Żebym.

16 listopada 2017

Żebym mogła spokojnie rozumieć, że miejsce na półkach nie jest po to by się kurzyć, ale po ty by być zapełnione.

Żebym umysł miała otwarty na piękne słowa i dostrzec umiała ich sens.

Żebym w kobiecie mądrej, pięknej, nadzwyczajnej nie widziała konkurencji ale inspirację.

I żebym była otoczona, otulona, zagarnięta…. pasją życia,

zapachem choinki w kontakcie,

zapachem bzu na stole,

dobrem w oczach człowieka,

dotykiem dużym.. i małym,

przedmiotami niepotrzebnymi na biurku i w szufladzie,

myślami w głowie tłoczącymi się ja malutkie mrówki w kolejce po słodkie płatki pozostawione wieczorem na stole.

Żebym sens widziała tam gdzie ktoś inny może go nie widzi.

I żebym poczciwość w człowieku lubiła podglądać.

Żebym potrafiła sobie wystarczać.

I nie chciała nazbyt wiele…

 

Tak mnie natchnęło dziś z rana.

Żebym umiała to wszystko zawsze, tak jak umiem dziś.

Żebym nie zapomniała jak siebie taką lubię.

 

I kominek, niech zawsze przywołuje zapach świąt.

I żeby tylko nie przestało nigdy mi się chcieć.

Żeby życie nie skomplikowało się za bardzo i nie wyrosło ponad stan.

Niech będzie jak jest.

Niech będzie jak dziś.

Niech zostanie to, co mam i niech nie będzie tego, czego nie mam.

Niech te plecy czasem bolą,

niech pieniędzy czasem brakuje,

niech kamienie będą popękane przed domem,

niech Zosia lekcje odrabia z głową pod stołem,

niech blat w kuchni będzie cały w plamach po cytrynie i ogórkach,

niech tort czasem z talerza wypadnie,

niech ciężka praca, nie zawsze przynosi owoce…

Tak jest dobrze. Tak jak dziś.

 

Życie nie zmieniaj się nic.

 

 

 

Kredens to mój nowy nabytek. Stary odzyskany mebel, przemalowany przez zdolnego malarza. Tak uwielbiam najbardziej. Rozpalamy już w kominku. To dla mnie jeden z najpiękniejszych momentów w roku. Jestem już tak mocno gotowa na zimę, że nie wiem jak ja dam radę w przyszłą niedzielę chodzić po pustyni w Katarze 🙂

W następnym poście będą zdjęcia i parę słów o tym co ja w tym Katarze robię!

Cudownego tygodnia!

 

 

6 komentarzy

  • O matko kochana gdzie Ty Iwonko tak daleko lecisz, pewnie do swojej przyjaciółki. Trochę plecki wygrzejesz, słoneczka i witaminki D złapiesz i będziesz na tą zimę przygotowana. Tak, życie jest piękne i najważniejsze to pozytywne myślenie, i przytoczę słowa mojej koleżanki która mi dzisiaj przysłała taki sms ,,Najważniejsze to by być szczęśliwym bez względu na to co powie psychiatra” Do psychiatry nie chodzę, bo mi nie potrzebny, mam wspaniałe wnuki, dzieci, rodziców , brata i tak jest dobrze.
    Szczęśliwej podróży i powrotu. Pozdrawiam Basia 🙂

  • Powinnaś wydać tomik poezji 🙂 Przyjemnie się to czyta, tyle w tym prawdy, tyle mogłabym utożsamić z sobą… Ja napisałabym jeszcze: „Żebym mogła tak nie przejmować się opinią innych na swój temat, żebym częściej potrafiła puścić mimo uszu głupie gadanie, żebym potrafiła złapać dystans…” ;)) Wracaj szybko do nas z tego Kataru!
    Szczęśliwej podróży 🙂

  • ZEBYM i ja tak umiala, o tym pamietala, tego sie trzymala i nie zapominala!

  • suungirl |

    Zazdroszczę wyprawy, udanej podróży 🙂

  • Umiejętność doceniania życia takiego, jak jest, ze wszystkimi zaletami i wadami, jest niezwykle cenna. I rzadko stosowana :)))
    pozdrowienia
    Ciekawam, co w tym Katarze?

  • Oj, po uszy wpadłam we własną realną codzienność… odsunęłam media i skupiam się na wszystkim, co dotykalne:) Więc czytam Cię dopiero dziś!
    Poezja… choć czasem wcale nie chce nią być, ale tak się te myśli układają… w piękno, i już!
    I ja wyjątkowo nie mogę się w tym roku powstrzymać z tym wypatrywaniem grudnia, zimy i śniegu. I Świąt wszelkich! Świętuję sobie więc od teraz, od zaraz i potrwa to świętowanie dość długo – od mojej 40ki, przez 10 rocznicę ślubu, aż do 40-ki męża. A jest ode mnie młodszy o półtora roku:)
    ściskam ciepło:)

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *