blog – i co dalej?

Kochani czytelnicy,

 

Od kilku miesięcy zastanawiam się mocno nad blogiem. Tysiące myśli przelatują mi przez głowę. Sami zauważyliście, że piszę rzadziej, mniej odpisuję, mniej uczestniczę… fanpage pada, instagram nadrabia za wszystko naokoło.

W czerwcu napisałam dla was post…. pożegnalny. Płakałam przy każdej postawionej literze.  Nie byłam w stanie go opublikować. Decyzję podjęłam świadomie. Byłam jej pewna… A potem miałam problem z kliknięcie przycisku „opublikuj”. Pokażę wam ten post, żebyście wiedzieli o co w tym wszystkim dziś chodzi…

 

 

„W myślach układałam ten post ze sto razy. 

Zadawałam sobie pytanie, jakby tu Wam to powiedzieć i Was i samej siebie nie zawieść.

Nie na da się naokoło chyba, w zakamuflowany elegancki sposób. 

Więc prosto z mostu.. zamykam bloga. 

To znaczy to co jest napisane będzie nadal istniało. Przestaję po prostu pisać tu na blogu.

Pierwsze pytanie które chcecie mi pewnie zadać, to DLACZEGO? 

Nie do końca sama wiem dlaczego. Ale postaram się wyjaśnić tą sytuację jak najlepiej potrafię. 

Przede wszystkim moje życie mocno się skomplikowało. Nic z czym nie dam sobie rady, ale przez to wszystko mam mniej energii do pisania, mniej chęci, mniej nadziei, że to pisanie ma sens.

Kolejna i być może podstawowa przyczyna to brak pomysłów… 

Wszystko co chciałam Wam przekazać zostało napisane. Wszystko przerobione na tysiąc dwieście sposobów. Ileż można pisać o nadawaniu sensu życiu? o szczęściu? o tym, że życie jest jak plastelina i możemy ulepić z niej co tylko chcemy. Ileż można wstawiać zdjęć swoich dzieci, domu, zielonego wzgórza i kotleta schabowego na obiad…

Czuję że się powtarzam, że ciągle i ciągle się powtarzam. Że zima za zimą pokazuję sanki i śnieg, lato za latem kwiaty i lemoniadę.

Że wyczerpałam możliwości, że nic nowego nie wymyślę. I nie chcę z tego powodu chodzić rozdrażniona i mieć wrażenie że kogoś zawodzę. 

Mój mąż na tę wiadomość powiedział, że wykluczone, że nie mogę, że tyle na to pracowałam, że to wielka część mojego życia, że Ci ludzie… 

Ale od jakiegoś czasu czuję napięcie związane z blogiem a takie uczucia wykluczają radość z pisania… A przede wszystkim o tę radość i realizację pasji mi chodziło.

To już 4 lata kochani… 4 lata przychodzę tu do was prawie co tydzień i piszę o życiu. 4 lata to bardzo długi okres czasu. Wystarczający by przekazać co ma się do przekazania. 

Czuję że to dobra decyzja choć niewyobrażalnie ciężka. W tej chwili moją klawiaturę zalewają łzy… tylu cudownych ludzi tu poznałam, tyle pięknych i smutnych historii od was usłyszałam, tylu fanów na facebooku, na Instagramie… tyle emocji przy każdym publikowanym poście i przyjemności w odpisywaniu na wasze komentarze. 

I z tego wszystkiego muszę zrezygnować, by w zamian poczuć się lżej. 

Nie chciałabym pisać, że może wrócę… bo nie chcę robić nikomu nadziei.. i sobie samej też. 

Nie chciałabym pisać, że to mój ostatni post, bo nie chcę jednocześnie tej nadziei tracić… Bo co gdy wstanę któregoś dnia i będę mieć potrzebę napisania do Was? 

Życie jest skomplikowane. Tak bardzo skomplikowane, że czasem ledwie za nim nadążamy. Najważniejsze jednak by nie zgubić siebie samego gdzieś po drodze. Siebie i swojego podejścia do niego.

I tego Wam kochani życzę. Nie gubcie siebie. We wszystkim co robicie i w decyzjach które podejmujecie musicie być Wy sami. Inaczej to skomplikowane życie pokomplikuje się jeszcze bardziej. 

Ja wkładałam siebie w każdy post tutaj opublikowany. W każde zdjęcie… 

Tak i teraz… w tej decyzji jestem ja. Nie mogę inaczej. 

Będzie mi Was bardzo, bardzo, niewyobrażalnie bardzo brakowało… 

 

Gdyby ktoś chciał się ze mną skontaktować: 

Mój email iwona@onamasile.com

Jestem też na instagramie Onamasile

 

A ja wracam do pakowania walizek.. lecimy dzisiaj do Polski 🙂

To były cudowne 4 lata. I wszystkich Was zachowam w sercu do końca życia…”

 

 

 

To był czerwiec. Wyjechałam do Polski i zaczęło się coś dziwnego.. spotykałam ludzi którzy mnie kojarzyli poprzez bloga, którzy podarowali piękne słowa.. pisali do mnie z prośbą o spotkanie… a ja z tymi uczuciami odejścia… Czułam się dziwnie.

Zaczęłam dostawać więcej maili, wydawały mi się takie piękne, pochlebne, podkreślające ważność mojego bloga… i jak ja mogę teraz odejść??

Potem uściskała mnie pewna 11-sto letnia dziewczynka i powiedziała ” Jesteś cudowna, kocham Cię. Pisz bo ja czekam” …….

I tak odbijałam się myślami… od decyzji do decyzji.

 

Dziś pomyślałam że chyba mam rozwiązanie. Blog potrzebuje zmian. Jestem nim zmęczona, mam świadomość powtarzalności, wszystko już było….

więc….

będzie trochę inaczej!

 

Posty takie moje, po które tu przychodzicie nadal będę! Ale chcę zostawić to spontanicznej częstotliwości. Będą za to też inne posty. Zwykłe. Czasem postem będzie 5 zdań (dzisiejsze myśli) albo jakiś poruszający urywek książki, nad którym się zastanowię. Czasem pozostawię wam pytanie z którym się obecnie borykam. Nie do każdego posta  będą zdjęcia, ale ogólnie będą. Czasem ładniejsze, czasem coś z telefonu co uchwyciłam danego dnia. Będą też odpowiedzi na wasze zapytania… Możecie w komentarzach czy mailach pisać do mnie 🙂 Ja i tak odpisuję czytelnikom co chwilę na maile dotyczące np. Ameryki. Mam zakładkę o Ameryce i tam będę publikować posty (wyświetlą się też na stronie głównej) z odpowiedziami.

 

Jestem na te zmiany gotowa bardziej niż kiedykolwiek. W końcu coś się ruszy i pozwoli mi iść dalej.

Najbardziej cieszy mnie to że prawdopodobnie będę mniej stresująco podchodzić do bloga.. a wy będziecie mieć więcej do czytania…

 

Zastanawiam się też nad zmianą strony głównej bloga, to znaczy chodzi mi tylko o układ postów. Ze względu na to, że niektóre posty będą krótsze i bez zdjęć to może lepiej gdy będą pokazane w sposób ciągły (jeden pod drugim) a nie w prostokątach, w które trzeba oddzielnie klikać by odczytać dany post… Pomyślę.

 

To chyba w skrócie tyle 🙂 No to usłyszenia!

 

Aż boję się pytać co o tym wszystkim myślicie?? :))

 

 

77 komentarzy

  • Och Iwono- tak sie cieszę, ze jednak zostajesz i dalej bede mogła do Ciebie zaglądać:) i popieram wszystkie zmiany- to ważne żeby blog dalej sprawiał ci radość, żeby odpowiadał twoim potrzebom. A jeśli te zmiany maja to sprawić, to jestem bardzo na tak. Bo jakoś tak przywykłam, ze mogę u Ciebie sie porozpisywać, powzdychać, pouśmiechać, a czasem posmucić. I z ciut egoistycznych pobudek chciałabym żeby ten blog był i żeby te twoja pasje czuć w nim było i żebyś ty szczęśliwa była! Uściski z Szkocji, gdzie chmury szaleńczo gnają po niebie, a ja z kawa, spod kocyka zaglądam do tej twojej Ameryki;)

  • A ja lubię tu zajrzeć i zaglądać będę! Tylko czasu mi brakuje ostatnio bardzo… <3

  • Dobrze ze blog będzie dalej istniał ja tylko tu zaglądam i na szafę Tosi ,chętnie poczytam o ulubionych książkach ,kosmetykach ,o takim zwykłym życiu o organizacji jak posprzątać taki duży dom np itp.pozdrawiam

  • Jak dobrze,że zostajesz! Jak zaczęłam czytać, to zrobiło mi się jakoś słabo… Serio, nie wyobrażam sobie życia bez tej małej Ameryki w postaci Twojego bloga!
    Ale też rozumiem potrzebę zmian. W końcu najbardziej zadowolona masz być Ty. Bo tylko wtedy blog jest wartościowy dla czytelników. A więc zmieniaj, szukaj, kombinuj – ale nie odchodź! Nie wyrażam na to zgody!! 😉
    Ściskam mocno i mam nadzieję ogromną, że kiedyś wreszcie trafię do tej Ameryki. I że pójdziemy razem na kawę!

  • O matko! Aż mi serce stanęło. Jak dobrze ze zmienilas zdanie. Ja potrzebuje Twoich postów. Wypatruje ich na blogu na okrągło. Nawet jeśli codziennie będziesz pisać to samo, to ja będę czytać z zapartym tchem. Bo mi te prawdy oczywiste trzeba powtarzać bez przerwy jak dziecku. Dziękuję Ci za to że jesteś.

    • Wiesz Marta, ja mam tak samo.. na okrągło bym mogła słuchać ważnych prawd, czytać blogi o życiu, o nastawieniu do marzeń, do spełnienia, o proporcjach szczęścia w każdym z nas.. na okrągło… ale jak wyobrażam sobie moich czytelników to zadaje sobie zawsze pytanie: czy oni naprawdę jeszcze tu są? nudy przecież tu u mnie takie… taki to człowiek dziwnie jest skonstruowany, że do siebie inaczej ten świat odnosi niż do innych. Dziękuję Ci za te słowa 🙂

  • Uffff. Im dalej czytałam Twój czerwcowy wpis, tym bardziej dostawalam zawału… Ale jaka ulga na sam koniec na mnie czekała !!! DZIEKUJE, że zostajesz. Nie musisz tu być, ale chociaż przebywaj czasem. Tak lubię zaglądać do Ciebie, do Was…pokaż czasem jak kwitnie u Ciebie kwiatek, napisz czasem choćby jedno słowo. Albo pokaż jak przemeblowalas pokój. Nawet, gdy jest u Ciebie szaro i ponuro, to też czasem to pokaż. Mogę mówić tylko za siebie ale wiem, że teraz mówię za nas wszystkie. Ty masz siłę i dzięki Tobie my też przypominamy sobie, ze ją mamy. Raz na rok chociaż pokaż proszę coś zwykłego, powtarzalnego. Bije od Ciebie magia. Nawet wtedy, gdy sama jej nie widzisz. Jestem Paulina i dzięki Tobie mam siłę.

    • Paulina to ostatnie zdanie… oj brak mi słów.. wywierciłaś mi dziurę w sercu… w pozytywnym sensie.. popłakałam się i porozwodziłam przez chwilę nad cudem jaki spada na mnie w postaci tak cudownie mądrych czytelników…
      Dałaś mi do myślenia. Dziękuję.

  • Agnieszka |

    Co my na to? Po wstępie , za koniec wpisu , można tylko podziękować ze będziesz. :). Pisz. Kiedy chcesz i co chcesz. Ja chętnie będę czytała. Wiesz ze jesteś bliska osobą – no tak się dzieje jak się człowiek regularnie spotyka, nawet jeśli te spotkania są wirtualne. Czekam spokojnie na kolejne spotkanie. Agnieszka

  • Ależ się cieszę że z nami zostajesz Iwonka! Aż mi się gęsia skórka zrobiła, jak przeczytałam że zamykasz bloga. Pisz Kochana! Inspirujące nas, chodźmy jednym zdaniem pozostawionym. Jesteś cudowną Kobietą z niesamowitym podejściem do życia. Dziękuję Ci za to że jesteś ?

  • Agata -mama dwójki |

    Dobrze ,że Jesteś nadal Iwonko <3

    • 🙂 dobrze że po raz pierwszy w życiu chyba przespałam się z decyzją dłużej niż jedną noc 🙂 z reguły decyzje podejmuję w 10 minut, słucham intuicji. Tym razem coś mnie zablokowało przed opublikowaniem tamtego wpisu i jak widać miało to sens.

  • Karolina S. |

    Ty wiesz, że ja przeczuwałam.. no wiedziałam, że bijesz się z myślami. Że coś zaczęło się zmieniać, że może Ty potrzebujesz zmian. I zaglądając prawie każdego dnia, czy może to właśnie dziś pojawiają się Twoje przemyślenia, czułam coraz większą pustkę. Ale nie żal czy smutek. Wiedziałam jednocześnie że cokolwiek miałoby nastąpić nie mam prawa mieć żądań.. To Twój blog, Twoje słowa i Twoje decyzje.. I masz do nich pełne prawo. A najważniejsze, co my czytelnicy, możemy ofiarować to szacunek…
    Dlatego cokolwiek postanowisz – dziś, jutro, za rok ja to uszanuję. Mimo, że może smutek wedrze mi się w serce..
    A póki co cieszę się jak małe dziecko!!! Że nie znikasz, że będę miała to „swoje” miejsce w tym wirtualnym świecie. Które przenika się z rzeczywistością..
    I bardzo Ci dziękuję, Iwonko, za Twoje słowa które do mnie napisałaś… I może zabrzmi to banalnie ale wtedy potrzebowałam właśnie ich.. Nadal jest mi bardzo ciężko ale wiem, że mam wsparcie i zrozumienie. DZIĘKUJĘ!

    • Dziękuję Ci bardzo bardzo.. takie to wszystko wzruszające że musiałam zrobić sobie przerwę… Karolina, jestem i cieszę się z tego niezmiernie. I jak pomyślę, że miałabym zostawić bloga – te myśli są ciężkie, ale jak pomyślę że miałabym zostawić tych ludzi… te historie.. te relacje (choć w grubej większości wirtualne) – to jest cięższe od czegokolwiek. Ściskam CIę mooocno! 🙂

  • Ojejku! Aż wstrzymałam oddech… Iwonko doskonale rozumiem ten rodzaj wypalenia.. tego, że gubi się sens tego wszystkiego. Chyba wszyscy wrażliwi ludzie to mają.. Ale z tym blogiem jest tak jak z cudowną przyjaciółką. Codziennie o tym samym gadacie, a nigdy Wam się nie znudzi! Co więcej ten Wasz wspólny czas jest magią, bez której ciężko źyć, bo w tym zabieganym świecie tak ciężko pamiętać o pielęgnowaniu swojej duszy… Ja Cię poznałam poprzez książkę, a potem trafiłam na bloga.. Czuję to pokrewieństwo dusz, zresztą do Twojej przyjaciółki z @domwherelifehappens też to czuję… Nigdy nie mam dość i nawet ta przerwa kiedy nie pisałaś była potrzebna, bo dzięki temu to jest takie prawdziwe, nie nudzi się … jak inne blogi, gdzie nie zajrzysz komuś w Jego sny, ale znasz zawartość kosmetyczki, szafy i co spożywa rano, w południe i wieczorem. Takie blogi w końcu się znudzą. Takie, w których brak duszy. A więc nigdy nie zatracaj tego 🙂

  • Iwonko! przez te 4 lata tylko czytałam czytałam czytałam … Twojego bloga. Oglądałam Twoje zwykłe, piękne zdjęcia. Nie pisałam, nie komentowałam, ale „platonicznie” bez Twojej wiedzy wprowadziłam Ciebie do grona moich najbliższych koleżanek. Moja empatia była zawsze z Tobą w chwilach Twoich radości i smutków, Ty też nie jeden raz poprawiłaś mi humor na doskonały. Czytając dzisiaj Twój wpis czerwcowy zrobiło mi się baaaaaaaardzo smutno, ale koniec wpisu baaaaaaaardzo mnie ucieszył i zmotywował do wyjścia z „ukrycia” aby już otwarcie zaprosić Cię do grona moich ulubionych koleżanek ☺. A więc … serdeczne pozdrowienia wysyłam do Ciebie prosto z Gdańska.

    • Haniu dziękuję Ci bardzo bardzo!! Jestem taka pełna dobrych myśli dzisiaj po czytaniu tych waszych komentarzy… Dobrze że oczyściłam swoje emocje, że rozliczyłam się z tym czym rozliczyć się było trzeba i że postanowiłam stawić czoła blogowemu wypaleniu… Dobrze że napisałaś… dobrze, że Cię przeczytałam. Dziękuję 🙂

  • Ja też pisałam kiedyś bloga… I w jakimś momencie zaczął mi bardziej ciążyć niż mnie cieszyć. Tematy coraz bardziej naciągane, żeby w końcu coś napisać… I przestałam, czasem zerkam tam jak do starego albumu, ale mam poczucie ulgi,że już nic nie powinnam….
    Koleżanka, genialnie pisząca, jeszcze rok czasu pisała i postąpiła podobnie. Wypaliła się? Nie wiem. Z blogami to jest trochę tak, że najpierw dają radość i przyciągają do nas ludzi, ale to jest takie złudne, bo zaczyna przeradzać sie w obowiązek, wyzwalać poczucie winy, kiedy w głowie i życiu większy zakręt i brak czasu/ chęci/ ppmysłu. I już nie jest tak jak na początku.
    Twojego bloga baaardzo lubię, czekam na posty, pokazuję innym. Ale to ty masz dobrze się czuć ze swoim pisaniem, nie tylko my i to jest najważniejsze. A jak nie blog, to może kiedyś kolejna książka ? Pozdrawiam ciepło

    • Pisanie to moja życiowa pasja… pisanie „dla kogoś” odkryłam 4 lata temu i od razu pokochałam. Pisanie wierszy, zapisywanie notesów, karteczek, wieszanie na ścianie napisów, pisanie pamiętników.. to jest piękne, potrzebne, daje poczuje spełnienia ale częściowo. Dopiero w momencie gdy zaczęłam pisać a ktoś zaczął mnie czytać, poczułam prawdziwe spełnienie i jakby dopełnienie tej mojej pasji. Dlatego wiem jak dla mnie jest to ważne.. Ale masz rację, wpisy powtarzalne, niektóre lekko naciągane… poczucie wypalenia…po tylu latach to się wkrada w bloga mimo woli. Jednak mam poczucie, że mi się uda.. że potrzebowałam zmiany i to wszystko 🙂 zobaczymy jak to będzie jednak.. życie pokaże. Ściskam Cię mocno!

  • Dobrze ze jednak zostajesz 🙂
    Ja z utęsknieniem wypatruje twoich postów 🙂

  • Kongoset_mp |

    Iwonuś, tak czułam, że byłaś /jesteś zmęczona , naprawdę.
    Nie to, że i my tu z Tobą razem tym blogiem zmęczone byłyśmy, o nie, Boże broń !
    Ale ta blogowa cisza jakoś z góry usprawiedliwiona dla mnie była…
    Pamiętaj, że jesteś wolnym człowiekiem!
    Rób kobietko, co Ci w duszy zagra.
    Bądź spokojna i przede wszystkim szczęśliwa!
    Nami, pod żadnym pozorem, się nie stresuj!
    Bo ja i tak kiedyś tę kawę z Tobą wypiję, czy w Polsce, czy jak będę „rzut beretem” od Ciebie 😉
    Wiem, że kiedyś poznam na pewno – Autorkę jedynego bloga do którego zaglądam 🙂

    Pozdrawiam cieplutko ?

    Marzena

  • Iwona naleze do osob, ktore zawsze gdzies sledzily Twoj blog.Gdzies ukratkiem porownywalam Twoje zycie za oceanem z moim w Niemczech, Patrzylam jak pieknie ubierasz w slowa, mysli zwykle. Mysli codzienne. Dawalo mi to wielka radosc. Zawsz eczekalam na wpis i fotki. Do tej pory nie bralam czynnego udzialu w komunikacji z Toba ale mysl, ze ten blog mialby przestac istniec skusila mnie do napisania tych kilkuzdan.
    Dla wielu z nas jest to odskocznia i czas na relaks. To, ze widzisz wszystko w pastelach i jestes znudzna tym powtarzaniem sie – na swoj sposob rozumie. Ale to Twoje odczucie! Ja czytajac wpisy z 2013,2014 ,2015 i 2016 dostrzegam roznorodnosc. Nie tyle tematow ale podejscia do zycia. Oczewiscie tematy podobne ale spojrzenie na nie to jest to co je odroznia. Uwielbiam Twoje mysli. Twoj dom, cieplo bijace z Ciebie jest cudowne.
    Kobieto- te wierne czytelniczki czekaja na Twoje wpisy. Wiec ciesze sie , ze jestes i bedziesz z Nami. Pozdrawiam. Kasia

  • czarnaewcia |

    Twoja książka całej rodzinie po kolei pożyczona, blog wszystkim przyjaciołom polecony, bardzo się cieszę, że jednak zostajesz ?❤️

  • Jak sie ciesze ze zostajesz!uwielbiam do Ciebie tutaj wracać,tak pieknie piszesz,dzieki Twoim słowom zatrzymuje sie na chwile i staram sie widzieć więcej,czuć więcej! Pisz kochana,pisz do nas, zostawiaj nam choć troche Twojego świata,choć dwa słowa ale pisz. …love you more than you think <3

  • Ufff kamień z serca mi spadł, że jednak zostajesz:) Bo Twoje posty to jest coś co mnie nakręca i dzięki nim chce mi się więcej i lepiej:) A zdjęcia to w ogóle mistrzostwo świata:) Zmiany są ważne bo wiadomo, że każdy z nas się zmienia, rzeczywistość wokół nas się zmienia:) Będę nadal tu zaglądać i z niecierpliwością czekać na kolejne posty:)
    Całuski z Gniezna

  • Ooo Kochana, dziwnie mi się to czytało , bo ja też przeżywam coś podobnego, mam jakiś blogowstręt 😉 zdaje mi sie , że nic ciekawego nie dzieje się a ja na siłę wymyślam, wyciskam niemalże jakiś temat … i tak odraczam, odraczam posta, bo może zadzieje się coś mega ekstra czy nie będę zanudzać siebie i innych …. a czas płynie i zaczynam mieć poczucie winy wobec tych co do mnie piszą z troską …. bo nic sie nie stało, tylko potrzeby i priorytety sie zmieniły ….
    Fajnie, że jednak natchnęło Cie na taką formę …. Ja będę zaglądać z przyjemnością …A Ty pisz bez ciśnienia 😉
    Buziaki

    • Pewnie u każdej blogerki/blogera to wygląda podobnie… jest moment gdy nadchodzi odczucie, że wszystko już było i co ja się będę narzucać z tymi swoimi znanymi już wszystkim poglądami… a w dodatku u mnie po wyróżnieniu w konkursie onetu zrobiło się nieco szumy, statystyki zaszalały, myślałam że góry będę przenosić, a jednak wszystko pozostało na swoim miejscu 😉 Człowiek uczy się całe życie 🙂 Dziękuję Ci bardzo za wsparcie i przesyłam uściski!

  • Obecna…..zawsze odkad przeczytalam pierwszy raz bloga (jakies 2 lata juz). Jak oblakana czekam na zdjecia na instagramie….sprawdzam codziennie czy cos jest nowego…..nie podpisuje sie za kazdym razem bo gadam jak mam cos do powiedzenia ? Niektorzy scinaja wlosy…inni maluja sciany zeby cos zmieni. …a skoro tobie tego potrzba to zmieniaj bloga byle bys zostala….bo Co ja do cholery bede robic w wolnym czasie jak nic nie bedziesz pisac?????? Dziekuje wszystkim splotom wydarzen i tobie ze jednak zostajesz bo czlowiek czasem potrzebuje madrych slow……

  • Iwonko kochana, widzę że wyjazd do Polski ci dobrze zrobił 🙂 ja wróciłam właśnie z wakacji i to z Twoją książką 🙂 zacznę czytać na dniach jak tylko dzieci mi pozwolą 🙂 będę czekać na twojego „nowego bloga”.
    Całuję

  • Piszę bloga już parę lat. Różnie nam ze sobą było. Bo to jest tak, jak napisałaś.. My się zmieniamy, nasze odczucia, nasz świat się zmienia, nawet, gdy wydaje się, że jeden dzień nie różni się niczym od drugiego. Ale blog jest wierny. I wierni są czytelnicy. My -Twoi – też. Poczekalibysmy pod Twoimi drzwiami tak długo, jakby trzeba bylo. Przyciągasz nienachalnością. Piszesz wyjątkowo. Więc pisz, o czym chcesz, kiedy chcesz. My i tak już jesteśmy oczarowani:-)

  • Katarzyna |

    Iwonko kochana pisałam na Instagramie , że zajrzę tutaj do Ciebie wieczorem jak wszystko zrobię i będę miała spokojną głowę i czas., Jednak zrobiłam inaczej zajrzałam zaraz i zamarłam czytając tytuł 🙁 Bałam się tego co zapowiadałaś mi wcześniej. Przeczytałam całość i odeszłam od komputera. Nie mogłam nic napisać musiałam pomyśleć.Wiele nie wymyśliłam , jedynie co kołatało mi się po głowie to Twoje słowa ” zamykam blog” Poznałam Cię 4 lata temu , po raz pierwszy gdy Twój blog i Ty starałaś się o nominację do Blogu Roku. I w tym dniu zaczęła się nasza wspólna droga . Ty tam ja tutaj. Śledziłam Twoje wszystkie wpisy, niekiedy pisałam. Szczerze od serca zresztą tak jak Ty. Zaczęłam Cię traktować jak moją bratnią duszę, która mimo iż jest tak daleko , dla mnie na wyciągnięcie ręki. Pamiętasz jak wygrałam piękne etui do tableta u Ciebie filmik jest jeszcze na profilu Fb, wracam do niego i śmieję się jak tego dnia gdy było losowanie. Miałam Ci dać znać, kiedy będę już go używała jako etui na tableta robię to od roku. Jest przy mnie cały czas.:) Byłam tutaj kiedy blog zmieniał wygląd, kiedy pisałaś o sobie, emigracji,kiedy spędzałaś czas z dziećmi, dzieliłaś się swoimi przemyśleniami, troskami, smuteczkami swoimi radościami , dziewczynkami, rodziną, wakacjami ,domem , który bardzo polubiłam, każdy jego drobiazg ujęty na zdjęciach, Twoją nową radością nowym domem….. Dzisiaj po raz kolejny wróciłam do tych
    wszystkich wpisów. Iwonko cztery lata to szmat czasu. To moc doświadczeń, mądrych porad dojrzewania do napisania książki, która u mnie jest zawsze blisko, do której wracam, gdy mam swoje małe, czy duże smuteczki. Towarzyszysz mi w moim małym światku. Kurde roztkliwiłam się …… Powiem Ci jedno mój drobny okruszku o wielkiej sile – bo ta istotka nie bez powodu dała nazwę blogowi nazwę ONA MA SIŁĘ bo ona ją ma. Siłę miłości branej i dawnej, siłę ciepła, którym potrafi się dzielić , siłę przetrwania i dźwigania, siłę , którą potrafi dać innym. Dla mnie jesteś małym okruszkiem, który ma wielką moc. Iwonko wiem u każdego przychodzi czas na zmiany, niektórzy to robią inni nie. U Ciebie widocznie nadszedł ten czas i należy go uszanować. Jednak powiem Ci mnie będzie bardzo brakować Twoich wpisów tu na blogu , tych takich Twoich nietuzinkowych,innych. Bo ten blog to cała Ty. Cieszę się bardzo, że nie znikniesz, że będziesz może w innej formie , ale będziesz. Chociaż dla mnie będziesz taka ta moja sprzed czterech lat. Iwonko kochana chcę Ci bardzo podziękować za te wspaniałe cztery lata, za to, że mogłam być z Tobą i Twoją rodziną, zamieszkać choć przez chwilę w Twoich domach, jeździć na wakacje, wycieczki widzieć zmiany w Twoim życiu. Dziękuję, że jesteś i zostajesz. Dla mnie jest to po trosze pożegnanie z tym co pokochałam i powitanie nowego . Buziaki i mocne uściski za te wspaniałe cztery lata i moc pozdrowień dla rodzinki 🙂

    • Katarzyna |

      Iwonko zapomniałam dopisać KN

      • Kasia.. jesteś niesamowita 🙂 choćbym chciała ugrząźć w smutku to przy Twoich komentarzach się nie da 🙂 Dziękuję Ci z całego serca za tyle pięknych słów! za to że jesteś od początku, że pamiętam Cię od początku do teraz.. że nie musisz się podpisywać bo i tak zawsze zgadnę że to Ty (chyba hahaha)… dziękuję że jesteś..
        A blog w formie jaką lubisz będzie trwał… będą takie posty jak lubisz, bo ja też takie lubię.. uwielbiam! Tylko będą też i posty trochę luźniejsze. Ale w nich nadal będę ja i mój styl pisania. Mam nadzieję że mi się to uda. Ściskam Cię najmocniej! 🙂

  • Czytam od czterech lat. Mam książkę. Czytałam wiernie. Nie komentowalam. Aż do dziś. Super decyzja, że zostajesz i świetny pomysł z tymi postami. Najważniejsze, że nie zamykaly bloga. Wiele razy odpisałaś moje myśli i mój stan umysłu. Pomysł na nową formę bloga super. Możesz nawet jedno zdanie pisać obyć tylko została ?

  • Jak się ciesze, że zostajesz, dajesz siłę innym.

  • A ja się poryczałam, nie wiem dlaczego, chyba że jednak ten post miał szczęśliwe zakończenie. niczym bajka 🙂 Dziekuję, że byłaś, jesteś i będziesz 🙂 Ściskam mocno 🙂

  • O matko, co za emocje od rana!
    Nie wiem, jak to możliwe, ale trafiłam do Ciebie tydzień temu! Dopiero tydzień temu!!! Nocami nadrabiam czteroletnie zaległości i czytam, czytam, czytam…A tu dzisiaj taka wiadomość! Poczułam się tak, jakbym zobaczyła wytęskniony ląd i nagle ktoś zabronił mi po nim stąpać! Jakże się cieszę, że BĘDZIESZ!
    Piszesz tak, że zarywam kolejną nockę i przecieram zmęczone oczy, żeby jeszcze jeden post, i jeszcze jeden, i jeszcze ostatni…
    Jesteś mi tak bliska, że aż nie do wiary!
    Ja też mam trzy córki (14, 13 i 8 lat), ale to nie jedyny nasz wspólny mianownik.
    Pisałam kiedyś bloga o macierzyństwie babyachtebaby.blox.pl i w którymś momencie poczułam, że już dość. Poza tym moje życie wtedy też mocno się skomplikowało.
    Od prawie roku piszę bloga o nieco innej formule babidom.blogspot.com i sprawia mi to dużo radości. Ale doskonale rozumiem wszelkie wątpliwości i każdą Twoją decyzję szanuję. Bo trochę wiem, o co chodzi.
    Tymczasem jednak pozdrawiam, uściski posyłam i słowa pełne zachwytu i wdzięczności dla Ciebie, Wierna od tygodnia czytelniczka- Asia z Poznania

  • Uff, odetchnęłam, że jednak będziesz….zmieniaj co chcesz, częstotliwość, uklad strony, zdjęcia, bez zdjęć…..ale bądź tu . Dużo zmieniłaś w moim życiu, w sposobie myślenia o tym co jest wokół, o rodzinie , o ważności zwykłych codziennych zdarzeń i chwil.Cieszę się że ta 11 letnia dziewczynka dołożyła się do tej decyzji.

  • Jestem nowicjuszką na blogu (od dwóch tygodni), ale to Twój blog dał mi kopa dzięki któremu,nie boję się spełniać marzenia.
    Dziękuje i czekam !

  • Duszyczka |

    Iwonko. Jakiś rok temu trafiłam przez przypadek na Twojego bloga i przepadłam. Przez trzy dni w każdej wolnej chwili siedziałam i czytałam, płacząc i śmiejąc się na przemian. Dzieci i mąż dziwnie na mnie patrzyli, ale ja po prostu musiałam dokończyć czytanie. Mimo, iż dzieli nas tysiące kilometrów czuję w Tobie pokrewną duszę, przecież po tej stronie oceanu ludzie też mają podobne problemy, choroby i radości. Zarówno te małe i te duże. Piszesz bez ściemniania, skłaniając innych do przemyśleń, dajesz im siłę i motywację do działania, zmian i wytrwania, nawet w tych złych momentach. Przecież po każdej burzy wychodzi słońce, a nawet te drobne i błahe rzeczy potrafią cieszyć. Uwielbiam tutaj zaglądać, czekam na każdego kolejnego posta. Czułam, że przez ostatni czas ta radość pisania, gdzieś z Ciebie uleciała. Cieszę się, że blog zostanie, nawet jeśli to będzie w formie kilku zdań lub tylko zdjęcie jak na instagramie. A czytelnicy byli, są i będą. Jak nie starzy to kolejni. Masz dar tworzenia pięknych rzeczy. Zarówno w pisaniu, dekorowaniu domu, tworzeniu dzieci (no tutaj Twój mąż także miał udział :)), jak i w wielu prostych rzeczach… Nawet prosty posiłek może wyglądać jak małe dzieło sztuki, więc pisz dziewczyno, pisz! Dziel się z nami zdjęciami! Niecierpliwie, ale jednak czekamy.
    Ściskam mocno
    Karolina
    P.S.
    Czy Zosia gra na wiolonczeli?

  • Ciesze sie nawet nie wiesz jak bardzo ze zostajesz że bedziesz uwielbiam do Ciebie zagladać gdybys przestała pisac to dla mnie jak strata przyjaciela Ale rozumiem potrzebe zmian szanuje i czekam z niecierpliwoscią na wszystko co opubilkjesz Pozdrawiam

  • Kochana Nasza!!!
    pisz jak chcesz…krótko…długo, zmieniaj jak Ci wygodnie…tylko ZOSTAŃ z nami, nie pozwolimy Ci odejść!!!

    Ja osobiście uwielbiam Cię czytać i zaglądam TU każdego dnia.
    pozdrawiam gorąco,
    agata

  • Pani Iwono!

    Czytam tu od dawna, nie odzywałam się nigdy, ale dziś po prostu czuję że muszę.
    Tyle wzruszeń, radości, mądrych słów, ozdobionych pięknymi zdjęciami-to wszystko na tym jednym blogu. Uwielbiam tu być, czytać, wracać do starszych postów…
    Pani Iwono, ten blog daje siłę, proszę mi wierzyć 🙂
    A mądrych ludzi zawsze warto słuchać ,więc ma Pani we mnie wierną fankę 😉

    Pozdrawiam.
    Ania

  • Ona ma siłę
    Każda z nas czerpała tą siłę od Ciebie …
    teraz My przekazujemy ją z powrotem Tobie …

    zmieniaj, przerabiaj, poukładaj to na nowo, idź za głosem serca
    Pisz … Jesteśmy z Tobą

  • O matko kochana, Iwonko, ale mnie wystraszyłaś, cudownie że zostajesz. Twoją książkę zaczęłam czytać po raz drugi, bo tych postów było tak mało, a ja jak narkoman Twojego pisania potrzebuje. Cieszę bardzo i pozdrawiam,
    Basia z Częstochowy 🙂

  • Tylko nie to… ja sobie czytałam poprzednie posty po kilka razy gdy długo nie pisałaś. Swoją drogą mam takiego pecha, że jak odkryję fajny blog, to za jakiś czas jest on zamykany :(( Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, że jednak zostajesz. Tak sobie myślę, że chyba nie zdajesz sobie sprawy ile wnosisz dobrego do życia innych. Moja rodzina między innymi dzięki Tobie była na wakacjach ;)) zdecydowaliśmy się jechać z małym dzieckiem i było cudownie. Twoja rodzina, blog, Ty jesteście wytchnieniem, natchnieniem, marzeniem, wspomnieniem, inspiracją i wiele mogłabym wymieniać :)) Love you :*****

  • Najgorsze, gdy pasja staje się presją. Nie można przecież żyć, by spełniać oczekiwania innych. Życzę powodzenia w przeprowadzeniu zmian. 🙂 I, jako czytelniczka, dziękuję, że o tym otwarcie piszesz.
    Pozdrawiam ciepło! 🙂

  • Bardzo dobrze, ze zostajesz 🙂 Szkoda byloby gdybym nie mogla ogladac Twoich dziewczyn i lemoniady 🙂
    Ja u siebie teraz tez mniej pisze, ale czasem mam chec cos skrobnac czy pokazac, teraz beda to nasze wakacje 🙂
    Na ksiazke Twoja sie zasadzam, tylko zawsze po pietach depcza mi inne wydatki, ale co sie odwlecze, to nie uciecze.
    Buziaki Iwonko :*

  • Nuda? Jaka nuda??? Twoje posty czytam po kilka razy. Wracam do nich po wielokroć. Zawsze są potrzebne. Dają siłę. Z książką jest tak samo. Gdy tylko wraca do mnie czytam od nowa. Gdy czuję, że tracę swą siłę, szybko po nią sięgam, otwieram i czytam. Chłonę każde Twoje słowo, napawam się nim, przeżywam. Wzmacniam i energia do działania znów wraca. Moje życie nabiera ponownie barw, bo ja dzięki Tobie i z pomocą Twych magicznych słów przypominam sobie co w życiu jest naprawdę ważne. Trudno byłoby nam czytelnikom bez Ciebie. Wiemy to już, bo tęskniliśmy za Tobą kilka miesięcy. Rozumiem też jednak Twoje argumenty. One są tu najważniejsze. Tym bardziej cieszę się, że zmieiłaś zdanie. A Twój blog zawsze będzie cudowny, bez względu w jakiej formie go poprowadzisz. Bo Ty kochana jesteś CUDOWNA. A Twój blog to przecież właśnie Ty. Dziękuję

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *