chodzi tylko o szansę.

 

Moja córka ma koleżankę. Taką, z której to nic nie wynika. Taką, która w szkole była kilka razy zawieszona, ciągle pcha się w kłopoty.

My jako rodzice tłumaczymy, pokazujemy fakty, zadajemy pytania i zmuszamy do przemyśleń. Nie działa nic.

Nadia ją lubi. Tłumaczy nam, że to naprawdę fajna dziewczyna tylko bardzo ekstrawertyczna i „pomysłowa”.

Koleżanka u nas w domu nigdy nie była. Nadia wie że się martwimy i nie ma odwagi nawet zapytać czy może ją zaprosić.

Ale mnie coś ostatnio olśniło…

 

Czy jeżeli moje dziecko kogoś lubi to ten ktoś nie powinien przypadkiem dostać szansy? Nie powinien tu do nas przyjść, pokazać się, uśmiechnąć, próbować być kulturalnym człowiekiem, może uścisnąć dłoń a nawet zrobić wrażenie.

Czy moja córka nie zasługuje na to byśmy otworzyli się na jej rację? Spróbowali przynajmniej.

Czy mam prawo myśleć że dyrektor szkoły ocenia to dziecko lepiej niż ja sama bym mogła ją ocenić?

Ta dziewczynka jest czarnoskóra. To utrudnia sprawę. Niestety tak. Nie jestem rasistką, jest mi naprawdę niezmiernie daleko do oceniania ludzi ze względy na kolor skóry.

Ale jeżeli chodzi o bezpieczeństwo mojego dziecka w oczach stają mi statystyki. Czarnoskórzy Amerykanie popełniają najwięcej przestępstw w USA. A skoro Ayanna już ma takie kłopoty w szkole, to co będzie potem… myśl zaczyna gonić myśl i głowa wypełnia się wnioskami. Być może pochopnymi.

Widzę te statystyki i swoje niewinne, piękne, mądre, najkochańsze, trzynastoletnie dziecko.

Gdzie jest granica między rozsądkiem a paniką? Gdzie powinnam się zatrzymać? I kiedy….

… kiedy jest ten moment, w którym powinnam przyznać się że zaufanie nie zawsze ma sens.

 

Chcesz być rozsądna, tolerancyjna i spokojnie przemyśleć, ale niestety bardziej chcesz udowodnić że Twoja trzynastolatka nie ma racji. Że jeszcze tak mało wie o świecie…

 

… no chyba że to my rodzice tak mało wciąż o nim wiemy…

 

 

 

20160813_144557 20160813_140655 20160813_140444 20160813_140345 20160813_140317 20160813_135207 20160813_135009 20160813_134943 20160813_134601 20160813_134554 20160813_132224 20160813_131823 20160813_134256

 

 

Kilka zdjęć z telefonu z naszego wyjazdu do bushkill falls

 

 

 

17 komentarzy

  • U mnie tez taka koleżanka jest. Tak dalam szanse. I wierz mi- na początku dosłownie szlag mnie trafiał- jak dziecko odgapiajac od koleżanki zaczynało mi po imieniu mowić, przeklinalo i kazało spadać 😮 tłumaczyłam, ze to ze ona tak robi i rodzice pozwalają nie oznacza, ze ty tak możesz i tak dalej. Ze po co głupio naśladować, ze trzeba byc sobą, ze w tym domu sa zasady. I po roku mam sukces. Dziecko przestało głupio naśladować, dalej sie radośnie bawią, a koleżanka jest u nas w domu wstrząsająco grzeczna. Ale co ja na to dziecko i jej rodziców nawygadywałam pod nosem to moje. Chciałabym żeby to jakoś pomogło. Tylko, ze niestety moje dziecko i ta dziewczynka sa znacznie młodsze niż twoje. I pewnie znacznie większe obawy i rozterki bym miała gdyby to trzynastolatki były m. Posyłam moc uścisków:*

  • Agata -mama dwójki |

    Sama w domu mam 7 latkę,która ma kontakt często z 13 i 15 latka -kuzynkami bliskimi i dużo się od nich uczy,dobrego i tego mniej dobrego też .Bo one z miasta ,gadka pewniejsza ,obie juz gimnazjum itd .Ale sumując uważam,ze ten kontakt daje więcej dobrego niż złego.Nie uchronię jej przed wszystkim co złe
    13 latka to inny tok myślenia zapewne ,ale uważam,że szansę Ayanna powinna dostać,a nóż widelec jak trafi gościnnie do domu gdzie są zasady,gdzie ludzie się kochają ,szanują a dzieci są względnie bezproblemowe to może coś zaczerpnie…może się czegoś nauczy.może brak jej akceptacji w domu i tym się przejawia jej buntowniczosc i sposób bycia.
    Moze nie ma przykładu w rodzinie na pewne zachowania? Wasza Rodzinka mogłaby być szansą by zobaczyła normalny dom 🙂
    Napisz kiedys w poście co postanowiłaś Iwonko 🙂
    Buziaki i jak najmniej takich dylematów :*

  • Duszyczka |

    Myślę podobnie jak Agata. Może warto dać dziewczynie szansę. Nie wiadomo jakie dziewczyna ma wzorce w domu. Może to skutek złego wychowania, a może rodzice nie mają dla niej czasu i takim zachowaniem chce zwrócić na siebie uwagę?
    Jeśli Nadia bardzo chce się z nią spotykać, to mimo Waszego zakazu pewnie będą się spotykać, gdzie indziej. Wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej. U Was w domu przynajmniej miałabyś jakąś kontrolę i mogła zaobserwować jak Ayanna się zachowuje. A jeśli będzie źle, to potem możesz porozmawiać z Nadią, że ze względu na złe zachowanie dziewczyny, nie życzysz sobie by Was odwiedzała. Nadia zobaczyłaby, że widziałaś takie zachowanie na własne oczy i niechęć do dziewczynki nie wynika tylko z uprzedzeń. A może dziewczyna doceni to, że dajecie jej szansę i będzie się zachowywać poprawnie?
    Pozdrawiam
    Karolina

  • Katarzyna |

    Iwonka ta kwestia nie jest łatwa . Wasze obawy w pełni uzasadnione. Jest jednak jeden plus dla całej sytuacji 🙂 Nadia jest wychowywana przez z Was , gdzie obowiązują zasady, ona dobrze wie co jest dobre , a co złe . U mnie jeśli chodzi o chłopaków , a wiesz, że wyrośli na fajnych facetów, nigdy zakazy nie sprawdzały się. Owoc zakazany smakuje lepiej. Tak też zaczęłam delikatnie bez obrażania nikogo, wytykania stanowczo złych zachowań kolegów zwracać uwagę i mówić miej więcej tak : wiesz coś mi z jego zachowaniu nie pasuje, zobacz na to co on robi i spróbuj mu wytłumaczyć , że tak nie powinno się robić…..mam nadzieję, że Ty tak nie postąpisz ….itp Spróbuj chociaż raz zorganizować spotkanie u Was, lekko szpiegując bez wnikliwych obserwacji przyjrzeć się koleżance. Ja myślę Iwonko, że problem tkwi w jej środowisku , ale jeśli Nadia widzi w niej coś dobrego i tak do końca jest złą, może warto dać jej szansę. My dorośli często staramy się dmuchać na zimne, ale tak się nie da. Mamy inne spojrzenie na pewne sprawy niż dzieci. Koleżanka nie ma najlepszej opinii. A może takim właśnie zachowanie bardzo chce na siebie zwrócić na siebie uwagę. Porozmawiaj z Nadią może właśnie ona powie co ma ta koleżanka takiego w sobie, że Nadia ją lubi. Zaufaj trochę swojej córce. Pozdrawiam cieplutko K.N.

  • Zgadzam się z p. Katarzyną. Napisała dokładnie to co sama myślę. Dzieci są mądre i warto im zaufać bo w wielu sprawach mają więcej racji niż my dorośli. Pozdrawiam Elka

  • a ja Ci opowiem coś z perspektywy tej córki właśnie…
    11 lat temu byłam w wieku Twojej córki. i miałam koleżankę taką, z której to nic nie wynika.
    Ile się rodzice namartwili to teraz dopiero wiem, ile ze mną godzin przegadali. a ja upierałam się nad tą przyjaźnią.
    po jakimś czasie relacje nam się rozeszły, ale teraz jestem wdzięczna rodzicom po stokroć za pozostawienie pewnego kontrolowanego luzu na polu tej relacji

  • Kongoset_mp |

    Iwonuś, będąc w tym roku w USA ,zauważyłam, że polscy rodzice mają potworne uprzedzenia do kolorowych znajomych ich dzieci (zwłaszcza nastolatków ) -właśnie przez te nieszczęsne statystyki.
    Na tym podłożu wybucha sporo konfliktów w relacjach rodzic -nastolatek (byłam, widziałam , słyszałam )
    I moim skromnym zdaniem ,zarówno ten nasz znajomy nastolatek- nadwyraz dojrzały i poukładany chlopiec , jak i Twoja córka (każde z tzw dobrego domu) – zasługują na to, by ich rodzice przyjrzeli się z bliska /poznali ich kolorowym znajomym z którymi oni tak chętnie spędzają swój wolny czas.
    Myślę, że gdybym ja , jako matka , znalazła się w takiej sytuacji, dałabym szansę nam wszystkim.

    Pozdrawiam i życzę Wam spokoju ,nie tylko o tę znajomość.

    Marzena

  • Każda sytuacja jest inna, trzeba dawać szanse ale… miałam młodszą siostrę, siostra miała właśnie taką koleżankę… mimo setek rozmów, prób wytłumaczenia, próśb, zakazów, błagań, prób przekupstwa stale się z nią trzymała. Koleżanka namawiała do wszystkiego co zakazane, siostra zapatrzona naśladowała. Koleżanka żyje sobie teraz, dorosła, ma męża, rodzinę, pracę… mojej siostry już nie ma, zginęła w drodze z zakazanej imprezy, na którą namówiła ją ‚koleżanka’.

  • Witaj. Od razu – nie mam rady, bo sama boję się takiej sytuacji. Boję się, że kiedyś podobnie będę oceniała kolegów/koleżanki moich (jeszcze małych) chłopców. Ale też jest druga strona medalu. Boję się, że to oni będą tak oceniani przez innych rodziców – na podstawie osiągnięć w szkole, udziału lub nie w pewnych zajęciach, zainteresowań, być może nie rozumianych przez ogół. Są mali, ale szybko dorosną. I jak tu zmądrzeć jako rodzic/osoba dorosła?
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Ja zufałam ale co przezyłam to moje Teraz z pespektywy lat myśle że dobrze zrobiłam ale ….Strach o dziecko zabija logikę i nawet własne przekonania Współczuję trudnej decyzji ale wiem ze podejmiesz słuszną bo jak nie Ty to kto Pozdrawiam Bożena

  • Obejrzalam dzis rano krotki filmik o panu, ktory nazywa sie Nick Vujicic. Urodzil sie bez rak i nog a plywa, uprawia sport i przemawia przed tlumami opowiadajac o swoim zyciu. Na koniec powiedzial takie madre zdanie:
    „Go out and try you never know who you may inspire along the way”
    I moze tak jest z ta dziewczynka? Moze nie wie, ze mozna inaczej? Moze gdy zobaczy Wasz piekny dom, szczesliwa rodzine i to jak sie do siebie odnosicie to cos sie w niej zmieni? Moze tez tak bedzie chciala? Moze ja zainspirujesz?
    A jak nie? To przynajmiej sprobowalas.
    Powodzenia! 🙂

    • Przepiękny komentarz i wpis, Sylwia.
      Dodam od siebie, że te fatalne statystyki prawdopodobnie też wynikają z tego, że ktoś tym ludziom kiedyś odmawiał drugiej szansy i kolejnych. Tak się to w kółko nakręca…

  • Zgadzam się z przedmówczynią, że wiele przypadków można by odmienić, gdyby dać im szansę zobaczenia, że można inaczej. Sama pewnie, Iwonko, o tym wiesz (choć mi od razu z tyłu głowy pojawia się myśl „ale to nie znaczy, do cholery, że skoro u niej jest dobrze, to ona MUSI nawracać innych na dobrą drogę, sama ma rodzinę i jej problemy, to jest jej misja życiowa”).
    Nadia ma czarnoskórego chłopaka, tak? Może jego zapytaj, bez świadków, co o tej koleżance wie, co sądzi. Być może zna ją lepiej niż Nadia, a jesli nie ją bezpośrednio to może jej rodzinę, znajomych…
    Gdy mieszkałam w Walii, Polacy mieli (i mają) w osiadłej miejscowości okropną opinię. I, niestety, 3/4 Polaków, których tam poznałam zasługiwało na nią. Ale ta pozostała 1/4 społeczności absolutnie nie. A nierzadko ta mniejszość (i ja sama!) traktowani byliśmy jakbyśmy też tacy byli – jak złodzieje, krętacze, pijacy, a kiebiety dodatkowo jak dziwki (smutne, ale prawdziwe, choć rodowite panny same święte nie były). Więc warto zorientować się, czy ta koleżanka należy do ogółu czy może tej mniejszej grupy? Ja wiem, że samymi czynami już pokazuje, że do tej bezproblemowej nie należy. Ale przecież dużo ludzi ogólnie pozytywnych robi rzeczy, których tak już nazwac nie można. Z różnych powodów. Inspirują otoczenie tymi pozytywnymi ale też poprzez anty-przykład uczą, jakie skutki ma to gorsze zachowanie – jeśli ktoś ma dobre przykłady i zasady w domu, a sądzę, ze Nadia tak właśnie ma, to będzie czerpać z takiej znajomości dwojakie korzysci. Owszem, jest ryzyko zachłyśniecia się nowym sposobem bycia, zakazanym może nawet, ale gdyby nawet spróbowała to będzie uwierała ją myśl, że to nie jest w porządku, że coś jest nie tak w tym niby super zachowaniu. A gdyby jeszcze poniosła konsekwencję (pewnie nawet o tym wolisz nie mysleć), to dotkliwiej ale skuteczniej poczułaby, że NA PEWNO to jest NIE TAK jak trzeba.
    A może by… (łatwo mi się radzi, bo nie wiem JESZCZE o czym mówię – moja starsza córka dopiero zaczyna szkołę) zaprosić, jak dziewczyny pisały, koleżankę do domu, pooserwować ją a gdy uznasz, że nie odrzuca Cię od niej na sam dźwięk jej głosu, porozmawiać z nią w cztery oczy, WPROST zapytać, czy możesz jej zaufać. Powiedzieć wprost swoje obawy, podać przykłady dlaczego, zaznaczając, że skoro Twoja córka ją wybrała, to jest wartościowa i widzi w niej coś, co Ci może umyka i chcesz jej zaufać ale jako rodzic chciałabyś byc spokojniejsza. Żeby ta koleżanka Ci powiedziała czemu takie zachowania były z jej strony, bo chciałabyś ją zrozumieć, może polubić, nie oceniać czy ganić, nie zakazywać córce spotykania się z nią. I nie wiem, jak inni się na to zapatrują, a sama psychologiem nie jestem, ale nie uzywaj okreslenia typu „dac szansę waszej przyjaźni”, ” dać ci szansę”, bo to stawia ją od razu w pozycji „jestem gorsza, więc musi dać mi szansę, żebym udowodniła, że jestem coś warta”, co może od razu wywoływać efekt obronny = duma, agresja itd.
    Taka rozmowa też może potoczyć się w innym kierunku – gdy zobaczysz, że NAPRAWDĘ nie ma w niej ani odrobiny dobrej woli, by chcieć się zmienić możesz wtedy wprost powiedzieć jej, że w takim wypadku nie zgadzasz się na ich spotykanie i jest to twoja decyzja, a Nadia będzie mogła podjąć inną, gdy osiągnie pełnoletność. Oczywiście rozmowa z Nadią też będzie potrzebna, wyjaśnienie, przykłady (jest ich dużo, sama mam jeden sprzed tygodnia, autentyczny, prawie osobisty, skończył się tragicznie dla dziewczyny a w sumie dla jej rodziców, którzy zostali bez dzieci, a prowodyrka ma się dobrze i wydaje się zadowolona z dokonanych zniszczeń), ale to mądra dzieczyna i jeśli nie zrozumie, to i tak będzie czuć, że masz rację. A z czasem zrozumie…
    Ale może ten drugi scenariusz to tylko gdybanie. Może pierwszy się sprawdzi. Zazwyczaj się sprawdza. I tego Wam życzę!

    Dorota

    P.S. Sama miałam dużą swobodę w wyborze przyjaciół, wyszło mi na dobre, te antyprzykłady też nauczyły mnie bez odczuwania na własnej skórze, do czego może doprowadzić np. branie narkotyków, konflikty z prawem, ale też – długofalowo – olewanie nauki, nie dbanie o relacje rodzinne itp. Gdy sama jestem mamą boję się, że na taką swobodę swoim córkom nie pozwolę „bo to inne czasy, bardziej niebezpieczne” itd. Czy na pewno?

  • Kochana Iwonko! Rozumiem Twój nie pokój,mimo to uważam właśnie ze to dom, rodzice kierują zachowaniem owej Ayanny to oni ja ukierunkowali i nie radzą sobie z jej wychowaniem, trudno mi oceniać a nawet do tej oceny upoważniona nie jestem. Mimo to po swym przykładzie jestem w stanie stwierdzić że to wpływ kręgu dorosłych w jakim się znajduje ja poprostu krzywdzi. Dziewczyna najprawdopodobniej ma wzorce które odzwierciedla,a trafiając na duszę wspólna w postaci Twej córki chce życia innego, pełnego miłości,konsekwencji i granic. To od Ciebie zależy co z Tym zrobisz,czy dasz jej szansę? Szanse,na obserwacje z których sama wnioski wyciągnie i szanse córce Twojej której poprostu zaufasz. Myślę że dasz im wszystko co możesz najlepsze a one i tak na swój sposób pokieruja swoim życiem. Ważne trzymać się granic i konsekwencji. Sa to moje i tylko moje przemyslenia ?Pozdrawiam serdecznie

  • W pracy zawodowej pracuję z „trudną młodzieżą” która pobłądziła w swoim życiu bo mieli takie wzorce w domu, bo nikt im nie tłumaczył, bo chcieli spróbować, zaszpanować, bo się nudzili i ……. setki dzieciaków przyprowadzanych przez rodziców na terapię, do pani która „ma zrobić z nimi porządek” i naprostować. Moje zdanie wynikające z mnóstwa szkoleń, lat pracy i tak naprawdę wewnętrznego przekonania jest takie, że żadne z tych dzieci nie jest złe. Nie ma złych dzieci. Są te pogubione mniej lub bardziej. Są takie które ktoś ratuje i takie które płyną z prądem własnych, często mylnych decyzji jakie podjęli. I żyją tak, bo nikt im nie pokazuje że można inaczej. Twoja córka ma jakieś powody dla których lubi koleżankę- spytaj ją w czym ta dziewczynka jest dobra i na tym się skup. Może potrafi słuchać, może jest pomysłowa….. nie wiem. Ale jeśli już uda Ci się to odkryć, wzmacniaj to, te jej dobre cechy. Dziecko w którym dostrzegasz dobre rzeczy i wzmacniasz zechce takie być. Tak pracuję z narkomanami, szukam dobrych cech i przekładam na ich życie normalne, żeby pokazać że przecież tacy są i mogą być. Muszą tylko w to uwierzyć. pamiętam, że kiedyś jeden dealer spytany w czym jest dobry powiedział: „jestem dobry w handlu, potrafię sprzedać każdy towar”. Po kilku miesiącach wspierania i przekładania tego na normalne wartości okazało się że uwierzył w to, że jest dobrym handlowcem (a nie tylko sprzedawcą śmierci), zatrudnił się w jakiejś firmie jako handlowiec i pracuje. A wcale nie było go łatwo przekonać, że warto zarabiać 2.000 PLN po 8h pracy, kiedy za narkotyki miał 6.000 PLN pracując 2 h dziennie. Opisane bardzo skrótowo i pobieżnie w stosunku do ogromu pracy jaki włożyliśmy ale chciałam Ci pokazać że się da. Wierzę że Twoje dziecko jest mądre i niezależnie od tego jak się to skończy można spróbować. Bo jeśli okaże się że nie jest to już taki zakazany owoc, to może już nie być taki atrakcyjny 🙂
    Piwodzenia

  • Rozumiem , sytuacja latwa nie jest.Krzykiem i krytyka nic nie zdzialasz ( bo to zazwyczaj dziala odwrotnie) Kazdy zasluguje na swoja szanse. Jest takie powiedzenie : ile dasz zaufania , tyle sam dostaniesz !!!!!! Moze nie do konca sie sprawdza ale cos w tym jest
    Powodzenia

  • Dzis doslownie mialam ten temat. Pojawila sie podworkowa kolezanka, troche starsza, ze wzrokiem takim, ze mnie trzesie jak widze i z pomyslami durnymi, dzwonienie domofonami, namawianie na nie bawienie sie z innymi dziecmi. Tez tlumaczylam, ze mi sie to nie podoba, ze widze inne zachowanie mojej w jej towarzystwie… Eh, dorastanie.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *