święta.

9 grudnia 2016

Dzisiaj.

To już będzie dzisiaj. Zrobię choćby nie wiem co. Wcisnę w nadmiar przedświątecznych obowiązków. Przełożę coś na jutro, pojutrze.. nie przysiądę z herbatą zrelaksować się patrząc w ogień z kominka… Odpuszczę coś napewno i w końcu znajdę chwilę na to co uwielbiam – napiszę tekst na bloga. A potem w kolejnej wygrzebanej w grafiku chwili go opublikuję. Zdjęć nie mam… najwyżej będzie bez zdjęć.

Dzisiaj minęło… minęło jutro, pojutrze… listopada już nie ma a grudzień za chwilę będzie w połowie.

Wczoraj ubraliśmy choinkę. Nie wiem dlaczego ale zawsze jak mąż wnosi tę ciężką choinkę do naszego domu to ja płaczę. Rok za rokiem. To chyba łzy tej magii, która krążyć zaczyna w nadmiarze.

Ubraliśmy drzewko słuchając kolęd. Dzieci śpiewały na cały głos „Dzisiaj w Betlejem” dumne że po polsku umieją tak ładnie tekst. Odkurzyłam setki igieł, powynosiłam pudła z resztkami ozdób do piwnicy. Zapaliłam świecę, zrobiłam parę zdjęć.. Wypiliśmy herbatę i zjedliśmy kolację przy najpiękniejszej choince.

Kolejny dzień zaczęłam od wielkiego sprzątania… ta wielka, wystrojona choinka upadła z impetem w środku nocy. Wszystko z niej spadło, połamało się kilka gałązek, wylała się woda na niedawno położoną podłogę.

Plany więc poszły na bok i trzeba było to wszystko poprawić (na drabinie bo wzrostu brak a mąż w pracy).

Choinka już przywiązana, ozdobiona, piękna.. pachnie znów cały dom. Pachną ręczniki którymi Marcin wycierał podłogę w nocy. Pachną mi dłonie.

Pachnie choinką mydło którym myję ręce. 14 bukietów z gałązek choinkowych pachnie w każdym zakątku.

Ja tak zawsze upycham w święta. Cały rok mogę posiadać niedostatecznie sprzątnięty dom. Okna nie muszą świecić czystością. Mogę zapomnieć o ozdabianiu, wymyślaniu. Mogę nie mieć bukietów na stołach i stolikach i nie upiec ciasta ani razu przez pół roku, ale w grudniu jest inaczej…

W grudniu wszystkiego mam w nadmiarze. Dbam o wszystko w nadmiarze. Ten zapach, ten stan umysłu, te plany na prezenty, emocje, sprawiają że życie nabiera niezwykłości.

 

Kolejne dziś. Fryzjer, ortodonta z dzieckiem, spotkanie jakieś, elektryk, szkoła, obiad, mikołajki, dokumenty na obóz, pokroić, nalać, rozczesać, zapalić, zgasić, wyrównać, podliczyć… – Boże! w sobotę impreza duża a ja nie mam sukienki ani butów…-  wykombinować. A w międzyczasie wizyta na policji (odnaleźli skradziony mi zegarek – triumf… króciutki bo grudzień goni)

I tak moja bella (miernik aktywności) pokazuje mi codziennie między 13 a 19 tysięcy kroków.

Ale to nie jest narzekanie, marudzenie i czekanie na lepsze… To jest największa moja radość ten grudzień.

Bo w tym biegu obowiązków gdzieś obok jest choinka. W nienadążaniu jest radość spełniających się czyichś marzeń. W 19 tysiącach kroków dobry fitnes.. jakby bez wysiłku. W upieczonych ciasteczkach odbite nasze ręce. I nie mogłabym inaczej. Nie mogłabym za nic.

Dlatego święta u nas będą choć, w święta nas nie będzie…

Mój tata kończy w tym roku 60 lat. Urodziny ma w wigilię i wyprawia je w „ciepłych krajach”. Nie lubię wyjeżdżać w tym okresie. Naprawdę bardzo nie lubię… Wdech, wydech… kupiłam klapki sobie i dzieciom, kupiłam stroje kąpielowe bo powyrastały od wakacji. Kupiłam którejś spodenki, jakąś sukienkę, miniaturowe kosmetyki…

A wigilię przeniosłam na 21 grudnia. Jak przenosi się urodziny czy spotkanie towarzyskie. Ot wzięłam i ustaliłam że Mikołaj w tym roku przyjdzie wcześniej i pierwsza gwiazda na niebie tego dnia będzie tak samo ważna jak ta pierwsza z dwudziestego czwartego. Miałam zrobić mniej jedzenia, no bo wyjeżdżamy… ale moja kartka z planami dań świątecznych cała po brzegi się zapełniła… jakoś. Taka już jestem. Analizując samą siebie, pomyślałam o naszym domu.

Dom i wspomnienia. Te obecne i te przyszłe nie rodzą się z niczego. Dobre, piękne wspomnienia rodzą się z naszych starań. I to nie tylko chodzi o starania świąteczne ale też o zwykłe codzienne. Ile z siebie dajemy, tyle potem będziemy pamiętać my i nasze dzieci. Nikt nie będzie pamiętał że tamtego roku święta były 21 grudnia. Wszyscy będą pamietać zapach domu, uśmiechniętych rodziców, kolorowe duże kokardy na prezentach, ciasteczka w małych pudełeczkach z mikołajem, ogień w kominku ozdobionym reniferami. Przebijający się zapach bigosu, grzybów i makowca..

I dlatego nie machnę ręką i nie powiem że trudno. Tylko zakasam rękawy i uczynię święta w nieświęta.

 

Świadomie i podświadomie pracujemy na przyszłość swoją i swoich dzieci. Trzeba sobie w życiu czasem odpuszczać, nie mówię, że nie. Trzeba, bo człowiek by zwariował będąc zawsze na stanowisku, zawsze perfekcyjnie przygotowany, gotowy do boju. Ale są takie rzeczy na świecie, które dobrze jest czuć w pełni. Trzeba o nie dbać bardzo mocno, by móc z nich stworzyć kiedyś piękną historię rodziny. Nie muszą to być święta… Jesteśmy inni, każdy z nas ma własne wyobrażenia dobrych chwil i celebrowania różnych ważności. Mogą to być dni tylko dla nas wyjątkowe. Mogą to być urodziny, niedziele, Walentynki, pierwsze środy miesiąca.

 

Niech nam czasu nie zabraknie, ale chyba przede wszystkich chęci niech nam nie zabraknie… do starania się. I do nieodpuszczania z byle powodu. Wszystko co dzieje się wokół nas ma wpływ na to co kiedyś po nas zostanie… To co wybierzemy z zalewu dzisiejszego świata będzie stanowić kiedyś o nas.

Zbierajmy i gromadźmy dobre chwile. Wykorzystujmy okazje do bycia razem zamiast usprawiedliwiać nieobecności w życiu własnej rodziny. Nie uciekajmy… przed tym za czym kiedyś będziemy tak mocno tęsknić.

 

Kiedyś pewien starszy Pan w sklepie widząc mnie spoconą, wkurzoną, ganiającą dzieci między półkami, powiedział mi: to najpiękniejsze Twoje chwile. To coś, za czym będziesz tęsknić najbardziej w świecie. Nie za spokojem na zakupach, tylko za tym. Uwierz mi.

Oczy jakby mu się zaszkliły, patrzył jeszcze na nas przez chwilę. Ja się popłakałam wtedy też przy kasie…

Każda chwila ma wartość. A bycie razem i stwarzanie warunków by było nam pięknie i dobrze to najważniejsze co możemy dać sobie, dzieciom i przyszłym pokoleniom. Nasze dzieci przecież wyjdą  nie z czyichś innych, ale z naszych domów. Wyjdą z nich z nawykami i zasadami, z wspomnieniami… wyjdą z nich z wizją budowania domów, świąt i codzienności.

 

I dlatego przeniosłam święta. Nie z głupoty i wymysłów jak się niektórym wokół mnie wydaje, nie że czasu mam nadmiar i że nie lubię odpoczywać, tylko że chcę pielęgnować nasz Dom.

Dopóki mam siłę i wolną wolę, dopóki rzeczy ważne widzę klarownie dopóty będę robić swoje.

Będę taka. A nie inna.

 

2 3 1 4 7 5 thumb_img_6327_1024 8 20161201_155532 20161204_173805 thumb_img_6381_1024 thumb_img_6435_1024 9 thumb_img_6340_1024 thumb_img_6343_1024 thumb_img_6350_1024 thumb_img_6354_1024 thumb_img_6405_1024 thumb_img_6288_1024 thumb_img_6416_1024 thumb_img_6423_1024 thumb_img_6461_1024 20161205_101604 20161205_101944 thumb_img_6367_1024 10 thumb_img_6450_1024 thumb_img_6530_1024 thumb_img_6477_1024 thumb_img_6469_1024 thumb_img_6483_1024

 

20161121_095221

 

To ostatnie zdjęcie z kominkiem doceniła sieć bardzo znanych sklepów w USA – Pier1. Zdjęcie pojawiło się na ich instagramie jako reklama sofy i znaku „family”.

 

Ściskam was wszystkich moooocno i lecę ogarniać dom i siebie, bo jutro ta wielka impreza, na którą sukienkę udało mi się jednak kupić 🙂

 

 

34 komentarze

  • Uwiebiam Cie czytac 🙂 Moze komentarzy zbyt czesto nie zostawiam, ale czytam kazdy tekst 🙂 Wesolych Swiat dla Ciebie i calej Twojej rodziny 🙂 Pozdrawiam ze Szkocji 🙂

  • sylwia |

    Dziękuję za ten wpis. Właśnie teraz. Gdy brakuje sił, bo dziecko zabkuje i śpię po kilka godzin na dobę. Mam wyrzuty sumienia, że dom nie ogarnięty bo na koniec dnia ustac na nogach nie moge. Ale od jutra zabieram się za sprzątanie i dekorowanie. Dla Niego i Jego wspomnień 🙂

    • Ząbkowanie zapamiętam do końca życia… moje dziewczyny przechodziły je strasznie boleśnie. Nie zazdroszczę, ale też wiem że szybko mija.. choć rodzicowi otoczonemu płaczem, marudzeniem, brakiem snu wydaje się że wieczność 😉 Trzymam kciuki za święta 🙂

  • Ależ oczywiście , ze będą pamiętać … kiedyś w swojej kuchni będą kroily sałatkę i być może akurat, siostra wpadnie na chwile i będą wspominać … ” a pamiętasz jak Mama przeniosła Wigilie na 21 ? Dla niej święta zawsze były takie ważne „!!!:) ja już to widzę 😉

    • haha jej jak się uśmiałam! masz absolutną rację!! z tego śmieję się najbardziej, że jak ja mogłam pomyśleć, że nikt nie będzie pamiętał.. oczywiście że będzie każdy 🙂 🙂

  • Karolina S. |

    Takie okazałe choinki to tylko w Stanach.. idealne, gęste, rozłożyste. Po prostu piękne!
    Fajnie, że napisałaś, akurat dzisiaj.. już tak czekałam.. zaglądałam. Nie będę nawiązywać do słów – bo jak zwykle w sedno. W sam środek moich ostatnich przemyśleń. Jakbyś w moich myślach czytała.
    Święta i w ogóle grudzień to dla mnie chyba najpiękniejszy okres w roku (no i Maj jeszcze – ale to wiesz przecież), na który niezmiennie rok w rok czekam. I mimo zawirowań, mimo kłopotów które jakoś tak niefortunnie zawsze przed tymi świętami wypływają to staram się by nic nie zakłóciło mi tych chwil. Bo chcę je zapamiętać właśnie tak. I nie inaczej. By zawsze wraz ze wspomnieniami wracało to ciepło w sercu..

    • U mnie też i maj i grudzień. Dokładnie tak samo. U nas też ostatnio dużo na nas spadło.. czasem wydaje mi się że im więcej zamieszania w życiu i więcej do ogarnięcia, tym zalew problemów się wprost proporcjonalnie wzrasta… ale też nie chcę się na tym skupiać, nie chcę pamiętać tego co mnie smuci. Chcę wspominać szczęście.. chcę pamiętać, że Dom był zawsze najważniejszy.. Mocno Cię ściskam Karolina 😘😘

  • Iwonko, a więcej cudownych, magicznych Świąt 🌲⛄❄

  • …a więc. ..☺

  • jestem ciekawa ile by mi miernik taki pokazal ilosc krokow dziennie dzis zrobionych. Kiedy moj slubny wyjechal na 3 dni sluzbowo, a ja pedze przez dom caly za cala moja trojka lobuzow. Ale znalazlam tez dzis krotka chwile i tez powsadzalam zielone galazki do wielu flakonow i porozkladalam po domu. Choinki jeszcze nie mamy, moze za tydzien lub pozniej. Piekny Wasz ten dom, taka atmosfera rodziny w nim panujaca. A na zewnatrz jak ze swiatecznej reklamy. Ty dobra kobieta Iwona jestes, ale to juz Ci dzis chyba pisalam 🙂

    • Jak ten miernik dostałam to pamiętam że mi pokazał pierwszego dnia 12 tysięcy kroków. Nie mogłam uwierzyć a potem pobijałam rekordy… ostatnio tymi krokami (tylko w domu!!!!) zrobiłam 7 mil a to jest pnad 11km! Wiem że mam duży dom ale i tak to dla mnie nie do wiary! Tyle się człowiek uchodzi żeby doszedł do drugiego miasta 😉 Fajne jest też to że jak dłużej się nie ruszam (np. piszę post jak dzisiaj) to zaczyna mi wibrować motywując do ruchu 😀

  • Edith Edyta |

    Cudowne miejsce, chce tu bywać częściej… pozdrawiam, życzę dużo zdrówka Tobie i całej rodzinie… Mam nadzieje, że do Świat jeszcze tu zajrzę poczytac😘😘😘

  • No i przeczytam ten post jeszcze kilka razy. I powkurzam się pewnie znowu w poniedziałek rano w drodze do pracy, po tym, jak wyprawię dzieci i zrobię swoje pierwsze tysiąc kroków jeszcze przed ósmą… Taka strasznie zmęczona jestem od paru miesięcy…pracą, pędem, wszystkim. A tak ten grudzień kocham… I też lubię z niego wyciskać co się da, każdy aromat, kolędę, czerwoną wstążkę… Więc jeszcze raz przeczytam Twój post, i jeszcze… Żeby resztki mocy z siebie wykrzesać, żeby te kroki lekko i w podskokach a nie szurając… Żeby dzieci mnie nucącą wspominały… Żeby chciały ten grudzień wspominać…

    • Aniu czasem człowiek potrzebuje po prostu odpoczynku. Ta granica jest cieniutka. Między staraniem się a przeciążaniem siebie samej… Życzę Ci pięknych świąt, ale też odpoczynku dużo dużo dużo 😘

  • Ja dzis tak ma szybko wpadnę i polecę dalej. Bo uszka, pierniki, prezenty… i Ala w salonie z kotem turla bombki po podłodze, a koperty od kartek zakleilam bez wypisania adresów i teraz nie wiem, która kartka do kogo… Ale to nic. Bo dom pachnie i rozbrzmiewa śmiechem, bo mam lukier na nosie, dziecko do nogi przytulone, kota atakującego moje włosy i męża podkradajacego całusy…i wigilia mogłaby juz byc i dzis. I byłoby pięknie. Jak u ciebie- bo u ciebie kochana ta miłość i święta to widoczne na każdym kroku. Całusy ze Szkocji!

  • Iza Skibicka |

    Piję kawę, czytam i płaczę… Bo nawet, kiedy człowiek zapomni o ważnych sprawach w życiu, to Cię poczyta i już sobie przypomina. Za to wielki buziak 🙂

  • Justyna Cieslik |

    Czytając ten tekst cały czas czułam zapach choinki 😊. Ty to potrafisz, naprawdę. Kochana życzę Wam udanej imprezy i Wspaniałych,Ciepłych,Rodzinnych, Magicznych Świąt.

  • Marlena1 |

    Ale mi ciepło, w głowie w oczach i w sercu.🌈💝

  • Droga Iwonko, tak sobie myślę apropo Waszych przedwczesnych świąt.. Przecież Jezus może rodzic się każdego dnia. W naszych relacjach, gestach do drugiego człowieka, uśmiechu do Męża ktory nie zrealizował połowy listy zakupów o ktore go prosìlyśmy, w cierpliwości do dzieci, wybaczeniu… Przedwcześnie też zatem chcialabym złożyć Tobie świateczne życzenia. Niech Jezus codziennie rodzi się w Twoim sercu i daje Ci doświadczać tego, jak bardzo Cię kocha. Radosnych świąt!

  • Nie mogę się napatrzeć, naczytać … Zawsze, ale to zawsze z wpisów, ze zdjęć u Ciebie Iwono, bije magia jakiej nigdzie indziej nie spotkałam…
    Pozdrawiam. Ania – Szczecin.

  • Cudownie! Bajecznie! Ciepło! Przytulnie!
    Wesołych Świąt!

    ( co to za drzewko, takie gęste? świerk? )

  • Piękny, mądry, dojrzały tekst. Ten zaś cytat na długo zagości w mej pamięci: „Świadomie i podświadomie pracujemy na przyszłość swoją i swoich dzieci.” Niech te oraz każde kolejne święta będą wyjątkowe, bogate we wspomnienia i budujące tożsamość.

  • A ja tak biegalam przed swietami i tydzien po swietach, ze teraz siadam do komputera, zrzucam zdjecia aktualne, wywoluje zalegle, czytam moje blogi i sie tym ciesze. A w Polsce mialam dwutygodniowy detox internetowy i mi nie bylo zal. Cieszylam sie mama, przyjaciolmi, chlebem, wyjsciami do biedronki i wszystkim 🙂 PPieknie u Was bylo Iwonko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *