trzy lata cały ten kram…

 

Kto bloguje, ten wie. Że statystyki to nie jest nic.

Że jak ktoś chce pisać dla samego siebie, to pisze sobie w komputerze, w pamiętniku, na kartce papieru.

Jak ktoś zakłada bloga i otwiera go dla szerszego grona ludzi, to z założenia chce by ktoś ten blog czytał.

I potem zaczyna się historia nad którą poniekąd tracimy kontrolę. Piszemy, otwieramy się, przelewamy uczucia, wstawiamy zdjęcia.

I… czekamy na odbiorcę. A on… albo się pojawia albo nie. A jak już się pojawi, to albo zostanie z nami na dłużej albo ucieknie gdzie pieprz rośnie…

 

Kocham pisać. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania. Jak mam wolną chwilę, to najpierw myślę żeby popisać a dopiero potem zastanawiam się na co innego ten czas przeznaczyć.

Pisanie mnie uzupełnia… daje ogromne szczęście.

Ale bez was…?

Jestem pewna, że bez odbiorcy prędzej czy później bym z bloga zrezygnowała.

Statystyki mówią mi: Iwona, pisz! ktoś cię czyta. I może nawet lubi te teksty.

Pozostawiony komentarz mówi mi: Komuś chciało się wstukać parę słów i to specjalnie do mnie! To chyba jednak lubi!

Oddźwięk w mailach, na facebooku, instagramie, to wszystko sprawia, że autor bloga dostaje skrzydeł. Chce pisać fajniej, częściej, chce mu się robić ładniejsze zdjęcia…

 

I dlatego jesteście tacy ważni. I dlatego komentarze przykre bolą a pochlebne cieszą i wywołują wzruszenie.

I dlatego chciałabym żebyście zaglądali do mnie regularnie (wiem, wiem że gruba większość z was zagląda 🙂 )

I dlatego tak ważne jest, żebyście od czasu do czasu dawali znak życia… żeby taki bloger wiedział, że to wszystko ma sens. Bo nie wyobrażacie sobie jakiego sensu nabiera dany post jak się pod nim coś dzieje, jak rozpoczyna się dyskusja, jak padnie miłe słowo, pojawi się jakiś zupełnie nieoczekiwany wątek… albo najzwyczajniej pojawi się uśmiech.

I oczywiście, że nie dla lajków i och-ów i ach-ów istnieje bloger i jego blog. Ale te miłe gesty powodują lawinę pozytywnych myśli… bloger umacnia wiarę w siebie.

 

Tych blogów to teraz cała masa jest. Gdzie się nie obrócisz, tam jakiś blog.. Blogują celebryci, blogują zwykli ludzie, w miastach, na wsiach, w pociągach…

Tym bardziej o czytelnika trudno.

Często zastanawiałam się nad tym, po co mi te statystyki. Po co mi wiedzieć ile razy, kto i co i z jaką intensywnością..

Ważne przecież że kocham pisać. Czy takie udowadnianie samej sobie, swojej własnej wartości (czy jak kto woli – mocy) ma sens? Czy to co robimy (najlepiej jak potrafimy) powinniśmy widzieć poprzez statystyczne wykresy?

No jasne że nie.

A jednak życie jest życiem. Zaglądamy i oceniamy siebie poprzez „odsłony”, „sesje”, „unikalnych użytkowników”…

I ja naprawdę nie chcę niczym się sugerować w prowadzeniu bloga, nie chcę oceniać swoich tekstów po ilości odsłon i komentarzy a wydaje mi się, że ciągle to robię.

Bo.. no wiecie, te statystyki to nie słupki, kółeczka z podziałką i rzut demograficzny.. te statystyki to LUDZIE. Żywy dowód na to, że blog ma czytelników.

I myślę sobie zawsze. Ale to zawsze! Że dlaczego wy do mnie przychodzicie? Że tu przecież nic takiego ciekawego.. Że po co komu taki blog? Przecież ani to o modzie, ani kuchni, ani stricte rodzicielstwie.. I że ja nie zasługuję. I że to pewnie tylko na chwilę, bo zaraz znikniecie gdzieś za horyzontem…

 

W wydawnictwie (które chciało wydać moją książkę) kiedyś toczyła się dyskusja, czy ja nie jestem zbyt amerykańska, czy dla Polaków mogę być „interesująca” i nie za bardzo ucieszona z życia.

Przyznam szczerze, że wcisnęło mnie w fotel. Bo co to ma za znaczenie że żyję w Ameryce??

No ale oczywiście potem jeszcze 120 razy o tym pomyślałam, przeanalizowałam swoją amerykańskość rzucaną na polskie podłoże…

Wiecie jaki ja mam problem? Chciałabym by wszyscy mnie lubili. Doskonale rozumiem, że nie każdy jest dla każdego, że ludzie są inni, mają różne poglądy, nie jesteśmy w stanie lubić się wszyscy. To jest dla mnie jasne. Ale teoria swoje a praktyka swoje… Zawsze staram się zbudować dobrą relację na każdej płaszczyźnie. Cieszę się jak miedzy ludźmi jest dobrze. Smucę jak jest źle. Boli mnie krytyka. I nie tylko ta wobec mnie. Nie lubię gęstej atmosfery znoszenia siebie na wzajem. Lubię jasne sytuacje. Lubię jak się wszyscy lubią.

Nie da się, wiem.

I dlatego wielokrotnie miotają mną emocje trudne do zniesienia. Na szczęście mam tą cudowną zdolność szybkiej regeneracji, strzepywania z siebie resztek zdarzeń.

Ale do czego ja zmierzam? Bo piszę i piszę co mi ślina na język przyniesie i tracę wątek (teraz wszyscy moi przyjaciele kiwają głowami i śmieją się – „no tak tak, cała Iwonka” )

 

Zmierzam chyba do tego, żeby wyznać wam pewną tajemnicę.

Niesamowicie jesteście mi potrzebni.

Nie do tego żeby napawać się ilością odsłon. Ale do tego by nie stracić wiary w sens własnych tekstów. Bo że mi się nie podobają to normalne 😉 No dobra jest kilka co mi się podobają, ale to naprawdę rzadkość! Ale ja po prostu muszę czuć, że podobają się wam. Wtedy…… Jezu… no nie opiszę wam tego bo się nie da! Bo to jest takie uczucie, że moja pasja, że mój trud, że moje klikanie w klawiaturę nie kończy się w pokoju na wschodzie Ameryki. Że ta pasja zatacza kręgi, żyje własnym życiem, że dzień dnia ktoś do niej sięga… Że jest potrzebna. I że robiąc to co robię, daję szczęście nie tylko sobie.

 

Mój tato zawsze mówił (z resztą powtarza to do dziś), że brać jest przyjemnie, ale dawać… to najprzyjemniejsza rzecz na świecie, z tym nic nie może konkurować. Chciałabym kiedyś poczuć, że więcej tu daję, niż biorę. Bo jak na razie to czuję, że wy dajecie mi znacznie więcej niż ja wam.

 

Dokładnie 3 lata temu opublikowałam pierwszy post. 7 lipca… to była magia…

Mało kto z was wie… że tytuł „ONA MA SIŁĘ” powstał na przekór życiu i problemom. Że blog nie został założony przez silną, pewną siebie kobietę. On powstał w najcieńszym okresie mojego życia. To tu pomiędzy wersami rozkwitała moja wiara i siła. To tu z każdym postem nabierałam pewności, że to o czym pisze ma sens..

To tu otrzymałam setki słów, od których było mi gorąco..

To tu odżyłam.

I to nie blog wziął się z siły, ale siła z bloga. W końcu mogę się do tego przyznać.

 

Dziękuję wam z całego serca, że jesteście.

 

 

 

zdjęcia z ostatniego tygodnia w raju 🙂

 

thumb_IMG_3274_1024

thumb_IMG_3314_1024 thumb_IMG_3315_1024 thumb_IMG_3279_1024 thumb_IMG_3344_1024

14n 8n 3n 1n thumb_IMG_3270_1024 15n 16n 12n 11n 10n 13n 7n 6n 5n 4n 9n 17n 18n 20n thumb_IMG_3631_1024 thumb_IMG_3636_1024 thumb_IMG_3625_1024 thumb_IMG_3627_1024 thumb_IMG_3640_1024 thumb_IMG_3601_1024 thumb_IMG_3536_1024 thumb_IMG_3566_1024 thumb_IMG_3377_1024 thumb_IMG_3376_1024 thumb_IMG_3350_1024 thumb_IMG_3481_1024 thumb_IMG_3322_1024 thumb_IMG_3331_1024 thumb_IMG_3465_1024 thumb_IMG_3468_1024 thumb_IMG_3460_1024 thumb_IMG_3647_1024

 

 

 

161 komentarzy

  • Emilia S |

    Będę pierwsza?!! Powiem tak, czytam 5 blogów regulalarnie, Ciebie (of course) od Twoich początków chyba. Czasem cos napisze, czasem czytam na lunchu w pracy bo widzę, ze jest nowy i koniecznie chce teraz, a nie czekać do wieczora i czasu zabraknie. Czasem zdjęcia podziwiam, czasem przelecę. Bo u Ciebie to tem tekst najważniejszy, czasm do śmiechu, czasem z łezką sunącą sie po pliczku, czasem zwykły taki, o wszystkim i o niczym. Lubię Cię bardzo, myśle,
    Ze taka wariatka co wszyscy ja lubią, nie słodzę Ci teraz tylko tak Cie wlasnię widzę. Dobry człowiek jesteś to czuć na kilometr, a ja takich lubię najbardziej…

  • ewelina |

    Moj pierwszy wpis jaki tutaj zostawiam- jestem,czytam i wracam co troche,bo tutaj odpoczywam i w wielu postach widze siebie:) juz jestem uzalezniona od onamasile ale nie zamierzam tego leczyc:-)pozdrawiam i sciskam

  • Agata |

    Pisz, pisz…Iwonko 🙂 bo jest dla kogo 🙂

    Zdjecia sliczne.. 🙂 Pozdrawiam cieplo, ze skapanej w deszczu Irlandii :p

  • iwona |

    Zajrzalam na Twój blog dokladnie rok temu i wtedy w dwa dni przeczytalam wszystkie posty, od tego czasu zaglądam tu regularnie, gdy tylko pojawi sie nowy post natychmiast rzucam wszystko! Uwielbiam Ciebie i Twoje podejście do życia, po każdym przeczytanym slowie od Ciebie od razu robi mi sie lepiej i nabieram takiej sily do dzialania, do życia. Ciesze sie ze jestes i zarazasz mnie swoja pozytywna energia!

  • KasiaS |

    Kiedyś, kilkanaście miesięcy temu napisałam tu gdzieś pomiędzy komentarzami, że jesteś dla mnie w pewnym sensie wzorcem.. taką osobą, z której mogę brać przykład na początku mojej życiowej drogi. Przykładem dorosłej osoby, która może cieszyć się małymi rzeczami.
    od tego czasu wiele się u mnie zmieniło. moje życie zmieniło się o 90 stopni.
    ale w wielu momentach: wtedy kiedy było bardzo ciężko, ale też kiedy było wspaniale – wracałam tu i zawsze spotykały mnie jakieś nowe piękne słowa.
    kilka Twoich tekstów mam wydrukowane i wpięte w moje codzienne zapiski.
    jeden z nich mam nad biurkiem i czytam codziennie 🙂
    ostatnio rzadko komentuję, bo ciężko napisać coś pozbawionego goryczy kiedy w sercu źle.
    ale jestem.
    czytam.
    I kolejnych lat czerpania satysfakcji z pisania i prowadzenia bloga!
    Pozdrawiam
    KasiaS

    • Kasia.. Ty nawet jak piszesz o tym że w sercu źle to tak, że czuje się to silne podejście do życia. Uwielbiam te momenty gdy odkrywam między wierszami (w małej oczywiście części) nastawienie ludzi do życia. Twoje mi się bardzo podoba.
      A tekst nad biurkiem.. kartki wpięte w codzienne zapiski… mówisz teraz do mnie: kobieto weź się w garść i w końcu wydaj tę książkę 🙂 🙂

      • KasiaS |

        Ja ciągle wierzę, że ja wydasz… pewnie wtedy kiedy przyjdzie na to najlepszy moment.
        a ja obiecuję kupię i przeczytam pewnie jednym tchem!
        Pięknego dnia!
        KasiaS

    • monia_maruda |

      Ja też posiadam wydrukowany kawałek jednego postu, który trzymam na półce obok łóżka i czasem jak mi gorzej to go sobie czytam przed snem.

      • a który post? Jestem zawsze bardzo ciekawa 😉 Moja przyjaciółka trzyma list ode mnie który kiedyś do niej napisałam.. mówiła mi że jak jej źle to go sobie czyta. A list jest o 6 kurach 😀 podobno ze śmiechu pęka za każdym razem jak go czyta.

    • monia_maruda |

      Nie lubię blogów. Twój jest jedynym, który czytam, bo go uwielbiam i jest mi bardzo potrzebny. Każdy post jest magiczny, stawia mnie na nogi, wciąż i wciąż na nowo. Więc daję znak, że to wszystko ma sens!!!

  • Trzy razy zaczynam ten komentarz …. I nie wiem? 1000 myśli … To zakończę uśmiechem ☺ Iwonko ! To bardzo dobrze, ze jestes …..

  • A ja właśnie dla siebie bloga założyłam, żeby się kopnąć w te leniwe cztery litery i zmotywować do utrwalenia fragmentów z życia, które miałam właśnie na tej kartce, pamiętniku czy komputerze utrwalać, ale mi się wciąż wydawało, że ważniejsze sprawy są do zrobienia i przecież jeszcze zdążę! Tymczasem dziecko me 11 lat skończyło, a ja wszystkie najważniejsze momenty mogę jedynie na zdjęciach pooglądać, ale zdjęcia wszystkiego nie przypomną. A może wtedy coś zabawnego właśnie powiedziała ta szczerbata dziewczynka na zdjęciu, a ja już tego nie pamiętam?
    A tu się okazało, że jednak ktoś do mnie wpada i miłe słowo zostawi i po ramieniu poklepie. I wcale nie muszę mieć tysięcy obserwatorów, bo te cudne, życzliwe osoby, które mnie odwiedzają, to cenniejsze są niż diamenty.
    Ale u Ciebie wiadomo, że inaczej to wygląda, bo przy takiej popularności bloga nie uniknie się też złośliwości i zawiści niestety. Jednak najważniejsze, że Cię to nie zniechęca, bo to by była największa tragedia dla takich jak ja – co to przychodzą tu po pociechę, mądre myśli ubrane w czytelny przekaz i po ten promyk nadziei na lepsze jutro też przychodzą, który sprawia, że jakoś łatwiej znosić codzienne trudności.
    A najbardziej doceniam, że starasz się odpowiedzieć na każdy komentarz, bo tak, jak komentarze są ważne dla blogera, tak odpowiedzi są ważne dla czytelnika.
    Gratuluję Ci więc z okazji tej trzeciej rocznicy i mam nadzieję, że w końcu któryś wydawca zrozumie, że ta Twoja „amerykańskość”, to zaleta, a nie wada i pozwoli nam cieszyć się Twoim słowem w wersji papierowej 😉

  • Dziękuje ,że jesteś 🙂

  • Wpadłam na tego bloga jakiś rok temu, nadrobiłam wszystkie teksty i jest to jedyny blog, przy którym pozostałam. A to mój pierwszy komentarz.

    Musisz wiedzieć, że mimo, iż jestem tylko anonimową cyfrą w statystykach, wiele Twoich słów wraca do mnie w codziennych sytuacjach. Kibicuję Tobie i Twojej rodzinie z całego serca i życzę Wam mnóstwo szczęścia w domu na wzgórzu.

    Mam jednak jedną krytyczną uwagę i mam nadzieję, że to poprawisz:
    za rzadko piszesz! 😉

    Pozdrawiam!

    ps. Pozwoliłam sobie przejść od razu „na Ty”, bo uznaję, że Internet nie lubi paniowania 😉 Ty chyba też nie (?)

  • No wyszło że psychoterapia to jest:-) Pisz, czuj się lepiej, ja jak czytam czuję się lepiej.:-) Chociaż czytając myśle sobie, że w A jak dużo włożysz to dużo wyjmiesz a w P niekoniecznie, raczej rzadziej niz częściej. I tu boli. Zaglądam regularnie, lubię, komentarze, no jakoś nie czesto :-).
    Pozdrawiam i 100 lat z okazji trzecich urodzin! Agnieszka

    • Tysiąc razy myślałam o tym, że ten blog to psychoterapia. Tak to psychoterapia. Nie sądziłam że pisząc można coś zacząć lepiej rozumieć. Myślałam, że piszę przelewając na klawiaturę to co o życiu wiem. Ale najczęściej jest tak, że pisząc wyciągam wnioski na bieżąco.. zdobywam coś nowego. Uczę się.

      • Uczciwa rozmowa z sobą samym – rozwija. Trzeba mieć odwagę :-).
        I robic to z sercem, tak jak Ty.
        A

  • Kinga |

    Dziekuje ze piszesz. Czytam od dawna. Uzaleznilam sie 😉 Czekam na kazdy nowy post. Jestesmy zblizone wiekiem, ja tez od lat mieszkam w Ameryce, dlatego w Twoich wpisach odnajduje elementy mojej rzeczywistosci. Pozdrawiam goraco z Sarasoty na Florydzie! Kinga

    • Na Florydzie…. nasze ulubione miejsce wakacyjne. Już lecę sprawdzić gdzie ta Sarasota! Pozdrawiam z PA 🙂

      • Kinga |

        Nad samym brzegiem Zatoki Meksykanskiej :-). Siesta Key Beach w pierwszej czolowce najpiekniejszych plaz w USA choc fale nie tak wysokie jak nad otwartyn oceanem :-). Je tez kiedys nie mialam pojecia o istnieniu Sarasoty, mieszkalam w NY i NJ, trafilam tu przez przypadek i jestem od kilkunastu lat choc nie cierpie smazyc sie na sloncu ;-). Pozdrawiam!

  • Ania z Osobiedlamnie |

    To, ze kochasz pisanie, to czuć. To widać. Czytam Cię….oj już nie pamiętam od kiedy. I komentuję, bo to taki rodzaj rozmowy. Statystyki są ważne! Czasem bardzo mi smutno, gdy nikt nic w ogóle. Ani słowa pod postem. Potem się śmieję sama z siebie i…mobilizuję do większego wysiłku. Bo pisanie do szuflady nie pozwala słowom żyć. Ja piszę o sobie dla mnie, ale wiadomo, że bez Czytelników moje pisanie nie miałoby rumieńców.
    Czy Tobie też tematy potencjalnych postów pojawiają się w głowie kilka razy dziennie? I jak tu je wszystkie zapisać?:)
    pozdrawiam:)

    • Ja kiedyś w nocy obudziłam się z pomysłem na post. Powstał ale jako rozdział książki. Ale najśmieszniejsze było to, że obudziłam się i nie wiedziałam co mam zrobić. czy wstać i zapisać, czy nagrać na telefon czy uwierzyć swojemu organizmowi że nie wyprze tego co się być może przyśniło 😉 cyrk na kółkach o 3 w nocy 🙂 Uściski Ania 🙂

  • Joanna |

    I to pisanie ma dla mnie ogromny sens…

  • Tak żeby uzupełnić te statystyki: czytam twoje teksty bo nie sa o modzie, gotowaniu i stricte rodzicielstwie, bo jesteś taka amerykańska i cudownie przelewasz myśli na papier( no właściwie to klawiaturę) 😀 i rozumiem, ze tobie malo który tekst sie podoba ale mi podobają sie prawie wszystkie;) nie wiem jak inni to odbierają, ale według mnie masz cudny talent- sprawiasz, ze czytając cie czuje ciepło gdzieś tam w sercu i wilgoc gdzieś pod powiekami i mam uczucie bliskości. Mimo ze od tej Ameryki oddziela mnie ocean i setki mil. Czuje ze jesteś mi w jakiś sposób bliska.

    PS. Mam nadzieje, ze nie brzmi to dziwnie i ze nie wyjdę na psychofanke;D całusy ze Szkocji:*

  • I teraz wiem, jestem pewna, potwierdziłaś -jesteś moją bratnią duszą. Też gubię wątki, rozgaduję się i bardzo zawsze mi zależy żeby mnie lubili 😛 I takich wspólnych cech przy każdym poście znajduję zawsze. Dlatego Cię lubię 😉 :*

  • mbasia |

    chyba ok roku temu ,nawet nie pamietam jak trafiłam na Twój blog i już pozostałam jego fanką,zerkam codziennie czy jest jakiś chocby króciutki wpis,i bardzo sie cieszę jak jest,,powtórzę za innymi -dobrze że jesteś,pozdrawiam

  • Ja też czytam od ok 2 lat. Zainspirowałaś mnie nie raz nie dwa. Lubię poczytać a potem analizować te słowa w głowie. Mądrego zawsze miło posłuchać, poczytać, pooglądać. U Ciebie Iwona jest tak prawdziwie, szczerze. Lubię to.
    Pozdrawiam z Zielonej Góry .

  • karolina |

    „ona ma siłę” chciałabym tak kiedyś powiedzieć o sobie. niestety miotam się regularnie. ale dojdę kiedyś do takiego stanu. dziękuję ci, że jesteś. pozdrawiam serdecznie karolina

  • Czytam Cię od niedawna, ale przeczytałam wszystko 🙂
    Wracam do niektórych wpisów.
    Czytam na głos mężowi.
    Lubię tak bardzo tutaj wracać do Ciebie 🙂

  • monia_maruda |

    Nie lubię blogów. Twój jest jedynym, który czytam, bo go uwielbiam i jest mi potrzebny. Każdy post jest magiczny i stawia mnie na nogi, wciąż i wciąż na nowo. Więc daję znak, że to wszystko ma sens!

  • Kasia |

    Ja trafiłam na Twój blog całkiem niedawno a w zasadzie najpierw na instagramie 🙂 I już zostałam, uwielbiam Twoje zdjęcia, to co piszesz…. Dajesz wiarę w szczęście 🙂 pozdrawiam

  • Iwonka… Ty wiesz,że ja Cię kocham! Pisałam Ci to w mailach wielokrotnie 🙂
    Uwielbiam Twoje teksty,zdjęcia,podejście do życia! Zaskoczyłaś mnie teraz słowami,że ktoś zarzucił Ci „amerykańskość”… Dla mnie to ogromny plus,że ludzie mają do życia takie podejście i jeszcze chcą się tym dzielić. Owszem,w Polsce żyje się inaczej,może nawet niektórych boli Twój amerykański spełniający się wciąż sen,ale większość chce z tego czerpać siłę i motywację! Sama zresztą śmiertelnie zakochałam się w USA i w przyszłym roku na pewno tam spędzę wakacje.
    I jaka z tego puenta…? Ty też jesteś nam potrzebna! Uznajmy więc,że się uzupełniamy 🙂 I żeby Ci więcej nie przyszło do głowy mieć jakieś wątpliwości! 😉
    Jedyne,co mogłabyś zmienić to może… częściej pisać 🙂 A poza tym po prostu BĄDŹ! Ściskam! :*

  • Joanna |

    Witam :). Czytam Cię regularnie, postaram się czasem zostawić komentarz. Podobają mi się zwłaszcza takie refleksyjne posty. No i jak czytam, to wiem, że mam do czynienia z wartościową kobietą i silną. Myślę, że można się wiele od Ciebie nauczyć. Pozdrawiam serdecznie :).

  • Ellique |

    Oj, to i ja się ujawnię 😉 Czytam, śledzę instagrama i chłonę, wręcz pożeram Twoje teksty i zdjęcia (uwielbiam). Cieszę się Waszymi podróżami, przeprowadzką i przyjaciółmi, Waszym amerykańskim szczęściem. Sama uważam się za szczęściarę i kocham swoje polskie życie

    • Najważniejsze to z kim i z czym w sercu, a nie gdzie. CHoć i to bez znaczenia na pewno nie jest. Ale to już dłuugi tematu. może na post? 😉 Pozdrawiam, ściskam i dziękuję!

  • Trafiłam do Ciebie od Julki…Ona jak to ona, otacza się niesamowitymi ludźmi i wiedziałam, że tu przepadnę… przeczytałam już wszystkie posty mimo codziennego pędu, zawsze w pracy do kawy gościłam się w Twoim-waszym archiwum 🙂
    Masz rację, że rzadko zostawiamy tu swoje ślady… bierzemy od was blogerów garściami, mądre słowa, wzruszające historie, refleksję… a tak mało dajemy od siebie

    obiecuję poprawę 🙂
    życzę cudownego dnia i nie poddawaj się nigdy w tym co robisz, bo to najpiękniejszy dar – umieć przelać uczucia na papier… czy na wymiętą kartkę z szuflady czy tą białą elektroniczną…

    • Ja nie napieram… absolutnie nie napieram na te komentarze.. Po prostu czasem mam chęć poczuć że tylu was tam jest 🙂 ale po dzisiejszym dniu widzę że jesteście! Ludzie pędzą, czasu brakuje, chęci, nie wiadomo co napisać… Poza tym ja przecież mam tych komentarzy zawsze sporo 🙂 sama nie wiem o co mi chodzi 😉 pozdrawiam!

  • pedzelece |

    :* Stanęłam na uboczu słów, które rzucane w przestrzeń publiczną okraszone są markami, promocją i sławą.
    Ten stan jest mi bliższy, ten w którym pisząc dwa razy mocniej przeżywam to co czuję i co dla mnie ważne.
    Iwona, ciebie jak czytam wiem, że czujesz to samo i dlatego wracam tutaj, nawet jeżeli nie zostawiam śladu to jestem.
    Powodzenia! Całusy dla dziewczynek 🙂

    • Marta to pierwsze zdanie… ja wiem że jesteś. podobnie jak ja jestem a też się nie odzywam u Ciebie i u nikogo chyba ostatnio. Raz od wielkiego dzwonu gdzieś coś zostawię. Pędzę Lecę przez życie wiesz.. i czasu na wszystko brakuje 😉

  • Iwonko, cieszę się, ze napisałaś o początkach blogowania i uczuciach z tamtego okresu… i to jest jeden z powodów z których do Ciebie zaglądam:) Dzięki za siłę płynącą z Twojego blogu i życia :))) Uściski i gratulacje :)))

  • eryka |

    I ja też dziękuję ze jesteś 🙂 Uwielbiam Cię czytać Iwonko 🙂

  • I wyjątkowo z okazji rocznicy:
    Ty dajesz mi siłę.
    Na Twojego bloga trafiłam w trudniejszych chwilach mojego życia. Twoje posty pozwoliły mi spojrzeć z innej strony na niektóre sprawy. Czytam już jakis czas. Dziękuję. pozdrawiam z uśmiechem

  • Iwonko, bardzo Cię lubię, Twoje pisanie i Twój sposób patrzenia na świat – jest mi bardzo bliski. I cieszę się, że mogę tu zaglądać, zawsze coś mądrego przeczytać, wzruszyć się, zamyślić… Iwonko, nie zawsze daję radę coś napisać, ale bywam zawsze, bo lubię. Po prostu lubię tu być. Dlatego piszę, żeby dziś był po mnie ślad. ;))) Specjalnie dla Ciebie! 🙂
    Ściskam Cię ciepło! I nabieraj nam sił z każdym postem!

    • Dziękuję za ślad 🙂 Wiesz w tych statystykach widać tych ludzi… duże liczby… ale w takim momencie gdy tyle osób dało o sobie znać (jak Ty) prawdziwie czuję, że tam jesteście. Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa 🙂

  • Agata |

    i ja czytam regularnie, codziennie jak zaczynam pracę najpierw zagądam właśnie tutaj do Ciebie, bardzo lubię czytać Twoje słowa (zawsze znajdę coś dla siebie) i podziawiać Wasze piękne zdjęcia. Trafiłam tutaj jesienią zeszłego roku, przez dwa dni w pracy przeczyłam blog od deski do deski, zachwyciłam się…i jestem do dziś, zaglądam każdego dnia. Pozdrawiam z upalnej Warszawy.

  • Dziękujemy:) ja lubię tu zaglądać czasem..bardzo fajnie piszesz i widać, że robisz to z pasją:)
    Pozdrawiam cieplutko!

  • Może nie odzywam się zbyt często, nie komentuję, nie chwalę, ale bywalcem jestem tutaj stałym. Zaglądam, czytam, podziwiam, ładuję tę twoją siłę garściami do kieszeni pustych 😉 Dzięki Iwonko! Najlepszego z okazji „jubileuszu”:) Ściskam mocno.

  • Karolina S. |

    Piękne podsumowanie <3 Tak ujmujące, że chce się czytać jeszcze raz i potem jeszcze.. Ale to tak przeważnie u Ciebie jest. Przynajmniej dla mnie. Pamiętasz… kiedyś Ci napisałam, że dzięki Twoim tekstom, przemyśleniom jest mi dużo lepiej, prościej. Trafiłam tu, do Ciebie na samym początku i tak przywarłam, że nie wyobrażam sobie teraz gdyby mogło Cię zabraknąć w tym moim internetowym świecie 🙂 Trafiłam w momencie kiedy nie chciało mi się żyć.. Była tylko ta moja czarna przepastna otchłań i nic więcej. A Ty, Kochana, jakoś tak mnie za rękę poprowadziłaś i pomogłaś się wydostać. I choć nie dosłownie to jednak pomogłaś mi spojrzeć na świat inaczej. Tak więc – dla mnie – jesteś zdecydowanie tą stroną, która daje :*
    I niech to będzie puentą tych moich kilku słów dla Ciebie…

  • Iwona |

    Ach, Iwonka, pamiętam Twoje początki … ja wtedy zaobserwowałam Twojego wnętrzarskiego bloga, bo byłam nakręcona na urządzanie domu … a wyszło 🙂 Cieszę się, że Jesteś i jak sobie przypomnę, że nie dojechałam wtedy do Warszawy to jeszcze mi szkoda 🙁
    Mój blog też powstał w trudnym momencie i miał leczyć moje pełzające wtedy poczucie wartości , więc wiem o czym piszesz 🙂
    Kochana, gratuluję Ci wytrwałości i pasji!
    Uściski i buziaki z upalnego Łąkowa

    • A czy ten blog wnętrzarski można jeszcze gdzieś zobaczyć? Pozdrawiam!
      Nowa czytelniczka 🙂

      • Asiu bloga wnętrzarskiego nie ma 🙂 ale tutaj czasem coś wstawiam wnętrzarskiego. Obecnie trwa u nas remont. Wkrótce pojawią się wnętrza pewnie bo choć wciąż walczę z wrzucaniem na bloga intymności własnej (a dom nią jest) to taka jestem zawsze podekscytowana że nie mogę się powstrzymać 😉

        • Dziękuję za odpowiedź. Uwielbiam amerykańskie domy, więc bardzo chętnie pooglądam. Uwielbiam też Twój blog:) Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy i na książkę oczywiście! Pozdrawiam ciepło:)

    • Iwona haha już mi o tym wnętrzarskim blogu kiedyś pisałaś… kiedyś jeden jedyny post z wnętrza (taki o kolorze ścian i meblach) wstawiłam. Chyba jeden jedyny i wtedy musiałaś chyba do mnie trafić 😉 Cieszę się że jesteś!

  • julita_ny |

    Masz wielka moc przyciagania do siebie !! Czytam cie od momentu kiedy tu zajrzalam i na pewno szybko nie wyjde . Dajesz mi sile .

  • Dominika |

    Pozdrowienia z Cambridge, Ontario. Ja twoj blog zaczelam sledzic nie tak dawno. Bardzo podoba mi sie jak piszesz i uwielbiam twoj styl wystroju domu. Ja tu na stale wiec pisz,pisz Iwonko!!

  • Ja jestem. Nie zawsze się odzywam, nie zawsze słowa, które rodzą się w głowie po przeczytaniu Twojego tekstu chcą się znaleźć pod palcami, ale… jestem. Wzruszam się u Ciebie, i zachwycam, i uśmiecham, i sił nabieram. I Ty jesteś potrzebna, właśnie dlatego, że jesteś tak naturalna w tym, co robisz. Twoje teksty są potrzebne, bo nie raz otwierają oczy, przypominają o tym, co ważne i ważniejsze, pobudzają do działania. Nigdy nie przestawaj być „ucieszona z życia”, w końcu to Twoje życie, a nie tych, którym do głowy przyszło ocenianie.
    I ja doskonale rozumiem, co znaczy chcieć mieć czytelników. Bo do mnie to bardzo rzadko ktokolwiek zagląda, najwyraźniej nie trafiam do innych tym, jak patrzę na świat i moim pomysłem na pisanie. Ale zawsze w chwilach zwątpienia myślę sobie, że lubię to robić i nie zrezygnuję. Nawet jeśli komentarzy i statystyk brak. Bo to też dla mnie forma zatrzymywania czasu w kadrze czy słowie.
    Do Ciebie Iwono będę zaglądać, czytać, chłonąć. Dziękuję. I pozdrawiam z upalnej niesamowicie Polski 🙂

  • Kongoset_mp |

    Wszystkiego najlepszego z okazji trzeciej rocznicy 😉
    Zaznaczam po raz enty swoją obecność 😉
    Pozdrawiam!
    Marzena

  • Martucha |

    no i jak tu Cie nie <3…

  • Iwona, dajesz więcej niż Ci się zdaje. Ludzie nie szukają kolejnych szafiarek, kucharek, czy matek z dobrą radą. Tego jest na pęczki. Ludzie szukają normalności, prostoty, wiary w sens każdego dnia i czegoś co pozwoli się uśmiechnąć, wzruszyć, zatrzymać na chwilę i pomyśleć. A jak do tego są jeszcze piękne zdjęcia… Kolejnych lat, którymi będziesz się chciała z nami dzielić. I niech Ci blog dalej daje siłę!

  • To już 3 lata …. jak to szybciutko zleciało … u mnie teraz tak mało czasu, że tylko poczytam, pooglądam i biegnę dalej ;)))
    Ale dziś się zatrzymam na ten momencik …
    Iwonko dziel się swą siłą, bo robisz to bardzo skutecznie, nieś radość sobie i innym :***
    Olga

  • hanna |

    a wiesz, że bardzo lubie Cie czytać i podglądać Twoje , Wasze życie, ale….
    ale jeśli lubisz szczerośc- to Ci powiem, że pomimmo zostawiennia u Ciebie niejEdnego słowa jakoś Ty nie podarowałałaś mi ich zbyt wiele. Nie piszę do Ciebie aby pogadać, podyskutować, piszę bo lubie twój styl pisania, Twoje słowa,

    Takie uczucie mam dowiększośc blogów z dużą statystyką pomimo zachwytu nad czytelnikiem, brakiem czasu dla maluczkich. I to normalne, nikt nie ma czasu. rozumiem, smutno jeno…

    • hanna |

      och bez sensu-zmęczona jestem- wykasuj proszę i zapomnij ten komentarz

    • Gdy szukamy u innych tego, co sami powinnismy sobie dac….

    • Haniu, odpisuję na 90% komentarzy 🙂 na prawie wszystkie. Czasem tylko są takie posty że nie jestem w stanie odpisać.. był taki jeden bardzo osobisty.. masa ludzi zostawiła komentarz a ja na żaden nie odpisałam bo zbyt to wszystko było bolesne. I dlatego jestem zdziwiona mocno, że piszesz że dostałaś moich odpowiedzi… Mam nadzieję że tę odpowiedź jednak dostaniesz 🙂 pozdrowienia gorące!

  • Czytam każdy wpis, chociaż piszę może drugi może trzeci raz……Jesteś dla mnie autorką słów które podnoszą na duchu, wzruszają , cieszą Dzięki Tobie wiem że mogę, że dam radę choćby nie wiem co, że trzeba walczyć chociaż tak trudno w moim otoczeniu…..tak wyszło że nie mam tu przyjaciółki więc dajesz mi jej namiastkę , taki Ktoś daleki kto potrafi doradzić , podnieść na duchu chociaż nie piszesz specjalnie dla mnie jak czytam wydaje mi się że tak jest….nie przestawaj ….:)

  • krystyna |

    Nie zdawałam sobie sprawy,że wystukanie paru słów komentarza jest takie ważne dla piszącego…..czytam nie komentuję bo często nie wiem co napisać….ale zawsze jestem pod wrażeniem pani zwierzeń.Pozdrawiam serdecznie Krystyna.

    • Jest ważne.. ale nie najważniejsze! W tym momencie, przez ostatnie dwa dni przekonałam się że może nawet nie tak ważne 😉 Bo jesteście! Jesteście. Tylko nie każdy chce, może, ma czas… to przecież normalne i nic na przymus! Pozdrawiam serdecznie!

  • Basia |

    Cześć Iwonko, walę na Ty, bo wydaje mi się, że jesteś moją bliską koleżanką po przeczytaniu Twoich postów. Dajesz tyle energii i pozytywnego myślenia na życie. Ja trafiłam do Ciebie przypadkiem w maju tego roku i już pozostałam, z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy, archiwalnie jeszcze został mi do przeczytania rok 2014. To jest mój pierwszy komentarz, ale pewnie nie ostatni. Czekam na Twoją książkę, mam nadzieje że będzie wydana również w Polsce. Życzę następnych lat w blogowaniu. Pozdrawiam z gorącej Częstochowy, Basia.

    • Basiu cieszę się ogromnie i dziękuję! A książka będzie wydana (jeżeli będzie) w Polsce! Po angielsku pisać tak „ładnie” nie umiem 😉
      ps. U nas też gorąco 🙂

      • Basia |

        Nawet nie wiesz Iwonko jak się cieszę, że odpisałaś na mój komentarz. Jesteś przeuroczą, mądrą kobietką. Pozdrawiam Cię serdecznie i całą Twoją wspaniałą rodzinkę.

  • Sabina |

    A mnie szlak trafia ze nie mam czasu przeczytac od deski do deski :/ Trafilam przypadkiem, zagladam codziennie na pare chwil, nic nie pisze bo uwazam ze zeby cos napisac trzeba miec co 😉 Ale bardzo lubie tu wracac. Kiedys chcialam bardzo zeby mnie wszyscy lubieli, bardzo bolalo kiedy sie okazywalo ze tak nie jest. A teraz? Teraz spedzam czas z ludzmi ktorych ja lubie! 😉 Mam jeszcze tyle do powiedzenia ale nie wiem jak i co, wiec poczekam na kolejny raz. Pozdrawiam z Niemiec.

  • Maculinea |

    Kochana Blogerko, a właściwie pisarko Iwonko serdecznie gratuluję Ci jubileuszu! Czekam bardzo na Twoje poruszające przemyślenia bo to prawdziwa uczta czytelnicza dla mnie. Bardzo lubię Twoje klimatyczne fotografie i wrażliwość. Dziękuję

  • Aneta |

    Piszesz pieknie, bardzo lubie tu wracac i dziekuje za tego bloga. Pozdrawiam z CT

  • Mnie Twoim blogiem zaraziła moja mama która czyta go w Polsce . Kiedys podczas naszej kolejnej już długiej rozmowy przez ocean ( mieszkam w stanach od 15 lat) powiedziala córciu poczytaj ta dziewczyna tak fajnie pisze ma taka lekkość pióra …..no i przeczytałam i tez zostałam już z Tobą !!!!Dziekuje

  • Iwonko ja jestem , może nie zawsze piszę , ale czytam od deski do deski . Oj jestem z Tobą chyba ponad dwa lata . Są one jak się mówi nie stracone. Dziękuję Ci za wszystkie wpisy, na które nie raz czekałam z wielką niecierpliwością, za zdjęcia, za radości i smutki, za teksty , które dawały mi do myślenia. A najbardziej dziękuję Ci , że po prostu jesteś 🙂 Tak trzymaj dalej dziewczyno o budowie okruszka , a sile tajfuna 🙂 . Pisz , pisz, pisz . Uwielbiam te Twoje pisanie nie raz śmiałam się , że tekst , który czytałam danego dnia jest przeznaczony dla mnie. Gratuluję 3 latek i proszę pisz dalej . Ja jednak uparcie czekam Na Twoją książkę 🙂 Przesyłam moc uścisków K.N.

  • Iwonko ja zawsze z Tobą. Cicho ostatnio siedziałam więc dziś będzie głośniej. Bo jak pod takim postem nie napisać żeby Ci dodać tej siły i wiary?
    Mnie zaciekawiła na początku ta „amerykańskość” właśnie Twoja. Bo ciekawa byłam jak się tam żyje. Potem zobaczyłam że Ty taka swoja, nasza jesteś mimo że tak daleko mieszkasz. A potem jak lawina zaczęłaś pisać te piękne posty, nie zawsze o sobie tylko te takie do dyskusji, do myślenia, do czytania po dziesięć razy.
    Cieszę się że wynaleźli smartfony, m.in. dlatego że mogę czytać te Twoje posty nawet jak nie jestem w domu. Nie komentuje wtedy ale czytam. A dziś wróciłam do tego przy komputerze żeby napisać:
    Pisz!
    Nie raz byłaś dla mnie wzorem.
    Twoje pisanie to jak wiadomości od znajomego, który od czasu do czasu się odezwie. Gdybyś nie pisała to ja straciłabym kogoś.
    Ściskam!

    • Iza dziękuję Ci bardzo! Ciepło mi się na sercu zrobiło jak dostałam ten komentarz. Ja też cieszę się, że są smartfony, bo często czytam blogi w poczekalni u lekarza, u fryzjera, w długiej kolejce… a komputer otwieram ostatnio coraz rzadziej. Moc uścisków przesyłam 🙂

  • marielle |

    Podzielilam sie kiedys watpliwosciami, czy slowa i obrazy tak osobiste dzielone z calym internetowej swiatem nie naruszaja granic wlasnych i bliskich.
    Choc nadal mam watpliwosci i mysle, ze potrzeba ” publicznosci” , jest pewna „nieumiejetnoscia”.Szukaniem u innych tego, czego nie umiemysobie sami dac.
    Ladnie odpisalas mi, o sobie, swoich potrzebach i…. roznorodnosci. Lagodnie.
    To jest Twoja sila-lagodnosc.
    Slowem i obrazem pokazywanie, ze to, jak wyglada nasze zycie, zalezy od naszych mysli.
    Robisz to przepieknie.
    Moze ksiazke wydasz sama? Z nasza pomoca?
    Serdecznosci.

  • Dorota |

    /…/ O Milczący Śmiechu – uśmiechnij się poprzez moją duszę.

    Niech moja dusza uśmiecha się poprzez moje serce.

    I niech moje serce uśmiecha się poprzez moje oczy. (…)

    Uczyńże mnie milionerem uśmiechów, abym mogła

    wszędzie wokół dowolnie sypać Twymi bogatymi

    uśmiechami w smutne serca! /…/

    Te słowa Paramamsa Jogananda chciałabym zadedykować Tobie Iwonko ♥

    Dlaczego? Po prostu Twoje słowa, myśli …uczucia… a właściwie cała Ty jesteś dla mnie takim Uśmiechem, który mości się na dnie serca, który czasami przebija się przez łzy wzruszenia,a czasami skręcając się ze śmiechu wybucha….czasem jest zamyśleniem a czasem łaskocze delikatnie ♥…

    IW ♥jesteś prawdziwa, naturalna, autentyczna. ciepła i bardzo mi bliska.Twoja szczerość i Twoje przeżywanie jakby wyjęte z mojej głowy zastanawia trafnością spostrzeżeń i życiową mądrością , a przecież jesteś taka młoda…
    Kochanie, często wspominam nasze spotkanie… zawsze czytając Twoje słowa mam Ciebie przed oczyma…i uśmiecham się … pod wąsem …malujesz świat…podpowiadasz…pokazujesz… dajesz tak dużo …dziękuję :-))))
    Potrzeba mi jesteś ogromnie.. nam… tak sądzę…Twoje pisanie, Twój humor…Twoje fotki przecudne a przede wszystkim Twoja obecność, bez niej byłoby …nie mogę wyobrazić sobie .. jak, ja..byłabym „bledsza,
    trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca” uboższa o emocje i uczucia, o radość i smutek.
    Wiesz, ostatnio mam całe mnóstwo zawirowań i w ciszy czytam, nie znajduję słów.. a może po prostu ich nie szukam…
    ale jestem z Tobą …czytam i …uśmiecham się 🙂
    bądź , proszę i całuję bbbbbb. mocno

    mam nadzieję,że zrozumiesz i wybaczysz mi te wielokropki i ten misz-masz słowno-myślowy :-)) czekam na książkę niecierpliwie.
    pozdrawiam Was wszystkich.

  • Gunia |

    Iwonko, to i ja się ujawnię. 😉 Czytam Cię już długo choć nie od 3 lat to jednak posty nadgoniłam wszystkie. 🙂 Czytam regularnie i zawsze milczę ale wychodzę od Ciebie za każdym razem poruszona….i wzruszona też.
    Pisz, uśmiechaj się, żyj! 🙂 Wszystkiego najserdeczniejszego dla Ciebie i Twoich Bliskich!

  • Witam, czytam Cię już od bardzo dawna, chyba prawie od początku. Uważam, że świetnie Ci idzie. I pewnie 99% czytelników Cię uwielbia:) Ja zaczęłam pisać boga 3 tygodnie temu, kompletnie nie mając pojęcia jak to wszystko działa. Statystyki spędzają mi sen z powiek;)
    A Twoje zdjęcia są cudne:) Uwielbiam je oglądać:)
    Pozdrawiam serdecznie Iwona i gratuluję tych 3 lat:)

  • Agnieszka |

    A ja czytam, bo lubię Amerykę widzianą Twoimi oczami. I lekkość pióra.
    Zaczełam czytać kilka miesięcy temu, jeszcze w PA, a teraz już z Polski.
    Zdjęcia z Ocean City? 😉

    • Tak Ocean City 🙂 ale to w MD. Mieszkałaś w USA i przeniosłaś się do Polski?

      • Agnieszka |

        Poznałam po boardwalku 🙂
        Byliśmy na rocznym wyjeździe, zobaczyliśmy parę stanów, miło mi się teraz wspomina oglądając Twoje zdjęcia.
        Tym bardziej, że też mam trzy córki 🙂

  • Agata |

    Witam, melduję,że nadal jestem, choć nie od początku. Sprawdzam i czekam na Twoje słowa. Bo Ty masz siłę. I dajesz siłę.
    Pozdrawiam ciepło.
    Agata z drewnianego domku.

  • Aszka |

    Nigdy nie komentuje, a czytam. Czytam juz jakiś czas i po tym poście to juz muszę cos napisać(: Pozostan taka „amerykańska” jeśli to oznacza, ze jesteś taka jak teraz(: dziękuje za to co piszesz, ja pisze do szuflady i podziwiam tych, którzy chcą sobą dzielić sie z innymi.

  • Beata |

    Motywujesz… Dodajesz skrzydeł… Ty jak nikt pokazujesz, że z drobnostek życie jest złożone… Ty i szafa Tosia to moje dwie ukochane blogerki… Na każdy tekst czekam z utęsknieniem … Uwielbiam za wszystko i dziękuję za ten ” wspólnie” spędzony czas. Pozdrawiam z pięknego i słonecznego Płocka. 🙂

  • Pozmieniało się w moim życiu nie na gorsze może ale na inne Tez brakuje mi Ciebie i Twojego bloga bo nie mogę zaglądać tak często jak bym chciała Czytanie Ciebie sprawia wielka przyjemność i pozwala mi pobyć też z sobą może to głupie i niezrozumiale ale tak to czuję Pozdrawiam i DZIĘKUJE

  • Sylwia |

    Witam, odzywam sie po raz pierwszy. Nie pamietan kiedy trafilam na Pani blog, to juz na pewno ponad rok temu. Lubie tu wracac.. Podoba mi sie Pani wrazliwosc w pisaniu, bo wydaje sie byc podoba do mojej. Mamy podobne marzenia.. Ja z kolei od 12 roku zycia pisze pamietnik… To juz 14 lat minelo.. Naskladalo sie tych zeszytow 🙂 pracuje nad tym, by kiedys odwazyc sie napisac ksiazke… Nawet jesli nikt jej nie wyda, to dla wlasnego poczucia spelnienia. Niech Pani nie przestaje pisac. Niech Pani pozostanie zawsze soba na blogu. Niech mowia, ze radosc chwili jest ‚taka amerykanska’. Ale to nie prawda. Pani po prostu potrafi sie wzruszyc najdrobniejsza rzecza. I decenic ja. Ja to rozumiem. I nie trzeba do tego Ameryki, chociaz od dwoch lat, tez ja poznaje.. Do tego potrzeba otworzyc swoje oczy i serce. I potrzeba wierzyc w dobro.. I w kazdym Pani poscie to znajduje. Pozdrawiam goraco z LA :))

  • iwona Z |

    Ja też czytam ciągle, pozdrawiam z Illinois

  • Iwonko, choc najczesciej nie pozostawiam sladu po sobie, to jednak chce bys wiedziala, ze lojalnie sledze jazdy twoj post, przegladam kazde twe fantastyczne zdjecie i ciagle z niecierpliwoscia oczekuje nowych. To jak narkotyk, uzalezniona jestem od twego bloga choc od niedawna, bo dopiero od stycznia tego roku, ale w dwa dni nadrobilam wszelkie zaleglosci.
    Urodzilam sie w lomzynskim, jakis czas mieszkalam pod Warszawa a majac 15 lat wyjechalam do Stanow i mieszkam tu juz 22 lata, wiec twoja „amerykanskosc” bardzo mi odpowiada, choc ja osobiscie mimo wszystko dostrzegam tam jednak duzo polskosci.
    Trzymam kciuki za opublikowanie ksiazki i wierze, ze sie uda!

    • Ja też urodziłam się w łomżyńskim, jakiś czas mieszkałam w Warszawie a potem w Płocku i potem do USA wyjechałam. Historia podobna! 🙂
      Bardzo dziękuję Ci za ciepłe słowa o blogu :):)

  • Iwonko, tak jak kiedyś już napisałam – trafiłam na Twojego bloga w najbardziej odpowiednim dla mnie czasie. Przeczytałam w kilka dni wszystkie posty. Mój mąż patrzył wtedy na mnie jak na wariatkę, bo albo ryczałam albo się śmiałam ( też przez łzy wzruszenia ). Zainspirowałaś mnie. Zmotywowały mnie Twoje słowa do tego, by nie siedzieć bezczynnie, by wreszcie ruszyć swoje pięknie zaokrąglone szyneczki i zrobić coś ze swoim życiem. A raczej ze swoim postrzeganiem tego życia. Dziś jestem już na innym etapie swojego życia. Dalej nad sobą pracuję. Czasem udaje się lepiej, czasem wychodzi to słabiej. Ty jednak jesteś ze mną cały czas. Dziś czytając Twoje wpisy nie ryczę ( aczkolwiek nieraz się wzruszam ). Inaczej je już odbieram, bo dziś też już ” mam siłę”. Z niecierpliwością wypatruję i będę nadal wypatrywała nowego wpisu u Ciebie. Podoba mi się Twój sposób pisania, Twój styl. Uważam, że jest niesamowity. Czytam wiele książek, więc mam porównanie. Masz cudowny dar, jaki dany jest naprawdę nielicznym. Cenię Cię jeszcze bardziej za to, że nie dałaś go zniszczyć wydawnictwu, że go ceniłaś na równi z nami czytelnikami. Nie zaprzedałaś duszy za spełnienie wielkiego marzenia. A wierzę w to, jestem wręcz przekonana, że ta książka ujrzy jeszcze światło dzienne. Boję się tylko, czy zdążę ją wykupić w pierwszym nakładzie, bo tyle chętnych czeka na nią. Kiedy będzie się pojawiała w kolejnych dodrukach i jeszcze następnych i następnych, a Ci którzy pozwolą Ci ją wydać- taką Twoją-, zarobią krocie. I będą zamawiać u Ciebie kolejne książki. A my będziemy je czytać i wąchać ( to ja ! ) strony zapisane Twoimi cudownymi słowami, pełnymi „amerykańskiej” radości życia, której nam w Polsce tak bardzo brakuje. Nie przestawaj. Pisz, marz, inspiruj, motywuj. Ja czekam. I bardzo bardzo dziękuję za to co do tej pory. Jesteś niesamowitą osobą, kobietą, a my dzięki Tobie troszkę też. Dziękuję.

  • Ewulka81 |

    Droga Iwonko.Przeglądając Instagram trafilam na Twój blog i muszę Ci powiedzieć że Jesteś niesamowita kobietą.Uwielbiam Cię czytać od deski do deski :).Twoje wpisy są takie życiowe i opowiadają o wszystkim co tak naprawdę nas otacza.Myślę że Jesteś wspaniałą matką i żoną a dom który tworzysz jest naprawdę wyjatkowy i przyznam się że sama bym chciała taki stworzyć. Zaglądając do Ciebie wszystko bije taką miłością,ciepłem i radością.Wasz dom jest prawdziwym domem gdzie tętni życie i wszystkie te proste rzeczy stają się takie magiczne.Myślę że Jesteś inspiracja w każdym calu dla niejednej osoby i wzorem do naśladowania dlatego prosze Cię PISZ I NIGDY NIE PRZESTAWAJ.Lubię Twoja amerykańskosc,w tekście napisałaś czy dla Polaków możesz być „interesująca” i nie za bardzo ucieszona z życia i powiem Ci Iwonko ze wlasnie takich zadowolonych ludzi trzeba nam więcej bo wtedy nam wszystkim jest latwiej.Mieszkam w Ameryce od niedawna i dopiero uczę się oddychać tutejszym życiem i pewnie jeszcze wiele minie zanim się tego nauczę ale wlasnie dzieki takim osobą jak Ty to wszystko staje się prostsze.Cieszę się niezmiernie ze trafilam na Ciebie i jednoczenie dziękuję bardzo za Twoją pozytywna energię w postach i pokazanie tego co jest ważne i oczywiście piekne fotografie od których czasem ciężko oderwać wzrok :).Pozdrawiam ciepło Ciebie i Twja cudowną rodzinkę z upalnego dzis Illinoi 😉

    • Dziękuję bardzo bardzo za tyle wielkich słów 😀 Życzę Ci pozytywnego życia w USA i amerykańskości w dobrym słowa znaczeniu :)) Zawsze chciałam odwiedzić to słynne Illinoi ale jakoś się nigdy nie składa…
      Uściski i powodzenia w US!

  • Myszka |

    Czytam Cię od jakiegoś czasu i zostane na zawsze ☺ jesteś taka pozytywna osoba ☺ jak mam zły dzień albo zły humor to idę do ciebie poczytać i zawsze poprawisz mi nastrój i na nowo wiem ze mam wiele i musze cieszyć się z tych uciekających chwil ☺

  • Iwona świetnie napisane 🙂 ja też chyba 1wszy koment zostawię, czytam często tylko czasu wiecznie brak, albo odkładam na potem, a …..potem zapominam 😉 ale lubię, i to bardzo!!! I pamiętam jak wzruszył mnie ten tekst o tym dziadku co to z auta do Niego wyskoczyła, pory czasami się wtedy, bo dobro zawsze mnie wzrusza!:)

    A z tymi statystykami to cię rozumiem, choć nie piszę, nie umiem, a chciałabym czasami tak ciekawie, ale wszystkiego się nie da 😉 za to zdjęcia robię 🙂 i to z ogromnej pasji i miłości i powiem Ci, że takie laski czy komentarze naprawdę skrzydeł dodają, motywują !ja też rosnę w siłę gdy widzę, że to co robię się podoba 😉 także doskonałe Cię rozumiem! Trzymaj tak dalej :)))) buziaki

  • Iwonko kochana. Piszę z Lubelszczyzny, jakiejś tam zapadłej wiochy spod Lublina. Zawsze z niecierpliwością czekam na każdy Twój post. I każdy trafia mi głęboko w serce. Sama wychowuje córkę. Nie mam tak przystojnego męża, takich możliwości jak Ty, ale wydaje mi się, że podobnie jak Ty postrzegam świat, uwiebiam Cię po prostu. Sciskam mocno Anka.

    • Uwielbiam wieś! uwielbiam sielskie klimaty 🙂 Pozdrawiam Cię z Ameryki ale z domu który ciągle gdzieś zmierza ku polskiej wsi. mimo że większy może niż przeciętne na wsi to jednak cały czas próbuję odnaleźć balans Amerykańsko-Polsko-wiejski 🙂

  • Iwona, fajna babka z ciebie! 🙂

  • dziękuję,że Jesteś!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *