szczęście

Dawno, dawno temu żyła sobie szesnastoletnia dziewczyna. Zwykła, prosta, w czarnych glanach.

Marzyła. Jak może wielu nastolatków, ale wydawało jej się, że jej marzenia są najbardziej niezwykłe.

Żyła w małym miasteczku gdzieś we wschodniopółnocnej części Polski.

Wierzyła mocno w siebie i miała własne zasady, których się trzymała. Postanowiła na przykład w tym szalonym świecie papierosów, alkoholu, narkotyków i różnych głupot – nie zapalić papierosa nigdy a alkoholu spróbować dopiero w 18 urodziny. Dotrzymała słowa.

Lubiła to. Tak sobie postanowić i sprawdzać samą siebie. To wtedy pewnie zauważyła że jak sobie postanowisz, to szansa jest naprawdę duża by to osiągnąć. Potrzebna jest do tego silna wola, poczucie pewności wobec postanowień, wytrwałość w nieprzejmowaniu się tym co na to inni, i walka w razie potrzebny. Wiedziała, że poddać się zawsze można. Tylko, że z tego to już nic nigdy nie wynika. A ona lubiła jak wynikało zawsze.

Włosy miała długie i kręcone, ciężkie do rozczesania. Odżywek i sprejów magicznie rozplątujących włosy wtedy nie było.

Nie nosiła makijażu, no może czasem lekko podkreślała rzęsy. Wyróżniała się wyglądem i być może postawą wobec życia a jednocześnie była taka prosta i zwykła.

Poznała chłopaka z blond irokezem. Nosił pomarańczowe spodnie, czarne glany i miał najbardziej czarujący uśmiech jaki w życiu widziała. Był taki jakiego sobie wymarzyła.

 

Nie sprawiała większych problemów w rodzinie. Mama pozwalała jej na wiele. Więc swobodnie mogła testować różne podejście do życia. Obserwować. I snuć te swoje marzenia. Dużo pisała. Gdzieś w tych spisywanych marzeniach był biały domek z brązowym płotem i duża rodzina. Miała 16 lat a marzyła tak dojrzale. Chciała też mieć labradora w swoim małym pokoju mieszkania M4. Chciała wydać książkę. Kiedyś. Chciała mieszkać w większym mieście i nigdy nie musieć pielić ogródka.

Chciała być obłędnie szczęśliwa. Uwielbiała być szczęśliwa.

 

Dziś siedzi pod swoim domem z kubkiem gorącej herbaty i wypatruje na niebie dzikich gęsi.

Pod jasno szarym domem bez brązowego płotka. Czeka na dzieci, które za chwilę wyłonią się zza drzewa w dole wzgórza. Labradora miała… już nie żyje. Książkę napisała. Pieli ogródek i czerpie z tego nieprzeciętną przyjemność.

Rosół na lekkim ogniu się dogotowuje. W piekarniku prawie gotowa kaczka z jabłkami. Dwa zeszyty z matematyki czekają na sprawdzenie. „Mamo kocham Cię” gdzieś zza ściany słyszy…

Wymarzyła sobie szczęście…

Wymarzyła sobie szczęście w białym domku z brązowym płotem.

A potem zapomniała na czym ono polega. Leciała na oślep po górach różnych priorytetów. Szukała i błądziła.

Pretensje miała do świata, rodziców, partii politycznych…

 

Dziś, wypatruje dzikich gęsi na niebie. Gotuje rosół. I pisze kolejny tekst. W dolnej szufladzie w kuchni ma 20 rodzajów herbaty.

Dziś czuje, że najlepszym wyborem na ten sobotni chłodny wieczór będzie earl grey z bergamotką.

 

 

33 komentarze

  • W swoje marzenia należy wierzyć 🙂 ” Nie pozwól , aby marzenia zostały tylko marzeniami ” i tego chyba warto się trzymać . Piękny wpis Iwonko. Moc uścisków i serdeczności od K.N.

  • SandraTaBezSily |

    Uwielbiam kazdy nowy post Pani! Z tego jak Pani pisze czerpie sile, ze u mnie bedzie lepiej, ze warto wierzyc w marzenia…

    • Warto bardzo mocno, ale nie można się zgubić w pędzie za nimi.. czasem mija wiele lat zanim zrozumiemy, że to co goniliśmy bez tchu i szukaliśmy za górami i za lasami, mamy we własnym progu.. albo własnym sercu. Bo wiesz Sandra… szczęście jest tak sprytnie przemyślane, że nie widoczne jest dla oka.. i czasem gonimy za czymś co się tylko nim wydaje.. warto rozejrzeć się i spróbować .. stać się szczęśliwym. szczęście to poczucie. A poczucie tworzy się w sercu. Serce każdy z nas ma. Bez wyjątku. Więc i każdy może to szczęście osiągnąć… Uściski wielkie :))

  • Magadalena88 |

    Łezka mi się w oku zakręciła… I wiesz, ja Ci życzę aby nadal marzenia się spełniały 🙂 pozdrawiam Cię serdecznie z odległych Bieszczad!

  • barbarazkramowa |

    Łał..

  • Ty jesteś moją bliźniaczą duszą.. ten tekst jest o mnie za jakieś 10 lat.. pochodzę z Suwałk i również dawno temu obiecałam sobie nie zapalić papierosa.. idąc przez życie ze swoimi wartościami.. na dniach rodzę drugiego synka i wszystkie marzenia po kolei się spełniają.. jeszcze ten dom , Nasz azyl na razie pojawia się w głowie, w zamyśle..ale i to się spełni. Nie ze względu na wygodę czy stan majątkowy.. marzy mi się wychodzenie przed dom boso na trawę z kubkiem herbaty z mięty… całonocne rozmowy w ogrodzie przy świetle świec.. wspólne pieczenie ciasta i maratony z Przyjaciół (serial) 🙂 Spełniają mi się marzenia, może dlatego, że nigdy nie marzę materialnie, ale duszą.. przesyłam buziaki :*

    • Ewelinko życzę Ci jak najwięcej tych spełnionych marzeń bo są piękne. 🙂 Mi też o wygodę chodzi mniej niż o tą herbatę na trawie. Niż o pomidory w ogródku… niż o życie bliżej natury 🙂
      Ja pochodzę z Grajewa. To od Suwałk chyba tylko 70km…

  • Spełnienia wszystkich kolejnych marzeń Iwonko!!!

  • Karolina S. |

    No i bosko! Wspaniale, cudnie, pięknie..
    Nie ważne jakie mamy marzenia, plany.. wraz z nami ewoluują, zmieniają się, dojrzewają. Najważniejsze by rozbudzaly łoś y

    • Karolina S. |

      I mi urwało w połowie myśli, wzięło i poszło w świat ? to może dokończę..
      Bo najważniejsze by te nasze marzenia rozpalały to wyjątkowe ciepło w sercu za każdym razem kiedy o nich pomyślimy. By dawały radość, a nie stawały się dziką obsesją. By uszczęśliwiały.
      Wspaniale, że marzenia stają się realne, nawet gdy nie do końca spełnione (mam ten płotek na myśli czy ogródek). Bo najpiękniejsze, że właśnie uszczęśliwiają..

      • Tak Karolinko 🙂 Bardzo mocno się z Tobą zgadzam! Moje spełnienia pokręciły się w swoją stronę… w stronę w której czuję że herbata do szczęścia mi wystarcza.. że najważniejsze rzeczy czasem muszą czekać by zauważyć że najważniejsze są.. a marzenia niektóre i dobrze że się nie spełniają… odgrywają swoją rolę grzejąc nas od środka (o czym piszesz) ale podświadomie wiemy co dla nas najlepsze.. co tak naprawdę jest warte zachodu.. Ty Karolinko wiesz to po stokroć. Życie mocno Cię sprawdziło i wiem że czasu nie zmarnujesz i nie poświęcisz życia na głupoty.. i wychowasz synka tak, że kiedyś uszczęśliwi do granic swoją kobietę. Bo ma taką mamę jak Ty. Buziaki ??

  • Była sobie kiedyś szesnastoletnia dziewczyna. Chuda, niska, W glanach, z ogolona na łyso głowa…ta dziewczyna myślała, ze nigdy nie bedzie szczęśliwa. Nie marzyła tylko starała sie przeżyć do jutra. Tyle lat minęło…a ona biegnie szczęśliwa przez łąkę za dzieckiem, którego nie chciała mieć. I tylko czasem wraca strach, ze jej dziecko tez ktoś strasznie skrzywdzi. Ale to nie zmienia faktu, ze gdzieś po drodze zgubiła nienawiść i znalazła szczęście. Bo inaczej nie dozylaby tego kolejnego dnia.

    • cudownie… cudownie to napisałaś.. ale jeszcze cudowniej biegniesz przez tą łąkę z dzieckiem… odnalazłaś sens.. i żyjesz pełnią pięknego życia pełnego zachodów słońca (widzę na instagramie) i miłości.. Ściskam Cię moooooocno! ?

  • Kocham Cię. Przepraszam, że tak bezpośrednio i osobiście, ale Kocham Cię za to, co piszesz i JAK piszesz. Jestem szczęśliwa, że mogę to czytać. Jestem szczęśliwa, że dzięki temu też dostrzegłam, że szczęście jest naokoło mnie i we mnie. I love you.

    • Aniu dziękuję Ci bardzo bardzo 🙂 ale to że dostrzegasz to dlatego że jesteś na to otwarta. Ja mogę napisać i może coś zaskoczy w czyjejś głowie ale całą robotę wykonuje ta osoba.. ja to tylko mogę się cieszyć razem z nią 🙂 🙂 uściski!

  • „Poddać się zawsze można. Tylko, że z tego to już nic nigdy nie wynika.”
    Trafne. Warte zapamiętania i powtarzania.
    Jak zwykle motywujesz.
    I jak zwykle (choć zazwyczaj w myślach) dziękuję!

  • Kochana! Kochana! Kochana!
    Jesteś dla mnie taką dziewczyną z sąsiedztwa, koleżanką z podwórka, z którą wspólnie można nie palić, nie pić alkoholu, malować tylko rzęsy, uśmiechać się szeroko do chłopaków z irokezem, poznawać kolorowy świat i marzyć! Uwielbiam Cię!
    Ja też marzyłam, co tu kryć- podobnie do Ciebie.
    I też mam trzy córki, mój chłopak nie miał nigdy irokeza, za to jest pięknie łysy i chociaż przeszłam dużo, bywało trudno, tak trudno, że po bardzo bolesnym życiowym zakręcie myślałam, że już nigdy nie będę szczęśliwa, to żyję w pełni, w radości i szczęściu. Odbudowałam. I szczęśliwa pijam herbatę przed domem- czarna z sokiem malinowym mojej mamy!
    Pozdrawiam Cię najczulej! Asia

    • Dziękuję Asiu 🙂 Uwielbiam takie komentarze. Szczęśliwe.. pełne dobrej energii.. pokazujące czytelnikom bloga, że można, że trzeba… że udać się może każdego, kto się nie poddaje. I właśnie dlatego, od dawien dawna mówię, że post to tylko początek.. komentarze go pięknie uzupełniają. Ściskam mocno ?

  • Trzeba mieć marzenia. I trzeba je spełniać! Chociaż czasem, może się okazać, że marzyliśmy o czymś, czego tak naprawdę nie chcemy.. Cieszę się z Pani szczęścia! Moje marzenia też po latach błądzenia, spełniły się wreszcie. Pozdrawiam cieplutko!

  • I moje marzenia się spełniły… nawet te, o których mówiłam głośno i nikt nie wierzył, że się spełnią 🙂 a jednak…
    Czasami wystarczy mocno chcieć, czasami… 🙂
    Piękny post!
    Pozdrawiam

  • 5lat temu wyjechałem z Polski i mieszkam w innym kraju z innymi ludźmi. taka zawieszona pomiędzy tym co pamiętam a tym co mam. Jestem tutaj ze swoja mala rodziną a reszta rodziny wzywa do powrotu..do kraju ojczystego..na wspomnienie którego serce zawsze mocniej zabije. I taka zagubiona nie korzystam z życia tylko czekam …. na jutro..każdego dnia na następne jutro. Czekam na szczęście żeby zapukało a ono milczy. Nie decyduje ..po cichu marzę że może i się uda..Ale gdzie ? wracać czy zostać…gdzie to szczęście będzie… jest już późno, dzieci śpią w swoich łóżkach, czekam na męża żebyśmy mogli razem zakończyć ten dzień . Taka pełna nostalgii przypadkiem znajduje Twój blog i przestać czytać nie mogę!!! jesteś piękna, mądra i ciepła. I dajesz mi siłę..wiesz? dzisiaj Ty dajesz mi siłę aby przestać się bać tego co będzie. Zaprosiła mnie do swojego życia i wrócę tutaj nie raz bo jesteś i inspiracja i przewodnikiem dla jednej pogubionej matki i żony. Dziękuję.

    • Sandra, dziękuję Ci za przemiłe słowa 🙂 Ja wiele razy pisałam o emigracji (w zakładce Moja Ameryka są chyba wszystkie teksty tego typu). Było mi bardzo ciężko… ale udało się… Trzymam mocno kciuki i pozdrawiam Cię serdecznie!

  • kurcze żyjesz sobie na drugim krańcu świata a wszystko tak do mnie podobne, nawet te glany i irokezy i marzenia..

  • Iwonko, to dokladnie tak jest. Gonimy czasem za czyms, gubimy sie, a mamy tak wiele. Dach nad glowa, zdrowe dziieci i rodzine kochajaca. Uwielbiam wieczorami zajrzec do spiacych dzieciakow, a potem cieszyc sie przytlumionym swiatlem lampy i cieplem koca.
    Drobnostki mnie tak czasem ciesza, ze sama zdziwiona jestem. Dzis np. to ze kupilam dzieciom po mini sukulencie i ze one sobie wsadzily do doniczek muchomorka drewnianego czy wieiwiorke z jajka niespodzianki i ze buty dla siebie dorwalam, co to je rzucili w poniedzialek, a ja juz myslalam, ze ich nie dostane.
    Buziaki

  • Thanks for spending time on the computer (witirng) so others don’t have to.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *