spokój

Zaparzyłam sobie bezkofeinową kawę. Po ponad 20 latach uzależnienia postanowiłam porzucić kofeinę za namową lekarza neurologa (podobno mam 50% szansy na to, że ustąpią mi migreny). To taka próba na trzy miesiące (pierwszy rzucałam, drugi cierpię, a w trzecim podobno organizm jest już stabilniejszy i powinnam odczuwać zmianę).

Kubek w zmysłowe brązowe syreny postawiłam na porośniętym mchem, zniszczonym stole. 

Przed sobą mam piękne jezioro. Rozciągające się wzdłuż i wszerz. Jezioro nie szumi jak morze. Ale za to ma swoje niepowtarzalne odgłosy. Przy naszym pomoście mieszka potężny żółw. Tuż za zakrętem stoi stara rozwalająca się szopa, jak gdyby wrośnięta w brzeg.. co dodaje uroku temu miejscu. Za zakrętem po drugiej stronie rozciąga się malutka plaża. Tata nawiózł piasku. Na wprost mała wyspa, cała porośnięta drzewami. Za moim plecami dom. Rano wschód słońca i mgła parująca z wody. To miejsce to nasza ucieczka, magia i wszechogarniający spokój.

Dzisiaj napisała do mnie znajoma, że ten dom, to miejsce… jest jak z amerykańskich filmów, gdzie pisarz wyjeżdża by w spokoju pisać. 

Marcin zabrał dzieci na łódkę, a ja jako ten wspomniany pisarz otworzyłam swoją starą maszynę do pisania (Macbook air 🙂 ) i piszę.

 

Zauważyłam ostatnio, że mnie w życiu nie przeraża już prawie nic. Na wszystko nauczyłam się reagować spokojem. I nawet sytuacja bez wyjścia, do płaczu powoduje u mnie wzmożone myślenie, a nie jak było kiedyś potężny stres. 

Jak pomyślę sobie ile ja łez wypłakałam, ile nerwów zszargałam, ile sytuacji przeżyłam po stokroć bardziej niż było to warte, to aż mi szkoda samej siebie. 

Na wiele rzeczy potrafię powiedzieć teraz: I co z tego? 

Człowiek w życiu doświadcza pewnych przełomów, po których odkrywa wiele prawd. 

Ja potrafię każdy taki mój przełom wskazać. Z datą i dokładnym wydarzeniem. Niestety, najważniejsze przełomy dokonują się w ludziach z powodów negatywnych wydarzeń. I choć trudno to pojąć to bardzo potrzebujemy by się nam czasem coś zawaliło. To uczy życia. 

I powoduje że rośnie nasz dystans do spraw.

 

Kiedy Kasia Tusk napisała na swoim instagramie o mojej książce, że jest to książka w stylu slow life.. to zastanowiłam się.. Ja? slow life? I wtedy zdałam sobie sprawę jak bardzo moje życie przypomina to słynne slow life. Bez wpasowywania się w górnolotne pojęcia i definicje stworzyłam swój powolny świat, w którym spokojnie nam się żyje. Tych nerwów jest znacznie mniej niż jeszcze 10 czy 5 lat temu. W końcu, dosłownie, ogarniam życie. 

 

Moja babcia mawiała, że spokój jest niesamowicie najważniejszy. Ważniejszy niż wszystko. Bo posiadając go w sobie, można ze wszystkim innym sobie poradzić. Mając natomiast wiele, a nie mając wewnętrznego spokoju.. daleko się tego ciężaru gotującego się w głowie nie uniesie. Zawsze ubolewała, że moja mama na nas krzyczy. I zawsze mi tłumaczyła, że tak nie można. Że nie takie musi być życie. I że więcej człowiek osiągnie spokojem niż krzykiem. Że szybciej dziecko zrozumie… To co teraz wyczytujemy w mądrych książkach było w głowie mojej babci już grube lata temu. 

Jakiś czas temu, może rok… dwa… stwierdziłam że osiągnęłam już ten spokój. Dziś uważam, że wtedy to nie było jeszcze to. Że teraz dopiero oddycham spokojnie. Za kolejne dwa lata powiem pewnie to samo o dniu dzisiejszym. I bardzo dobrze. 

Człowiek się rozwija. Jeden pomału, drugi szybciej. Każdy musi przecież po swojemu. Jak mu najlepiej i najwygodniej. Ważne by patrzeć wstecz ze świadomością, że wiemy o życiu ciut więcej niż poprzednio. 

 

Parę tygodni temu (chyba już o tym pisałam) postanowiłam pokonywać własne lęki i przerażenia, które blokują w pewnym stopniu moje życie. I bardzo dobrze mi idzie. Robię rzeczy, których bym się po sobie nie spodziewała. Próbuję wszystkiego. Skąd u mnie raptem taka odwaga? 

Z przemyśleń. Z zasłyszanych historii, przeczytanych książek, z filmów, od przyjaciół… Z podjętej w końcu któregoś dnia decyzji. Każdego dnia mamy szansę podejmować decyzje. Przeróżne. Boże, to taka potęga! Która w nas wzbiera jak burzliwe morze! Aż żal przejść obok bez zastanowienia…

Z przeczytanej kiedyś książki “Katedra w Barcelonie” wzięła mi się miłość do Hiszpanii. Postanowiłam stanąć u progu tej Katedry i wielu innych hiszpańskich miejsc. Czy to jest decyzja? Taka sobie.. Wiadomo bilety kosztują. Dla 5 osób to już w ogóle. Mąż rozkręca nowy biznes. Nie damy rady… decyzja zamieniła się w marzenie. 

Ale za to posiadam niebanalną ilość innych możliwości. Na przykład te lęki, które pokonuję. Albo że będę piekła częściej ciasta, że zrobię 100 weków na zimę, że zacznę czytać książki historyczne, że zgłoszę się do komitetu rodzicielskiego, że dotknę pająka… i tak dalej. Takie drobiazgi zbliżają nas do tego wewnętrznego spokoju.. Ponieważ któregoś dnia mamy szansę zdać sobie sprawę z tego, że mamy rzeczywisty wpływ, że zdobywamy własne życie. Nie hucznie, jak wchodząc na Mont Everest czy opływając ziemię dokoła… ale spokojnie. Zdobywamy je drobiazgami, prostymi rzeczami, bez wielkiego wysiłku.

Wiecie, że ja po zejściu z rollercoastera, oprócz tego, że błędnik mi zwariował, to czułam się jak nowo narodzona? To takie uczucie, które daje pewność, że możesz wszystko. Że wygrywasz. Idziesz do przodu. Wiesz więcej dziś, niż wiedziałaś wczoraj. Jesteś odważniejsza dziś. Wzięłaś sobie coś, na co wcześniej nie miałaś odwagi. 

I te uczucia nie wynikają wcale z tego rollercoastera, z tej przejażdżki… Wynikają ze zdobycia kolejnej wewnętrznej góry. Kolejnego wewnętrznego Mont Everestu na naszą własną miarę. 

 

Dwa dni temu udzielałam wywiadu dla wp.pl. Prowadząca go Magda zapytała mnie o moje plany na przyszłość. I chyba po raz pierwszy w życiu poczułam, że nie mam konkretnych planów. Jestem już chyba na takim etapie życie – odpowiedziałam – że planów daleko idących w przyszłość nie robię. Bardziej skupiam się nad tym co trwa. Mam marzenia oczywiście. Ale nic na siłę. Plany rodzą się raczej spontanicznie. Takie z dnia na dzień. Bez stresu i długiego oczekiwania. 

Teraz jedni powiedzą, że pewnie mi to przyszło z wiekiem. Być może. Ale nie każdy w moim wieku tak ma.

Inni powiedzą, że to pozytywne nastawienie do życia. No możliwe. 

Ale ja twierdzę, że poczucie tego wewnętrznego spokoju wynika przede wszystkim z tego, że nauczyłam się spokojnie reagować na wszystko co mnie otacza. Entuzjazm owszem jest cudowny. Ale stres całkiem niepotrzebny.  Wszystko biorę na spokojnie. Każdą porażkę przyjmuję. I wyciągam z niej ile się da, żeby służyła mi jako życiowa lekcja. Każdy problem rozwiązuję na ile mogę, zamiast zbyt namiętnie się nad nim pochylać. 

 

Ale kochani… żeby nie było. Nie jest tak sielankowo. Każdy z nas ma prawo do rozpaczy, załamania, łez i odczuwania beznadziei. Ja takie momenty też mam. Tylko że mam je świadomie. Kiedyś nieświadomie popadałam.. a raczej zapadałam się w nich. Teraz już nie. Teraz wszystko ma swoje miejsce w moim życiu. Spokój również.

 

No to kończę ten zakręcony wywód o spokoju i życzę wam pięknego weekendu! 

My już w domu. A sobota zapowiada nam się wyśmienicie. Zero obowiązków. Same przyjemności. Lecę grać w moje ulubione “SORY” z dziewczynami.  A was zostawiam z mnóstwem zdjęć z tego naszego miejsca. 

 

13 komentarzy

  • Alicja Lopes |

    Iwonko !!! Ja wszystko ze spokojem… to znaczy prawie, bo rodzic mogę lada chwila i taka trochę ze mnie bomba 😉 ale czy ten piękny tatuaż na dłoni jest Twój ???? Marzą mi się takie kwiatki 😉

    • Nie ten tatuaż jest mojego męża 🙂 ciąg dalszy kryzysu wieku średniego 🙂 Alicja trzymam kciuki mocno za poród! i czekam na zdjęcia na instagramie!

      • A czarne bokserki w rozowe sloniki sobie kupil? Bo bez nich kryzys wieku sredniego sie nie liczy (jak stwierdzila kiedys moja zona).

  • Nie wiem czemu ale mam odczucie,ze napisałas na maksa szczerze. Tak, wiek ,przezycia kształtują. Ja tez tak mam ,spokoj przy roznych czasami drastycznych zyciowych spraw innych ,ludzi , czasami mi bliskich. Ktos choruje na raka, ok niech sie leczy, ktos umarł, umarł bo miał 78 lat. Jak sie dostanie od zycia po dupie, to uczy to pokory, Nabrałam spokoju, nie denerwuje sie na rzeczy juz nie istotne jak pobicie szklanki, mam to gdzies, przynajmniej kupie se nowa. Fajnie to wszystko napisałas, a kawa? piłas ja pewnie 20 lat, to teraz morzesz sprobowac inaczej, Tym bardziej , ze to dla ‚zdrowotnosci’. Pozdrawiam Iwona, miłych dni dla Was. Ps, mysle, ze Hiszpania jest do zrealizowania dla WAS,i tego życzę.

  • Spokój wewnętrzny to siła, która pomaga iść przez życie i realizować marzenia. Życzę Ci byś na Hiszpanię nie czekała zbyt długo i by cieszyła tak jak cieszy teraz marzenie o niej☺
    Zdjecia cudne ale miejsce jeszcze cudniejsze☺
    Iwonko, na jednym ze zdjęć Twoja córka ma świetne okulary – lustrzanki w czarnej oprawie. Co to za marka? Zakochałam się w nich☺

  • Spokój….. na chwilę obecną jeszcze dla mnie nie do ogarnięcia, mimo, iż próbuję, świadomość przynajmniej już mam, jeszcze tylko (AŻ) wdrożyć w życie 🙂 ciężko ale mozolnie do przodu. Mam nadzieję, że za jakiś czas też uznam, że udało się.
    p.s. cudownie u Was

    • Onamasile Iwona |

      Świadomość to wielka część roboty, która jest do wykonania! 50% bym powiedziała. To bardzo potrzebny etap. Gratuluję Ci tej świadomości i trzymam kciuki za kolejne sukcesy 😘

  • Iwonko, czas tak jakoś leci obok nas, a mi też udaje się go uważnie obserwować. Dużo spokojniej, niż to u mnie bywało. Może to kwestia wieku, i to nie w przytłaczającym sensie, ale w sensie tych wszystkich doświadczeń, o których piszesz. Każde z nich to nowa lekcja, nauka, wspomnienie, część nas.
    Piękne zdjęcia i cudowne miejsce. Dla pisarza:) Pisz!
    Dużo spokoju i zdrówka życzę:)

  • Wow…zajrzałam i nie mogę się oderwać.Dziś chyba kolacji nie zrobię,będę siedziała i czytała inne wpisy.
    Masz rację co do tego spokoju,przez doświadczenia.Sama już pewnego rodzaju spokój osiągnęłam.Co nie znaczy, że czasem czymś bardzo istotnym się przejmuję na maxa.
    Zdjęcia ,miejsca cudowne.A marzenie o Hiszpanii na pewno spełnicie.Szybciej lub później ale spełnicie.Jestem tego pewna.

  • już nie przestanę czytać twych wpisów, takie prosto z serca, takie „normalne”, pouczające. Pragnę nauczyć się tego spokoju.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *