upływ czasu

Pogodzić się z nim jest niezmiernie ciężko.

Zaufać.

I postawić spokojnie następny krok.

 

Dziś po raz kolejny rozciągnęłam swoją twarz dłonią przed lustrem. A robi się to tak. Przykładasz trzy z pięciu palców każdej dłoni do górnej części żuchwy i ciągniesz ku górze.. i mówisz do siebie: alby byłoby ładnie.

 

Machnęłam grzywką potwornie brzydko zafarbowaną ponad 2 miesiące temu, (a może to już i 3)  dodałam, że tragicznie tragicznie i może w końcu coś z tym zrobię.

To było po porannej kawie pomiędzy obudzeniem dzieci a śniadaniem.

 

Na dole też mam lustra. Tam też to samo. Przed lunchem, po obiedzie, w trakcie sprzątania… lustereczko powiedz przecie…..

Na co dzień nie robię makijażu. Nie ma makijażu, nie ma mnie. Makijaż to ja. Ja to makijaż. Czuję się nijaka do potęgi.

I weź tłumacz córce nastolatce że upiększona buzia nie jest najważniejsza w postrzeganiu drugiego człowieka. Weź i tłumacz jak do Ciebie samej to nie dociera.

 

Plecy coraz bardziej i coraz częściej bolą. Niedawno 5 dni prawie nie chodziłam… Myśli o Chodakowskiej, nowym rowerze, trenerze personalnym, jodze i nawet Jane Fondzie biegały we mnie ze 3 godziny. Ale co zrobić, że całe życie te myśli przegrywają z lenistwem i brakiem konsekwencji.

 

„OOoo ona ma 40 lat?? Nie wygląda tak staro!” – mówi o Marion Cotillard moja córka. No taka stara. Stara jak jasna cholera. Aż przykro tego słuchać. Za chwilę słyszę jednak „no offense mama. Ty naprawdę pięknie wyglądasz”

Jesteś pewna? Że dziś niby też? Z tą opadającą skórą w dół żuchwy? Roztrzepana. Zmęczona. Bez makijażu. Bez ładu i składu. Ale piękno jest w sercu przecież… nie zaprzeczać, nie nie, dziecko nie może tego słuchać…nie może być tak skomplikowane jak matka. Musi wiedzieć, że upiększona buzia nie jest najważniejsza…

 

Mammografia druga już. USG tego. Echo tamtego. Dziecko (twoje własne) z pomalowanymi rzęsami.

 

Upływ czasu.

Pogodzić się z nim jest niezmiernie ciężko.

Zaufać. I postawić spokojnie kolejny krok.

Ale przecież żyję. A jak mam chęć któregoś dnia to całkiem całkiem wyglądam jak na 39 i pół.

Tylko, że tę chęć coraz trudniej mieć.

 

Raz, dwa, trzy, cztery … dziesięć. Podwójna broda z chomikami. I co z tego? Oprócz chomików mam zdrowe serce i wątrobę. Trzustka pracuje. Nerki filtrują.

Piękna twarz to tylko dodatek. Który przemija wprost proporcjonalnie do znikających kartek w kalendarzu.

Ani się człowiek obejrzy i zaczyna trzy palce z pięciu przykładać do żuchwy.

Dobrze, żeby wtedy mieć coś więcej w zanadrzu…

 

Trzydzieścidziewięćipół. A w głowie wciąż siano… jak to możliwe, że niby dojrzała a czuję się tak słabo dojrzała i taka bezbronna. Atakują mnie te lata.. a ja w lustrze wypatruje nadziei..

Tylko na co?

Bo na pewno nie na szczęśliwe życie. Na to że chomiki się wchłoną? Same się przecież nie wchłoną. A że przeciwniczka ze mnie wszelkich zabiegów, to pogodzić się muszę…

Dobrze, że chyba nie mam z tym problemu. Czasem tylko podciągam się w lustrze i wspominam dawną siebie…

 

Wbiegają z podwórka dzieci. Jedna ma dziurę na kolanie i posklejane Nutellą włosy. Druga zapłakana, nie jest w stanie powiedzieć co się stało. Jej oczy przybierają wyraz wściekłości i czuję że zaraz zacisną się pięści. Rozglądam się wypatrując kogo ratować…

Najstarsza wchodzi tuż za nimi spokojnie, prychając w przestworza – „głupie one są, obie, aż trudno uwierzyć, że to moje siostry! PHI!”  Płacz środkowej staje się intensywniejszy, pięści mocniejsze… Nie ma czasu myśleć nad urodą, trzeba ogarnąć, uspokoić, wytłumaczyć, otrzeć łzy…

W drodze po chusteczki mijam kolejne lustro. Uśmiecham się na przymus.

Grunt to z godnością. Na klatę. Bez paniki. Wiadomo co jest w życiu najważniejsze.

I nie jest to takie trudne w sumie… powiedziałam sama do siebie, mając wciąż bezpieczne 39 i pół.

 

Lustereczko, lustereczko… dzień po dniu udowadniasz mi że mądrym i dojrzałym być jest strasznie ciężko.

 

 

thumb_IMG_0965_1024

thumb_IMG_0907_1024thumb_IMG_0975_1024 thumb_IMG_0976_1024 thumb_IMG_0977_1024 thumb_IMG_0978_1024

thumb_IMG_0981_1024thumb_IMG_0984_1024 thumb_IMG_0986_1024 thumb_IMG_0994_1024 thumb_IMG_0999_1024 thumb_IMG_1009_1024 thumb_IMG_1015_1024 thumb_IMG_0912_1024 thumb_IMG_1018_1024 thumb_IMG_1023_1024 thumb_IMG_1030_1024 thumb_IMG_1031_1024 thumb_IMG_1032_1024

thumb_IMG_1039_1024thumb_IMG_1042_1024 thumb_IMG_1044_1024 thumb_IMG_1054_1024 thumb_IMG_1056_1024 thumb_IMG_1065_1024 thumb_IMG_1073_1024 thumb_IMG_1075_1024 thumb_IMG_1077_1024 thumb_IMG_1092_1024 thumb_IMG_1099_1024 thumb_IMG_1100_1024 thumb_IMG_0952_1024 thumb_IMG_0943_1024 thumb_IMG_0926_1024 thumb_IMG_0934_1024 thumb_IMG_0921_1024 thumb_IMG_0944_1024

Na zdjęciach moja droga na przystanek po dzieci. Najstarsza córka przyjechała dziś autobusem pod dom. Zawsze jak ma dodatkowe zajęcia to autobus odwozi ją pod sam dom. Po szkole zawsze obowiązkowo musimy wyszaleć się z przodu domu a potem z tyłu.. i dopiero wtedy spokojnie można zacząć domową awanturę, że lekcje są głupie i niepotrzebne i że nie będę odrabiała i w ogóle najgorszy dzień w życiu 😉 i tak codziennie 🙂

 

 

31 komentarzy

  • I z tego wszystkiego,z tych wszystkich zdjęć i z całego tekstu bije tylko jedno – szczęście !
    Pisane przez wielkie SZ !!!!
    Jak zawsze mądrze,dorośle,z emocjami i spokojem zarazem.

    Pozdrawiam całą Twoją rodzinę Iwona.

    Anna.

  • sandraTaBezSily |

    Och, Twoje wpisy daja mi nadzieje na lepsze jutro 😉 bo dopiero mam 24 na karku wiec jest nadzieja, ze do 39,5 wszystko sie ulozy 😉 pozdrawiam z nowa sila dzieki Twojemu Blogowi 😉

  • Oj Iwonko. Jak sobie wyobrazalas swoje zycie jak siedzialysmy przy zielonym stole w twojej kuchni? Ja np. ze bedac w tym wieku to juz bede taaaka madras hehe Nie wiem jak u ciebie, ale u mnie ta akceptacja siebie wynika ewidentnie ze stanu umyslu bardziej niz odbicia w lustrze. Dziekuje Bogu za moje dzieci, ktore swoja bezczelna prostota I walka o uwage otrzasaja mnie z zadumy, sentymentow I w ogole jakiejkolwiek proby uzalania sie nad soba. Napisz prosze co sie stalo z zielonym stolem…Sciskam was wszystkich bardzo mocno. Rzucam taka propozycje, twoje nastepne urodziny przy moim stole w Londynie 🙂

    • Zielony stół wraz z mieszkaniem został sprzedany. Ale trafił w dobre ręce 🙂 Następne urodziny – niestety to już 40 😉 bardzo szczególne i chciałabym spędzić je z mamą. Ale kto wie jak to będzie i czy się uda..Kiedyś jednak dobiję i do Londynu. Wierzę w to!

  • Iwonko, jestem fanka Twoich wpisow, co prawda od niedawna ale po nadrobieniu wszystkich starszych, z niecierpliwoscia czekam na kolejne 🙂 Niesamowite, jak w Twoich postach mozna tez odnalezc sama siebie 🙂 To niezwykle podnosi na duchu w ciezkich chwilach 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • He. He he ……widzę że nie tylko ja mam kryzys …… wiekowy ;).
    Pozdrawiam

    • tak tak kryzys wieku średniego 😉 pocieszam się tym, że zatrzymuję się przed tym lustrem na chwile krótkie a moja córka która wchodzi w nastoletni wiek gapi się tak godzinami i wciąż wytyka kolejne swoje niedoskonałości.. zamartwia się.. jednak wolę mieć kryzys czterdziestki niż trzynastki 😉

  • Dla mnie pięknie wygladasz Iwono!:) ale i tak ciut rozumiem te naciąganie przed lustrem paskudnym. W niedziele moje urodziny. Kolejne. Przecież niedawno były 20…Gdzie ta dwudziestka i gdzie ta ja? Z nogami zgrabnymi, biustem ładnym i buzia taka gładka… Czasem tak trudno sie pogodzić z sama sobą. Ta nowa- starsza i niby mądrzejsza, a dalej tak samo naiwna jak wtedy gdy 16 lat miałam;) cudnego dnia wam życzę:) a zdjęcia przecudne- zwłaszcza to z dziewczynami na trawie leżącymi<3

  • Kongoset_mp |

    Haha,
    Siedzę w saunie i parskam ze śmiechu na te Twoje „chomiki” 😉
    Nie pytaj nawet, co ja widzę wyciągając swoje ciało na ławce , o twarzy bez makijażu nawet nie wspomnę i o córce z rzęsami wytuszowanymi rownież za jej matkę;)

    Jesteś po prostu u r o c z a pod każdym względem 😉

    Pozdrawiam gooorąco!
    Ps- ja mam #trzydzieścidziewięćiosiem 🙂

    • oooo to obie w 2016 załamiemy żagle młodości :)) Ja nie mam motywacji do ćwiczeń zupełnie.. czuję się mało sprawna hahaha taka wiesz sztywna. wstaję z sofy to wszystko mnie boli haha Nawet nie myślałam, że powiem to w wieku 40 lat 😀 Muszę się za siebie wziąć! A wtedy na pewno o tym napiszę 😉

  • Pięknie tam u Was . . i Pięknie napisane, zresztą jak zawsze 🙂

  • Piękne,naturalne zdjęcia:))) aż miło popatrzeć,uwielbiam podpatrywać amerykańskie życie a pozdrawiam z Trójmiasta:)

  • Ależ tam u Was pięknie i tak cieplutko. Oczywiście wpis wspaniały. Ja też się dopatruję u siebie tych ,,chomików” (mam pięćdziesiątkę), ale co tam, takie jest życie, najważniejsze że serducho i dusza młode. Przeczytałam gdzieś ostatnio fajne zdanie: PADŁAŚ? POLEŻ, ZASŁUŻYŁAŚ KSIĘŻNICZKO!

    Pozdrawiam gorąco
    Basia

  • Ty mi nawet nie mow Iwonka, bo dzis rano Ines odkopala swoj niemowlecy album i ja tam bylam o kilka kilo, zmarszczek i siwych wlosow mlodsza…
    Chodzilam i psioczylam wiec, zem gruba i stara i ze mnie malzonek do tej siwizy doprowdza…
    Dlatego jak przeczytalam posta, to az mi sie usmiechnelo.
    Twoja najmlodsza latorosl, bardzo mi przypomina pewna dziewczynke z klasy mlodej 😀
    Buzki!!!

  • Dzień dobry:) Z przyjemnością odwiedzam Cię dziś, żeby pogadać i pogapić się na Twoje prawie zmarszczki:) Bardzo lubię czytać o tym co u Ciebie, u Was. I na te zdjęcia mocno amerykańskie napatrzeć.
    A potem widzę u siebie te siwy kosmyki przy skroniach, a stuknie mi 38 za miesiąc! Cóż zrobić. Wolę to ( mój mąż też), niż zmagania bolesne koleżanek wypełniających usta, doklejających, wygładzających i popadających w coraz większą rozpacz, bo ciągle niedoskonale jest (wg nich). No, jest! Bo doskonałe to to, co od urodzenia. Co Bóg dał. A gdy się zaczyna poprawiać…i pierwowzoru jest mniej i mniej…
    A ja się młodo czuję. Dzięki dzieciom. Rówieśniczki babciami zostają! A ja? Do Pierwszej Komunii naszej pierworodnej jeszcze daleko:)
    I dzięki marzeniom. I temu, że się chce Nawet, gdy plecy bolą, i o tabletki w różnych kolorach się bierze. Młodo się czuję. Jeszcze młodo….Pozdrawiam!:)

  • mnie to już palców zabrakło do tego naciągania przed lustrem.. przy 50-tce ;), nogami trzeba będzie się wspomagać za niedługo jak trzeszczący kręgosłup pozwoli, oj moja ty kochana, marzę o 39,5 :)) a resztę chrzanić, ważne by wlaściciel głowy był z niej zadowolony, reszta opinii się nie liczy 🙂
    buziaki!

  • No, ej! A ja mam 14 lat i już czuję się staro! Co to będzie za parę lat?!!!!

  • Wspaniałe zdjęcia i wpis. Znowu – jakby o mnie… „w głowie wciąż siano… jak to możliwe, że niby dojrzała a czuję się tak słabo dojrzała i taka bezbronna” – cała ja. Czasem jadę gdzieś z najstarszym synem i myślę” To na prawdę moje własne dziecko? Takie duże??? Jak to możliwe, ten młody człowiek, te długie chude nogi, gąszcz włosów i własne myśli, własne zdanie – to wszystko ZE MNIE? Przecież ja sama tak mało wiem, tyle razy się waham, tak często mam ochotę zaszyć się w mysią dziurę z pluszakiem i płakać, krzyczeć z bezradności.. Moja mama w tym wieku… To już była taka prawdziwa MAMA, wiedziała wszystko, wszystko umiała, mimo że miała nas 2, a nie troje jak ja. Ubierała się elegancko, stosownie do wieku, jaka spódniczka nad kolano, jakie jeansy rurki?!
    Ja nie widzę w lustrze tych wszystkich opadających rzeczy u siebie, bardziej widzę je na aktualnych zdjęciach. Lustro mam kochane, wyrozumiałe, albo oświetlenie dobre w łazience 🙂 za to zdjęcia okrutnie obnażają prawdę, wtedy lecę natychmiast przed to moje lustro zrobić coś z grzywką, nożyczki w ruch i żeby przysłonić tu i tam. I brzuch oglądam z każdej strony, czy na prawdę aż tak źle czy tylko zdjęcie kłamie, bo źle na nim stanęłam 🙂

    A co mnie jeszcze uderza: jak mój mąż posunął się wiekiem przez te 12 lat. Gdy go poznałam – miał 30 lat, wydawał mi się już taaaki dojrzały (ja jestem 5 lat młodsza). A nie miał tych siwych włosków w brodzie, na głowie za to włosów dużo więcej, wzrok bardziej błyszczący. Też widzę to dopiero biorąc album do rąk. Tak, czas płynie dla nas wszystkich…

  • Iwonko przy trójce takich uroczych, wesołych, i energicznych dziewczynkach wyglądasz kwitnąco. Na jednym zdjęciu z poprzednich postów kiedy jesteście we 4 dziewczyny to wyglądacie jak 4 rodzeństwa.
    Przyjemnie się Was czyta 🙂

  • Uwielbiam Twoje teksty.

  • Kochana, ja mam 41 i jak zaczynaja mi glupoty po glowie chodzic to robie takie cwiczenie: wyobraz sobie ze masz teraz 80 lat i nagle za sprawa czarodziejskiej rozczki mozesz wrocic do swojego aktualnego wieku :-).
    Moja 70-letnia ciocia skladajac mi urodzinowe zyczenia powiedziala: ah jak ja ci zazdroszcze tej czterdziestki, to byl dla mnie taki fajny wiek! Pozdrawiam serdecznie! Kinga

  • czterdziestolatka |

    A co ma powiedzieć czterdziestolatka (17stycznia 2016 urodziny), która nie ma nic. Trzy miesiące temu, definitywnie rozstała się z mężczyzną. Nie ma dzieci. Nie ma nawet psa, kota, czy choćby udomowionego karalucha. Nic.
    Jesteś szczęśliwą 39,5-latką, Iwono! 🙂
    Pozdrawiam.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *