tam u niej ? 🙂

  • To prawda, co tu piszą wyżej…można uciec, ale jak potem wrócić? Nic samo nie mija, nic się nagle samo nie rozwiąże, nic nie zniknie za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ucieczka to byłaby tortura…bo potem czekałby powrót. Tak pięknie piszesz, pomagasz nam wszystkim przetrwać ciężkie chwile. Przeczytaj choć kilka swoich postów, a wierzę, że świat znów Ci się prawidłowo poustawia. Przejdź obojętnie nad nieważnościami, „musisz” wyrzuć do kosza, kopnij w kąt „potrzebuję na teraz!”, a łzom pozwól płynąć swobodnie, czasem tak trzeba. I weź głęboki oddech…

  • To tak cenna cecha, ta szczerość do kości, babki z krwi i kości tak mają, babki z krwi i kości dźwigają cały świat.
    Tylko czasem jak każda istota potrzebują urlopu od bohaterskości, chcą być maleńkie, zasmarkane od płaczu.
    A to ludzkie, a to normalne.
    Przerwy przez duże P Ci życzę i przytulam

  • Zacznę od tego, że życzę Ci tej przerwy całą sobą. Bo rozumiem. I oddechu życzę, i siły, i wiary, i takiej jedynie nam Kobietom chyba danej, dalekowzroczności. I odnalezienia tego, co być może teraz się na chwilę ukryło.
    Ja także marzę o przerwie. Ale ułomność mego charakteru nie pozwala mi na poproszenie o nią, bo mam wrażenie, że zawali się to, na co codziennie pracuję. Ale nie tracę wiary w to, że się kiedyś z tego wyleczę.
    Pozdrawiam ciepło!

  • Przetrwasz. Przetrwasz wszystko. Wykrzycz co musisz… i idź 🙂
    Silna jesteś!!!
    Pozdrawiam 🙂

  • Iwonko dzis tak stoję sobie przy zlewie, zmywam te kubki niepoliczone ( swoją droga jak na pięcioosobową rodzine zatrważająco duzo mam tych kubków) i patrzę przez okno. Lubię tak sobie powygladac przy zmywaniu. I patrzę na tych ludzi co to biegną, ktoś dziecko ponagla, jakaś wielka pani z taksówki probuje wysiąść. Chłopak sie z dziewczyna kłóci. A radio mi gra, filipek śpi na kanapie, w domu ciepło, pachnie ciastem drożdżowym a ja mam w głowie ciebie i jeszcze kogoś i czuje jak gdybym w czasie sie cofnęła i aż poczułam ten szpitalny zapach i te mysli tak w koło i w koło: to musi mieć jakiś sens, musi…..
    Sciskam najmocniej jak umiem

  • Dasz radę! Niedługo przyjdzie wiosna i wszystko będzie łatwiejsze i bardziej słoneczne!

  • Wiesława |

    Witaj Iwonko. Jak przeczytałam ostatnio Twój wpis na Facebooku, ten o Dniu Babci w szpitalu, to pomyślałam sobie, że stoisz na granicy światów. Teraz myślę sobie, że stąd ta Twoja bezsilność. Stamtąd trudno ruszyć. Wierzę w Ciebie. Dasz radę 🙂

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *