ja i tylko Ty



Zdarza się.
Pewnie każdemu.
Bo nie wierzę, że nie.

Że wzrok podąża, tam gdzie podążać nie powinien.
Serce zabije niezwyczajnie.
Ni to mocniej, ni to szybciej. Inaczej. Może bardziej chaotycznie.
I wyprostować nam się zdarza i poprawić fryzurę.

I przepiękny makijaż zrobić, nie że dla siebie.
Nie że dla męża. 

Zdarza się. 
Że sukienka w szafie przypomni nam się niezupełnie przypadkiem. 
I paznokcie pomalujemy na kolor mocno czerwony.
I perfum użyjemy tych niecodziennych. 

Bo po wielu latach w związku coraz rzadziej patrzymy na siebie wzrokiem pełnym emocji.
Rzadziej on zauważa jej nową fryzurę. A ona że on przestał lubić schabowe. 
Rzadziej on krąży za nią wzrokiem. Tym takim …. jak kiedyś. I śledzi każdy jej ruch, gdy po coś wstaje z kanapy. 

Codzienność. Życie. Zmywarka. Remont. I dywanik do prania. 

Patrzymy na siebie mniej. Luźniej. Spokojniej. 

A serce czasem zatęskni za tym niespokojem. Za wzrokiem przeszywającym na wylot. 
Za drobnym, 
przypadkowym 
zetknięciem się dłoni, na pół emocjonalnej sekundy.

Za tym uczuciem, którego nie sposób zapomnieć. 

Zdarza się.
Pewnie każdemu.
Bo nie wierzę, że nie.
Że przemknie nam przez głowę taka myśl, 
że tę sukienkę wkładamy. Że makijaż najpiękniejszy z możliwych robimy. 
Nie, nie dla siebie. Nie, nie dla męża. I że te pół sekundy… że…

…i że ockniemy się.  
Z rękoma zanurzonymi w pianie przy zmywaniu naczyń…

No komu się nie zdarza?… 



Zachichoczemy tylko trochę zdziwione. Umyjemy naczynia. Wytrzemy. Poukładamy. I zadzwonimy: 
– kochanie kiedy wracasz? zjemy dziś w domu? czy może gdzieś wyjdziemy? Przypomniała mi się taka jedna moja sukienka….


Tak. Bo komu się nie zdarza, pomyśleć sobie czasem… przy zmywaniu naczyń.




Miłego lipca wam życzę 🙂 A sama na walizkach już czekam niecierpliwie na lądowanie na lotnisku Chopina 🙂 
Nie wiem czy uda mi się coś napisać tu na blogu podczas pobytu w Polsce. Zapraszam was na mój fanpage, bo tam zapewne się pojawię 😉 
Dziękuję wam za komentarze i miłe słowa. Są dla mnie radością i napędzają moje pióro


A na koniec jedna z moich ulubionych piosenek. Słucham jej często. Zawsze z wielkim uśmiechem. A do tego posta pasuje jak ulał 🙂 



i.w.

89 komentarzy

  • Uwielbiam te naleśniki i tę piosenkę i lotnisko Chopina. Doczekać się nie mogę i mi, no mi się nie zdarza wcale, a czas mam nadzieję pokaże, że mi sie po prostu nie zdarzy i że sukienkę będę mogła uszyć też dla Ciebie, no i włożyć rzecz jasna, ale może to wszystko dlatego, że ja nie mam tej pierdzielonej zmywarki! :))))))))

    • Maryś czy ty widzisz ile osób nawiązało do tej zmywarki?? ;)) Nie zdarza ci się grzeszna myśl? No jakoś nie mogę uwierzyć ;)) ale wiesz ja nie wiem jak ty ten post zrozumiałaś ale to zupełnie czysty niewinny post :))
      ja zamawiam że zmywam w sobotę 🙂 no wiesz ty w piątek a ja w sobotę 😉 no wiesz ;))

    • hahaha, wiesz, co jest najlepsze, że ja tak sobie zmywam i zmywam i ręce czasem opadają, jak mi się na dzień odechce – ale do kuchnie nikogo poza psem o 15-tej nie wpuszczam – ot paradoks
      Więc w sobotę to najwyżej sobie możesz odpryski zamalować jakby co :)))))))))))

  • Zdarza się, 1-2 razy w roku, nie wstyd się przyznać pomimo mega udanego zwiazku w którym mam szczeście być 🙂 jest taki ktoś, kto patrzy z tym samym niezmiennym zachwytem /od 16 lat/ na mnie, a ja udaję, że nie widzę, bo nie powinnam tego widzieć, bo to nie powinno mieć miejsca, ale ma, jest i to jest taka jedyna moja mega extra przyjemność na którą nie czekam ale ja zawsze dostaję :))) bonus od ??? zycia??? nie wiem, iiii nigdy nic sie niewydarzyło wiecej, to taka bardzo piekna moja w sumie wcale nie tajemnica :)) ot wydarzenie, zauroczenie, które nie ustało mimo lat:),takie zwyczjne i niezwyczajne:)
    buziaki!!!
    nie obiecuję że dam rade na spotkanie, dlatego sie nie zglaszałam, ale… kto wie, Twoja obecność w Polsce niezmiennie kusząca:)

    • Ula do jutra musimy wiedzieć kto na spotkaniu będzie więc masz czas do jutra by potwierdzić 🙂
      I mi się zdarza czasem myśl przegnić jakąś .. ale wszystko to zupełnie niewinne.. takie że potem sama z siebie się śmieję 😉 i dzwonię do mojego męża i kocham jak mówi to swoje „no cześć” takie jakbym mu właśnie przeszkadzała 😉 i cieszę się każdą sekundą razem spędzoną i za nic bym nie zmieniła niczego 🙂 ale jak to kiedyś mój kolega powiedział: to że ma się mercedesa nie znaczy że nie może nam się spodobać kiedyś jakieś na błysk wyczyszczone bmw :))) uściski Ula 🙂

  • to samo ramie obejmuje mocno
    te same oczy wpatrują się ukradkiem
    te same usta, całują słodko nocą
    te same dłonie… niby przypadkiem
    z tym samym śmiechem ..porwanie
    gdzieś na schodach porzucone ubranie…

    …. bo ja chyba jednak nudziarą jestem a może szczęściara, nie wiem 🙂

    nie, nie zdarza mi się, ale zapewne wszystko przez to, że jak Maryś, ja nie mam tej nieszczęsnej zmywarki 😉

    • ja też!! ja też ja też.. to samo ramię i te same oczy i ubranie i wszystko :))) mam nadzieję że ty mnie dobrze Iza zrozumiałaś bo wystraszyłam się przez chwilę, że może jakoś ujęłam niezrozumiale te myśli moje w poście 😉 Nad życie mi dobrze 🙂 ale czasem ocknę się z zamyślenia… takie tam jak odpisałam Uli powyżej o mercedesie i bmw 🙂 buziaki 🙂

    • Iwonko ja wiem i jestem pewna, że kochasz męża do szaleństwa to widać na zdjęciach i wyczuwa się w słowach gdy o Nim piszesz.
      Też mam wyobraźnię, czytam książki i czasami wcielam się w bohaterkę czy wzdycham do aktora ze szklanego ekranu (no gdyby mi taki George Clooney do drzwi zapukał.. ach ;)). Tylko mi się nie zdarza to w życiu normalnym, by ktoś sprowokował mnie do tej sekundy zapomnienia, dokładniejszego makijażu czy sukienki tej wyjątkowej. Może ja dziwna jestem a może za dużo nas kosztowała walka o ten związek na samym jego początku, za dużo nam pod nogi rzucali i teraz zwyczajnie nie umiem popatrzeć na innego faceta. Nawet gdy ten inny patrzy na mnie inaczej to ja ślepa jestem na to i nie zastanawiam się. Ja wiem, że takie sekundy to nic złego, że może to nawet wzmacniać związek, ale ja jednak nudziara przeciętna jestem ;)))
      P.S. a swoją drogą to ta twoja druga połowa to niczego sobie jest i zapewne nie jedna pani dla niego wyjściową sukienkę by przymierzyła 😉

      Iwonko kochana ściskam z całych sił i bardzo, ale to bardzo żałuję, że nie uda mi się z Tobą spotkać w Warszawie 🙁

  • Muszę przyznać, że czasem się zdarza, może dlatego że mam tą nieszczęsną zmywarkę 😉

  • Ja zmywarkę mam od nie dawna:) ale myślę ,że czasem ,gdzies z tyłu głowy kołacze się myśl’co by było gdyby”

    a no trwa sąsiada jest zawsze bardziej zielona niż nasza-tak się składa:P
    wiec myje te naczynia ręcznie ,a kiedy gdzies ,czyjś zapach tak mi w pamięć zapada-to odwracam oczy..
    bo nic lepszego na świecie nie mogło mi sie przytrafic niż mój mąż(i dzieci:)-choc bywają dni ,że mam ochotę Go wystawić na all bez ceny minimalnej!
    dziękuje za ten post!
    ps szkoda ,że w tym terminie jestescie z Julą w Wawie-juz bym z pod tego Szczecina się dokulala.Żeby Tobie podziękować przede wszystkim.
    ściski
    M.

  • zdarza się… Często sama mi się gęba uśmiecha na widok zakochanych nastolatków. Mam takie chwile kiedy przypominam sobie jak to było, gdy to dziwne coś trawiło wnętrzności i niczym wodospad grawerowało wspomnienia.

    Jakiś czas temu pewna książka spowodowała, że poczułam się znowu jak zakochana bez pamięci nastolatka – saga „Zmierzch” nigdy nie przypuszczałabym, że przeczytam książkę z tego gatunku, a jednak coś bliżej niezmaterializowanego mnie do tego skłoniło i powróciły te wspaniałe uczucia.

  • Świetny post. Uśmiecham się I tyle. Nic więcej nie napiszę, tylko lecę paznokcie na czerwono malować 😉
    Iwonko, udanego wyjazdu!!!

  • Zdarza się… ale to dobrze… niech się zdarza… 🙂

  • A mnie zdarza się 😉 a zmywarki nie mam 🙂

  • Anonymous |

    Oj zdarza się…
    Choć ja rodziny jeszcze nie mam, dzieci też nie, w codzienną rutynę jeszcze nie wpadłam, ale… kiedy jest się z kimś już 5 lat to on nie zwraca uwagi już na to, czy Ty w odświętnej sukience czy w spranym t-shircie, czy Ty paznokcie masz idealnie pomalowane czy od tego codziennego zmywania pełno odprysków masz, czy Ty masz kolczyki dopasowane do stroju czy każdy inny bo nie mogłaś się zdecydować…a Ty kobieto marzysz o tych pierwszych miesiącach, kiedy ten wzrok za Tobą ciągle z zachwytem podążał…
    a związek tak jak i człowiek z wiekiem starzeje się, ma więcej zmarszczek, na zewnątrz wydaje się mniej piękny, ale jest za to mądrzejszy, doroślejszy, z piękniejszym wnętrzem… ot takie życie 🙂
    pozdrawiam
    KasiaS

    • TY Kasiu nawet nie wiesz, jak mój mąż zwraca uwagę na paznokcie!! na kilometr zauważy odprysk 😉 ale to taka jedyna rzecz u niego.. przewrażliwiony jest na tym punkcie a ja mam przegwizdane 😉 ale za to z reguły mam ładne paznokcie 🙂 u nas 13 lat małżeństwa… mamy cudowne swoje chwile, i mąż bardzo często mnie widzi 🙂 wyraźnie i cudownie .. ale myśl czasem przez głowę przebiegnie.. taka niewinna.. z której potem się śmieję ale zdarza się 🙂 i bardzo dobrze 🙂 bo zawsze potem mam chęć mocniej uściskać męża… mocniej widzę jakie mam szczęście 🙂

    • Anonymous |

      wiesz… to chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi, są takie myśli, takie przebłyski by później bardziej czuć 🙂
      a u nas z tymi paznokciami to jest tak, że słyszę zawsze „zostaw już ten lakier, znów będzie schnął pół godziny i nie będę mógł Cię przytulić” 😀
      KasiaS

  • Uwielbiam Twój blog. Kocham. I chyba nie w temacie, nie do postu konkretnego a do bloga całego. Uwielbiam każde zdanie na tym blogu i prawie codziennie sprawdzam czy wzbogacisz me wnętrze swoim nowym wpisem. Pewnie ponad pół roku tu jestem, ale każde zdanie pochłonęłam, nigdy nie komentowałam, bo jakie słowo odda to co czuję po każdym poście, że zgadzam się, że popieram, albo rozważam, że uśmiecham się ze szczęścia, a jednocześnie łzę nostalgii, czasem smutku ocieram. Nie umiem napisać tego co chcę Ci powiedzieć, ale właśnie dziś poczułam chwilę, w której (jakkolwiek to zabrzmi) miłość dozgonną wyznać Ci chciałam:) Bo dziś w sentymentalny w jakiś sposób dzień dla mnie cały wieczór z Twoim blogiem spędziłam i kolejny raz niektóre piękne(wszystkie są piękne) Twoje posty przeczytałam, przemyślałam i nawet się jednym z kimś (kto przypadkiem, w podobnym co ja dziś nastroju, o podobnej sprawie myślący) podzieliłam. A na dziś dzień, już wieczór do przemyśleń, do uśmiechu, zadumy, szczęścia, smutku i wspomnień ten fragment sobie wybrałam:
    „Tak. Bo to serce to w jedną stronę tylko.
    Niczym się nie przejmie. Wszystko zrozumie…jak trzeba.
    Ze wszystkim się zmierzy. Wszystkiemu wyjdzie naprzeciw.
    Serce, które nawet gdy słania się zmęczone, to dalej pcha się ponad rozum.
    Naiwne trochę i niepoparte faktem głębokim.
    I w piersi bije tak samo jak za dziecięcych i młodzieńczych lat.
    I choć ja już inna, wyhamowana bardziej, pełniejsza doświadczeniem i rozumieniem.. to w środku wciąż taka sama.
    -A jak czasem zapomnę, że umiem być szczęśliwa?
    -A jak czasem zapomnisz, że umiesz być szczęśliwa to sięgnij pamięcią.
    -A jak już sięgnę pamięcią?
    -A jak już sięgniesz pamięcią to odszukaj tam małą dziewczynkę, całą radość świata skupiającą w układaniu kredek równiutko w szufladzie. Sznurującą but z wykręconym językiem. Dla której każdy nowy dzień był nową możliwością.
    -A jak zapomniałam jak to jest?
    -A jak zapomniałaś jak to jest, to pamiętaj, że niczego nie utraciłaś, tylko ZAPOMNIAŁAŚ. I że w piersi to samo serce przecież bije wciąż.”
    I przepraszam, że co ja tu tyle piszę, przecież to miejsce na komentarz, a nie na moje wywody :p A w skrócie napisać chciałam:p że kocham i uwielbiam ten blog i niezmiernie się cieszę, że na niego trafiłam, bo on poniekąd chwilą mego szczęścia, cząstką mego szczęścia w życiu 🙂
    Aaa i jedno pozwól, że dodam: Te Wasze spotkanie, na które pozwolić sobie akurat teraz nie mogę, będzie chyba najlepszym momentem,wydarzeniem,które będzie wtedy w Polsce, a ja z Wami (z cudu szafatosi na Twój blog-cud trafiłam)myślami będę i zazdrościć po cichu:p ale i cieszyć się z tego, że czytać cuda-te blogi mogę i mam nadzieję, że dłuuugo jeszcze będę mogła, że na zawsze Was sobie zagarnę:p O tak na zawsze 😉

    • Jak ty możesz mnie przepraszać?? przecież ja jestem pomazana, uszlajana, kopnięta i tknięta zaszczytem nie z tej ziemi :))
      a tak poważnie, to aż mi się łza zakręciła.. bo ostatnio mam okres jakiegoś zwątpienia.. nie że pisania na blogu, bo tego chyba nigdy nie zaprzestanę, ale zwątpienie że to co piszę się komuś może podobać.. ciągle się siebie czepiam.. a taki komentarz jak dostaję, to siedzę i myślę, matko – przecież ktoś to lubi :)) a taka myśl jest dla mnie motorem, paliwem i krajobrazem za oknem :)) w takich warunkach to tylko pisać :)) bardzo ci dziękuję 🙂 i te moje słowa… dawno ich nie czytałam.. śliczne są hahahaha podobają mi się :)))
      dziękuję Lucy dziękuję :))

  • No pewnie, że się zdarza, i ja myślę, że nic w tym złego. Czasem tego właśnie potrzeba, żeby sobie przypomnieć, że jestem i zawsze będę tą dziewczyną z pierwszych randek :-), że jestem nią w środku, choć opakowanie już trochę nie to. To ważne, że całkiem nie skapcanieć, nie wyjść z roli 🙂 i umieć jeszcze rzęsami zatrzepotać 🙂 dla tego … Tego jedynego 🙂
    Makaronowe LOVE jest boskie, w ogóle te dzisiejsze zdjęcia bardzo sugestywne.
    Kochana, spokojnej podróży!
    A ja już się nie mogę doczekać 3-go, a w niedziele go to Mazury 🙂

  • Upsi…:) toż nawet nos może wylądować w pianie;)miłego urlopowania;)

  • I to jest właśnie fajne, że się zdarza!!
    Pozdrowionka ślę

  • Anonymous |

    To się zdarza istotom takim jak Ty, które cieszą się tym co mają, które cenią to, co mają, które w swoim wnętrzu mają tęsknotę za czymś doskonałym. I dobrze że mają, bo tym samym ciągle swoje życie ubogacają, ciągle się starają. I ciągle im mało, choć ich życie jest kolorowe i piękne, tak kolorowe i piękne, jak one same. Świat bez takich ludzi jak Ty Iwonko byłby szary i nudny, bo ubogacasz życie innych tą swoją lekkością, polotem /takie są Twoje posty/. W ładne słowa ubierasz codzienność. Dobrze , że jesteś! Uwielbiam tę piosenkę. Któż nie chciałby być taką kobietą….. i nigdy nie będzie? Bardzo trafiony komentarz. Pozdrawiam. Wiesława.

    • Wiesiu jak ja lubię te Twoje komentarze 🙂 Dziękuję Ci bardzo 🙂 i to zdanie jest cudowne: „Któż nie chciałby być taką kobietą….. i nigdy nie będzie?” no dla mnie to jest kwintesencja tego co miałam na myśli, pisząc ten post 🙂 absolutnie mnie rozgryzłaś w punkt 🙂 Dziękuję że jesteś 🙂

  • Anonymous |

    A ja mam w szafie taką sukienkę,do której codziennie się uśmiecham …

  • Ha! pewnie, że się zdarza :))) Jak się widzi młodych zakochanych, przypomni te motyle w brzuchu, jak taki jeden wyśle sms z życzeniami 3 razy w roku – co by było gdyby…

    Bawcie się dobrze :*

  • Anonymous |

    Ojjj zdarza sie, zdarza…tyle, ze nie przy zmywaniu naczyn, bo szkoda tego lakieru czerwonego 🙂 ALE ZDARZA SIE! Kocham Twoje blogi! Szczesliwej podrozy do Polandu. Bardzo chcialabym sie z Toba spotkac..byc moze mi sie uda! xoxox Agata S

    • Dziękuję bardzo 🙂 Agata a maila wysłałaś do mnie lub Julii? bo trzeba wysłać maila jak chcesz być na spotkaniu! jeszcze możesz do jutra to zrobić 🙂 pozdrowienia 🙂

  • Och , jak ja lubię film „Co się wydarzyło w Medison County”.Ale ciiiiiii….

  • Zdarza się tęsknic za nie możliwym, za tym co było a czego już nie ma i nigdy nie będzie. I za nim, którego już tez nigdy nie będzie. Czytam Twoje posty i zazdroszczę Tobie po cichutku ładu, spokoju, miłości tego „no cześć”, że zakładasz dla niego sukienkę, że malujesz dla niego paznokcie…. Zazdroszczę choć nie złośliwie, łapczywie, wrednie. I łzy wtedy jakoś tak same się pokulają zawsze gdy czytam o twym szczęściu, spokoju, dzieciach, mężu, rodzinie pełnej, normalnej. I pozostaje mi wtedy sukienkę założyć (paznokcie zawsze pomalowane mimo braku zmywarki używam rękawiczek 🙂 używać perfum, które uwielbiał i pójść do niego pogadać tzn ja mówię a ona może słucha? Nie wiem i trudno mi uwierzyć w każdym razie nigdy już nie odpowie i kwiatek położyć i wrócić do domu sama i nie mieć po kim naczyń pozmywać 🙁
    Iwonko pozdrawiam Cie bardzo serdecznie życząc udanego pobytu w Polsce.
    Cudnie piszesz i chwile łapiesz w obiektyw.

    • Bardzo dziękuję Ci za te słowa przemiłe… i bardzo bardzo mi przykro 🙁 bardzo 🙁
      Po takich komentarzach człowiek znów ma chwilę zadumy i zamyślenia … i kolejny raz potwierdza – tak są rzeczy najważniejsze na świecie i trzeba je doceniać dopóki jest na to czas..
      I nie wiem co jeszcze mogłabym powiedzieć.
      Uściski przesyłam i pozdrawiam cię Karina. Życie jest nieprzewidywalne, trzeba wierzyć że niesie za sobą nie tylko ciężkie chwile. Trzeba wierzyć, bo bez tej wiary dużo trudniej codzienne dni żyć. Uściski.

  • Cudne zdjecia, po raz pierwszy moge to napisac, ze sa takie jakie uwielbiam w 100 procentach. Inne tez mi sie podobaja, ale te sa wyjatkowo super dla mnie. Co do tekstu to sama nie wiem, no nie wiem, czy mi sie zdarza czy nie. Ja sie najczesciej stroje jak moge isc na koncert mojego ulubionego zespolu, a za czesto to nie jest 😉
    I w sumie sama nie wiem dlaczego.
    Pozdrawiam Edyta
    Udanego pobytu w PL 🙂

  • w 100% podpisuje się pod tym teksem <3
    Strasznie mnie cieszy kiedy to mąż choć małe miłe słówko wypowie,że jednka daje oznaki,że ciągle mu się podobam!bo to chyba jest najważniejsze że czujemy się kochane…jednka to nie zmienia faktu,że gdizes tam w głowie każda z nas chce być atrakcyjna nie tylko dla swojego wybranka ale i dla innych bo zawsze miłe słowo lub spojrzenie obcego mężczyzny wywoła dyskretną radość 🙂
    miłego wypoczynku i spotkania :*

  • Iwonko, Czarodziejko, Szamanko, Zaklinaczko Rzeczywistości! Jak zwykle czytam i….czytam i….jeszcze raz…..smakuję, przyjmuję i dziękuję Najwyższemu za internet 😉 i za to, że ja, „babcia”, jako tako umiem się nim posłużyć (choć to nie takie oczywiste, jestem zdecydowanie humanistka!;-)), bo każdy Twój post to balsam dla mojej duszy, jesteś mi inspiracją, pocieszycielką….a każdy wpis, to jak spotkanie z Przyjacielem 🙂
    Żałuję ogromnie, że nie dane mi będzie spotkać się z Tobą (choć warszawianka ci ja!), bo w tym czasie razem z wnukami wylegiwać się będę na przepięknych plażach w Karwieńskich Rowach, lecz….przecież Świat się jeszcze nie kończy, tak więc wyglądam z radością następnych postów, w nadziei, że następnym razem (a będzie taki prawda?) dołączę do Was! Serdeczności <3

    • Dziękuję Dorotko dziękuję :)) i bardzo ucieszył mnie Twój komentarz 🙂 i to że z wnukami.. że babcia… Boże jakie to cudowne!!
      Żałuję że nie możemy się spotkać! ale mam nadzieję że będzie jeszcze okazja 🙂
      Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku na plażach w Karwieńskich Rowach z wnukami :)))

  • jak poetycko ;), tyle lądowań co powrotów Wam życzę 😉 i tych chwil zwyczajnych-niezwyczajnych 😉

  • Zdarza się i bardzo dobrze, że się zdarza, bo taka juz nasza prózna natura, że musimy sie przejrzeć w oczach czyjis jak w zwierciadle, zauwazyc usmiech do nas skierowany i podziw w spojrzeniu… A kiedy juz jestesmy ukomplementowane jakims obcym zainteresowaniem, to wtedy wyraźniej dostrzegamy to co zostało w domu- poczucie bezpieczeństwa, stabilizacja, miłość – może juz bez fajerwerków i motyli w brzuchu- ale nasza własna, wypielęgowana jak grządka rzodkiewki bez cienia chwastu, to ciepło zimowych wieczorów pod wspólnym kocem i rześkość letnich wieczorów przy ognisku… a sukienkę trzeba wietrzyć, wkładac na się i oko robić i sexi pod spodem sukienki tez byc musi, bo jak się czujemy kobieco to i inni tak nas widzą… a jeszcze jak pójśc na randkę z mezem swym bez dzieci taka kobieca, do restauracji koniecznie, żeby niespiesznie przy jedzeniu porozmawiac na tematy równę, to sie okazuje ze ten maz taki znany jak własna kieszen ma duzo ciekawego do powiedzenia, na tematy rózne… a tedy widzac na sobie obcy wzrok mozna tylko usmiechac sie ładnie i do meża przytulic się mocno, bo to co wazne jest obok…
    ps. udanego wypadu – czekam na relacje i myslami bede z Wami:-)

    • Edytko przepięknie to napisałaś.. ja wiecznie zapominam że Ty bloga piszesz.. zaraz zajrzę tam.. mam nadzieję że masz funkcję obserwowania albo fb.. no ja przypominaczy potrzebuję niestety! Ale jak czytam komentarze Twoje to zawsze mam takie tony uczuć w sobie.. uściski przesyłam a relacja będzie na pewno :))

  • Anonymous |

    No pewnie, że się zdarza…Masz rację…Każdemu się zdarza…Nie wierzę, że nie:)
    Bo kiedy miłość jest taka właśnie już makaronowa jak na Twoim zdjęciu, taka z codziennymi zakupami, praniem i rachunkami, wtedy zapominamy, że kiedyś była różana, randkowa, z motylami w brzuchu…Moim zdaniem Teraz ją dopiero miłością prawdziwą nazwać można. I człowiek nie byłby człowiekiem z krwi i kości jakby od czasu do czasu przy zmywaniu naczyń nie pomyślał sobie – jakby to było gdyby…Nie byłby człowiek kobietą gdyby nie wyprostował się,włosów nie poprawił, nie uśmiechnął z daleka. No cóż próżną płcią jesteśmy i podobać sie lubimy.
    To pisałam ja – kobieta przeszczęśliwa po 10 latach związku, która przed chwilą ugotowała dla męża obiad, taki żeby smakował mu najbardziej na świecie, pozmywała i nastawiła trzecie już dziś pranie. Piszę z szorstkimi dłońmi i odpryśniętym lakierem. Zaraz je nasmaruję, paznokcie poprawię, wypijemy z mężem popłudniową kawę i powspominamy nasze początki…Ach, ale się rozmarzyłam Iwonko dzięki Tobie:)

    Pozdrawiam:*
    3kropka…

    • Kasia właśnie tak dokładnie 🙂 pomarzyć, podumać, poprawić włosy… a potem uprać mężowi koszulę 😉 uściski przesyłam ogromne i czekam czekam jak szalona na spotkanie 3 sierpnia :))

  • Wczoraj zapomniałam zostawić komentarza… i przypomniałam sobie już w łóżku i w nocy mi się śniłaś, że już napisałaś następnego posta a ja nie skomentowałam jeszcze tego hahaha tak to przeżyłam chyba haha
    Chyba z 15 minut siedzę nad otwartą strona tutaj i jak siadałam byłam w dobrym humorze a teraz już oderwałam się 234 razy i wycierałam mleko z podłogi i podawałam łyżkę i pokroiłam jabłko i zapomniałam co ja miałam napisać!! I u mnie tak to jest, bo wczoraj nad tym myślałam, że ja się zgadzam z tym co napisałaś ale ja nie pamiętam kiedy ostatnio miałam taka myśl… i że albo się starzeję albo nie wiem o co chodzi haha:) A ja takie myśli lubię !! Są taką papryczką chili dla związku 🙂 Potem dzwonię kochanie kiedy będziesz, a to już trochę inna ja dzwoni…;)Mamy stały, bezpieczny ląd i jest bosko i dlatego czasami można…tak zboczyć gdzieś myślami… z tymi rękami w tej pianie;) Fajny post 🙂

    • ja też te myśli lubię! i lubię uśmiechać się do siebie potem 🙂 tak wiesz z myślą: ale ty wariatka jesteś Iwona 🙂 i dokładnie dlatego lubię te myśli Julita, że mam ten stały, bezpieczny ląd.. dokładnie dlatego. Trafnie to napisałaś 🙂
      Jestem ciekawa co też Ci się tej nocy śniło hahaha 🙂 Ja nawet nie czekałam na komentarz od Ciebie przy 7 dzieci ;))

    • ale zawsze zawsze zawsze kocham komentarze od Ciebie :))

  • Chciałabym coś napisać i próbowałam zacząć, ale….ciężko mi o tym pisać, bo moja tęsknota strasznie boli…Dlatego dzisiaj tak krótko…Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęśliwej podróży w obie strony…no i niezapomnianych wrażeń 🙂

  • Na pewno mnie się zdarza:) Bardziej przy prasowaniu:) Tak świeżo tutaj zaglądam, a już bym chciała na tej kawce z Tobą usiąść… Pozdrawiam i życzę samych przyjemnych chwil w Polsce!

  • Droga Iwonko, PIĘKNIE to napisałaś!!!!! Sama prawda…..!!!!! Pozdrawiam Cię serdecznie i udanych wakacji życzę.

  • No jasne, że się zdarza…i nie ma w tym nic złego, bo w tym codziennym życiu czasem zapominamy, przygarbimy się lekko myjąc te naczynia, a tak, jak myśl w głowie zabłyśnie to i pierś do przodu od razu i uśmiech na twarzy …:)
    Udanych wakacji życzę i oczekuję na mnóstwo zdjęć i relację ze spotkania :)do mnie brat z żoną i synem w tym czasie przyjeżdża, więc być nie mogę 🙂 może kiedyś pod tym Big Benem z Kasią się spotkamy 🙂
    Bawcie się dobrze 🙂

    • no wiesz co? jak już druga osoba o tym Big Benie mówi to ja to przemyśleć na serio muszę ;)) a w dodatku mojego męża kuzynka tam mieszka niedaleko.. no może może i kawę tam wypijemy 😉 Uściski Monika 🙂 przepyszności twoje będę śledzić na fb! 🙂 zawsze jestem zachwycona 🙂

  • Uśmiecham się do Tego posta Twojego bardzo.
    Kobieta podobać się chce, nie tylko mężowi. I choć ja po ślubie nie jestem jakoś długo to czasem chciałabym żeby wróciły te emocje, które na samym początku były. Motyle poczuć w brzuchu znów:))
    Iwonko udanego wyjazdu życzę. Ja niestety nie mogłam zapisać się na spotkanie Wasze, choć bardzo żałuję. Nawet ostatnio mi się śniłaś, i Julia Maryś i że niby spotkałam się z Wami, bałam się jakoś a potem tak fajnie było… może dlatego mi się śniłyście że myślałam o tym spotkaniu…
    Ściskam mocno!

  • Też tak mam 🙂 A co! 🙂 Nie będę ukrywać, że lubię się podobać 🙂
    Nie mogę się doczekać spotkania 😉 Udanych wakacji.

  • ahhhh :):):) Te paznokcie… :):):)
    Cudny tekst.

  • Zapraszam do siebie po wyróżnienie 😉

  • Och Iwono okrywanie ukrytego nastąpiło, ale ja to widzę jak te sukienki jak te włosy rozpuszczane jak te oprawki w okularach bardzo modne, jak buty a w nich wypielęgnowane stopy, widzę piękne kobiety i dziewczyny widzę jak odbijają się w moich oczach, i mam nadzieję że czasem ja także w ich się dobijam. Pozdrawiam i życzę wspaniałych wzruszeń podczas kawiarnianego spotkania, ja weselisko brata mam ale pomyśle i w stronę Warszawki pozytywne myśli wyśle 🙂

  • Udanego pobytu w Polsce kochana.Co do mycia naczyń, to ja zawsze przerzucam tysiąc niepoukładanych myśli,ale są takie dni kiedy i ja myślę o sobotnim wyjściu. Co tym razem ubiorę i żeby nie ubrać tego co podczas ostatnich wyjść…:-).Bo my kobietki choć już mamy mężów to nadal chcemy się podobać…czasem nie tylko im ;-).

  • Anonymous |

    ….to prawda Iwonko, dokładnie tak jak piszesz,że się zdarza…Mnie w ten sam sposób i nawet ten telefon jest taki…
    Życzę Ci cudnych i ciepłych, pełnych słońca, radości, wspomnień, przeżyć i bliskich ludzi u nas w Polsce:)

  • Oj zdarza się zdarza, choć mój raz w miesiącu z kwiatkiem przychodzi (teraz już tez dla córy bo się domagać zaczęła), to choć wiem że ten dzień nadejdzie to zawsze cieszę się jak głupia, bo niby nic wielkiego a jak wiele daje 🙂 ale jak się ktoś przechodząc na ulicy uśmiechnie to też cieszy, inaczej ale cieszy 🙂 Pozdrawiamy

  • Raz po raz zaglądam, czasami częściej, czasami rzadziej, ale zawsze gdzieś do głębi wzruszona.
    A wiesz co mnie najbardziej ujmuje a czego w tak wielu blogowych miejscach brakuje ostatnio brakuje (?)! Twoje odpowiedzi na komentarze, szanujesz każdy z nich, niezależnie od kogo i nie zostawiasz bez odpowiedzi, doceniasz każdą obecność i każdego człowieka. Tak proste a jednak trudne dla innych.
    Pozdrawiam najcieplej.

    • bardzo mnie te twoje słowa wzruszyły 🙂 dziękuję Ci 🙂 dla mnie rzeczywiście ważny jest każdy człowiek i ten z pozytywnym komentarzem i ten z negatywnym.. ale oprócz tego ja kocham to robić 🙂 tak zwyczajnie 🙂 a inni?… wiesz czasu teraz tak mało każdy ma.. może niektórzy chcą ale nie są w stanie. ja narazie póki co mogę to robić i jestem szczęśliwa ale jak miałabm 300 komentarzy to nie wiem… narazie jednak mam dużo mniej i mogę być w swoim żywiole 🙂

    • Rozumiem, że każdy ma bliższe lub dalsze osoby w sieci, z jednymi czują więź bliższą, z innymi dalszą a jeszcze z innymi jej nie czują, to tak jak w życiu. Wiadomo też, że tak jak piszesz, czasu coraz mniej, ale jakoś trudno mi zrozumieć fakt jeśli ktoś post za postem dodaje a czasu nie znajduje, by zamienić słowo z kimś kto przyszedł Go odwiedzić. Rozumiem jeśli nie ma ochoty odwiedzić, ale dla mnie to taki brak szacunku dla obecnych, ten brak odpowiedzi na komentarz, czasami wręcz takie poczucie wyższości, że ja tutaj mam tylu znajomych, że co mi tam kolejny, takie potraktowanie jak powietrza. Po co zatem otwarty blog (?)
      Dlatego tak mnie to urzekło u Ciebie, że i kilka słów postanowiłam zostawić =) i pozdrowienia przesłać.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *